wtorek, 28 lutego 2017

Manwhore +1

Tytuł:Manwhore +1
Autor: Katy Evans
Cykl: Manwhore
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Kobiece 

"Jestem człowiekiem pełnym wad, nadziei i strachu, silnym i słabym, i niezależnym - oraz zakochanym w nim tak, jak one z całą pewnością nie są.
Jestem dumna z tego, kim jestem.
"


Losy Sainta i Rachel poznaliśmy już w poprzednim tomie. Połączyła ich gorąca miłość, jednak nie wszystko potoczyło się tak, jak oboje tego chcieli. On poczuł się oszukany przez jedyną kobietę, której zaufał. Ona czuje się okropnie z tym jak go zraniła. Ich drogi się rozeszły. Ale mają szansę się po raz kolejny połączyć bowiem Malcom po czterech tygodniach rozłąki proponuje spotkanie. Rachel wiąże z tym wielkie nadzieje. Jednak Saint wcale nie chce się spotkać po to, by porozmawiać o tym co zaszło, ale ma dla niej zupełnie inną propozycję...


 "Jesteś jedynym niebem, które dla mnie istnieje Rachel. A nawet gdybyś była piekłem, grzeszyłbym całe moje życie, żeby tylko być z Tobą."

Rachel nie tak wyobrażała sobie to spotkanie. Saint stał się bardzo zimny. Na dodatek nie zamierzał rozmawiać o nich, ale... zaproponował jej pracę. Rachel jednak nie poddaje się i planuje walczyć o swoje uczucie, o mężczyznę, którego kocha. 

W tej części wszystko toczy się bardzo spokojnie i harmonijnie. Bohaterowie są bardzo ostrożni, nie chcą się zranić nawzajem, pragną odbudować swój związek. Ponadto Saint boi się ponownie zaufać, bo Rachel już raz go zawiodła, a dla niego zaufanie jest czymś najważniejszym. Rachel z kolei boi się odrzucenia. Przez to wszystko, cała akcja początkowo wolno się rozkręca, a czytelnik z niecierpliwością czeka jak ułożą się losy tej pary. Nie można jednak powiedzieć, że początek książki jest nudny. Wręcz przeciwnie. Obfituje w piękne, magiczne sceny, które aż kipią od romantyzmu. Nie są za to skupione na seksie, co jest wielkim plusem. Przez zbyt wiele takich scen książka straciłaby na wartości i stałaby się zbyt schematyczna. Trzeba przyznać, że ostatnio jest zbyt wiele książek, w których nic się nie dzieje poza łóżkiem. Tutaj jednak autorka pokazała różne aspekty związku i za to należą jej się ogromne brawa. 


 "I dociera do mnie, że miłość jest równie zmienna, jak niebo czy ocean: nie znika, ale nie zawsze jest słoneczna, czysta czy spokojna."

Pierwsza część zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. A zakończyła się w takim momencie, że aż można uznać to za zbrodnię. Na dodatek na kontynuację musiałam czekać bardzo długo, zbyt długo... Ale w końcu doczekałam się. Trochę się jednak obawiała czy po tak fenomenalnym początku, Manwhore +1 nie okaże się totalna klapą. Ku mojej ogromnej radości, książka sprostała moim oczekiwaniom. Ba! Nawet je przerosła, bowiem drugi tom jest o niebo lepszy od poprzedniego. Zawiera w sobie jeszcze piękniejsze sceny, wspaniałe dialogi i te reakcje Rachel- po prostu cudowne! Nic tylko czekać na kolejny tom!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
10/10   
    

poniedziałek, 27 lutego 2017

Dręczyciel

Tytuł: Dręczyciel
Tytuł oryginału: Bully
Autor: Penelope Douglas
Cykl: Fall Away (1)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 305
Wydawnictwo: Editio 


"Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza."


Tate i Jared znają się od dzieciństwa. Od tego też czasu są nierozłączni. Łączy ich niebywała przyjaźń. Znają się jak mało kto. Gotowi są dla siebie zrobić wszystko. Wszystko to trwa do pamiętnych wakacji, które chłopak postanowił spędzić z ojcem. Wrócił z nich odmieniony. Przestał być tym słodkim chłopcem. Stał się dręczycielem...

  "Wczoraj trwa wiecznie. Jutro nigdy nie nadejdzie dla ciebie..."

Od tej pory chłopak robi wszystko, aby zniszczyć życie Tate. Rozpuszcza o niej przeróżna plotki, zniechęca chłopaków do umawiania się z nią na randki, ośmiesza ją. Przez to wszystko w bardzo niedługim czasie życie towarzyskie dziewczyny popada w ruinę. Jednak pewnego lata, dziewczyna wyjeżdża na rok do Francji i również wraca odmieniona. Już nie jest tą szarą myszką, która na każdym kroku obawia się ataku czy jakiejkolwiek porażki. Od teraz Tate nie jest bierną ofiarą ale twardą pięknością, która potrafi odeprzeć każdy atak. Jared od razu zauważa tę zmianę i ciągle myśli o dziewczynie, ale już nie w ten sam sposób...

 
 "Płakałam przez ciebie już niezliczoną ilość razy - uniosłam ku niemu powoli środkowy
palec i zapytałam.
- Wiesz co to jest?- poklepałam środkowym palcem kąt mego oka.
- To ja,ocierająca ostatnią łzę, jaką dostaniesz.
"

Dręczyciel idealnie wpisuje się w nurt New Adult. Jest piękna młoda dziewczyna. Jest przystojny młody chłopak. Mamy też pierwszą gorącą miłość, a także wiele problemów ludzi stojących u progu dorosłego życia. Pomimo tego, że schemat w tej powieści jest zachowany, autorce udaje się od niego miejscami uciec i sprawia to efektowne wrażenie. 

Kreacja bohaterów wypadła fenomenalnie. Jared jest dosyć ciekawą postacią, bo nie wiadomo właściwie dlaczego znęca się nad biedną Tate, która nic mu nie zrobiła. Został przedstawiony jako totalny dupek, który zachowuje się irracjonalnie niszcząc życie dziewczyny, a jednocześnie pomaga, broni i ratuje niczym damę w opałach. Tate też zyskuje ogromną sympatię. Poznajemy ją jako świetną dziewczynę, która ma ciężkie życie i od razu jej współczujemy, stoimy po jej stronie oraz kibicujemy, aby wyszła ze wszystkiego obronną ręką. Ponadto jest postacią pełną emocji. Do tego te jej wspaniałe monologi i cięte riposty... Ach!

 
 "-Chcę cię dotknąć - teraz wypowiedział słowa przy moich wargach. - Chcę poczuć, co jest moje. Co zawsze było moje."

Książkę zaczęłam czytać wieczorem. Planowałam przeczytać rozdział, może dwa... Skończyło się na tym, że przeczytałam całą. Była trzecia w nocy. Jak to się stało? Powieść zabrała mnie do innego świata... Cudownego świata. Tak bardzo realnego. Zwyczajne amerykańskie liceum, niegrzeczni chłopcy, piękne dziewczyny, szalone imprezy, szybkie auta, głośna muzyka, cięte riposty... Z czegoś tak zwykłego autorka potrafiła stworzyć tak niezwykłą książkę. Przeczytałam ją bez tchu goniąc od rozdziału do rozdziału szalenie ciekawa dalszych losów tej dwójki, a także wydarzeń z przeszłości. Pochłonęła mnie do reszty. Jest jedną z najlepszych historii miłosnych z jaką miałam okazję się spotkać.

Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Helion

Moja ocena:
10/10
(A nawet 20/10)   

piątek, 24 lutego 2017

PREMIERA: Kraina Miłości i Zatracenia

Tytuł: Kraina Miłości i Zatracenia
Tytuł oryginału: Land of the love and droving
Autor: Tiphanie Yanique
Data premiery: 24.02.17
Liczba stron: 548
Wydawnictwo: Kobiece



"Kapitan Bradshaw kocha wszystkie swoje kobiety. Żonę z obowiązku. Kochankę, bo sam potrzebuje miłości. Córkę, bo jest istotą, której pragnie, choć nie powinien."



Jest początek XX wieku. Nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Szykują się wielkie zmiany na wyspie. Nikt nie wie czego się spodziewać. Wśród tego wszystkiego jawi się niezwykła rodzina Bradshawów owiana magią, tajemnicami, związana wieloma przepowiedniami...


"Anette porzuciła męża, który ją kochał. Męża, który mógłby zostać kochającym ojcem. A teraz ten, którego pokochała, odchodził..."
Niebawem od tych wydarzeń na Morzu Karaibskim tonie statek, a wraz z nim kapitan Bradshaw, ojciec trójki- Eeony, Anette i Jacoba. Dwie osierocone siostry oraz ich przyrodni brat są pod wpływem niewyobrażalnych mocy i klątw. Stają też w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Dwie matki muszą stać na straży swoich dzieci. Jednak pani Bradshaw będzie musiała złożyć ten obowiązek na barki swej pierworodnej córki. O tej chwili losy młodego pokolenia Bradshawów ciągle będą się ze sobą splatać, pomimo usilnych strań Eeony i kochanki jej zmarłego ojca...

  
"Nie ważne, że to sama Eeona sprzeciwiła się swemu małżeństwu i potomstwu, które związek małżeński mógł ze sobą przynieść. A przynajmniej wierzyła, że to jej wybór." 

Ciężko jednoznacznie określić z czym mamy w tej książce do czynienia. Na samym początku spotykamy się z mężczyzną, który kocha i pożąda swojej córki. Córka ta również odwzajemnia jego uczucia jak i pragnienia. Do tego jej matka jest dosyć dziwna. Przeżywa swoje, jak je nazywa, epizody, podczas których zachowuje się jak wariatka. Do tego zabija każde swoje dziecko zanim się jeszcze narodzi. A przy tym wszystkim uważa się za wielką damę. Anette z kolei jest bardzo niezdecydowana, skacze z kwiatka na kwiatek, wydaje się głupiutka i bardzo nieodpowiedzialna. 

Przyznam szczerze, że nie polubiłam żadnego z bohaterów na tyle, aby utożsamić się z którymś z nich. Niemniej jednak każdego z nich po części rozumiałam i z całego serca żałowałam jego losu.  


"Wolność to nie to samo co samotność."

Jednak pomimo tego książka ma coś w sobie. Pomimo, tych dziwnych bohaterów czy dziwnych wątków, zwrotów akcji, jest w niej coś magicznego. Coś przez co ciężko jest się od niej oderwać. Tego nie da się wyjaśnić, tego nie da się opisać. To trzeba przeczytać, to trzeba przeżyć

Kraina Miłości i zatracenia to kontrowersyjna historia obfitująca w przeplatające się nawzajem wątki. To pełna kontrastów saga rodziny Bradshawów. To także niesamowita historia zakazanych romansów, magicznych rytuałów naznaczonych pasmem narodzin i śmierci, miłości i żalu, prób wierności i walki z przeznaczeniem, które nie zawsze kończą się wygraną...  

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

Moja ocena:
7/10