poniedziałek, 1 czerwca 2026

Iliada

Tytuł: Iliada
Autor: Homer
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: MG

"Na co się mamy dręczyć? Próżne nasze smutki,
Żadne z nich dobre dla nas nie wynikną skutki.
Smutek dostali ludzie od bogów podziałem
Oni się tylko cieszą szczęściem doskonałem.
"


Co zapoczątkowało jedną z najsłynniejszych wojen owianą licznymi mitami? Według mitologii przyczyną wojny był spór o najpiękniejszą. Trzy boginie – Hera, Atena i Afrodyta pokłóciły się o to, która z nich jest najpiękniejsza. Rozjemcą w tym sporze miał być Parys. Każda z bogiń starała się go przekupić. Parys wybrał Afrodytę, która obiecała mu Helenę, żonę króla Sparty Menelaosa. Pod jego nieobecność, Parys, królewicz trojański porwał Helenę, co doprowadziło do wojny, w którą wmieszali się także bogowie.


"Głupi dopiero widzi nieszczęście po szkodzie."

Wojna trwała dziesięć lat, a Iliada opisuje ostatnie jej walki. Achilles, rozgniewany na Agamemnona za odebranie mu kochanki Bryzeidy, porzuca walkę. Prosi nawet swoja matkę, by wybłagała u Zeusa pomoc dla Trojańczyków. Zeus zsyła Agamemnonowi sen mający go skłonić do szturmu na Troję, ten jednakże zamierza pokonać przeciwników podstępem. Dochodzi do bitwy, jednak zostaje ona przerwana, by mógł odbyć się pojedynek Menelaosa (męża Heleny) z Parysem. Pojedynek niczego jednak nie rozstrzyga, bo w kluczowym momencie interweniuje sama Afrodyta, a zawieszenie broni kończy strzał z łuku raniący Menelaosa. Walka obu stron rozpoczyna się na nowo.


"Nigdy się wielkie serce uporem nie rządzi."

Iliady raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Ja miałam to szczęście, że nie była ona moją lekturą szkolną, a obowiązkowe były tylko fragmenty. Nie będę Was okłamywać, to jest bardzo trudna lektura, pisana archaicznym językiem, czasami ciężko jest zrozumieć sens czytanego fragmentu. Niemniej jednak czyta się ją o wiele przyjemniej dla siebie samego niż z przymusu w szkole, z nauczycielem za plecami. No i oczywiście nie mogę nie wspomnieć o przepięknym wydaniu w twardej oprawie i pięknymi ilustracjami w środku. Jestem w nim zakochana, jest najpiękniejsze jakie do tej pory widziałam.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
7/10

środa, 27 maja 2026

Daleko od domu

Tytuł: Daleko od domu
Tytuł oryginału: 
Autor: Danielle Steel
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Luna

"Marianna wiedziała, że jej ojciec był człowiekiem rozumnym, inteligentnym, obdarzonym zdrowym rozsądkiem i mocnym poczuciem sprawiedliwości. Jego oburzenie wobec nienawiści Hitlera do Żydów i jego okrutnej determinacji, by ich eksterminować, oraz innych, zawsze brutalnie realizowanych poglądów było w pełni uzasadnione. Wiedziała teraz, że miał rację: działania Führera sprawiły, że Niemcy upadły na kolana w tej wojnie."


Arielle von Auspeck jest w połowie Francuzką, a w połowie Niemką. Wraz z mężem, emerytowanym pułkownikiem niemieckiej armii, wiedzie wystawne i luksusowe życie. W 1944 roku przybywa do Hotelu Ritz w Paryżu. Mąż ma dołączyć do niej wkrótce. Niedługo później dowiaduje się, że już nigdy więcej nie zobaczy ukochanego. Mężczyzna zostaje zastrzelony po udziale w Operacji Walkiria – nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu. Dla własnego bezpieczeństwa Arielle musi ukryć swoją tożsamość, opuścić Paryż i uciec do Normandii. 


"Oddanie ojca własnym zasadom, jego gotowość umrzeć za nie oraz lęk o życie matki wywróciły świat Marianny do góry nogami. Zmuszona była ponownie przemyśleć swoje uczucia wobec Hitlera i jego polityki, której brutalna rzeczywistość nagle stała się nie do pominięcia."

Arielle po zerwaniu kontaktów z dziećmi i krewnymi ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem w małym miasteczku. Mieszka w skromnym, małym pokoiku i pracuje w sklepie. Tam poznaje Sébastiena, którego żona i córka zostały deportowane kilka lat wcześniej. Miedzy nimi rodzi się przyjaźń i wspólne poczucie celu. Podejmują się walki przeciwko okupantowi w ramach ruchu oporu, próbując jednocześnie odnaleźć swoich bliskich.


"Wojna pokazała nam, co się liczy. Nasz dzieci, nasze życie, ludzie, których kochamy. Rzeczy materialne zawsze można wymienić, kupić albo sprzedać. Reszty nie."

Każda historia, której fabuła toczy się w czasie II Wojny Światowej naznaczona jest bólem i cierpieniem i nie należy do najłatwiejszych powieści. Ale zazwyczaj mamy do czynienia z ofiarami narodowości prześladowanych - Polacy, Żydzi, Czesi... Tutaj autorka świetnie pokazała to, że Niemcy również ponosili straty i mierzyli się z wieloma trudami. Nie będę wchodzić tu w szczegóły, by nie zdradzić zbyt wielu szczegółów, ale wiele już widać po samym mężu Arielle, który sprzeciwił się władzy Hitlera, został rozstrzelany, Arielle musiała uciekać, bo mogłaby podzielić jego los, mimo że o planach spisku nie miała pojęcia. Ich dzieci, gdyby nie ich zaangażowanie po stronie niemieckiej, również odczułyby skutki. Zwykli mieszkańcy Niemiec również nie mieli łatwego życia, skutki ekonomiczne wojny odcisnęły nich duże piętno. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką przedstawiająca II WŚ właśnie z tej perspektywy. Urzekły mnie tu przemyślenia Marianny, córki Arielle, o poświęceniu ojca, o negatywnym spojrzeniu na Hitlera, o tym, że kocha swoją ojczyznę, ale nie jej przywódcę. Jej postawa, a także i jej rodziców pokazała, że nie wszyscy Niemcy byli źli, że w wielu osobach całkiem mocno żyło człowieczeństwo. Sama powieść została bardzo dobrze napisana, bardzo często wylewały się z niej różnorakie emocje, niemalże można je było poczuć na własnej skórze. Autorka świetnie łączyła różne wątki, pokazując tę historię z różnych perspektyw. Było tu wszystko złość, smutek, żal, niezwykła siła i determinacja, strach i odwaga, a nawet miłość. Momentami czułam się nimi przytłoczona, ale na ogół powieść czytało mi się lekko. I zdecydowanie polecam ją przeczytać.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luna.

Moja ocena:
8/10
 



czwartek, 21 maja 2026

Błękitne koperty

Tytuł: Błękitne koperty
Autor: Marta Jednachowska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Novae Res

"-Nie ma czegoś takiego jak negatywne emocje - przerwała mi. - Wszystkie emocje są potrzebne. Wszystkie chcą nam coś powiedzieć. Niektóre są mniej, a drugie bardziej przyjemne. Jednak wszystkie niosą dla nas określoną informację. Mówiła pani o złości. Owszem, sama złość może być destrukcyjna, ale może nam też dać siłę do działania. Co chce pani z tą emocją zrobić?"

Co roku, w dniu swoich urodzin, Łucja otrzymuje tajemnicze listy. Zawsze wyglądają podobnie – mają błękitną kopertę, złote zdobienia, lekki zapach lawendy i tego samego nadawcę - anonimową przyjaciółkę, która zdaje się wiedzieć o życiu kobiety więcej, niż ona sama, a do tego opisuje rzeczy, które dopiero się wydarzą. Przez lata ta korespondencja była sekretem Łucji, nikomu o niej nie powiedziała. Dopiero po wielu latach postanawia pokazać ją swojemu narzeczonemu Przemkowi, ale okazuje się, że błękitnych kopert nie ma.


"- To ci się tylko wydaje - szepnęłam do siebie. - Tam nic nie ma."

Pudło z kopertami nieoczekiwanie znika, a ukochany informuje ją, że… nigdy tak naprawdę nie istniało. Zagubiona Łucja postanawia wybrać się na terapię, szczególnie, że nękają ją niepokojące halucynacje, przez co zaczyna wątpić, czy to, czego przez lata doświadczała, wydarzyło się naprawdę. Tylko terapia może pomóc jej znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania. Bo czy rzeczywiście oszalała i tajemnicze listy są jedynie wytworem jej wyobraźni czy ktoś chce, żeby uwierzyła, że traci rozum?


"- To tylko twoja wyobraźnia - powtarzałam szeptem. -Zaraz tam wrócisz i wszystko będzie normalnie."

Zupełnie nie wiem co napisać. To jedna z tych powieści, które najlepiej smakują, jeśli wcześniej nie wie się o nich zbyt wiele, a po przeczytaniu jeszcze długo się o nich myśli. Tak, ta historia zdecydowanie zaszła mi za skórę. Czytałam ją w dużym napięciu próbując przewidzieć jak potoczą się losy bohaterki i odkryć co jest prawdą, a co manipulacją. Początkowo nie było to takie łatwe, bo fabułę śledziłam z perspektywy bohaterki, wiedziałam tyle samo co ona i tak samo jak ona miałam totalny mętlik w głowie. Nie wiedziałam czy wierzyć Przemkowi w to, że te listy nigdy nie istniały, że Łucja ma jakieś halucynacje, czy może jednak wierzyć, że były prawdziwe i faktycznie pisał je ktoś kto znał przyszłość. Obie wersje budziły moje wątpliwości, o ile wersja Przemka o wyobrażeniu sobie przez Łucję listów wydaje się w miarę logiczna to już sam Przemek nie budził u mnie zaufania, a z drugiej strony listy przepowiadające przyszłość, które nagle zniknęły też nie brzmiały realnie. Początkowo wszystko wydaje się jedną wielką niewiadomą, później, po kilku rozdziałach już wiele wiadomo, więcej niż bohaterka wie sama. Potem to już jest podróż u boku bohaterki i kibicowanie, by sama odkryła prawdę, która jest dla niej jeszcze tajemnicą. A pomóc jej w tym mogą tylko owe tajemnicze błękitne koperty. Jeśli macie ochotę na wciągającą, pełną napięcia historię skłaniającą do refleksji to jest to idealna pozycja dla Was.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Noave Res.

Moja ocena:
8/10