poniedziałek, 12 czerwca 2017

Maybe Someday

Tytuł: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Seria: Maybe (1)
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte

"Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce."


Ridge gra na gitarze tak, że jego jego muzyka porusza wszystkich. Niestety jego melodii brakuje słów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia bliżej ją poznać. Początkowo tylko ze względu na jej talent pisania tekstów. Wszystko jednak szybko się komplikuje i dziewczyna z rozmachem wkracza w jego poukładane życie. Do czego odprowadzi ta znajomość?

   
"Jak to możliwe, że dwoje dobrych ludzi mające dobre intencje, wikła się w coś tak niesamowicie złego?"

Sydney ma poukładane życie, idealnego chłopaka, bliską przyjaciółkę. Studiuje, pracuje... Jedynym jej szaleństwem jest samodzielność. Jednak ten cudowny świat, który sobie ułożyła, szybko legnie w gruzach, gdy wychodzi na jaw zdrada chłopaka i przyjaciółki. Jedynym oparciem jest chłopak z sąsiedztwa, którego nigdy nie poznała, jednak zawsze śpiewała do jego muzyki... Przekraczając próg jego domu, nie zdawała sobie sprawy jak to wpłynie na jej życie...


"...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać."

To właśnie muzyka gra w tej powieści kluczową rolę. Powstałe piosenki są piękne i prawdziwe. Traktuje je, jako dialog serca obojga bohaterów.  Jest muzyk i dziewczyna, która śpiewa słowa do melodii, którą tworzy. Sydney i Ridge'a początkowo łączy tylko jedno - pasja do muzyki. Oboje czują ją w głębi swojego serca i potrafią ją wyrażać w najbardziej możliwie wzruszający sposób. Miłość do muzyki i wspólnie spędzany czas, zrodzą między nimi głębsze uczucie, uczucie, które nigdy nie powinno się między nimi zrodzić.

Ridge ma dziewczynę. On w tym związku wszystko daje, nigdy nie bierze. Jest niebywale opiekuńczy, troskliwy i oddany. Kiedy jego relacje z Sydney wkraczają na niebezpieczny poziom, ma wielkie wyrzuty sumienia, bo nie potrafi zrezygnować z dziewczyny, którą kocha, która go potrzebuje, z którą tworzy związek od dobrych paru lat. Rozdarty między dwoma kobietami, walczy ze swoimi słabościami, dokonując złych wyborów.   



"Hej, serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę." 

Maybe someday w przepiękny sposób opowiada o muzyce. Nie tylko o jej tworzeniu, ale także o emocjach, które wywołuje. Wszystkie teksty wspólnie pisane przez Sydney i Ridge'a miały ukryty przekaz i tyczyły się sytuacji w jakiej się znajdowali. Piosenki były przepełnione emocjami, które również mi się udzielały. 

Wzajemne relacje bohaterów w połączeniu z naprawdę pięknym, plastycznym językiem i świetnymi dialogami sprawiły, że przepadłam i totalnie zakochałam się w Maybe someday. Z pewnością długo nie wyrzucę tej historii z głowy, a pomocna w tym będzie muzyka, bo wszystkie piosenki, które wzajemnie napisali bohaterowie to nie tylko czysta literacka fikcja. Autorka we współpracy z Griffinem Petersonem powołała je do życia. Te nastrojowe utwory fantastycznie dopełniają treść książki i to właśnie w połączeniu z całą historią stają się czymś niepowtarzalnym.

Maybe someday wyłamuje się z gatunku New Adult, który kojarzy się z przeciętnością i przedstawia historię wzruszającą, ale bardzo życiową zarazem. Bez szczęśliwych zbiegów okoliczności, miłości od pierwszego wejrzenia i idealizowania. Autorka wykreowała miłość tak trudną i prawdziwą, że mogłaby okazać się prawdziwa. 


Za książkę dziękuję mojej kochanej M. 

Moja ocena:
10/10  

sobota, 10 czerwca 2017

Cabin Porn

Tytuł: Cabin Porn. Podróż przez marzenia- lasy i chaty na krańcach świata.
Tytuł oryginału: Cabin Porn
Autorzy: Zach Klain, Steven Leckart, Noah Kalina
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Smak Słowa


"Spędzanie czasu w klonowej chacie to również rozstawanie się z zimą i rozkoszowanie się nadchodzącą wiosną."  


Kiedy słyszymy słowo "dom" dla każdego z nas ma ono inne znaczenie. Ważne jest przede wszystkim to, jakie mamy doświadczenia z tym związane. Jedni będą myśleć jedynie o budynku, w którym zamieszkują i z konieczności spędzają swój czas. Natomiast inni będą widzieć przed oczami wyobraźni kochającą się rodzinę, która niezależnie od miejsca przebywania potrafi stworzyć dobrą i miłą atmosferę. Wtedy okaże się, że dom, to przede wszystkim bliscy ludzie. Przekonajmy się jaki pomysł na dom mają ludzie w różnych zakątkach świata w książce Cabin Porn.


"Uwierzyła, że budynek może stać się domem."


Tworzyli chaty z drewna, gliny, stali lub odzyskowych materiałów. Powstały w ten sposób  mieszkania w najodleglejszych zakątkach świata. Niektóre budowane w kilka dni, inne składane krok po kroku z dostępnych w danym momencie surowców, stają w równie malowniczych co ekstremalnych lokalizacjach: na lądzie, w konarach drzew, na wodzie, skałach i lodowcach. Klein – założyciel serwisu Vimeo i właściciel jednej z takich prywatnych chatek – przez lata kolekcjonował i umieszczał na swoim blogu fotografie chat nadsyłane przez znajomych i czytelników. W końcu umieścił uzbierane przez lata materiały w „Cabin Porn”.


"Marzyła mu się konstrukcja prosta, a zarazem odporna na działanie czasu." 

Z pozoru książka opowiada o domach, i to nie byle jakich, bo ulokowanych w pięknych miejscach i zbudowanych przez samych mieszkańców. Jednak Cabin Porn to przede wszystkim historie o ludziach, którzy uciekając od cyfrowego świata, spełniają swoje marzenia poprzez znalezienie swojego miejsca, które jest tylko ich. Książka opowiada o osobach, które prawdziwego życia szukają wśród szumu drzew i pięknych krajobrazów i tam odnajdują się jako konstruktorzy własnych, wymarzonych domów. Dziesięć historii zilustrowanych zostało pięknymi zdjęciami, a samych fotografii ciekawych budynków znajduje się w niej ponad dwieście. 

Książka może być wspaniałym prezentem dla osób fascynujących się różnymi ciekawostkami, pasjonujących się architekturą, bądź zwykłym majsterkowaniem, a także dla pasjonatów wszystkiego co niezwykłe, przyrody i natury.
   
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Portalowi Zażyj Kultury

Moja ocena:
10/10   

czwartek, 8 czerwca 2017

Czarodzieje Koni

Tytuł: Czarodzieje Koni
Autor: Krzysztof Czarnota
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 

"Szczęśliwie młody hrabia i jego wierni Kozacy, wiodąc bezcenne pustynne konie, cało i zdrowo dotarli na ukochane Podole. Wieść o wspaniałych arabskich koniach przyprowadzonych z Arabii lotem błyskawicy obiegła całe Kresy."


W podaniach można odnaleźć wiele opisów przypadków koni trudnych, kompletnie nieobliczalnych i bardzo niebezpiecznych. Konie te kopały, gryzły, stawały dęba, ponosiły, zrywały najsilniejsze nawet pęta. Czy istniał na nie jakiś sposób? Kozacka legenda mówi o ludziach potrafiących w niewytłumaczalny sposób okiełznać konie. Zaczęto na nich mówić czarodzieje. Kozacy wierzyli, że ludzie ci dostali od Boga szczególny dar.

Czy to możliwe, aby rozumienie i czucie koni kozackiego atamana było takie samo jak metody treningowe Polaka mieszkającego na wschodnich rubieżach na początku XXI wieku? 

źródło

"Głaskałem go po szyi, mówiąc że jest dobrym, mądrym i dzielnym koniem, a kiedy uznałem, że wierzchowiec się rozluźnił, bardzo delikatnie zsiadłem." 

Tytuł książki sugeruje, że będzie ona o koniach i co prawda jest, ale to nie konie są w niej najważniejsze. Wbrew pozorom jest to książka o ludziach. Jest to powieść w dużej mierze o talencie, o niezwykłym talencie, którego zmarnować nie można, a także o tym, że pasja powinna przerodzić się w pracę. Jest to także powieść o Kresach, które raczej stanowią jej tło. Przypomina także niezwykłe postaci, których historia nie utrwaliła w naszej pamięci i nie owiała ich wielką legendą.

Powieść opowiada historię bohatera, który wyrusza w wędrówkę po dawnych Kresach. Odwiedza bardzo słynne niegdyś miejsca, opowiada o ludziach żyjących dawno temu. Bohater zabiera nas w cudowną podróż, gdzie możemy dużo dowiedzieć się nie tylko o wspaniałych koniach, ale także miejscach z przeszłości i ludziach, którzy potrafili czynić cuda.

źródło
  
"Hodowla w Taurowie rozwijała się w najlepsze, stado liczyło dwadzieścia parę klaczy czystej krwi, starannie wyselekcjonowanych o sprawdzonej i udokumentowanej dzielności." 

Czarodzieje koni to pasjonująca opowieść o pasji związanej z ujeżdżaniem koni, o poszukiwaniu własnych korzeni, o darze, jaki możemy odziedziczyć po własnych przodkach. To także cudowna wycieczka w wyobraźni na Kresy, i w przepiękną historię.

Muszę zwrócić uwagę także na szatę graficzną. Książka jest pięknie oprawiona twardą okładką, na której przedstawione są malownicze widoki,a na ich tle cudowne konie. Dodatkowo wnętrze zdobią tematyczne rysunki.

Książka może być zarówno cudownym prezentem dla pasjonata koni, ale także miłośnika historii i Kresów.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Portalowi Zażyj Kultury.

Moja ocena:
10/10