wtorek, 13 listopada 2018

Czaromarownik

Tytuł: Czaromarownik
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 439
Wydawnictwo: Kobiece


"Pogańskie święta, czyli sabaty, to uroczystości, które są najważniejszymi wydarzeniami w kalendarzu wszystkich współczesnych czarownic, wiccan i każdego, kto chce żyć zgodnie z rytmem natury. W ciągu roku obchodzi się osiem sabatów, które razem tworzą Koło Czasu (zwane też Kołem Roku)."

Czaromarownik nie jest zwykłym kalendarzem. Posiada on w sobie nie tylko kartki do zapisków, ale również wiele przydatnych porad i ciekawostek, a także jest wzbogacony horoskopem i oryginalnymi cytatami. Można w nim znaleźć tajemne receptury na wykonanie własnego rytuału, porady dotyczące zdrowia i urody. Jednym słowem jest to kalendarz i trochę poradnik w jednym, który jest niezbędnikiem każdej kobiety. 

 
 "Nie musisz być pierwszy, aby być zwycięzcą."

Czaromarownik jest cudownie rozplanowany. Jeden dzień rozpisany jest na jednej stronie. Mamy, więc dużo miejsca na swoje notatki. Dodatkowo każda kartka z dniem opatrzona jest informacjami na temat świąt oraz imienin, a także mottem. Uwielbiam motta na każdy dzień. To jest po prostu wspaniałe! Po każdym tygodniu zamieszczone są informacje dotyczące magii. Nie jest to coś, czym się pasjonuję i co mnie pociąga, ale myślę, że będzie to dla mnie swego rodzaju ciekawostka i miłe urozmaicenie. Ale poza magią zamieszczane są także inne ciekawostki. 


"Nie bądź echem." 

Pierwsze co urzekło mnie w Czaromarowniku to przepiękna okładka. Ten niezwykły kalendarz wydawany jest już od kilku lat. Myślę, że z roku na rok okładka jest coraz to piękniejsza. Tegoroczna wprawia mnie po prostu w zachwyt i sprawia, że nie mogę przestać na nią spoglądać. I pomimo, że nie przepadam za fioletem, ten tutaj bardzo mi się podoba.


Czaromarownik to cudowny kalendarz. Miałam już go rok temu, a właściwie to w tym roku, bo z 2018 i korzysta mi się z niego fenomenalnie. Wiem, że z tym będzie tak samo. Każda z Was powinna go mieć w swoim domu! Polecam!

Za kalendarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
10/10  

poniedziałek, 12 listopada 2018

Najnudniejsza Książka Świata

Tytuł: Najnudniejsza Książka Świata
Tytuł oryginału: This Book Will Send You to Sleep
Autor: prof. K. McCoy & dr Hardwick
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 292
Wydawnictwo: Kobiece


"Egipskie piramidy to budowle o kształcie ostrosłupa wzniesione w Egipcie. Piramid jest ponad sto, głównie na piaszczystych terenach pustynnych. Uczeni całe wieki spekulowali, w jaki sposób je zbudowano. Dziś możemy ujawnić prawdziwą historię ich powstania."

Kocham owce! Na prawdę. Chyba nie ma czegoś co kochałabym bardziej. Mam ich już kilkanaście w pluszowej wersji (niestety jeszcze żadnej żywej). Owieczki są cudowne, dlatego nie rozumiem dlaczego znalazły się na okładce tej książki-Najnudniejszej Książki Świata. Ale to właśnie chyba to połączenie sprawiło, że postanowiłam po nią sięgnąć.

  
"Liczba ziaren grochu w jednym strąku zależy od jego odmiany, ale przeciętnie wynosi od sześciu do siedmiu sztuk."
Tłumacz zasypiał, redaktor ziewał, korektor ratował się energetykami. Najnudniejsza książka świata to prawdziwe czytelnicze wyzwanie! Jej autorzy, w oparciu o złożone techniki psychologiczne, stworzyli zbiór tekstów i grafik, których czytanie wprowadza mózg w hipnotyczny stan i ułatwia zaśnięcie. Ta innowacyjna książka skutecznie wysyła w objęcia Morfeusza każdego nocnego marka!
Książka ma na celu uśpienie czytelnika niewymownie nudnymi tekstami, artykułami i grafikami. 
Partie polityczne w XIX-wiecznej Kanadzie, paradoks ziarenka zboża, szyfr Cezara złamany i objaśniony, odległości między galaktykami, z dziejów snu, precyzyjna chronologia okresu dewońskiego, katalog łyżek i łyżeczek...
  "Na wyspie Guadalcanal nie ma ani jednego kanału."


Te teksty rzeczywiście są nudne. Nudne jak cholera. Czytając początkowo same nagłówki śmiałam się. Bardzo mnie rozbawiły i sądziłam, że kiedy zacznę czyta resztę, również się ubawię. Ale tak nie było, bo to strasznie nudne. Chociaż muszę przyznać, że niektóre historyczne fragmenty mnie zaciekawiły. Książka nie uśpiła mnie jedynie dlatego, że nie czytałam jej w całości tylko po jednym artykule i robiłam sobie przerwę, ale muszę Wam powiedzieć, że samo szukanie czterolistnej koniczyny pośród trzylistnych sprawiło, że zaczęłam ziewać i myślałam o spaniu i oczywiście jej nie znalazłam. Muszę zrobić niedługo kolejne podejście.

Za Najnudniejszą Książkę Świata serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
9/10 

Kroniki Jakuba Wędrowycza

Tytuł: Kroniki Jakuba Wędrowycza
Cykl: Mistrzowie Polskiej Fantastyki (19)
Autor: Andrzej Pilipiuk
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 222
Wydawnictwo: Fabryka Słów

 
"Co zrobisz, jak złapiesz złotą rybkę? – zagadnął.
Umysł jego przyjaciela był już nieco zmącony przez zawartość tych butelek, które opróżnione z zawartości, unosiły się wokoło na wodzie.
– Jak złotą, to przetopię.
"


Masz problemy z duchami przodków? Coś stuka w twoim domu? Sąsiad jest wampirem?

Udaj się do Jakuba Wędrowycza, najlepszego cywilizowanego egzorcysty w kraju! Być może mieszka na zapadłej wsi na ścianie wschodniej, być może odżywia się własnoręcznie pędzonymi trunkami i wygląda na starego kłusownika, ale nie daj się zwieść pozorom! Jeszcze nie pojawił się wampir, kosmita, wilkołak czy upiór, który dałby radę nieustraszonemu egzorcyście w gumofilcach.

  
 "Gdyby ludzie znali ciężar prawdziwej wiary, byłoby więcej ateistów."

Jakub Wędrowycz jest staruszkiem, emerytem. Mieszka w Wojsławicach, chodzi w esesmańskiej kurtce, a w stodole trzyma pokaźny zbiór broni. Lubi wypić i to dużo. Jest wręcz koneserem własnoręcznie pędzonego bimbru. Wojsławice to zabita dechami dziura i mogłoby się wydawać, że nic się nie dzieje, że Jakub spokojnie się tam zapija. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Jakub Wędrowycz jest swego rodzaju bohaterem.
Ochronił ludzkość przez Golemem i skrzyżowaniem wąglika z chorobą wściekłych krów. Dzięki niemu doszło do obrad Okrągłego Stołu, a także uratował Świętego Mikołaja przed komunistami...


"Prawo pędzenia bimbru jest prawem człowieka."
Jakub Wędrowycz jest swego rodzaju polskim Bondem. Zarówno świat jak i bohater wykreowany przez Pilipiuka jest stereotypowy. Książka to zbiór opowiadań napisanych jest prostym, plastycznym, czasami wulgarnym językiem. Opowiadania są nieszablonowe, czasami dziwaczne i banalne, ale oryginalne. Wszystko wydaje się fajne, ale ja jakoś nie potrafię przekonać się do Pilipiuka. Bo niby książkę czytało mi się w miarę w porządku to często mnie coś albo nudziło albo irytowało. Fani autora z pewnością będą nią zachwyceni, ale do mnie książka nie przemówiła.
Moja ocena:
5/10