poniedziałek, 19 grudnia 2016

Pieśń Dawida

Tytuł: Pieśń Dawida
Tytuł oryginału: The Song of David
Autor: Amy Harmon
Cykl: Prawo Mojżesza (2)
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Editio

"Jeśli to oznacza, że nie mam klasy, niech tak będzie. Mogę z niej zrezygnować, żeby chociaż w małym stopniu spełniać swoje marzenie. Bo lepiej realizować je w małym stopniu niż w ogóle."


Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Kształtowała go. Dawid, zwany Tagiem, stał się impulsywnym i prowokacyjnym młodzieńcem. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zaginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy targnął się na własne życie. Kilkakrotnie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza, choć okoliczności narodzin tej przedziwnej przyjaźni były niecodzienne. Jednak to wszystko wiemy z poprzedniej opowieści, opowieści o Mojżeszu. Ta opowieść jest o Tagu.

źródło
 "Myślę tylko, że większość ludzi robi wokół Boga zbyt wiele szumu, tocząc wojny w jego obronie lub demonstracyjnie mu zaprzeczając.
Dla mnie Bóg był po prostu dobrym gościem. Lubiłem z nim rozmawiać.
"

Życie Dawida diametralnie się zmieniło, gdy w kroczyła w nie Amelia, którą nazywał Małą Milie. Dziewczyna tańczyła na rurze w jego klubie. Jednak nie tylko jej ciało go oczarowało, ale przede wszystkim osobowość. Amelia była niewidoma, jednak miała w sobie tyle siły, jak nikt inny. Była dla Dawida wielkim oparciem, z którego nie potrafił skorzystać. On wolał ucieczkę. Bez wyjaśnienia. Bez pożegnania. Nie wiedział jednak jak wielką miłością darzy go ta dziewczyna i przyjaciele...




"Większość ludzi uważa, że najbardziej intymnym doświadczeniem na świecie jest seks. [...] Ale tak nie jest. Seks nie jest najbardziej intymnym przeżyciem, jakie mogą dzielić kochankowie. Nawet gdy jest piękny.Nawet gdy jest idealny. [...] Najbardziej intymnym przeżyciem jest pozwolenie, by ukochane osoby zobaczyły nas w najgorszej formie. Wtedy, gdy jesteśmy najsłabsi. Prawdziwa intymność jest wtedy, gdy nic nie jest idealne."

Prawo Mojżesza, jak wspominałam w poprzedniej recenzji, była dla mnie bardzo przygnębiająca. Byłam ciekawa, a z kolei trochę się obawiałam, jaka będzie Pieśń Dawida. Z pewnością nie byłam nią rozczarowana. Jak dla mnie była o wiele bardziej pozytywna niż jej poprzedniczka. Była o wiele bardziej zagadkowa i tajemnicza. I chyba właśnie w tym tkwi jej urok...

Narracja dzieli się na dwie części. Pierwsza to nagrania z kaset, które zostawił po sobie Tag. Opowiadania zaczynają się, od poznania Millie. Dawid opowiada o swoich przeżyciach i uczuciach. Im bardziej się zagłębiamy tym bardziej poznajemy ich historię i uczucia jakimi chłopak obdarzył dziewczynę. Druga część narracji to przemyślenia Mojżesza i Millie oraz te obecne Taga. Taka narracja sprawia, że powieść jest bardzo szczegółowa. Pozostali bohaterowie dopowiadają historię, aby nic czytelnikowi nie umknęło, a na dodatek wzbogacają ją swoimi uczuciami. 

 "Zawierałem też wszelkiego rodzaju umowy, ale nie wdawałem się w targi z Bogiem, bo zbyt dobrze go znałem. Prosiłem go jedynie o różne rzeczy i dziękowałem mu za różne rzeczy. Bez zobowiązań, bez obiecywania czegokolwiek w zamian, bo nie chciałem dostać w pewnym momencie gigantycznego rachunku do zapłacenia. Uznałem, że gdy Bóg mi pomaga i daje mi to, czego potrzebuję, to robi to dlatego, że uważa, iż na to zasłużyłem, lub dlatego, że chce mi to dać."

W odróżnieniu od Prawa Mojżesza, w Pieśni Dawida, ogromną rolę odgrywa przyjaźń. Oczywiście, uczucia są tutaj najważniejsze, ale tylko odrobinę. Autorka poruszyła tutaj wiele ważnych kwestii. Przede wszystkim walkę. Każdy bohater w tej książce toczył jakąś walkę, nawet jeżeli dowiedzieliśmy się o tym dopiero na końcu książki. Piękny jest również motyw niewidomej dziewczyny, który widzi świat inaczej, oraz to, że to ona walczy najsilniej ze wszystkich. Właśnie ta niewidoma dziewczyna, która powinna być zagubiona. 

Amy Haron po raz kolejny mnie oczarowała. Mam nadzieję, ze to nie jest moje ostatnie spotkanie z jej twórczością, bo chcę, by po raz kolejny jej książki rozwaliły mnie tak, żebym nie mogła się pozbierać. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Helion. 

Moja ocena:
10/10  

sobota, 17 grudnia 2016

Prawo Mojżesza

Tytuł: Prawo Mojżesza
Tytuł oryginału: The Law of Moses
Autor: Amy Harmon
Cykl: Prawo Mojżesza 
Rok wydania: 2016
Liczba Stron: 360
Wydawnictwo: Editio



 "Jeśli nie kochasz, nikt nie zostaje zraniony. Łatwo odejść. Łatwo pogodzić się ze stratą. Łatwo dać sobie spokój."


Znaleziono go w prali pośród brudnych ubrań. Miał zaledwie kilka godzin i był o krok od śmierci. Jego matka porzuciła go zaraz po urodzeniu. Zmarła niedługo po tym. Chłopiec był przerzucany po całej rodzinie, aż ostatecznie wylądował u swojej prababki, która szczerze go pokochała. Jednak na tym nie zakończyły się problemy Mojżesza. Można powiedzieć, że to dopiero początek...

"Woda jest biała, gdy jest wzburzona. Niebieska, gdy jest spokojna. Czerwona, gdy zachodzi słońce i czarna o północy. I przejrzysta, gdy spada (...) Woda jest przejrzysta i zmywa wszystkie kolory oraz wypłukuje wszystkie obrazy."
Mojżesz był dziki, nieokiełznany, samotny i wyobcowany. W Georgii, małomiasteczkowej dziewczynie i dzikiej kowbojce, budził ciekawość i zachwyt. Z czasem ta ciekawość i zachwyt przerodziło się w zauroczenie... a zauroczenie w miłość... Jednak nie była to prosta miłość. Wszystko było tak skomplikowane jak Mojżesz i jego osobowość. Jak Mojżesz, który twierdził, że jego prawo, prawo Mojżesza zabrania kochać... 
źródło

Książka przez swój tytuł sprawiła, że miałam duże opory przed sięgnięciem po nią. Prawo Mojżesza kojarzy się przede wszystkim z dziesięcioma przykazaniami, które Mojżesz dostał od Boga. Najpierw zastanawiałam się o czym może być, a później kompletnie o niej zapomniałam. Ostatnio jednak coś sprawiło, że postanowiłam po nią sięgnąć. Powiem Wam, że nie wiedziałam czego się spodziewać i nawet jeśli czegoś się spodziewałam, to na pewno nie tego...

"Nie potrafię wyrazić tego, jak się poczułam. I jak się wciąż czuję. Nie potrafię.
Słowa wydają się płytkie i puste.
"


źródło
Książka stworzyła w mojej głowie tak wielki chaos, że sama nie wiem co o niej myśleć. Nie ma co oszukiwać i trzeba powiedzieć jasno, że była dosyć przygnębiająca, trochę brutalna i zagadkowa. Poruszała ważne kwestie- przyjaźń, akceptację, odrzucenie, chorobę, utratę bliskich, strach, miłość... Również kreacje bohaterów znajduje się na bardzo wysokim poziomie. Mojżesz, to chłopak, który posiada dosyć ciekawy dar. Dla niego jest jednak przekleństwem, z którym sobie nie radzi. Przez to wszystko jest dosyć mroczny i osamotniony. Z kolei Georgia jest jego przeciwieństwem. Wiecznie żywa, kochająca ciągły ruch, niezwykła gaduła z charakterem. Niesamowite jest to, że ta dwójka na prawdę potrafi się ze sobą dogadać i stworzyć coś na prawdę niezwykłego...


"- Pęknięty - powiedziałam bez namysłu.
- No - potwierdził, krzywiąc się Mojżesz.
- Ale ma to na ciebie dobry wpływ - stwierdziłam, odwracając się w stronę ścian. - Pęknięcia i w ogóle. Gdyby twój mózg nie miał pęknięć, twój geniusz nie miałby jak wydostać się na zewnątrz. Wiesz o tym?
"
 

  
Z tyłu okładki przeczytałam "Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości." Rzeczywiście prawie wszystko się tutaj zgadza... Prawie... Książka obfituje w dramatyczne wydarzenia, ból, smutek... Jednak nie myślę, że nie kończy się happy endem, chociaż do końca nie wiadomo jak potoczą się losy bohaterów...  


Jeśli nie czytaliście tej powieści, to powinniście się sami przekonać, jaki będzie jej koniec...

"-To skąd wiesz, czego chcą? - spytał.
-Wszyscy chcą tego samego. - Jak na ironię taka była prawda.
-Czego? Czego chcą?
-Chcą mówić. I chcą być wysłuchani.
"

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Helion. 


Moja ocena:
9/10   


piątek, 16 grudnia 2016

Bez Słów

Tytuł: Bez Słów
Tytuł oryginału: Archer's Voice
Auror: Mia Sheridan
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Otwarte 


"Nigdy tego nie zapomnę – póki żyję, nie zapomnę piękna tego spojrzenia. Po naszym pierwszym pocałunku – wiedziałam o tym – już nie będzie tak samo. Chłonęłam ten obraz, chciałam go zapamiętać."


Bree przyjeżdża do miasteczka Pelion, aby uciec od swojego życia w Ohio, od problemów, od smutnych wspomnień, od przerażającej jej rzeczywistości. W swoim życiu ie ma już nikogo. Mama zmarła na raka, a tata został zamordowany na jej oczach. Dziewczyna nie potrafi już tam żyć. Chce znaleźć miejsce, w którym poczuje się bezpieczniej, w którym odpocznie... Wybrała właśnie Pelion, bo to ostatnie miejsce, w którym była szczęśliwa. Nie sądziła jednak, że to właśnie w tym miejscu spotka ją więcej szczęścia niż to ze wspomnień...

"Pocałuj mnie, pocałuj, powtarzałam w duchu. Napięcie rosło, aż wreszcie Archer powoli zbliżył twarz do mojej. W jego oczach niepewność mieszała się z nieskrywanym pożądaniem." 

źródło
 
Zamknięty w sobie samotnik, szalony człowiek, milczący dziwak... to tylko niektóre określenia, które rzucają ludzie w stronę Archera. Dwudziestokilkuletni mężczyzna żyje na uboczu pod lasem. Rzadko pokazuje się wśród ludzi i ignoruje ich. Z nikim nie nawiązuje kontaktu. Nikt się nim nie interesuje od kiedy stracił rodziców w wypadku. Wszystko zmienia się kiedy spotyka Bree na swojej drodze...

źródło
 "Pragnę tego. I ciebie. Tylko ciebie, od zawsze."

Tak na prawdę nie wiem od czego mam zacząć. Książka zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie i rozbudziła nie znane mi emocje do tego stopnia, że ciężko sformułować mi jakąkolwiek myśl. Przyznam szczerze, że zupełnie nie tego spodziewałam się po tej książce. Myślałam, że to będzie jakiś typowy romans, ale jednak z mocnym przesłaniem i przepiękną historią. Co prawda romans był, przepiękna historia też, ale było coś jeszcze- cudowne przesłanie. Przesłanie o miłości, która narodziła się w potężnym bólu. Później również nosiła znamię bólu. Jednak czy to nie miłość jest istotą ludzkiego życia?

źródło
 "Byliśmy jak dwa magnesy, przyciągające się z siłą, której żadne z nas nie było w stanie kontrolować."

Mia Sheridan wykreowała cudowną miłość. Zaczęło się zwyczajnie. Ona poznaje jego. On poznaje ją. Nawzajem zaczynają się poznawać. Coś nienamacalnego przyciąga ich do siebie siłą, której nie są w stanie kontrolować. Jednak ta miłość to nie schematy. Ta miłość wydaje się być realna wraz ze swymi wzlotami i upadkami. Jeszcze żadna literacka miłość nie wydawała mi się tak prawdziwa i realna jak ta. Nawet moja miłość wydaje się blednąć przy tej. Moja miłość, która jest we mnie... Miłość, którą noszę w sercu...



Za książkę bardzo dziękuję mojej kochanej M. 

   
Moja ocena:
10/10