Tytuł: Panie z Cranford
Tytuł oryginału: Cranford
Autor: Elizabeth Gaskell
Rok Wydania: 2015
Liczba Stron 204
Wydawnictwo: Świat Książki
Cranford to miasteczko w hrabstwie Cheshire w Anglii. Zamieszkują go głównie kobiety. Przeważnie są to bezdzietne wdowy lub stare panny. Ich zachowanie podporządkowane jest temu co wypada, a co nie. Nigdy nie narzekają na brak pieniędzy, bo uważają za niestosowne rozmawiać o pieniądzach. W domach jednak poczynają oszczędności i żyją nad wyraz skromnie. Oprócz pieniędzy brak im również mężczyzn...
"Głos rozsądku to zawsze jest tylko to, co ktoś
inny ma do powiedzenia. A ja uważam, że właśnie to, co ja mam do
powiedzenia, jest rozsądne, a zresztą, czy jest, czy nie jest, powiem to
i będę przy swoim obstawać."
Przyznam szczerze,że od zawsze lubiłam książki opowiadające o XIX-wiecznych kobietach. O ich strojach, codziennym życiu... Podobały mi się ich charaktery, uosobienie, pomysł na życie, wypowiedzi. Jednak, kiedy trafiłam na tę książkę, poczułam się bardzo rozczarowana. Pojawiają się tu jedynie wdowy i zdziwaczałe stare panny, które uparcie narzucają sobie niewolę w postaci etykiety. W ich położeniu uważam to za bardzo bezsensowne. Etykiety były modne na salonach, gdzie musiały być przestrzegane, aby nie zostać wykluczonym z towarzystwa, aby młode panny zdobył dobrą partię. Natomiast te kobiety nie miały już czego tracić. Były same. W okolicy nie było mężczyzn, a one już miały już dawno za sobą widoki na przyszłość. Niemniej jednak trzeba przyznać tym paniom wielkiej determinacji w walce o przetrwanie. Każda z nich próbowała uchodzić za siebie z przed lat. Ich zachowanie często wywoływało u mnie rozbawienie.
"Panna Matty szła na przedzie, uzbrojona w
pogrzebacz, ja za nią ze szczotką do wymiatania kominka, a na końcu
Marta, niosąc szuflę i szczypce do węgla, aby uderzać na alarm; często
jednak przez przypadkowe zderzenie szufli i szczypiec napędzała nam
takiego strachu, że wszystkie trzy ryglowałyśmy się w kuchni czy
spiżarni, gdzie akurat byłyśmy, i dopiero gdy trwoga minęła,
opamiętywałyśmy się i ze zdwojoną walecznością ruszałyśmy naprzód."
Początkowo bardzo cieszyłam się na cały cykl Angielskich Ogrodów i byłam zachwycona pierwszą przeczytaną książką. Jednak ta powieść bardzo mnie rozczarowała. Nie znalazłam w niej ani interesującej fabuły, ani ciekawych wątków. Czeka mnie jeszcze jedna książka Elizabeth Gaskell. Mam nadzieję, że Północ i Południe zatrze moje złe wrażenia po Paniach z Cranford.
Moja Ocena
4/10