sobota, 24 maja 2025

Glennkill. Sprawiedliwość owiec

Tytuł: Glennkill. Sprawiedliwość owiec
Tytuł oryginału: Glennkill. Ein Schafskrimi
Autor: Leonie Swann
Cykl: Sprawiedliwość owiec (1)
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 484
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja


"- Stado owiec można łatwo spędzić, bo coś o nich wiesz. Wiesz, że zawsze zostaną razem. Zrobią wszystko, żeby zostać razem. Dlatego można je spędzić. A pojedynczej owcy już nie. Pojedyncza jest nieprzewidywalna. Samotność ma swoje dobre strony."

W małym irlandzkim miasteczku zostaje znalezione ciało pasterza na jego własnym podwórku. Zostało one przebite szpadlem. Jego sprytne i niesłychanie inteligentne owieczki postanawiają rozwikłać przyczynę i okoliczności tej zagadkowej śmierci.


"
Owce nie należą do stworzeń gadatliwych. A to dlatego, że pyszczki mają często pełne trawy, a czasem trawę mają i w głowie."

Podejrzani są wszyscy, a świat widziany owczymi oczami jest niezwykły. Już na pierwszych stronach pada stwierdzenie, że "szpadel to nie choroba", co jest początkiem wnikliwych analiz tych uroczych czterokopytnych zwierzątek. A mają one do dyspozycji dobry wzrok, niezastąpiony węch i niezwykłą intuicję. Do tego są niezwykle zabawne i spostrzegawcze, niejeden raz zaskoczyły celną uwagą na temat ludzi.



"Przybite owce wymieniły spojrzenia. I na przekór wszystkiemu znowu zaczęły się paść. Chciały pokazać Pannie Maple, jak cudowne i proste i cudownie bezmyślne może być owcze życie."

Kocham owieczki, to moje ulubione zwierzątka i w związku z tym nie mogłam nie sięgnąć po tę pozycję. Zachwyciła mnie ona pod każdym względem. Było w niej mnóstwo spostrzegawczych uwag o ludzkim życiu, dużo nieoczywistego humoru i całkiem sporo mądrości. Nie jest to książka, którą można pochłonąć na raz. Ja się nią delektowałam, każdym rozdziałem, każdą stroną i każdym akapitem. Byłam pod ogromnym wrażeniem zbudowanego klimatu, w którym owieczki są mądrzejsze od ludzi, wydają się nieomal guru mądrości, mimo że czasami w głowach mają już wcześniej wspomnianą trawę. To wszystko mnie zachwyciło, bo owieczki czasami same wiedziały, że niewiele wiedzą, że właściwie to nie rozumieją o co chodzi, że ludzie są dziwni, ale z drugiej strony były przekonane o swojej wyjątkowości, bo miały doskonały węch, którego ludzie nie mieli zupełnie. Po prostu nie dało się nie kochać ich prostoty i prostoty życia jakie wiodły. Podczas czytania zatęskniłam na zielonym pastwiskiem i pasącymi się na nim wyjątkowymi wełenkami. 

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Relacja.

Moja ocena:
10/10


środa, 9 kwietnia 2025

Cicha woda brzegi rwie

Tytuł: Cicha woda brzegi rwie
Autor: Renata Kosin
Cykl: Jemiołki (3)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 
Wydawnictwo: Książnica

"Gdyby Pan Bóg stworzył kobiety do usługiwania mężom, synom i czort wie komu jeszcze, po co dawałby im inne talenty? A prawie każda jakiś ma, tylko czasem sama o tym nie wie, tyle ma innych spraw na głowie."



Gaja miewała kiedyś przeczucia, myślała że po ślubie ich straciła, ale powróciły. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że nas Jemiołkami zawisła czarna chmura, a ona jedyna może zapobiec złu. 


"Kiedy człowiek stoi w miejscu, wtedy się zapada, zwłaszcza tutaj, gdzie ziemia gliniasta i mokra przez bliskość rozlewiska."

Nic jednak nie jest oczywiste, bo w okolicy pojawił się podejrzany mężczyzna, powróciła córka, która zawsze sprawiała problemy, proboszcz stał się podejrzanie zadowolony, a i lokalny pijak zdaje się mieć z tym wszystkim coś wspólnego. Czy Gai uda się rozwikłać tą sprawę nim będzie za późno?



"Najgorzej, jak się człowiek zastanawia, co ludzie powiedzą, i żyje nie pod swoje, a cudze dyktando."

Jak to u mnie bywa rozpoczęłam swoją przygodę z Jemiołkami od trzeciego tomu. Początkowo czułam się odrobinę zagubiona, ale bardzo szybko się odnalazłam. Autorka bardzo zgrabnie opisała postacie i łączące ich relacje. Od tego momentu poczułam się niemalże członkiem społeczności i żywo interesowałam się jej losami. Mimo, że nie jestem wielką fanką sielskości wsi, zawsze bardziej ciągnęło mnie do miasta, to Jemiołki mają w sobie jakąś magię, że z miejsca ich pokochałam. Pełnia ciepła, serdeczności, sielskości i autentyczności… chociaż czasami miałam wrażenie, że niektóre zwyczaje już nawet na wsiach nie są praktykowanej to i tak mnie urzekł ten klimat. Czułam się nim otulona niczym ciepłym kocykiem. Co również jest dziwne, mimo że nie brakowało tu sporów i waśni to podczas czytania czułam cudowną błogość. Czułam jakbym chciała odwiedzić to miejsce i zostać w nim na jakiś czas. Jestem wdzięczna, że mogłam chociaż na chwilę tam trafić za sprawą tej powieści.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.

Moja ocena:
8/10

środa, 26 lutego 2025

Crescendo

Tytuł: Crescendo
Autor: Becca Fitzpatrick
Cykl: Szeptem (2)
Rok wydania: 2024
Liczba stron:
Wydawnictwo: Poradnia K



"Widziałam wszystko wyraźnie: jego gładkie słowa, czarne błyszczące oczy, doświadczenie z kłamstwem, uwodzeniem, kobietami. Zakochałam się w diable."


Patch dla Nory poświęcił marzenie o zostaniu człowiekiem. Został jej aniołem stróżem. Powinno to być największym dowodem miłości, ale Norę dręczą wątpliwości. Patch się od niej oddala, a co gorsze, wydaje się być zainteresowany jej największą rywalką Marcie Millar.


"- Kocham cię - wymruczał w moje włosy - Jestem teraz szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej."

Norę zaczynają prześladować sny o ojcu, aż zaczyna się zastanawiać czy Patch nie miał czegoś wspólnego z jego śmiercią. W życiu Nory pojawia się także Scoth, przyjaciel z dzieciństwa, którego zamiary nie są jasne. Dziewczyna coraz częściej odczuwa, że znajduje się w niebezpieczeństwie i nie wie komu może zaufać…


"Jego seksowny uśmiech zwiastował kłopoty, ale uznałam, że nie wszystkie kłopoty są złe."

W Szeptem jestem zakochana, uwielbiam Norę i Patcha, ten mroczny klimat, nutkę niebezpieczeństwa… Crescendo, mimo pięknego tytułu, wypada trochę słabiej. Nora jest bardzo niezdecydowana, brakuje tu jej charakteru z pierwszego tomu. Zachowanie Patcha również nie wzbudziło we mnie sympatii, wraz z Norą byłam wobec niego podejrzliwa i sceptycznie nastawiona. Vee również mnie irytowała, jeszcze bardziej niż w tomie pierwszym, a Scoth… no cóż, wprowadził tu trochę emocji, ale nie zostałam jego fanką. Mimo, że Crescendo wypadło trochę słabo, nie żałuję poznania tej historii. Widocznie dopadła go klątwa drugiego tomu.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
8/10