wtorek, 28 lutego 2017

Manwhore +1

Tytuł:Manwhore +1
Autor: Katy Evans
Cykl: Manwhore
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Kobiece 

"Jestem człowiekiem pełnym wad, nadziei i strachu, silnym i słabym, i niezależnym - oraz zakochanym w nim tak, jak one z całą pewnością nie są.
Jestem dumna z tego, kim jestem.
"


Losy Sainta i Rachel poznaliśmy już w poprzednim tomie. Połączyła ich gorąca miłość, jednak nie wszystko potoczyło się tak, jak oboje tego chcieli. On poczuł się oszukany przez jedyną kobietę, której zaufał. Ona czuje się okropnie z tym jak go zraniła. Ich drogi się rozeszły. Ale mają szansę się po raz kolejny połączyć bowiem Malcom po czterech tygodniach rozłąki proponuje spotkanie. Rachel wiąże z tym wielkie nadzieje. Jednak Saint wcale nie chce się spotkać po to, by porozmawiać o tym co zaszło, ale ma dla niej zupełnie inną propozycję...


 "Jesteś jedynym niebem, które dla mnie istnieje Rachel. A nawet gdybyś była piekłem, grzeszyłbym całe moje życie, żeby tylko być z Tobą."

Rachel nie tak wyobrażała sobie to spotkanie. Saint stał się bardzo zimny. Na dodatek nie zamierzał rozmawiać o nich, ale... zaproponował jej pracę. Rachel jednak nie poddaje się i planuje walczyć o swoje uczucie, o mężczyznę, którego kocha. 

W tej części wszystko toczy się bardzo spokojnie i harmonijnie. Bohaterowie są bardzo ostrożni, nie chcą się zranić nawzajem, pragną odbudować swój związek. Ponadto Saint boi się ponownie zaufać, bo Rachel już raz go zawiodła, a dla niego zaufanie jest czymś najważniejszym. Rachel z kolei boi się odrzucenia. Przez to wszystko, cała akcja początkowo wolno się rozkręca, a czytelnik z niecierpliwością czeka jak ułożą się losy tej pary. Nie można jednak powiedzieć, że początek książki jest nudny. Wręcz przeciwnie. Obfituje w piękne, magiczne sceny, które aż kipią od romantyzmu. Nie są za to skupione na seksie, co jest wielkim plusem. Przez zbyt wiele takich scen książka straciłaby na wartości i stałaby się zbyt schematyczna. Trzeba przyznać, że ostatnio jest zbyt wiele książek, w których nic się nie dzieje poza łóżkiem. Tutaj jednak autorka pokazała różne aspekty związku i za to należą jej się ogromne brawa. 


 "I dociera do mnie, że miłość jest równie zmienna, jak niebo czy ocean: nie znika, ale nie zawsze jest słoneczna, czysta czy spokojna."

Pierwsza część zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. A zakończyła się w takim momencie, że aż można uznać to za zbrodnię. Na dodatek na kontynuację musiałam czekać bardzo długo, zbyt długo... Ale w końcu doczekałam się. Trochę się jednak obawiała czy po tak fenomenalnym początku, Manwhore +1 nie okaże się totalna klapą. Ku mojej ogromnej radości, książka sprostała moim oczekiwaniom. Ba! Nawet je przerosła, bowiem drugi tom jest o niebo lepszy od poprzedniego. Zawiera w sobie jeszcze piękniejsze sceny, wspaniałe dialogi i te reakcje Rachel- po prostu cudowne! Nic tylko czekać na kolejny tom!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
10/10   
    

poniedziałek, 27 lutego 2017

Dręczyciel

Tytuł: Dręczyciel
Tytuł oryginału: Bully
Autor: Penelope Douglas
Cykl: Fall Away (1)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 305
Wydawnictwo: Editio 


"Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza."


Tate i Jared znają się od dzieciństwa. Od tego też czasu są nierozłączni. Łączy ich niebywała przyjaźń. Znają się jak mało kto. Gotowi są dla siebie zrobić wszystko. Wszystko to trwa do pamiętnych wakacji, które chłopak postanowił spędzić z ojcem. Wrócił z nich odmieniony. Przestał być tym słodkim chłopcem. Stał się dręczycielem...

  "Wczoraj trwa wiecznie. Jutro nigdy nie nadejdzie dla ciebie..."

Od tej pory chłopak robi wszystko, aby zniszczyć życie Tate. Rozpuszcza o niej przeróżna plotki, zniechęca chłopaków do umawiania się z nią na randki, ośmiesza ją. Przez to wszystko w bardzo niedługim czasie życie towarzyskie dziewczyny popada w ruinę. Jednak pewnego lata, dziewczyna wyjeżdża na rok do Francji i również wraca odmieniona. Już nie jest tą szarą myszką, która na każdym kroku obawia się ataku czy jakiejkolwiek porażki. Od teraz Tate nie jest bierną ofiarą ale twardą pięknością, która potrafi odeprzeć każdy atak. Jared od razu zauważa tę zmianę i ciągle myśli o dziewczynie, ale już nie w ten sam sposób...

 
 "Płakałam przez ciebie już niezliczoną ilość razy - uniosłam ku niemu powoli środkowy
palec i zapytałam.
- Wiesz co to jest?- poklepałam środkowym palcem kąt mego oka.
- To ja,ocierająca ostatnią łzę, jaką dostaniesz.
"

Dręczyciel idealnie wpisuje się w nurt New Adult. Jest piękna młoda dziewczyna. Jest przystojny młody chłopak. Mamy też pierwszą gorącą miłość, a także wiele problemów ludzi stojących u progu dorosłego życia. Pomimo tego, że schemat w tej powieści jest zachowany, autorce udaje się od niego miejscami uciec i sprawia to efektowne wrażenie. 

Kreacja bohaterów wypadła fenomenalnie. Jared jest dosyć ciekawą postacią, bo nie wiadomo właściwie dlaczego znęca się nad biedną Tate, która nic mu nie zrobiła. Został przedstawiony jako totalny dupek, który zachowuje się irracjonalnie niszcząc życie dziewczyny, a jednocześnie pomaga, broni i ratuje niczym damę w opałach. Tate też zyskuje ogromną sympatię. Poznajemy ją jako świetną dziewczynę, która ma ciężkie życie i od razu jej współczujemy, stoimy po jej stronie oraz kibicujemy, aby wyszła ze wszystkiego obronną ręką. Ponadto jest postacią pełną emocji. Do tego te jej wspaniałe monologi i cięte riposty... Ach!

 
 "-Chcę cię dotknąć - teraz wypowiedział słowa przy moich wargach. - Chcę poczuć, co jest moje. Co zawsze było moje."

Książkę zaczęłam czytać wieczorem. Planowałam przeczytać rozdział, może dwa... Skończyło się na tym, że przeczytałam całą. Była trzecia w nocy. Jak to się stało? Powieść zabrała mnie do innego świata... Cudownego świata. Tak bardzo realnego. Zwyczajne amerykańskie liceum, niegrzeczni chłopcy, piękne dziewczyny, szalone imprezy, szybkie auta, głośna muzyka, cięte riposty... Z czegoś tak zwykłego autorka potrafiła stworzyć tak niezwykłą książkę. Przeczytałam ją bez tchu goniąc od rozdziału do rozdziału szalenie ciekawa dalszych losów tej dwójki, a także wydarzeń z przeszłości. Pochłonęła mnie do reszty. Jest jedną z najlepszych historii miłosnych z jaką miałam okazję się spotkać.

Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Helion

Moja ocena:
10/10
(A nawet 20/10)   

piątek, 24 lutego 2017

PREMIERA: Kraina Miłości i Zatracenia

Tytuł: Kraina Miłości i Zatracenia
Tytuł oryginału: Land of the love and droving
Autor: Tiphanie Yanique
Data premiery: 24.02.17
Liczba stron: 548
Wydawnictwo: Kobiece



"Kapitan Bradshaw kocha wszystkie swoje kobiety. Żonę z obowiązku. Kochankę, bo sam potrzebuje miłości. Córkę, bo jest istotą, której pragnie, choć nie powinien."



Jest początek XX wieku. Nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Szykują się wielkie zmiany na wyspie. Nikt nie wie czego się spodziewać. Wśród tego wszystkiego jawi się niezwykła rodzina Bradshawów owiana magią, tajemnicami, związana wieloma przepowiedniami...


"Anette porzuciła męża, który ją kochał. Męża, który mógłby zostać kochającym ojcem. A teraz ten, którego pokochała, odchodził..."
Niebawem od tych wydarzeń na Morzu Karaibskim tonie statek, a wraz z nim kapitan Bradshaw, ojciec trójki- Eeony, Anette i Jacoba. Dwie osierocone siostry oraz ich przyrodni brat są pod wpływem niewyobrażalnych mocy i klątw. Stają też w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Dwie matki muszą stać na straży swoich dzieci. Jednak pani Bradshaw będzie musiała złożyć ten obowiązek na barki swej pierworodnej córki. O tej chwili losy młodego pokolenia Bradshawów ciągle będą się ze sobą splatać, pomimo usilnych strań Eeony i kochanki jej zmarłego ojca...

  
"Nie ważne, że to sama Eeona sprzeciwiła się swemu małżeństwu i potomstwu, które związek małżeński mógł ze sobą przynieść. A przynajmniej wierzyła, że to jej wybór." 

Ciężko jednoznacznie określić z czym mamy w tej książce do czynienia. Na samym początku spotykamy się z mężczyzną, który kocha i pożąda swojej córki. Córka ta również odwzajemnia jego uczucia jak i pragnienia. Do tego jej matka jest dosyć dziwna. Przeżywa swoje, jak je nazywa, epizody, podczas których zachowuje się jak wariatka. Do tego zabija każde swoje dziecko zanim się jeszcze narodzi. A przy tym wszystkim uważa się za wielką damę. Anette z kolei jest bardzo niezdecydowana, skacze z kwiatka na kwiatek, wydaje się głupiutka i bardzo nieodpowiedzialna. 

Przyznam szczerze, że nie polubiłam żadnego z bohaterów na tyle, aby utożsamić się z którymś z nich. Niemniej jednak każdego z nich po części rozumiałam i z całego serca żałowałam jego losu.  


"Wolność to nie to samo co samotność."

Jednak pomimo tego książka ma coś w sobie. Pomimo, tych dziwnych bohaterów czy dziwnych wątków, zwrotów akcji, jest w niej coś magicznego. Coś przez co ciężko jest się od niej oderwać. Tego nie da się wyjaśnić, tego nie da się opisać. To trzeba przeczytać, to trzeba przeżyć

Kraina Miłości i zatracenia to kontrowersyjna historia obfitująca w przeplatające się nawzajem wątki. To pełna kontrastów saga rodziny Bradshawów. To także niesamowita historia zakazanych romansów, magicznych rytuałów naznaczonych pasmem narodzin i śmierci, miłości i żalu, prób wierności i walki z przeznaczeniem, które nie zawsze kończą się wygraną...  

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

Moja ocena:
7/10   

piątek, 17 lutego 2017

PRZEDPREMIERA: Księżna Margaret

Tytuł: Księżna Margaret
Tytuł oryginału: Margaret the First
Autor: Danielle Dutton
Data premiery: 24.02.17
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Kobiece 


"Znienacka znalazłam się w zupełnie obcym mi wszechświecie, od którego zakręciło mi się w głowie: afrykańscy służący, psy w kapeluszach, platońskie ideały, żywe rozmowy..."


Margaret urodziła się jako najmłodsze dziecko w arystokratycznej rodzinie. Nie miała tak olśniewającej urody jak jej matka. Właściwie to była zaledwie ładna. We wczesnym dzieciństwie cechowała ją nieśmiałość i prostota. Miała za to bardzo bogate wnętrze i marzyła o sławie. Świat był dla niej księgą, a ona zapisywała w nim swoje myśli i fantazje...  


"Co gorsza, stale byłam źle ubrana, donaszając niemodne suknie i czepki po moich starszych siostrach."

Mała Margaret spędzała czas na łonie natury. Zbierała śliwki, chowała się za krzewami, przesiadywała nad strumykiem oglądając kolorowe motyle... Mroźną zimą, siedząc przy ciepłym kominku tworzyła swoje pierwsze dzieła. Nienawidziła krępujących ją konwenansów. Jako kobieta nie miała wielkich wyborów życiowych. Ze skrywanym żalem obserwowała szybujące ptaki marząc o wolności lub z zazdrością podziwiała brata, który mógł decydować o swoim życiu. 

  
"Mimo że wciąż czułam się niezręcznie w towarzystwie jakiegokolwiek mężczyzny, który nie był moim bratem, na pewnym obrazie z tamtego czasu, przedstawiającym królową i jej damy na wygnaniu, widać mój głęboki dekolt, który był wówczas w modzie, zarys jędrnych, okrągłych piersi, jasną cerę i misterne loczki wystające spod wiśniowego czepka."

Kiedy Margaret zaczęła dojrzewać, wybuchła wojna. Dziewczyna pod wpływem strachu, czy impulsu, postanowiła opuścić rodzinny dom i dołączyć do dworu królowej. Rodzina, pomimo obaw, szybko wyraziła na to zgodę. Margaret szybko zaczęła żałować swej decyzji, ale nie było już odwrotu. Wraz z królową i dworem musiała wyjeżdżać w różne miejsca w obawie przed wojną i niebezpieczeństwem. Wśród innych dwórek czuła się nieszczęśliwa i znudzona. Była inna niż pozostałe dziewczęta. Nie zajmowała się plotkami, nie kokietowała mężczyzn. Była bardzo skromna, trzymała się na uboczu. Dlatego też jakże wielkim zaskoczeniem było zarówno dla całego dworu jak i samej Margaret, kiedy zjawił się tam William Cavendish, przystojny markiz, i zainteresował się właśnie tą niewyróżniającą się, niezbyt zamożną szlachcianką, kiedy mógł mieć inne, bogate, piękne i wysoko urodzone panny. Szybko zaczęto o tym plotkować. Równie szybko doszło do zaręczyn zakochanych, a potem do ślubu. Małżeństwo to przechodziło zmiennie wzloty i upadki. Ciężko jest też jednoznacznie stwierdzić, czy było ono udane, czy nie. Niemniej jednak jest pewne, że małżonkowie do końca byli dla siebie wsparciem i łączyło ich szczere uczucie...

   
"Margaret wstaje, podchodzi do okna i widzi przypominające gwiezdne konstelacje kwiaty na gałęziach drzew, pszczoły podobne do maleńkich podróżników wędrujących między wieloma ogrodowymi światami..."

Powieść została napisana w lekko zadziornym stylu. Opowiada o losach księżnej Cavendish od urodzenia aż do śmierci. Autorka skupiła się jednak przede wszystkim na jej najbardziej kontrowersyjnym etapie życia, czyli na czasach jej twórczości. Margaret została przedstawiona jako ekstrawagancka feministka XVII w. i największa skandalistka, ale także jako skromna kobieta, która urodziła się w czasach, które wyprzedzała pod względem intelektualnym...

Książka napisana jest bardzo przejrzyście. Czyta się ją bardzo szybko nie tylko ze względu na małą ilość stron, ale także dzięki przyjemnemu stylowi i językowi. Autorka przenosi nas do czasów Margaret i wraz z nią przeżywamy wszystkie wzloty i upadki. Poznajemy także życie XVII w., poglądu wybitnych myślicieli, metody leczenia, obyczaje... Najważniejsze jest jednak to, że wbrew temu co napisali pamiętnikarze tamtego okresu, poznajemy nie tylko "szaloną Maggie", ale także cudowną, piekielnie inteligentną kobietę, która pomimo wielu przeciwności, zrealizowała swoje marzenia...

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

Moja ocena:
9/10       

Koszmar Morfeusza

Tytuł: Koszmar Morfeusza
Autor: K.N. Haner
Cykl: Mafijna Miłość (2)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 388
Wydawnictwo: Editio

 "Opieram się o ściankę przy drzwiach i patrzę na niego. Kilka chwil razem, a mnie znowu chce się żyć. Nadzieja wróciła, ale nigdy więcej nie chcę przeżywać tego, co czułam przez cały tydzień, gdy myślałam, że to koniec."


Cassandra wciąż jest zakochana w Adamie. Pomimo, że Adam nie wierzy w takie uczucia, jest do niej bardzo przywiązany. Nie da się jednak zaprzeczyć, że od przypadkowego spotkania w klubie, tych dwoje łączy coś niezwykłego. Niestety to nie jedyne ich problemy. Adam prowadzi podwójne życie. Kilka razy w tygodniu staje się Morfeuszem, członkiem mafii "testującym"kobiety...

źródło
 "Czuję znowu ten zapach, który pamiętam z chwili, gdy go poznałam. Czekolada i alkohol. Zamykam oczy, napawając się jego bliskością."

Związek Adama i Cassandry przechodzi róże fazy, ale wciąż pozostaje nierozerwalny. Choć oboje są świadomi zagrożeń, jakie niosą ze sobą potajemne spotkania, nie potrafią się siebie wyrzec. Adam zaczyna naginać twarde zasady rządzące jego światem, a Cassandra coraz naiwniej wierzy w uwolnienie ukochanego z sideł złowrogiej organizacji. Im więcej sekretów zostaje ujawnionych, tym większe niebezpieczeństwo grozi kochankom. Bardzo szybko okaże się, że namiętna miłość potrafi być bardzo destrukcyjna...

źródło
 "Patrzę w te błękitne oczy i mam w głowie pustkę. Niby troszkę już o nim wiem, a mam wrażenie, że w ogóle go nie znam. Jest bardzo zmienny i nieobliczalny, co sprawia, że pragnę go jeszcze bardziej."

Poprzednia część, jak wiecie, nie skradła mojego serca. Co prawda nie była zła, ale czegoś mi w niej brakowało, a przede wszystkim irytowało mnie zachowanie zarówno Cassandry jak i Adama. Tym razem również Cass działała mi na nerwy, chyba nawet jeszcze bardziej niż w poprzednim tomie. Adam z kolei tym razem bardziej przypadł mi do gustu. W tej części jawi się jako mężczyzna zdecydowany, opanowany i podejmuje lepsze decyzje. Teraz lepiej go rozumiem i motywy jego postępowania. Niestety Cassandra stała się (o ile to tylko możliwe) jeszcze bardziej kapryśna, samolubna i naiwna. Przez to wszystko ciągle tylko pakuje się w kłopoty i brnie w nie coraz głębiej. Czasami aż ma się ochotę potrząsnąć nią, aby opanowała się i zaczęła myśleć racjonalnie. Jest to chyba jedyna główna bohaterka, która aż tak nie przypadła mi do gustu, a szkoda, bo to w dużej mierze psuje efekt powieści.

źródło
"Myśleniem o nim sama sprawiam sobie ból, ale nie umiem inaczej."

Pomimo tamtego małego minusu, książka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Działo się w niej o wiele więcej niż w poprzednim tomie. Powstało kilka ciekawych wątków, które wprowadziły ciekawy akcent. Wszystko wskazuje na to, że z każdym tomem jest coraz lepiej. Nie pozostaje więc nic innego jak tylko czekać na kolejną część.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
7/10  

piątek, 10 lutego 2017

Bez Pamięci

Tytuł: Bez Pamięci
Autor: Martyna Kubacka
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Lucky



"Jutro jest jak nowy rozdział powieści naszego życia i tylko od nas zależy, czy będziemy kontynuować wątek z poprzedniej strony, czy zdecydujemy się na nieoczekiwany zwrot akcji."

Dziewczyna budzi się w obcym miejscu. Nie przypomina sobie swojej twarzy, ani imienia. Nie wie gdzie się znajduje, nie wie kim jest, niczego nie pamięta. Wszystko ją boli. Dowiaduje się, że miała wypadek, że ma na imię Kasia oraz mieszka ze swoim narzeczonym, bardzo przystojnym prawnikiem, na którego widok przestaje logicznie myśleć. Wokół niej krążą obcy ludzie. Nie ma nikogo z rodziny, nikogo z przyjaciół. Zdana jest wyłącznie na swego domniemanego narzeczonego i dwoje jego pracowników...


 "Nie zawsze jesteśmy w stanie poradzić sobie z własnymi problemami w pojedynkę. Czasami warto schować dumę do kieszeni i poprosić kogoś o pomoc, o radę albo przynajmniej o to, aby nas wysłuchał i podtrzymał chociaż przez chwilę przygniatający nasze barki ciężar."

Kasia bez ustanku analizuje wszystkie zdobyte o sobie informacje. Non stop zadaje pytania, które dla niej są niebywale istotne, dla Piotra, zaś w takim samym stopniu kłopotliwe. Dziewczyna pragnie po raz kolejny zakochać się w swoim narzeczonym i pragnie, aby on kochał ją równie mocno. Wbrew wszystkiemu, wbrew wszelkim planom i zakazom, między tą dwójką kiełkuje obezwładniające uczucie. Do czego doprowadzi to Kasię i Piotra, którzy są jedynie marionetkami w rękach potężnej mafii?

  
 "Gdyby wszyscy ludzie byli idealni, to świat byłby strasznie nudny. To nasze wady oraz słabości czynią nas wyjątkowymi i to dzięki nim różnimy się od siebie, jesteśmy ciekawi i oryginalni. Bez wad bylibyśmy kompletnie bez wyrazu… takie nieskazitelne, ale szarobure klony."

Bez Pamięci to romansowa opowieść z wątkami kryminalnymi w tle. Dość banalna fabuła w cudowny sposób pokazuje uczucie rodzące się trudnych warunkach. Motywy pięknej, narażonej na niebezpieczeństwo kobiety i przystojnego, zagubionego mężczyzny są dosyć powszechne i można nawet zaryzykować stwierdzenie, nagminnie używane. Jednak tym razem wszystko jest tak ciekawie pokazane, że nie mogę na nic narzekać. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza tej opowieści. Nic bym w niej nie zmieniła, wszystko było piękne takie jakie było. Pani Martynie wypada jedynie pogratulować tak wspaniałej powieści i czekać na kolejne. 

"Chyba była w szoku i próbowała ogarnąć myślami to, co usłyszała, a ja próbowałem ugryźć się mocno w język, żeby w porywie niekontrolowanej prawdomówności nie wypaplać jej czegoś, o czym nie powinna wiedzieć."  

Za książkę gorąco dziękuję mojej M. 

Moja ocena:
10/10

czwartek, 9 lutego 2017

It's My Birthday

IT'S MY  BIRTHDAY!


Dziś obchodzę kolejne urodziny. Nie zdradzę Wam jakie, ale opowiem Wam za to trochę o sobie...
Często byłam nominowana do LBA, jednak tyle było tych nominacji, że nie byłam w stanie odpowiedzieć na wszystkie. Postanowiłam Wam to wynagrodzić i zdradzić o sobie trochę faktów. Szukałam tylko okazji i myślę, że właśnie znalazłam. Urodziny to najlepsze święto na taki post!
Tak, więc, zapraszam...

1. Nie taka baba straszna jak się pomaluje... 
Jak większość kobiet lubię się malować. Jednak, kiedy chodzę do szkoły, a przez to codziennie wstaję o 5 godzinie, to nie mam na to czasu, siły i ochoty. Maluję się, więc przeważnie w weekendy, kiedy gdzieś wychodzę lub mam gości. Ostatnio jednak, kiedy zrobiłam sobie mocny makijaż, co dla mnie jest raczej rzeczą normalną, większość osób nie poznała mnie.... Tak, więc... Zaczęłam się malować również do szkoły... 

2. Obudź się Kopciuszku....
Od dziecka moją ulubioną bajką był Kopciuszek. Jako mała dziewczynka ciągle go oglądałam. Przez całe życie oglądnęłam wiele adaptacji tej bajki, od tych animowanych, poprzez filmy z motywem Kopciuszka, po wersje współczesne. Obecnie nawet słucham piosenek z najnowszej ekranizacji ;) Jednak Kopciuszek to nie wszystko. Nie obce były mi również inne księżniczki- Śnieżka, Mała Syrenka, Bella, Jasmina... Myślę, że między innymi te bajki wpłynęły na moją osobowość. To im zawdzięczam swoją wrażliwość i romantyczną duszę. W głębi serca właśnie jestem taką księżniczką...

3. Jej Wysokość przyszła Pani Historyk
Od paru lat bardzo interesuję się historią. Wiadomo jednak jak wygląda w Polsce rynek pracy i nie zdecydowałam się na liceum o profilu humanistycznym. Wybrałam technikum i profil... budownictwo.... Tak, wiem, to po prostu szaleństwo. Chodziłam tam przez pół roku, później przeniosłam się do liceum na wymarzony profil. Przez to wszystko straciłam 1 rok. I tak szczerze to wcale nie żałuję. W "budowlance" poznałam masę wspaniałych ludzi, spędziłam świetnie czas, mam piękne wspomnienia. To był najpiękniejszy rok w moim życiu...

4. Wszystkie Drogi Prowadzą Do Rzymu...
Kolejną miłością mojego życia (poprzednia- historia) są Włochy i wszystko co jest z nimi związane... Już jakieś pół roku uczę się sama języka włoskiego. Jest lekki, melodyjny i taki... piękny. Marzę też o podróży do Włoch. Chcę zwiedzić Mediolan, Rzym, Neapol, Wenecję... Czasami też gotuję i zazwyczaj są to potrawy z włoskiej kuchni. Cudowna jest także muzyka włoska. Przeważnie słucham starych utworów, w szczególności Albano i Rominy, ale także odkryłam kilka nowych, w których zakochałam się podobnie jak w tych klasykach.

5. Jak Bella Pokochaj...
Wspomniałam już o mojej miłości do Włoch, włoskiej kuchni, muzyki, języka... Nie wspomniałam Wam jednak o najważniejszym, o tym, od czego się wszystko zaczęło. Tak jestem dziewczyną i kocham samochody, ale tylko te jedne Alfy Romeo, a właściwie, tylko te jedną, zwaną "Czarną Włoszką" lub po prostu jak wszystkie Alfy "Bellą". Czasami jeżdżę na zloty Alfaholików. Brałam też udział w Biciu Rekordu Guinessa w przejeździe samochodów marki Alfy Romeo. Byłam także na wycieczce organizowanej przez jedną z lokalnych grup, szlakiem orlich gniazd. Alfaholicy włączają się także w różne akcje charytatywne łącząc przyjemne z pożytecznym. 1 kwietnia planuję wziąć udział w wydarzeniu Włoska Wiosna, gdzie przyjadą z różnych zakątków Polski sympatycy "włoskich perełek".

Myślę, że dzięki temu postowi dowiedzieliście się o mnie czegoś ciekawego. Jeśli macie do mnie jakieś pytania, to chętnie odpowiem. Może niebawem nadarzy się kolejna okazja, aby przygotować dla Was kolejny post.

Pozdrawiam Was cieplutko!     

sobota, 4 lutego 2017

Zapowiedzi


Hej!
Witam Was w tym pięknym miesiącu! Luty to mój ulubiony... A dlaczego? Zaraz się przekonacie:


 7.02
Koszmar Morfeusza- Premiera

 



















9.02
It's my birthday
 


















14.02
Walentynki



















17.02
Manwhore +1- Premiera




















17.02
Kraina miłości i zatracenia- Premiera
   


















24.02
Księżna Margaret- Premiera
  


















24.02
Dworzec Śródmieście- Premiera

   















Ale to nie wszystko... W tym miesiącu pojawią się również recenzje wielu innych ciekawych książek.