Strona główna

niedziela, 17 maja 2026

Świat według Cunk

Tytuł: Świat według Cunk
Tytuł oryginału: The World According to Cunk
Autor: Philomena Cunk
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Insignis

"Po czterech długich latach pełnych tego rodzaju wydarzeń Północ wygrała. Niewolnicy w końcu zostali uwolnieni i reszta Amerykanów zaczęła traktować ich jak równych sobie. Tak jakby. Niewolnictwo się skończyło. Prawie. Dzisiejsze niewolnictwo jest znacznie bardziej humanitarne i dotyczy tylko dzieci pracujących w fabrykach odzieży i telefonów, czego na szczęście nie widzimy. A kto nie lubi ubrań i telefonów?"

Interesujecie się historią? Grekami, Rzymianami, średniowieczem, a może wojną secesyjną w Ameryce, czy taką bardziej współczesną jak druga wojna światowa czy komunizm? Ja tak. A może Was nie do końca interesuje, bo trafiliście w szkole na wredna starą historyczkę, w długich spódnicach, grubych swetrach i dużych okularach i skutecznie Was zniechęciła do tej tematyki. Już spieszę z rozwiązaniem. Oto Świat według Cunk.


"Instagram to teraz jedyne pewne źródło wiedzy na temat tego, jak wygląda wasz ex i co wszyscy jedzą. Odpowiedź na oba pytania brzmi: rozgniecione awokado."

Wszystko zaczyna się od jaskiniaków, jaskiniaczek i jaskinioosób, którzy wynaleźli zbieranie polowanie i rysunki na ścianie. Później były kolejne wynalazki - pismo, pieniądze, koło, podatki, wojna, religia i wiele innych wynalazków. Pojawiały się kolejne cywilizacje. Wynalazki. Wojny. Podboje. Epidemie. I tak cały czas. Aż wszystko kończy się na 2024 roku.




"W tamtych czasach nie było żadnych rozrywek, więc ludzie nie bardzo wiedzieli, co zrobić, żeby się rozerwać. Doszli do wniosku, ż przyglądanie się, jak kat wypruwa człowiekowi wnętrzności, może okazać się całkiem zabawne. W dzisiejszych czasach, gdy masy chcą zobaczyć, jak ktoś jest publicznie rozszarpywany na strzępy, zaglądają po prostu do mediów społecznościowych."

To nie jest typowa książka historyczna, z faktami datami i właściwym ciągiem przyczynowo-skutkowym. Chociaż wiele o historii świata można się z niej dowiedzieć, jest to przede wszystkim satyra. Autorka w zabawny sposób, często przy tym przekręcając nazwiska, nazwy miejsc i w ogóle mnóstwo słów, przedstawia historię świata. Jest to książka skierowana raczej dla starszych czytelników, zawiera bowiem wiele podtekstów i trochę wulgaryzmów oraz przekleństw. Jest przez to bardzo dosadna, nie chowa się za subtelnościami, ale z tego względu niezbyt nadaje się dla młodszych czytelników lub osób, które nie przepadają za takim stylem. Ja sama mam mieszane uczucia wobec tej książki ale z trochę innych powodów niż wulgarny język. Autorka różny sposób omówiła różne rozdziały. Część opisała bardzo trafnie, wręcz poruszająco, jak o wcześniej wspomnianym w cytacie niewolnictwie czy rozszarpywaniu w mediach społecznościowych, a także (niewspomnianym) komunizmie. O wojnach i ich tragediach również pisała z dużym smakiem i trafnymi uwagami. Momentami jednak było nudno, tematy zostały bardzo spłaszczone, jak np. o autorach, a w szczególności Jane Austen, o której można wiele ciekawego napisać. Niemniej jednak uważam, że warto ją przeczytać zarówno dla dobrej zabawy jak i zwrócenia uwagi na wiele bolączek współczesnego świata.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10



wtorek, 12 maja 2026

Sprawa brawurowej ucieczki

Tytuł: Sprawa brawurowej ucieczki
Tytuł oryginału: Enola Holmes and the Elegant Escapade
Autor: Nancy Springer
Cykl: Enola Holmes (8)
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 200
Wydawnictwo: Poradnia K

"Lady Cecily reaguje na świat zupełnie inaczej niż większość ludzi, czy to płci żeńskiej, czy męskiej. Do tego stopnia, że kiedy tu poprzednim razem wszedłeś, czułam... ba wiedziałam, że nasza rozmowa będzie dla niej wystarczającym ostrzeżeniem, i liczyłam na to, że ukryje się w sekretnym pokoiku, choć jednocześnie się obawiałam, że zastaniesz ją skuloną jak głupią gąskę na sofie."

Enola Holmes po udowodnieniu braciom, że świetnie radzi sobie sama i nie potrzebuje ich opieki, cieszy się wolnością i niezależnością. Wiele młodych panien, a nawet i kobiet nie ma tego luksusu, szczególnie te z wyższych sfer. Enola chętnie pomaga takim uciśnionym i poszkodowanym wyjść z opresji. Tym razem czeka na nią podobne zadanie.


"- Enolu - wyszeptała z płaczliwym żarem w głosie - muszę stąd jak najszybciej uciec."

Przyjaciółka Enoli, lady Cecily, którą bohaterka już dwukrotnie ratowała z opresji, znów ma problem. Jest przetrzymywana przez okrutnego ojca w niewoli. Sprytna Enola organizuje brawurową ucieczkę i ukrywa przyjaciółkę w swoim sekretnym biurze. Pech chciał, że również Sherlock jest zamieszany w tę sprawę i to po przeciwnej stronie konfliktu. Zaniepokojona matka dziewczyny wynajęła go, by odnalazł zaginioną. To jednak dopiero początek kłopotów, bowiem lady Cecily znika ponownie. Tym razem jest zdana już tylko na siebie i na swój spryt leworęczności oraz niemoc praworęczności. Enola wie, że musi działać szybko i pomóc przyjaciółce, bo podwójna osobowość dziewczyny może wpędzić ją w jeszcze większe kłopoty.


"Spokojnie, Enolu. Nie wszystko na raz. Podejmuj się jednej możliwej czynności za drugą."

Tym razem los postawił Enolę i Sherlocka po przeciwnych stronach sprawy. Obojgu jednak przyświeca ten sam cel - musza jak najszybciej odnaleźć lady Ceily. Bardzo lubię wątki, w których pojawia się Sherlock, czy to jak Enola ukrywała się przed nich w pierwszych tomach cyklu, czy jak w poprzednim przy wspólnym działaniu. Teraz ich działanie wygląda trochę inaczej. Enola znów musi trochę kombinować jak być sprytniejszą od brata i to chyba podoba mi się bardziej niż ich współpraca, szczególnie, że nie pojawia się tu żadna wrogość. Rodzeństwo działa osobno, ale autorce udało się uchwycić swego rodzaju harmonię między nimi. Enola po raz kolejny nie zawodzi. Jej spryt i kreatywność są wciąż na najwyższym poziomie. Nie zabrakło też feministycznych poglądów, które kocham i cenię. Historia Enoli po raz kolejny dostarczyła mi świetnej rozrywki i nie mogę się doczekać kolejnych jej przygód.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
9/10



niedziela, 10 maja 2026

Dalida o sobie

Tytuł: Dalida o sobie
Autor: Mariola Pryzwan
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: MG

"Po raz pierwszy w życiu opuszczałam Kair. Pamiętam mój bagaż pełen nadziei, moje oczy szeroko otwarte z zachwytu, gdy po raz pierwszy zobaczyłam choinki i światła... Egipt jest krajem muzułmańskim, nigdy nie miałam okazji widzieć ulic udekorowanych na Boże Narodzenie."


Czy można być sławną osobą kochaną przez rzeszę ludzi, a jednocześnie tak bardzo spragnioną miłości i skrajnie samotną? Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że sławne osoby często zupełnie sobie nie radzą w życiu prywatnym. Podobnie było z Dalidą, którą znał i kochał cały świat, a prywatne życie Iolandy było szare i smutne, wypełnione brakiem miłości i zrozumienia.


"Mój zawód dużo mnie nauczył, bo jeśli robi się coś do głębi, daje to naprawdę wiele. Osiągamy wtedy coś bardzo wartościowego."

Dalida, a właściwie Iolanda, bo tak miała na imię, a pseudonim przybrała później, urodziła się jako córka Włochów w Egipcie. W młodości wyjechała do Francji, by rozpocząć karierę filmową. Z tej nic nie wyszło, ale zaczęła występować w kabaretach śpiewając piosenki. Tam ją zauważoną i wkrótce zrobiła ogromną karierę. Śpiewała w kilku językach, kochali ją wszyscy. Wydawałoby się, że osiągnęła już wszystko i chyba nie można być bardziej spełnionym. W życiu zawodowym zapewne tak, jednak rzecz zupełnie inaczej się miała w życiu prywatnym. Dalida nie miała szczęścia w miłości. Niewiele wyniosła jej z domu, jej związki też nie trwały długo, a naznaczone były tragediami. To sprawiło, że jej życie było zarówno pasmem sukcesów jak i tragedii.


"Ja uważam, że gdy szczęście, szansa przechodzą koło nas, trzeba je rozpoznać i schwytać w odpowiedniej chwili. Jeśli się na coś długo czeka, to się tę chwilę zauważy."

Dalida o sobie i zbiór jej wypowiedzi na różne tematy, o domu rodzinnym, o wyjeździe do Francji, o koncertach, tremie, miłości do dzieci, piosenkach... Nie jest to chronologiczna biografia, ze szczegółowymi opisami, datami, faktami. To zbiór luźnych wypowiedzi z wywiadów prasowych, radiowych i telewizyjnych pojawiających się na przestrzeni lat, usystematyzowanych przez autorkę w konkretne grupy. Jest to świetna pozycja, która pozwala poznać Dalidę jak gdyby siedziało się z nią na ploteczkach, w bardzo intymny sposób. To są jej myśli, jej wypowiedzi i emocje. Takiego spojrzenia na jej osobę nie da się niczym zastąpić. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
9/10

czwartek, 7 maja 2026

Jadwiga. Król Nieświęty

Tytuł: Jadwiga. Król nieświęty
Autor: Dorota Pająk-Puda
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: MG

"- (...) To jaki ma być ten król? Hojny? Waleczny?
- To niewiasta.
- Zatem jaka ma być?
- A jaką godność największą niewiasta otrzymać może? - zapytał.
Patrzyła zaciekawiona. Wreszcie odrzekl:
- Świętą, Konstancjo. Święta ma być."


Władysław Jagiełło miał cztery żony. W zasadzie każda była inna i ciężko wybrać tę ulubioną. Co prawda Władysław na pewno miał tę ulubioną, ale mi ciężko wybrać tę, która szczególnie zyskała moją sympatię. Kiedyś nie miałam z tym problemu. Pokochałam historię już jako nastolatka i namiętnie zaczytywałam się w podręcznikach od historii i byłam zachwycona Jadwigą. Taka młoda, a do tego król i święta, obrosła w legendy, zrezygnowała z miłości na rzecz obowiązku. Było mi jej żal, ale też jawiła mi się jako bohaterka. Teraz patrzę na nią zupełnie inaczej. Chyba jedynie jest mi jej żal jaki los jej przypadł w udziale, a ta książka tylko go pogłębia.


"Zaklika wczoraj kazał jej przenieść się ze dworem do domku królowych, a przecie to ona królem jest! A Litwin jeszcze nie!"

Jadwiga jako dziesięcioletnia dziewczyna przybywa do Krakowa, swojej nowej ojczyzny na koronację. Po uroczystościach pragnie wrócić do domu, do ukochanej siostry Marii. Okazuje się jednak, że od teraz to jest jej nowy dom i nie może liczyć na powrót na ukochane Węgry. Dziewczynka rozpoczyna więc nauki i szykuje do ślubu z Jagiełłą. 


"- Powiedz, jak modlić się, by Bóg nas wysłuchał?"

Jadwiga Andegaweńska została kanonizowana w 1997 roku, więc co autorka miała na myśli nadając tytuł książce Jadwiga Król nieświęty? Jadwiga została tu pokazana jako człowiek z krwi i kości. Jako dziewczynka, żywa, pełna energii, trochę buntownicza. To książka, która nie idealizuje, nie rozdmuchuje legend, w które władczyni obrosła. Po przeczytaniu pierwszych stron, powieść określiłabym jako trochę depresyjną. Czytając ją czułam jedynie smutek. Jadwiga wydawała mi się tak delikatna i krucha, ubezwłasnowolniona. Nie mogła podejmować żadnych decyzji samodzielnie, rzeczywistość okazała się bardzo smutna. Pragnęła powrócić do domu, w którym się wychowała, gdzie byli jej bliscy. Nie wyobrażam sobie być taką dziewczynką pośród obcych, z na którą wszyscy patrzą, być niby najważniejszym człowiekiem w królestwie, a nie móc o sobie stanowić. Okropne. Trochę się obawiałam, że nie dam rady czytać dalej, ale potem było trochę lepiej. Dostrzegłam jej siłę, widoczną nawet w chwilach bezsilności i z przyjemnością poznawałam Jadwigę króla nieświętego.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
7/10

poniedziałek, 4 maja 2026

Sprawa Czarnego Powozu

Tytuł: Sprawa Czarnego Powozu
Tytuł oryginału: Enola Holmes and the Black Barouche
Autor: Nancy Springer
Cykl: Enola Holmes (7)
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Poradnia K

"Enola nie potrzebuje opieki. Enola nie musi pobierać nauk na pensji dla panien. Enola nie wymaga wydania za mąż. Przeciwnie, niech niebo ma w opiece mężczyznę, który byłby na tyle lekkomyślny, by się jej oświadczyć."

Sherlock Holmes popadł w melancholię. Zaniepokojona Enola postanowiła wyciągnąć go z emocjonalnego dołka, jednak jej pomysły na niewiele się zdały. Z pomocą przyszła kobieta, która sama była w kłopocie i udała się do Sherlocka po pomoc. Panna Letitia Glover nie wierzy w wiadomość o śmierci swojej siostry bliźniaczki. Wątpliwości obojga detektywów budzi ton listu od męża zmarłej, nie wspominając o podejrzanej zawartości urny z jej prochami, w której z całą pewnością nie znajdują się ludzkie prochy.


"Cóż za zuchwałość, tupet i niewiarygodne ryzykanctwo ukrywać się w moim mieszkaniu, w czasie gdy gorączkowo jej szukałem po mieście!"

Mimo sprzeciwu brata Enola rusza na poszukiwania. Jest zdeterminowana, by pomóc pannie Glover i jej siostrze, bo wszystko wskazuje na to, że ta jednak żyje. Szybko dowiaduje się, że Felicity Glover nie była jedyną żoną hrabiego Dunhencha, która odeszła nagle i w niewyjaśnionych okolicznościach. Kluczową wskazówką okazuje się być czarny powóz. Aby odkryć sekrety niebezpiecznego hrabiego i uratować nieszczęsną hrabinę, Enola będzie potrzebowała pomocy Sherlocka, siostry zaginionej oraz... swego dawnego przyjaciela – wicehrabiego Tewkesbury, markiza Basilwether.


"Po pierwsze, zawsze będę ci pomagać. Po drugie, lepiej mierzyć się z kłopotami po kolei, zamiast uprzedzać fakty."

Kiedy zaczynałam czytać te serię, kiedy widziałam jak bracia nie doceniali Enoli, nie spodziewałam się, że kiedyś bohaterka ramię w ramię będzie współpracować z Sherlockiem. Wiele zmian nastąpiło w tym tomie. Enola już nie ukrywa się przed braćmi, nie jest uciekinierką, jest detektywką i powoli staje się... kobietą. Wiele uwagi poświęca eleganckim strojom. swojemu wyglądowi. Nie oznacza to, że straciła swój butnowniczy charakter. Wciąż stara się udzielać pomocy potrzebującym, rozwiązuje skomplikowane zagadki, nad którymi łamie sobie głowę nawet i Sherlock. Jest niesamowicie sprytna i nieustraszona. Mimo zmiany jaka zaszła w Enoli, autorka nie zmieniła swojego lekkiego stylu, dzięki któremu powieść dosłownie pochłonęłam cudownie się przy tym bawiąc. Nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po tom kolejny. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
9/10

piątek, 1 maja 2026

5 resetów

Tytuł: 5 resetów. Przeprogramuj mózg i ciało, by uodpornić się na stres
Tytuł oryginału: The 5 Resets: Rewire Your Brain and Body for Less Stress and More Resilience
Autor: Aditi Nerurkar
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Insignis

"W nowoczesnym społeczeństwie panuje kultura pośpiechu, w której wprowadza się nas w błąd, przedstawiając stres jako oznakę słabości, powód do wstydu i coś, co za wszelką cenę należy ukryć. Jednak to nie stres jest naszym wrogiem, lecz sposób, w jaki go kulturowo postrzegamy."


Zastanawialiście się ostatnio jak wygląda Wasze życie. Pewnie nie, bo kto znalazłby na to czas. Żyjemy w ciągłym biegu, ciągłym pędzie, poganiani kolejnymi obowiązkami, zleceniami, punktami do odhaczenia na niekończącej się liście do zrobienia. Do tego mnożące się problemy w pracy, życiu osobistym, brak snu i śmieciowe jedzenie. Ręka do góry kto tego wszystkiego nie doświadczył albo przynajmniej jednej z tych rzeczy. 


"Wbrew temu, co być może słyszałeś, stres nie jest oznaką tego, że kiepsko sobie radzisz z wyzwaniami codzienności lub że zawiodłeś jako człowiek. Stres to naturalna część naszego życia."

Kiedyś stres ratował nam życie. Kiedy człowieka gonił lampart stres pomagał zmobilizować organizm do ucieczki. Teraz na co dzień nie mierzymy się z takimi niebezpieczeństwami, a organizm działa dokładnie w taki sam sposób, kiedy zestresujemy się przegapionym terminem czy nawałem obowiązków w pracy. A sposób radzenia sobie z problemem jest inny, bo przecież nie włączamy trybu - uciekaj, bo zginiesz! Na szczęście nie jest to sytuacja bez wyjścia, chociaż będzie wymagała trochę pracy.


"Zdrowy stres jest jak instruktor pływania, który popycha cię, abyś sam podszedł do krawędzi basenu, a rezyliencja utrzymuje twoją głowę na powierzchni, nawet jeśli za pierwszym razem nieporadnie młócisz rękami wodę."

Autorka jest lekarką, która jest specjalistką w problemach ze stresem. Ten poradnik powstał na podstawie jej ogromnego doświadczenia zarówno swoich problemów ze stresem jak i doświadczeń swoich pacjentów, których historie wielokrotnie przytacza. Autorka ma bardzo bezpośrednie podejście. Wie co się sprawdza, wie, że jeśli pacjent nie zastosuje się do jej zaleceń to nie przyniesie to skutku. Jest bezpośrednia, ale i cierpliwa. Wszystko wyjaśnia i oczekuje, że pacjent to wdroży. I to wszystko się sprawdza. A wszystko sprowadza się do prostego pytania: „Co robiłeś w dzieciństwie, że godziny mijały jak minuty?” Oczywiście pojawia się tu także wprowadzenie ruchu, poznanie technik oddychania czy cyfrowy detoks. Ale bardzo często pacjenci mają problem z tym, żeby odnaleźć to co sprawia im czystą radość, dzięki czemu mogą się zrelaksować. Również bardzo spodobała mi się główna zasada - tylko dwie zmiany na raz. Jestem osobą, która jak cos zmienia to wszystko i najlepiej na już. A tutaj tak nie ma. Wszystko powoli, stopniowo, to jest praca, a nie rewolucja. Ten poradnik świetnie do mnie trafił i mnie przekonał. Zaczęłam wprowadzać zaprezentowane przez autorkę metody i zauważyłam efekty. Co prawda wiele jeszcze przede mną, ale bardzo się cieszę, że miałam okazję zapoznać się z nimi.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
9/10

czwartek, 30 kwietnia 2026

Pokochaj mnie jutro

Tytuł: Pokochaj mnie jutro
Tytuł oryginału: Love Me Tomorrow
Autor: Emiko Jean
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Poradnia K


"Kiedy byłam mała, miłość wydawała mi się czarno-białym zjawiskiem, jednoznacznym i prostym. A tymczasem okazała się tak delikatna i nietrwała. Nikt ci nie powie, że zawiera tysiąc odcieni szarości. Że to wszystko jest takie zawikłane."

Czy dziecko, które miało dom pełen miłości, a potem je straciło wraz ze śmiercią babci i rozwodzie rodziców może wierzyć w miłość? Siedemnastoletnia Emma kocha swoją mamę i pomaga jej w sprzątaniu domów innym, by trochę ją odciążyć, z chęcią też opiekuje się ukochanym dziadkiem. To dla niego chce zrezygnować ze studiów z dala od domu, bo nie wyobraża sobie, że miałaby się z nim rozstać na dłużej. Ma też całkiem niezły kontakt z ojcem. Ale romantyczna miłość? Wykluczone!


"Życie jest serią wyborów. Chyba że wszystkich ktoś dokonał za ciebie."

Wszystko zmienia list. Ale to nie jest zwykły lis. To list napisany do niej z przyszłości przez zakochanego w niej mężczyznę. Tajemniczy mężczyzna wie o niej wszystko, zna sekrety, których nikomu nie powierzyła. To odrobinę przerażające, ale i... ekscytujące. Emma postanawia odkryć kim jest ten tajemniczy mężczyzna, przed którym aż tak się otworzyła, że postanowiła zdradzić mu swoje sekrety. Może to jej przyjaciel z dzieciństwa? A może przystojny syn bogaczy u których sprząta? A może obiekt westchnień wielu dziewczyn, uzdolniony wiolonczelista? Czy Emmie uda się to odkryć? A może lepiej, żeby nie wiedziała i żyła swoim życiem wiedząc, że w przyszłości czeka na nią miłość?


"Czy miłość zawsze musi wygasnąć, zaniknąć? Miałam nadzieję, że nie, ale nadzieja to słaby oręż w obliczu realności życia."

Nastolatka naznaczona trudnymi doświadczeniami uparcie stroni od związków romantycznych i tajemniczy list z przyszłości od kochającego ją mężczyzny, który pragnie zmienić jej zdanie - idealny pomysł na historię romantyczną. Niecierpliwie przebierałam nogami w oczekiwaniu na tę powieść. Niestety trochę się rozczarowałam. Po obiecującym opisie i przejmującym początku historii, spotkałam się z nudą. Niezbyt mnie wciągnęła ta historia. Była zbyt blada, zabrakło mi tu emocji. Nie do końca też mnie przekonała przemiana bohaterki. Dziewczyna była pewna obaw i niechęci w stosunku do miłości i związków. Nie wierzyła, że są na zawsze, obawiała się bólu. A tu nagle dostaje list, początkowo jest nieufna, ale zaraz już próbuje odkryć kim jest nadawca, zaczyna spędzać więcej czasu z chłopakami, zaczyna się umawiać, niemalże zakochiwać. Jak dla mnie za szybko, trochę sztucznie i chaotycznie. Zupełnie tego nie czułam. Zakończenie też niezbyt przypadło mi do gustu, chociaż muszę przyznać, że było nieoczywiste, co zarazem działa też trochę na plus powieści. Z bólem serca tak nisko oceniam książkę, szczególnie, że w większości cieszy się dobrymi ocenami. Być może tylko ja tak ją odebrałam.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
4/10

wtorek, 28 kwietnia 2026

Akademia Eternum


Tytuł: Akademia Eternum. Pozytywka
Autor: Alexandra Wtulich
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Book4YA


"Szkoła wydawała się zarówno majestatyczna, jak i złowroga, jakby sama jej obecność świadczyła o tym, że niektóre rzeczy na tym świecie są niezmienne i mogą przetrwać wieki."



Siedemnastoletnia Cordelia Nocturne budzi się po wypadku i słyszy coś, co nie mieści się w głowie - że to ona prowadziła, że to ona zabiła człowieka. To ona jest odpowiedzialna za jego śmierć i musi ponieść karę. Ale... To przecież nie ona. Dziewczyna przypomina sobie, że to nie ona prowadziła, była tylko pasażerem. Ale nikt w to nie wierzy, przyjaciele zeznają przeciwko niej. Zamiast więzienia czeka ją przeniesienie do elitarnej Akademii Eternum.


"Nic tutaj nie jest proste, księżniczko."

Cordelia trafia do elitarnej Akademii Eternum, tajemniczej szkoły, gdzie ma zacząć wszystko od nowa. Szybko jednak okazuje się, że ubrana w piękne słowa pułapka. Już od pierwszego dnia dziewczyna zauważa, że w akademii dzieje się cos poważnego. Każdy zna jej przeszłość, nawet tą, którą ona sama zapomniała, jej lęki i tajemnice. Coś wisi w powietrzu, uczniowie dziwnie się zachowują, miewają stany zawieszenia lub przesadnej wesołości, a niektórzy po prostu znikają i wszyscy sprawiają wrażenie, że wszystko jest w normie. Wszyscy poza Dorianem, jedyną osobą, która zdaje się wiedzieć co się tam wyrabia. 
  

"Wszystko w Akademii miało swój porządek, swoje powtarzalne rytuały."

Już po przeczytaniu pierwszej strony wiedziałam, że to będzie wciągająca historia. Cordelia to młodziutka dziewczyna, z która z racji, że dzieli nas już trochę różnica wieku, nie utożsamiłam się, ale patrzyłam na nią jak na młodszą siostrę i... współczułam jej. Współczułam jej ze względu na przyjaciół, którzy ją wrobili i rodziców, którzy byli nieczuli i liczył się dla nich przede wszystkich wizerunek. Byłam tez podekscytowana tą Akademią, do której miała trafić. Wyobrażałam sobie, że będzie trochę mrocznie, trochę niebezpiecznie i tajemniczo, ale to co zaserwowała mi autorka to dosłownie aż brak mi słów. Na początku Cordelia była bardzo zdezorientowana tym co się tam wyprawiało, było dużo niewiadomych, nutka strachu i więcej pytań niż odpowiedzi, z czasem zaczęła łączyć elementy układanki w spójną całość, którą mogłam poznawać wraz z nią. To było świetne, że mogłam uczestniczyć w tym wraz z nią, nie wiedziałam co się wydarzy, nie przewidywałam przyszłości, nic nie zdradzało co się ma wydarzyć. Wszystko było niewiadomą do czasu aż wspólnie nie odkryłyśmy tajemnicy Akademii Eternum, a było to cudowne doświadczenie z dreszczykiem emocji. Z niecierpliwością wyczekuje kolejnego tomu, bo coś czuje, że to dopiero był początek. 

Za książkę serdecznie dziękuje Wydawnictwu Books4YA.

Moja ocena:
9/10

czwartek, 23 kwietnia 2026

Lamborghini

Tytuł: Lamborghini. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość
Autor: Pini Simonluca
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Familium

"Podobno wszystko zaczęło się od konfliktu z Enzo Ferrarim, do którego doszło po tym, jak Lamborghini wytknął wady konstrukcyjne w pojazdach produkowanych w Maranello - tak przynajmniej głosi znana wszystkim legenda. Tym jednak, czego możemy być pewni, jest uzyskany rezultat: Lamborghini jako światowej rangi symbol prędkości i stylu made in Italy."


Ferruccio Lamborghini, złota raczka, mężczyzna, który potrafiła naprawić wszystko przy braku sprzętu i narzędzi, po powrocie do domu z wojny zaczął montaż ciągników ze starego sprzętu wojskowego. Po kilku latach założył firmę, która świetnie prosperowała. Następnie założył firmę, która produkowała klimatyzacje i piece. Jako bogaty przedsiębiorca mógł sobie pozwolić na luksusy. Zaczął jeździć Ferrari 250 GT. Szybko dostrzegł mankamenty tego modelu i zaproponował właścicielowi marki współpracę, by ulepszyć jego działanie. Ferrari odmówił. Obrażony Ferruccio postanowił stać się jego konkurencją.



"Na początki legendy składają się zatem narodziny przedsiębiorcy Ferruccia Lamborghiniego, otwarcie przez niego zakładu w Cento i wykładniczy wzrost sprzedaży ciągników z roku na rok."

W kolejnych latach powstało kilka modeli, które miały niepowtarzalny charakter i pomogły przetrwać firmie trudne czasy. W 1972 roku Ferruccio Lamborghini sprzedał dział zajmujący się produkcją aut sportowych. Był on przejmowany przez różnych właścicieli, mimo to ten niepowtarzalny styl pozostał i wciąż jest bardzo rozpoznawalny nawet przez małe dzieci.


""Więcej zarabia się na produkcji aut niż traktorów" to ówczesne słowa Ferruccia Lamorghiniego, które najlepiej komentują powstanie w 1963 roku firmy, którą dzisiaj wszyscy znamy."

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość... Niewiele się dowiedziałam o marce w żadnym z tych czasów. Temat przeszłości był cokolwiek liźnięty, bez szczegółów. O teraźniejszości też niewiele wiadomo, ani o przyszłości. Za to można poznać szczegóły techniczne samochodów. Podwozie, silnik, zawieszenie, cylindry - jeśli te pojęcia mają dla Was większe znaczenie to z pewnością więcej wyciągnięcie z tego albumu niż ja oglądając jedynie zdjęcia, bo te techniczne szczegóły niewiele mi mówiły. Sięgając po ten album spodziewałam się, że lepiej poznam historię marki i jej założyciela, bo jest dosyć ciekawa i nawet swego czasu oglądałam o tym film i był fantastyczny. Tutaj jednak autor nie poświęcił temu za wiele uwagi. A szkoda. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filium.

Moja ocena:
5/10



wtorek, 21 kwietnia 2026

Alain Delon

Tytuł: Alan Deilon Buntownik i legenda
Autor: Rosca Liliana & Bantcheva Denitza & Delon Alain
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: Familium

"Kiedy go poznałam, miał dwadzieścia osiem lat, talent, który wszyscy podziwiali, był przystojny i zabawny, no i korzystał z tego jak dziecko, które cieszy się prezentami, którymi obdarowali go bogowie. Nie był trudny we współżyciu, był po prostu niespokojny, szczęśliwy ze swojego sukcesu, sławy (jeszcze nie tak wielkiej) i często się razem bawiliśmy."


Alain Delon to jeden z najpopularniejszych francuskich aktorów, którego większość z jakiegoś filmu z pewnością kojarzy. Ja sama miałam przyjemność oglądać jeden z filmów z jego udziałem -Asterix i Obelix na Olimpiadzie, gdzie wcielił się w rolę Juliusza Cezara. Oprócz tego to bożyszcze kobiet i jak przeglądałam ten album to chyba zrozumiałam dlaczego...


"Byłem dzieckiem z pierwszego małżeństwa, tego, które się nie udało, i byłem wrzodem na tyłku wszystkich."

Ścieżka do kariery Alaina Delona była dosyć trudna i wyboista. Przeżył trudne dzieciństwo, gdzie był przerzucany od jednego rodzica do drugiego, pobyt w internacie, później okres dojrzewania spędzony na służbie wojskowej, by w końcu odnaleźć swój cel w życiu i stać się ikoną. 


"Delon był przystojny jak bóg, bardzo szarmancki, niezwykle czarujący (czego oczywiście nadużywał!)."

Przepięknie wydana biografia, a właściwie to filmografia, bo na tym ten album w głównej mierze się skupia. Mnóstwo zdjęć, wiele opisów filmów i postaci w jakie aktor si wcielał. To co najbardziej mnie tu zainteresowało to jego romans z Romy Schneider, aktorką, którą uwielbiam. Sam ten wątek jednak też został "porozrzucany" po całym albumie, co trochę zepsuło mi radość ze śledzenia go. Wątki zbyt często były urywane, by wprowadzić informacje o filmie, by znów do nich powrócić. Wprowadzało to zbyt duży chaos. Z kolei świetnym zabiegiem było oddanie głosu bliskim Alaina. Wypowiedzi jego brata, czy Romy Shneider, Sophie Lorens czytałam z niekłamaną przyjemnością. Wizualnie album prezentuje się przepięknie, liczne zdjęcia i kadry z filmu przykuwają wzrok, tekst z kolei wygląda na słabo dopracowany, a może nie tyle tekst co jego układ, żeby nie skakać po wątkach. Z tego powodu ani nie polecam ani nie odradzam po sięgnięcie po niego. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Familium.

Moja ocena:
5/10

niedziela, 19 kwietnia 2026

Czarna Kropla

Tytuł: Czarna Kropla
Tytuł oryginału: Black Drop
Autor: Leonora Nattrass
Cykl: Laurence Jago (1)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 374
Wydawnictwo: Nemezis

"Wypłynąłem z resztą tłumu na pustoszejącą ulicę i zachłysnąłem się świeżym powietrzem. Po tak długim przebywaniu w ścisku ciał, idąc do domu, prawie nie czułem woni kanalizacji. Wydawało mi się,  że słyszę za sobą kroki, ale kiedy się odwróciłem, ulica była pusta."


Jest 1794 rok. Anglia coraz bardziej wikła się w konflikt z Francją. Ulice Londynu wypełniają plotki o rewolucji. Polityczny radykał Thomas Hardy ma stanąć przed sądem za zdradę, a negocjacje z niezależnymi amerykańskimi koloniami stoją na ostrzu noża. Sytuacja staje się pełna napięcia, politycznych intryg i śmiertelnego zagrożenia, bo nawet podejrzenie o zdradę może skończyć się szubienicą, a zdrajców dopatruje się niemal wszędzie.


"Widzę, że jesteś nowy w tej grze, obywatelu. Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam, a zwłaszcza policja."

Laurance Jago, coraz bardziej uzależniony od leku Black Drop, urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych odkrywa ciało jednego ze swoich kolegów, Willa. Śmierć zostaje uznana za samobójstwo, jednak mężczyzna ma wątpliwości. Do prasy trafia poufny list mogący zaszkodzić armii. Winą za wyciek informacji obarczony zostaje właśnie zmarły Will. Jago postanawia udowodnić niewinność kolegi oraz odkryć prawdziwe okoliczności jego śmierci wplątując się przy tym w sieć intryg.


"Nie lubię ludzi, którzy uważają się za świętszych od innych. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, nieprawdaż?"

Od czasu do czasu lubię odłożyć na bok cukierkowe historie i ckliwe romanse i poczytać coś mrocznego, pełnego napięcia. Sięgnęłam po tę książkę właśnie z tą myślą, szczególnie, że opis idealnie odzwierciedlał taki klimat. Niestety Czarna Kropla niezbyt przypadła mi do gustu. Bardzo ciężko mi się czytało tę historię. Język był mało plastyczny, zabrakło tu lekkości, która pozwoliłaby płynąć przez tekst. Być może autorce zależało na oddaniu klimatu epoki, jednak wpłynęło to w znacznym stopniu na ciężkość tekstu. Kolejnym minusem była mnogość szczegółów, która rozpraszała, przez co ciężko było poczuć napięcie. Autorka chyba zbyt bardzo skupiła się na tle historycznym, które swoją drogą zostało świetnie wykreowane, że przez to wiele innych aspektów straciło.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nemezis.

Moja ocena:
5/10



poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Księżna Mediolanu

Tytuł: Księżna Mediolanu
Autor: Renata Czarnecka
Cykl: Bona. Królowa z rodu Sforzów (1)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 428
Wydawnictwo: Axis Mundi

"Narzucono mi miłość do Giana Galeazza, wpajano ją od najmłodszych lat, podsycano uczucie uwielbienia i tęsknoty. Koryta tej miłości są głębokie, nie zasypie ich czas ani nienawiść, będę go kochać bez względu na wszystko, co przyniesie mi los, bo tak mnie wyćwiczono, jak konia, który ma równo maszerować w rzędzie."

Pod koniec XV w. Izabela Aragońska, wnuczka króla Neapolu, wyrusza do Mediolanu, by poślubić księcia Giana Galeazza Sforzę. Pełna nadziei oczekuje pięknego, szczęśliwego życia u boku mężczyzny, którego kocha od dnia zaręczyn, mimo że jeszcze go nie spotkała. Szybko jednak realia odzierają ją ze złudzeń. Gian Galeazzo, zbyt zainteresowany młodymi mężczyznami nie potrafi okazać swoje młodej żonie uczucia. Izabelę spotyka tez afront ze strony stryja swego męża, Ludwika Sforzy, który chce przejąć tron Mediolanu i stać się jego prawowitym księciem. Krok po kroku odsuwa od władzy swego bratanka i jego żonę. Wszystko ulega pogorszeniu, gdy poślubia równie ambitną jak on sam Beatrycze d’Este. Wtedy los książęcej pary wydaje się być przesadzony. Małżonkowie udają się na wygnanie do Pawii, gdzie na świat przychodzą ich dzieci, w tym księżniczka Bona, przyszła królowa Polski.


"-Dobrze. Skoro tak chcą gwiazdy, nie będę się sprzeciwiać - przystała na to, choć w środku się gotowała. Bo jakże to? Gwiazdy mają być od niej ważniejsze? Uznała jednak, że nie należy w tej chwili tego roztrząsać."

Czy w powieści historycznej możemy liczyć na feminizm? Mogłoby się wydawać, że nie, bo kobiety tamtych czasów, były podległe mężczyznom, zależne od nich właściwie we wszystkim, zajmowały się wyszywaniem, rodzeniem dzieci... Ale nawet w tej grupie możemy liczyć na silne jednostki, silne kobiety, które chciały czegoś więcej. Co prawda Izabela pragnęła jedynie miłości męża i należnej im pozycji, ale że tego nie miała, zaczęła o to walczyć, posuwając się nawet do trucicielstwa. Prowadziła twardą grę, jakiej czasami obawiali się mężczyźni. To co mnie tu uderzyło najbardziej to wychowywanie małych dziewczynek, Izabela została zaręczona z Gianem Galeazzo jako mała dziewczynka i od tego czasu wiedziała, że go kocha i nie przestała go kochać aż do jego śmierci, mimo że w żaden sposób nie zasłużył na ta miłość, nie okazywał jej żadnego przywiązania, żadnych uczuć. Ona po prostu go kochała, bo tam miała wpojone, że męża ma kochać. Dla mnie to przerażające.


"Musisz zatem pamiętać, że Mediolan ma tyle samo pułapek, co czaru. Jedno cię zachwyci, a drugie może zabić."

Przechodząc do oceny powieści to, niesamowicie mnie wciągnęła. Bardzo polubiłam bohaterkę, mimo ze nie zgadzałam się z niektórymi jej poczynaniami jak całkowite oddanie dla jej męża. Bardzo jej współczułam licznych upokorzeń i afrontów, których doświadczała, cały czas miałam nadzieję na powiedzenie się jej przedsięwzięć. Podziwiałam jej siłę i hart ducha. Autorka świetnie wykreowała nie tylko Izabelę, ale i inne postaci, których albo się kocha albo nienawidzi. Chociaż może wykreowanie to nie do końca odpowiednie słowo, bo to bardziej przedstawienie postaci historycznych i uwydatnienie ich cech. Narracja została poprowadzona bardzo lekko, mimo poruszanych trudnych tematów takich jak utrata bliskich, śmierć, intrygi, depresja... Dzięki temu miałam wrażenie, że dosłownie płynę przez te historię poznając nie tyle historię tej wyjątkowej kobiety, ale też innych postaci i miejsc. Jest to idealna pozycja dla miłośników historii, ale myślę też, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Axis Mundi.

Moja ocena:
9/10


czwartek, 2 kwietnia 2026

Ostatni spisek

Tytuł: Ostatni spisek. Mazurskie kulisy zamachu na Hitlera
Autor: Gabriela Anna Kańtor
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: MG

"- Współczesny człowieku, jeżeli pozwolisz władzy przyjść po kogokolwiek, po komunistów, związkowców, socjaldemokratów czy po Żydów - to gdy przyjdą po ciebie, nie będzie już nikogo, kto mógłby cię obronić."


Heinrih von Lehndorff, zwany Heinim, ostatni pan na Sztynorcie przez lata przygotowywał się do objęcia upadającej posiadłości swego wuja. Wychowywany w duchu obowiązku i odpowiedzialności okazał się świetnym zarządcą i gospodarzem. Za jego czasów majątek rozkwitł, a pracownicy doceniali dobroć jego właściciela. W majątku rozkwitła też miłość jego i jego żony hrabianki Gottlibe von Kalnein zwanej przez niego Mausi. Doczekali się tam uroczych córek, które wychowali w duchu dobra i życzliwości.


"Wszystko ma swój koniec. Tylko kiełbasa ma dwa."

Druga Wojna Światowa odcisnęła zarówno na nich jak i ich pałacu piętno. Najbardziej reprezentacyjną część pałacu musieli oddać Ribenttropowi. Będąc życzliwymi ludźmi pełnymi dobra, nie mogli znieść okrutnych działań Adolfa Hitlera. W związku z tym hrabia Heinrih von Lehndorff wraz z innymi, m. in. Clausem von Stauffenberg, Henningiem von Tresckow postanowili zawiązać spisek na życie Hitlera.


"Być może najwyższym stopniem miłości jest kochać, nie posiadając."

Jak to u Gabrieli Kańtor bywa, postaci historyczne, nie są tylko nazwiskami znanymi z podręcznika. Stają się bohaterami z krwi i kości, pełnymi uczuć, emocji i nadziei, strachu i bólu. To ludzie, którzy kochają, czują, maja wielkie plany i marzenia. Autorka cudownie oddaje ich emocje i charaktery. To są postaci, obok których nie można przejść obojętnie. Ich chce się poznać, zaprzyjaźnić z nimi, trafić do ich świata. I to jakiego świata. Kańtor to mistrzyni opisywania miejsc, którym poświęciła sporo uwagi. Po przeczytaniu tej powieści od razu zapragnęłam zobaczyć Mazury. Mimo iż tytuł i opis z tyłu okładki sugerują, że jest to opowieść o spisku, w rzeczywistości to historia hrabiego Lehndorffa i posiadłości, której był właścicielem. Początkowo nawet mnie to trochę zbiło z tropu podczas czytania, a dosyć długie opisy dawnych losów majątku zaczynały nużyc, ale kiedy już wciagnęłam się w tę historię, dosłownie przepadłam. I przypomniałam sobie za co tak kocham twórczość Kańtor.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
8/10

niedziela, 22 marca 2026

Pod koronami oliwnych drzew

Tytuł: Pod koronami oliwnych drzew
Autor: Weronika Tomala
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Lucky

"Uśmiecha się przez łzy. A jej uśmiech staje się najpiękniejszym widokiem. Chcę jej o tym powiedzieć, ale to byłby banał. Niespodziewane ciepło rozlewa się po całym moim ciele. Otworzyłem się przed nią, choć zżerała mnie niepewność. Teraz wiem, że lepiej wypowiedzieć parę słów za dużo i później móc ich żałować, niż żałować, że nie powiedziało się czegoś wcale."

Rosa żyje w małym włoskim miasteczku, gdzie każdy każdego zna i o wszystkim wie. Kocha to miejsce i jest tak samo kochana przez wszystkich. Ale nie każdy ma takie szczęście urodzić się w dobrej i szanowanej rodzinie. Przyjaciel jej brata - Marko, w którym dziewczyna się podkochiwała się w dzieciństwie nie miał tak łatwego życia, a przez tragiczne wydarzenia musiał opuścić miasteczko i swoich przyjaciół.


"Przyjechałem tu, bo oczekiwałem szczerości. Sądziłem, że z nią będzie mi lżej. Myliłem się."

Po latach Marco postanowił wrócić do miasteczka, by zamknąć ten rozdział w życiu i rozliczyć się z trudną przeszłością. Jego powrót burzy spokój sennego miasteczka. Mężczyzna jest jeszcze przystojniejszy niż jako nastolatek, ubiera się jak człowiek sukcesu, a plotki głoszą, że chce odbudować rodzinną tłocznię oliwy. Przy jego boku szybko zjawia się jego była dziewczyna Stella, uważana za miejscową piękność. Marko jednak nieoczekiwanie dla siebie samego nie może wyrzucić z pamięci zielonych oczu młodszej siostry dawnego przyjaciela...


"Ale nie da się cofnąć czasu. Można próbować naprawić tylko konsekwencje popełnionych błędów, by nie trwonić kolejnych godzin."

Od jakiegoś czasu książek w Włoskim klimacie jest całkiem sporo na rynku wydawniczym. Ja uwielbiam klimat Włoch i z przyjemnością po nie sięgam, ale ciężko jest trafić na historię godną uwagi. Tym razem trafiłam. Och, a co to była za historia. Małomiasteczkowy i włoski klimat. Miasteczko, gdzie każdy każdego zna, z urokliwymi uliczkami, gorącym słońcem, zapachem kawy, makaronu, śródziemnomorskiej bryzy, gajów oliwnych... Aż chce się tam przenieść i poczuć to na własnej skórze. A do tego przepiękna historia miłosna oparta na wspomnieniach z przeszłości, pełna ciepła i delikatności. Relacja Rosy i Marco jest przedstawiona bardzo subtelnie z odrobiną iskry. Została tak naturalnie przedstawiona, że wydaje się całkowicie realna. Nie wszystko jest jednak takie bajkowe, sielankowe. Autorka świetnie potrafi budować napięcie i namieszać w życiu bohaterów, a przecież to głównie napędza powieść. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Nie spodziewałam się aż takich emocji i że aż tak ją przeżyję. Z pewnością wrócę do niej nie raz, by zanurzyć się w tym cudownym włoskim klimacie jeszcze raz przeżyć to wszystko.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky.

Moja ocena:
9/10