wtorek, 13 października 2026

Polowanie na księżycową kukułkę

Tytuł: Polowanie na księżycową kukułkę
Autor: Jolanta Maria Kaleta
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: MG


"Madejska odetchnęła z ulgą i w milczeniu obserwowała poczynania funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Początkowo każdą książkę starannie wertowali, a kiedy nic interesującego w niej nie znaleźli, rzucali na podłogę. Z czasem, brodząc po kostki między woluminami, każdy wyjęty z regału egzemplarz brali za okładki jak kurczaka za skrzydła, i potrząsali energicznie, licząc, że wypadnie to, co zostało ukryte między stronnicami."

Student geologii Hubert Kmita wynajmuje pokój we Wrocławiu u starszej wdowy. Tam w 1969 roku zostaje przeszukany przez służby bezpieczeństwa. Po rozmowie z właścicielką mieszkania poznaje legendę o ukrytym złocie, a niedługo później w jego ręce wpada tajemniczy tekst zapisany na skrawku jedwabiu, który wydaje się być wskazówką do miejsca, w którym jest ukryte złoto. Zafascynowany zagadką Hubert wyjeżdża na naukowy obóz badawczy do Mongolii, gdzie prowadzi trop.


"Nie po to się kształciłem w akademii, żeby po pijanemu skończyć w ciemnej stodole jako księżycowa kukułka - wyrzucił z siebie żal i frustrację, które narastały w nim od dłuższego czasu."

Baron Roman Ungern von Sternberg, znany jako Krwawy Baron, urodził się jako estoński Niemiec, ale jest szalenie lojalny wobec carskiej Rosji. Będąc oficerem armii carskiej, zostaje wysłany w 1912 roku z tajną misją do Mongolii. W wyniku zawirowań politycznych musi zmienić obraną drogę, a jego późniejsze losy zostaną owiane tajemnicą i legendami.


"Teraz wszystkim zajmą się moi ludzie, a oni potrafią z każdego wycisnąć interesujące mnie informacje."

Dwie drogi czasowe, dwie tajemnicze i skomplikowane historie prowadzące do jednego rozwiązania. To coś co uwielbiam. Już na samym początku autorka świetnie wprowadza czytelnika w fabułę, już od początku niby prawie wszystko wiadomo i wiele można się domyślić, ale jednak nic nie jest do końca takie oczywiste, a już największą niewiadomą pozostaje rozwiązanie zagadki. Przyznam szczerze, że o wiele lepiej do gustu przypadła mi historia z 1969 roku (tak wiem, one się ze sobą łączą). Zazwyczaj to te wyłaniające się tajemnice z przeszłości są bliższe mojemu sercu, ale tym razem jakoś od początku poczułam większą więź z Hubertem. Wielkim plusem tej powieści jest rozbudowana warstwa historyczna i piękne, barwne opisy. No, niesamowicie przeżyłam chociażby przeszukanie mieszkania Madejskiej przez służby bezpieczeństwa. Wydawało mi się to tak realne jakbym sama stała obok Huberta przerażona, że zaraz mnie o coś oskarżą. Z reszta, cała historia jest utrzymana w takim klimacie, a wydarzenia historyczne i fikcja literacka zostały tak świetnie połączone, że po jakimś czasie przestałam skupiać się na oddzieleniu jednego od drugiego i po prostu pozwoliłam się pochłonąć. I to była dobra decyzja, bo świetnie spędziłam czas podczas czytania lektury.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
9/10
 

poniedziałek, 12 października 2026

Duma i uprzedzenie

Tytuł: Duma i uprzedzenie
Tytuł oryginału: Pride and Prejudice
Autor: Jane Austen
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: MG


"Jak przyjemnie jest spędzać wieczór w podobny sposób. Nie ma jak lektura, to moje święte przekonanie. Książka nigdy człowieka nie męczy. Kiedy będę miała własny dom nie zaznam spokoju bez wybornej biblioteki."


Elizabeth urodziła się w niezamożnej rodzinie. Jest bystra, oczytana, dumna i stanowi największą pociechę ojca, który znudzony jest głupotą swojej żony i pozostałych córek. Jej rodzina znajduje się w nieciekawym położeniu, bo wszystkie córki niebawem powinny wyjść za mąż, a w okolicy brakuje pożądanych kawalerów. Wszystko zmienia pojawienie się w sąsiedztwie młodego, bogatego człowieka.


"
Świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych, którzy są cokolwiek warci."

Wraz z panem Bingley do hrabstwa przyjechał jego przyjaciel pan Darcy, człowiek jeszcze bardziej bogaty i dumny. Swoją powściągliwością i pogardą zniechęcił do siebie wszystkich okolicznych mieszkańców. Uraził także Elżbietę pochopną opinią na jej temat, którą ta przypadkowo usłyszała. Bardzo szybko ona sama wyrobiła sobie o nim podobną opinię jak ludzie wokół. Z biegiem czasu jednak będzie miała sposobność lepiej poznać tego mężczyznę, a i on będzie mógł zweryfikować swoje pierwsze wrażenie na jej temat. 



"Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa."

Pan Darcy znalazł się na szczycie mojej listy bohaterów książkowych, z którymi chętnie spędziłabym życie, chociaż do tej pory znałam go jedynie z adaptacji filmowej. Teraz zachwyciłam się nim jeszcze bardziej. Jane Austen miała ogromny talent do tworzenia postaci. Tak wyraźnie ich potrafiła narysować, że miałam wrażenie jakby byli obok mnie. Mało tego, czułam, jak szybko udaje mi się ich poznawać, na wylot. Doskonale poznawałam ich wady i zalety, ich śmieszności i przywary. A każdy z nich, nawet mało znaczący był świetnie wykreowany. Czytając tę powieść, nie tylko świetnie się bawiłam, ale uzmysłowiłam sobie, że wtedy ludzie również byli okropni, zawistni i obgadywali innych. Poznałam całe spektrum zachowań i cech ludzkich. Trzeba przyznać, że Jane była bardzo spostrzegawcza i świetnie potrafiła przelać to na papier i to w ciekawej formie. Jestem niewymownie wdzięczna, że mogłam się o tym przekonać i bardzo żałuję, że nastąpiło to tak późno, dlatego zachęcam każdego do poznania tej historii, bo można przy niej nie tylko spędzić świetnie czas, ale i wiele się nauczyć o ludzkim charakterze. To wydanie zasługuje na szczególną uwagę ze względu na piękną, twardą oprawę i równie piękne ilustracje w śrdodku.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
10/10



środa, 7 października 2026

Sprawa cmentarnego dzwonka

Tytuł: Sprawa cmentarnego dzwonka
Tytuł oryginału: Enola Holmes and the Clanging Coffin
Autor: Nancy Springer
Cykl: Enola Holmes (10)
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Poradnia K

"Dla racjonalistki i wolnomyślicielki jak ja, która wdała się zarówno w rodziców, jak i starszych braci, tak zwany dzień święty był niepotrzebnym zawracaniem głowy. Zrobienie czegoś godnego zachodu było w niedzielę niemalże niewykonalne!"


Po jakże smutnym wydarzeniu, jakim jest pogrzeb, kiedy wszyscy mieli już się rozejść, Enola usłyszała tajemniczy dźwięk dzwoneczka. W ówczesnych czasach, do ręki zmarłego przywiązywano sznurek, który prowadził do dzwonka umieszczonego na powierzchni grobu. Gdy osoba uznana za zmarłą obudziła się w trumnie, mogła pociągnąć za sznurek i zadzwonić, wzywając pomocy dyżurującego cmentarnego stróża. Kiedy więc Enola usłyszała ten dźwięk, od razu pospieszyła na ratunek i zajęła się sprawą.


"Nie bez kozery noszę nazwisko Holmes."

Uratowaną okazała się być pobita i nieprzyzwoicie ubrana młoda dziewczyna, która nie pamięta kim jest ani jak się tam znalazła. Wbrew ostrzeżeniom braci, Enola rozpoczyna śledztwo. Jeden z tropów prowadzi do największego przeciwnika Holmesów – Moriarty’ego. Wkrótce Moriarty zaczyna interesować się także Enolą, a wraz tym w jej śledztwie zaczynają przeszkadzać jej groźne zbiry, które nie zawahają się przed niczym. Czas ucieka, sytuacja robi się coraz niebezpieczna, a przeciwnik nie popełnia błędów. Enola będzie musiała użyć całej swej inteligencji i sprytu, by uratować nie tylko biedną dziewczynę, ale także i siebie.


"Krocząc w stronę drzwi, wysunęłam zza gorsu sztylet i uniosłam go nad głową na znak pożegnania."

Poprzedni tom bardzo mnie rozczarował, jednak ten trzyma już wysoki poziom jak pozostała część serii. A nawet powiedziałabym, że pod pewnymi względami go przewyższa, bo czuć tu więcej grozy, jest więcej niebezpieczeństw, zagrożeń i... czuć oddech śmierci na karku. Tym razem przeciwnik wydaje się o wiele groźniejszy i nie zagraża tylko samej Enoli ale też jej bratu Sherlockowi, z którym i ten ma całkiem spory problem, by go pokonać. Trochę brakowało mi tu tej lekkości z pierwszych tomów, spektakularnych sztuczek Enoli i swoistego dowcipu, ale jakby nie patrzeć Enola dorosła i ta historia również dojrzewa wraz z nią. Samo zakończenie również wydawało mi się inne niż te, do których już przywykłam i jedyne co mi pozostaje to... czekać na kolejne tomy. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
10/10