Tytuł: FrancoCykl: Promyczek (3)
Autor: Kim Holden
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Filia
"Postawiłem na nią, czego nie zrobiłbym z nikim
innym. Najwyraźniej, gdy znajdujesz właściwą osobę, reguły idą w
odstawkę. Podejmujesz decyzje na bieżąco."
Franco jest najlepszym przyjacielem Gusa. Był też mocno związany z Promyczkiem. Jest też perkusistą w zespole. Nie ma wielkich marzeń i celów. Wychodzi na piwo z kumplami, podrywa dziewczyny... Wszystko to do czasu, kiedy pozna Gemmę, uroczą panią architekt, która niebawem ma wyjechać na powrót do Anglii...
"Budzenie się przy Tobie każdego ranka jest moją ulubioną częścią dnia."
Franco na pierwszy rzut oka wygląda na bezwzględnego i niebezpiecznego twardziela. Jest łysy i ma tatuaże. Kiedy jednak poznaje się go bliżej okazuje się zupełnie inny. Kocha swoją mamę, jest z nią bardzo zżyty. Jest niezwykle troskliwy i czuły, a do tego jest prawdziwym dżentelmenem. Spotkanie z Gemmą, nie zapowiada długiego i stabilnego związku. On cięgle jeździ w trasy koncertowe. Ona planuje wkrótce opuścić Los Angeles, by wrócić do swej rodzimej Anglii. Postanawiają jednak wykorzystać ten czas, który mają, jak najlepiej się da.
"Uważam, że marzenia są paliwem życia. Żyjesz w pełni, kiedy starasz się je spełnić. Nie ma nagrody za bierne bezpieczeństwo."
Franco jest bardzo lekką powieścią. Bohaterowie zmagają się ze swoimi problemami. Problemami takimi po części codziennymi. Autorka nie wprowadziła tutaj czegoś na tyle mocnego czego można było się po niej spodziewać. Franco to ne promyczek. Nie ma tu takiej burzy emocji, nie ma lania łez, głębszych przemyśleń. A szkoda. Promyczek rozwalił mnie uczuciowo i emocjonalnie. Sprawił, że miałam ochotę sama sobą potrząsnąć i zacząć inaczej żyć. Gus wszystko złagodził, pozwolił się otrząsnąć. Franco natomiast trochę to wszystko przysłodził. Nie mówię, że to jest zła książka lub, że nie warto po nią sięgać, bo jest bardzo lekka i przyjemna, ale nie tego się spodziewałam po tej autorce patrząc na poprzednie jej książki z tej serii. Trochę się zawiodłam.
Za książkę gorąco dziękuję mojej M.
A moja M. ma bloga, sami do niej zajrzyjcie. Gorąco zachęcam. Z pewnością nie będziecie żałować. Potęga Książek
Moja ocena:
9/10










