środa, 21 czerwca 2017

Inwazja

Tytuł: Inwazja
Autor: Wojtek Miłoszewski
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 500
Wydawnictwo: W.A.B. 

"Nad pasem lotniska, z olbrzymią prędkością i hałasem, przeleciały trzy tajfuny w barwach Królewskich Saudyjskich Sił Powietrznych. Piękne maszyny, pomyślał Karimi, obserwując przez lornetkę smukłe kształty."


Przyparty do muru przez chwiejącą się rosyjską gospodarkę Władimir Putin dostaje od polskiego rządu pretekst i uderza w Polskę pełną siłą, a Europa i NATO przyglądają się temu bezczynnie, czekając na dalszy rozwój wypadków. Merkel i Hollande w zasadzie dają Rosji przyzwolenie, świadomi, że choćby przez kwestię uchodźców Putin ma ich w kieszeni, administracja Trumpa zaś na wojnę się cieszy, bo będzie gdzie szkolić kadry, a do konfliktu planuje dołączyć, gdy ten będzie już niemalże rozstrzygnięty. Dodatkowo polscy politycy są przedstawiani w bardzo niekompetentny sposób. Ich działania pociągają Polskę na dno.


"Podszedł do żony i usiadł obok niej, obejmując ramieniem i przytulając delikatnie." 

Katowice, rok 2017. Porucznik  Roman Gurski, cierpiący z powodu nieszczęśliwej miłości, szuka szybkiego sposobu na odebranie sobie życia. Michał Barański, były nauczyciel historii, mąż i ojciec dwójki dzieci, jako jedyny żywiciel rodziny próbuje przeżyć za marne dwa tysiące na umowie śmieciowej. Danuta Wojnarowicz, trzydziestoparoletnia samotna kobieta, całe życie bojąca się panicznie swego ojca, po raz kolejny robi coś wbrew sobie, aby spełnić jego żądanie, tylko po to, by rodzinny majątek powiększył się jeszcze bardziej. Życie ich wszystkich zmienia to, czego wielu  się spodziewało, a  na co niewielu było przygotowanych.

Wraz z napaścią na Polskę ich życie diametralnie się zmienia. Z minuty na minutę muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Poznają przy tym nieznane obszary swojej psychiki i granice wytrzymałości. Będzie to dla nich niezwykle trudne. Ich życie przewartościowuje się diametralnie, bo taka jest kolej rzeczy w tak trudnych czasach.

   
"Zwinęła się gwałtownie z bólu, obracając się na bok i podkurczając nogi. Odrętwiała dolna połowa ciała i nadgarstki zakłuły milionami sztyletów, a po jej twarzy pociekły łzy." 

Miłoszewski sięga po scenariusz  ponury jakim jest wojna z Rosją w roli agresora. Zważywszy na imperialistyczne zapędy rosyjskiego prezydenta, w połączeniu z agresywną i niechętną wobec NATO postawą Donalda Trumpa taki rozwój wydarzeń jest opcją, jaką, niestety, należy brać pod uwagę. Miłoszewski roztacza w swojej powieści wizję tytułowej inwazji wojsk rosyjskich, które wręcz rozjeżdżają nasz kraj, nasze linie obrony, w dodatku bezlitośnie eksterminując ludność cywilną. 

Autor, wykorzystując swoje doświadczenie scenarzysty, znakomicie łączy elementy sensacyjne, militarne i miłosne. Opowieść wiernie odwzorowująca współczesność, z pełnokrwistymi bohaterami i sylwetkami przedstawicieli wielkich mocarstw, pobudza wyobraźnię czytelnika, uderzając w najbardziej ukryte pokłady emocji. Inwazja niepokoi, budzi lęk i bez wątpienia zachęca do myślenia.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W.A.B. i grupie wydawniczej Foskal.


Moja ocena:
8/10   

niedziela, 18 czerwca 2017

Ms. Manwhore

Tytuł: Ms. Manwhore
Autor: Katy Evans
Cykl: Manwhore (3)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 179
Wydawnictwo: Kobiece


"Wychodzimy z windy, którą miałam wrażenie, że jedziemy całe wieki. Słyszę, jak moje obcasy stukają o coś, co chyba jest marmurową posadzką. W powietrzu unosi się zapach wiatru i betonu. Przez ciemność prowadzi mnie Malcolm, zaciskając mocno dłoń na mojej.


Rachel i Malcolm mają za sobą trudne chwile. Teraz mają nadzieję za "żyli długo i szczęśliwie". Pragną być już na zawsze razem. Rachel marzy, by stać się panią Saint i złożyć przysięgę wierności ukochanemu. Malcolm pragnie dla swej kobiety wyprawić iście bajkowy ślub. Przygotowania do najłatwiejszych nie należą. Rachel bardzo brakuje obecności ojca, wie, że nie poprowadzi jej on do ołtarza. Do tego pełno zawistnych fanek Malcolma nie wróży im szczęścia na różnych portalach. Jednak, czy miłość nie zwalczy wszelkich przeciwności?

 
"Nie wiedzą, że Malcolm delektuje się mną tak jak święci wodą święconą, a grzesznicy grzechami."


Tym razem króciutka książka, ponownie przenosi nas do chicagowskiego świata milionera i dziennikarki, których historię opowiedziały dwa poprzednie tomy. W tej części autorka zaserwowała finał bajkowej historii Rachel, która znalazła swojego księcia i uczucie, o którym marzy wiele kobiet.


"Uśmiecha się do mnie i odsuwa mi włosy z twarzy, następnie kładzie mi rękę na plecach, przyciska do swojej piersi i chciwie przybliża usta do moich warg." 

Ms. Manwhore to piękne, choć może trochę zbyt słodkie i mało emocjonujące zakończenie trudnej historii Rachel i Sainta. Jest to już niestety pożegnanie z tymi wspaniałymi bohaterami. Autorka najwyraźniej postanowiła zakończyć je słodko, słodko, słodko... Jak dla mnie zbyt słodko. Zabrakło mi tego co w poprzednich częściach, czyli niespodzianek, problemów, trudności, głębszych relacji... Nie ma tu wielkich porywów serca i wielkich namiętności. 

Warto jednak przeczytać tę książkę, bo jest ona, mimo wszystko pięknym zakończeniem cudownej historii Malcolma i Rachel, pełnym świec, kwiatów i miłości. Jest także po części wprowadzeniem do kolejnej książki opowiadającej o Ginnie i Tahoe.

Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
8/10     

środa, 14 czerwca 2017

Nic Do Stracenia. Wreszcie Wolni

Tytuł: Nic Do Stracenia. Wreszcie Wolni
Tytuł oryginału: Nothing Left to Lose
Autor: Kirsty Moseley
Cykl: Guarded Hearths (2)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: HarperCollins


"Because I’m in love with you. Because I love my life with you in it. Because a world where someone as special as you lives, can’t be the horrible place I once thought it was."


Anna Spencer u boku Ashtona powoli wraca do siebie. Zaczyna normalnie reagować na ludzi, zdobywa nowych przyjaciół. Jej ojciec właśnie został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Anna przestała być anonimową dziewczyną. O dziwo, dosyć dobrze radzi sobie z mediami. Nie jest już tą przestraszoną, zagubioną dziewczyną, ale pewną siebie młodą kobietą, która coraz bardziej pragnie szczęścia i miłości w swoim życiu.

"Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków." 


Anna i Ashton z każdą chwilą stają się sobie coraz bliżsi. Dziewczyna ufa swojemu ochroniarzowi i coraz bardziej się do niego przywiązuje. Z czasem ogrom uczuć, które do niego żywi przepełnia ją, a jednocześnie przeraża. Wciąż uważa, że nie zasługuje na taką miłość, na takiego chłopaka. W chwili, w której wierzy, że ich związek może mieć jakąś przyszłość, pojawia się Carter, który jej zagraża, a tym bardziej jej ukochanemu...

   
"Most people would say that being in love was the best feeling in the world, and to some degree, I would agree with them, but not when all you could think about was losing it or watching something awful happen so that your heart shatters into a thousand tiny, jagged little pieces. No, being in love was more frightening than gratifying." 

Zakończenie poprzedniej części, sprawiło, że miałam ogromną ochotę na kolejną,by ponownie zagłębić się w cudownej historii Ashtona i Anny. Nic Do Stracenia. Wreszcie Wolni zdecydowanie różni się od swojej poprzedniczki. Tym razem autorka wplotła w akcję wątek kryminalny. W poprzednim tomie była ona zaledwie lekko zarysowana, by lepiej nakreślić wydarzenia z przeszłości i dokładnie przedstawić Annę. Tym razem rozwijający się związek bohaterów i kipiące uczucie, zostały trochę pominięte na rzecz niebezpieczeństwa i dreszczyku emocji. Tym razem zagrożenie ze strony Cartera, którego spodziewałam się już w poprzednim tomie, stało się realne.

Książka obfituje zarówno we wspomnianą już akcję, wątki romantyczne, ale przede wszystkim w bardzo wzruszające sceny. Przyznam szczerze, że, podczas czytania, uroniłam kilka łez. Książka trzymała mnie w napięciu przez cały czas. Przez cały czas czytałam ją w wielkim napięciu. I bardzo żałowałam, że tak szybko się skończyła. Jestem przekonana, że jeszcze nie raz powrócę do historii Anny i Ashtona.

Za książkę serdecznie dziękuje Wydawnictwu HaperCollins.


Moja ocena:
10/10     

wtorek, 13 czerwca 2017

Przyrodni Brat

Tytuł: Przyrodni Brat
Tytuł oryginału: Stepbrother Dearest
Autor: Penelope Ward
Rok wydania: 2017
liczba stron: 272
Wydawnictwo: Editio

"Byłeś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mogła powiedzieć, że byłeś jedną z najlepszych rzeczy w moim życiu, ale jak do tej pory mam tylko ciebie."


Greta niecierpliwie wyczekuje pojawienia się Eleca (syna swego ojczyma) w domu. Cieszy się, że w końcu będzie miała brata. Jednak Elec okazuje się zupełnie inny niż przypuszczała. Od pierwszych chwil nienawidzi dziewczyny, jest zdystansowany, wszystko robi jej na złość, za wszelką cenę stara się zetrzeć uśmiech z jej twarzy. Niszczy jej randki, kradnie bieliznę, wciąż obraża. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo fascynuje Gretę. Wciąż ją coś do niego przyciąga od pamiętnej chwili, kiedy przez przypadek zobaczyła go nagiego pod prysznicem...

  
"..Bez śmierci nie byłoby życia. Bez nienawiści nie byłoby miłości..

Chłopak jest typowym bad boyem. Wszystkie za nim szaleją. Każda chce być jego. Ma kolczyk w wardze, a także innych mniej widocznych miejscach. Greta musi obserwować wszystkie długonogie blondynki, które odwiedzają jego pokój, a także wysłuchiwać dźwięków wydobywających się zza ściany sąsiedniego pokoju. Sama też jest pod jego wpływem, choć wolałaby za wszelką cenę tego uniknąć. Elec wywołuje w niej pragnienia i porusza każdą cząstkę jej, w sposób, którego jeszcze wcześniej nie doświadczyła. 

Ich początkowa nienawiść, a właściwie to nienawiść Eleca skierowana do dziewczyny, przeradza się powoli w fascynację. Młodzi spędzają razem noc, wiedząc, że następnego dnia nastąpi ich definitywne pożegnanie. Oboje zarzekają się, że ta noc nic dla nich nie będzie znaczyła. Rano wszystko okazuje się zupełnie inne i o wiele cięższe niż przypuszczali. Nie zmienia to jednak faktu, że Elec wyjeżdża i to na dobre, nie planując ponownego spotkania... Dopiero, po paru latach, rodzinna tragedia ściąga go na powrót do rodzinnego domu Grety. Tylko, że tym razem wszystko jest jeszcze trudniejsze...

Editio Red
  "Greto... los sprezentował ci okazję. Nie spieprz jej."

Największą zaletą powieści jest seksualne napięcie między bohaterami, które zaczyna się jeszcze  w liceum. Zostało tak dobrze wplecione w fabułę, że było niemalże namacalne. Do tego pełno ciętych ripost, niesamowitych żartów i psikusów. Ta adrenalina i niecierpliwe oczekiwanie, co kto powie i jak druga osoba odpłaci się. A tutaj ich docinki były genialne! Aż im tego zazdrościłam. Takiej pomysłowości, odwagi, a także całej frajdy z tym związanej. To wszystko sprawia, że książka jest niesamowicie zabawna. Jest także momentami smutna, bo były fragmenty, podczas których wymknęło mi się kilka łez. Autorka fenomenalnie połączyła radość i ból, śmiech i łzy...

Niezaprzeczalnie jest to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać. Proszę o takich więcej. 

Za egzemplarz gorąco dziękuję Wydawnictwu Helion.

Moja ocena:
10/10
(zasługuje na więcej, o wiele więcej)     

Driven

Tytuł: Driven. Namiętność silniejsza niż ból
Tytuł oryginału: Driven
Autor: K. Bromberg
Cykl: Driven (1)
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Septem

"Założę się, że pieprzy tak, jak prowadzi samochód: szczypta brawury, przekraczanie
wszelkich granic i zaangażowanie aż do
ostatniego okrążenia.
"


Rylee jest poukładaną kobietą. Nie bawi się w przelotne romanse. Podczas jednej z akcji charytatywnych zatrzaskuje się w komórce. Z opałów ratuje ją boski mężczyzna, który za ścianą zabawiał się ze swoją obecną kochaneczką. Bardzo szybko rodzi się między nimi pożądanie, którego nie są w stanie odeprzeć. Rylee postanawia jednak ignorować Coltona oraz to nieziemskie przyciąganie. Mężczyzna jednak za wszelką cenę pragnie ją zdobyć. Kobieta nie zamierza poddać się wyłącznie żądzy, a Colton pragnie wyłącznie seksu. Mają różne priorytety i będą musieli pójść na wiele ustępstw, by osiągnąć swoje cele. 


"Zazdroszczę dziewczynom, które nie boją się zaszaleć i niczego nie żałują, lekkomyślnie całują się z przypadkowymi chłopakami, jeżdżą na spontaniczne wycieczki i są zawsze w centrum imprezy. Często się martwię, że pewnego dnia spojrzę na swoje życie i poczuję, że w ogóle go nie przeżyłam. Że za rzadko podejmowałam ryzyko, że się nie wyszumiałam i że nie wykraczałam poza swoją strefę komfortu." 

Ich spotkanie było zupełnym przypadkiem. Rylee odtrącając Coltona, sprawiała, że tylko coraz bardziej jej pragnął. Gotów był wylicytować z nią randkę za 20 tys. Początkowo łączy ich wielkie pragnienie zespolenia. Później zmienia się ono w głębsze uczucie. Colton staje się coraz bardziej zafascynowany Rylle. Kobieta natomiast szybko zdaje sobie sprawę, że zaczyna się w nim zakochiwać, a przebywanie z dala od niego przypomina tortury. Niestety żyje ze świadomością, że jest tylko i wyłącznie jego kolejną kobietą na kilka miesięcy...


"...ale seks bez zobowiązań… nie w związku… jak ty to robisz?
— No cóż, zasadniczo trzeba wsadzić drążek A do otworu B.
"
 

Driven to historia burzliwej relacji dobrej dziewczyny z  hollywoodzkim playboyem, skrajnie niegrzecznym. Rylee Thomas i Colton Donavan. Ona – zaangażowana społecznie pani psycholog, oddana pracy z chłopcami pozbawionymi domu. Dobra, szczera, naturalna i niesamowicie wrażliwa. Pracowita i niezależna. Niepozbawiona kompleksów. On- adoptowany syn hollywoodzkiej pary, niesamowicie bogaty kierowca wyścigowy. Mroczny, przystojny, tajemniczy, niesamowicie pociągający, niezależny. W chwili, w której się poznają spirala pożądania i bólu zostaje wprawiona w ruch, a napędzają ją… emocje. Bowiem mimo wielu różnic, jest coś, co ich łączy – oboje niosą z sobą bagaż traumatycznej przeszłości. Demony jego przeszłości sprawiają, że jak ognia boi się zaangażowania i miłości, ona z kolei boi się znów otworzyć na czucie siebie samej, swojego ciała i seksualności. Z kolei ich potrzeby są skrajnie różne i wręcz wykluczają się wzajemnie – on pragnie wyłącznie seksu, ona – miłości i dojrzałego związku. Oboje od samego początku wiedzą, że nie ma dla nich szansy na wspólną przyszłość. Jednak nie powstrzymuje ich to przed zacieśnianiem relacji.


 "Mogę teraz wrócić do domu, żeby pożreć czekoladę i wypić wino, siedząc w puszystym szlafroku na swojej wygodnej kanapie."

Powieść już od pierwszych stron niesamowicie wciąga. Autorka świetnie wykreowała bohaterów. Minęło już kilka dni, od kiedy poznałam Rylee i Coltona, a ich historia wciąż siedzi mi w głowie. Colton jako mroczny i niegrzeczny mężczyzna, kierowca aut wyścigowych, arogancki i niebezpieczny kusiciel, a jednak z poranioną duszą, zadziałał na moją wyobraźnię i zmysły. Rylee tak bardzo wrażliwa i delikatna, a jednocześnie zdecydowana i waleczna wzbudziła moją sympatię. Już od pierwszych stron gorąco im kibicowałam. 

Cała książka naładowana jest pikantnymi ale rónież wyrafinowanymi scenami erotycznymi, które potrafią rozpalić.Ale to nie wszystko. Książka obfituje także w rozbrajające dialogi, pełne ciętych ripost i żartów. Świetnym dodatkiem są także piosenki, za pomocą których bohaterowie przekazywali sobie uczucia.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Helion.

Moja ocena: 10/10
(chociaż zasługuje na wiele wyższą.)   

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Maybe Someday

Tytuł: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Seria: Maybe (1)
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte

"Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce."


Ridge gra na gitarze tak, że jego jego muzyka porusza wszystkich. Niestety jego melodii brakuje słów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia bliżej ją poznać. Początkowo tylko ze względu na jej talent pisania tekstów. Wszystko jednak szybko się komplikuje i dziewczyna z rozmachem wkracza w jego poukładane życie. Do czego odprowadzi ta znajomość?

   
"Jak to możliwe, że dwoje dobrych ludzi mające dobre intencje, wikła się w coś tak niesamowicie złego?"

Sydney ma poukładane życie, idealnego chłopaka, bliską przyjaciółkę. Studiuje, pracuje... Jedynym jej szaleństwem jest samodzielność. Jednak ten cudowny świat, który sobie ułożyła, szybko legnie w gruzach, gdy wychodzi na jaw zdrada chłopaka i przyjaciółki. Jedynym oparciem jest chłopak z sąsiedztwa, którego nigdy nie poznała, jednak zawsze śpiewała do jego muzyki... Przekraczając próg jego domu, nie zdawała sobie sprawy jak to wpłynie na jej życie...


"...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać."

To właśnie muzyka gra w tej powieści kluczową rolę. Powstałe piosenki są piękne i prawdziwe. Traktuje je, jako dialog serca obojga bohaterów.  Jest muzyk i dziewczyna, która śpiewa słowa do melodii, którą tworzy. Sydney i Ridge'a początkowo łączy tylko jedno - pasja do muzyki. Oboje czują ją w głębi swojego serca i potrafią ją wyrażać w najbardziej możliwie wzruszający sposób. Miłość do muzyki i wspólnie spędzany czas, zrodzą między nimi głębsze uczucie, uczucie, które nigdy nie powinno się między nimi zrodzić.

Ridge ma dziewczynę. On w tym związku wszystko daje, nigdy nie bierze. Jest niebywale opiekuńczy, troskliwy i oddany. Kiedy jego relacje z Sydney wkraczają na niebezpieczny poziom, ma wielkie wyrzuty sumienia, bo nie potrafi zrezygnować z dziewczyny, którą kocha, która go potrzebuje, z którą tworzy związek od dobrych paru lat. Rozdarty między dwoma kobietami, walczy ze swoimi słabościami, dokonując złych wyborów.   



"Hej, serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę." 

Maybe someday w przepiękny sposób opowiada o muzyce. Nie tylko o jej tworzeniu, ale także o emocjach, które wywołuje. Wszystkie teksty wspólnie pisane przez Sydney i Ridge'a miały ukryty przekaz i tyczyły się sytuacji w jakiej się znajdowali. Piosenki były przepełnione emocjami, które również mi się udzielały. 

Wzajemne relacje bohaterów w połączeniu z naprawdę pięknym, plastycznym językiem i świetnymi dialogami sprawiły, że przepadłam i totalnie zakochałam się w Maybe someday. Z pewnością długo nie wyrzucę tej historii z głowy, a pomocna w tym będzie muzyka, bo wszystkie piosenki, które wzajemnie napisali bohaterowie to nie tylko czysta literacka fikcja. Autorka we współpracy z Griffinem Petersonem powołała je do życia. Te nastrojowe utwory fantastycznie dopełniają treść książki i to właśnie w połączeniu z całą historią stają się czymś niepowtarzalnym.

Maybe someday wyłamuje się z gatunku New Adult, który kojarzy się z przeciętnością i przedstawia historię wzruszającą, ale bardzo życiową zarazem. Bez szczęśliwych zbiegów okoliczności, miłości od pierwszego wejrzenia i idealizowania. Autorka wykreowała miłość tak trudną i prawdziwą, że mogłaby okazać się prawdziwa. 


Za książkę dziękuję mojej kochanej M. 

Moja ocena:
10/10  

sobota, 10 czerwca 2017

Cabin Porn

Tytuł: Cabin Porn. Podróż przez marzenia- lasy i chaty na krańcach świata.
Tytuł oryginału: Cabin Porn
Autorzy: Zach Klain, Steven Leckart, Noah Kalina
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Smak Słowa


"Spędzanie czasu w klonowej chacie to również rozstawanie się z zimą i rozkoszowanie się nadchodzącą wiosną."  


Kiedy słyszymy słowo "dom" dla każdego z nas ma ono inne znaczenie. Ważne jest przede wszystkim to, jakie mamy doświadczenia z tym związane. Jedni będą myśleć jedynie o budynku, w którym zamieszkują i z konieczności spędzają swój czas. Natomiast inni będą widzieć przed oczami wyobraźni kochającą się rodzinę, która niezależnie od miejsca przebywania potrafi stworzyć dobrą i miłą atmosferę. Wtedy okaże się, że dom, to przede wszystkim bliscy ludzie. Przekonajmy się jaki pomysł na dom mają ludzie w różnych zakątkach świata w książce Cabin Porn.


"Uwierzyła, że budynek może stać się domem."


Tworzyli chaty z drewna, gliny, stali lub odzyskowych materiałów. Powstały w ten sposób  mieszkania w najodleglejszych zakątkach świata. Niektóre budowane w kilka dni, inne składane krok po kroku z dostępnych w danym momencie surowców, stają w równie malowniczych co ekstremalnych lokalizacjach: na lądzie, w konarach drzew, na wodzie, skałach i lodowcach. Klein – założyciel serwisu Vimeo i właściciel jednej z takich prywatnych chatek – przez lata kolekcjonował i umieszczał na swoim blogu fotografie chat nadsyłane przez znajomych i czytelników. W końcu umieścił uzbierane przez lata materiały w „Cabin Porn”.


"Marzyła mu się konstrukcja prosta, a zarazem odporna na działanie czasu." 

Z pozoru książka opowiada o domach, i to nie byle jakich, bo ulokowanych w pięknych miejscach i zbudowanych przez samych mieszkańców. Jednak Cabin Porn to przede wszystkim historie o ludziach, którzy uciekając od cyfrowego świata, spełniają swoje marzenia poprzez znalezienie swojego miejsca, które jest tylko ich. Książka opowiada o osobach, które prawdziwego życia szukają wśród szumu drzew i pięknych krajobrazów i tam odnajdują się jako konstruktorzy własnych, wymarzonych domów. Dziesięć historii zilustrowanych zostało pięknymi zdjęciami, a samych fotografii ciekawych budynków znajduje się w niej ponad dwieście. 

Książka może być wspaniałym prezentem dla osób fascynujących się różnymi ciekawostkami, pasjonujących się architekturą, bądź zwykłym majsterkowaniem, a także dla pasjonatów wszystkiego co niezwykłe, przyrody i natury.
   
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Portalowi Zażyj Kultury

Moja ocena:
10/10   

czwartek, 8 czerwca 2017

Czarodzieje Koni

Tytuł: Czarodzieje Koni
Autor: Krzysztof Czarnota
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 

"Szczęśliwie młody hrabia i jego wierni Kozacy, wiodąc bezcenne pustynne konie, cało i zdrowo dotarli na ukochane Podole. Wieść o wspaniałych arabskich koniach przyprowadzonych z Arabii lotem błyskawicy obiegła całe Kresy."


W podaniach można odnaleźć wiele opisów przypadków koni trudnych, kompletnie nieobliczalnych i bardzo niebezpiecznych. Konie te kopały, gryzły, stawały dęba, ponosiły, zrywały najsilniejsze nawet pęta. Czy istniał na nie jakiś sposób? Kozacka legenda mówi o ludziach potrafiących w niewytłumaczalny sposób okiełznać konie. Zaczęto na nich mówić czarodzieje. Kozacy wierzyli, że ludzie ci dostali od Boga szczególny dar.

Czy to możliwe, aby rozumienie i czucie koni kozackiego atamana było takie samo jak metody treningowe Polaka mieszkającego na wschodnich rubieżach na początku XXI wieku? 

źródło

"Głaskałem go po szyi, mówiąc że jest dobrym, mądrym i dzielnym koniem, a kiedy uznałem, że wierzchowiec się rozluźnił, bardzo delikatnie zsiadłem." 

Tytuł książki sugeruje, że będzie ona o koniach i co prawda jest, ale to nie konie są w niej najważniejsze. Wbrew pozorom jest to książka o ludziach. Jest to powieść w dużej mierze o talencie, o niezwykłym talencie, którego zmarnować nie można, a także o tym, że pasja powinna przerodzić się w pracę. Jest to także powieść o Kresach, które raczej stanowią jej tło. Przypomina także niezwykłe postaci, których historia nie utrwaliła w naszej pamięci i nie owiała ich wielką legendą.

Powieść opowiada historię bohatera, który wyrusza w wędrówkę po dawnych Kresach. Odwiedza bardzo słynne niegdyś miejsca, opowiada o ludziach żyjących dawno temu. Bohater zabiera nas w cudowną podróż, gdzie możemy dużo dowiedzieć się nie tylko o wspaniałych koniach, ale także miejscach z przeszłości i ludziach, którzy potrafili czynić cuda.

źródło
  
"Hodowla w Taurowie rozwijała się w najlepsze, stado liczyło dwadzieścia parę klaczy czystej krwi, starannie wyselekcjonowanych o sprawdzonej i udokumentowanej dzielności." 

Czarodzieje koni to pasjonująca opowieść o pasji związanej z ujeżdżaniem koni, o poszukiwaniu własnych korzeni, o darze, jaki możemy odziedziczyć po własnych przodkach. To także cudowna wycieczka w wyobraźni na Kresy, i w przepiękną historię.

Muszę zwrócić uwagę także na szatę graficzną. Książka jest pięknie oprawiona twardą okładką, na której przedstawione są malownicze widoki,a na ich tle cudowne konie. Dodatkowo wnętrze zdobią tematyczne rysunki.

Książka może być zarówno cudownym prezentem dla pasjonata koni, ale także miłośnika historii i Kresów.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Portalowi Zażyj Kultury.

Moja ocena:
10/10   

środa, 7 czerwca 2017

Król Kruków

Tytuł: Któl Kruków
Tytuł oryginału: The Raven Boys
Autor: Maggie Stiefvater
Cykl: The Raven Cycle (1)
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Uroboros

"Gansey odkrył, że najważniejsza jest wiara w istnienie rzeczy niezwykłych. Trzeba rozumieć, że są częścią większej całości. Niektóre sekrety odsłaniają się tylko przed tymi, którzy są ich warci."


Blue pochodzi z rodziny wróżek, jednak sama nie ma mocy przewidywania przyszłości, czy odczytywania przeszłości. Natomiast jest swego rodzaju wzmacniaczem energii. Od dzieciństwa zmaga się z przepowiednią, że kiedy pocałuje chłopaka, którego kocha, on umrze. Początkowo wszystko wydawało się dla niej łatwe, bo nigdy nikim się nie zainteresowała. Aż pewnego razu do jej domu wprowadziła się przyrodnia siostra jej mamy, która przepowiedziała jej, ze w tym roku się zakocha. Wtedy też, w noc św. Marka dziewczyna pierwszy raz zobaczyła ducha chłopaka, który w ciągu roku miał umrzeć...

   
"Krzyczą tylko ci ludzie, którzy mają zbyt ubogie słownictwo, żeby szeptać.

Gansey, Adam, Ronan i Noah to chłopcy z elitarnej szkoły dla bogaczy. Są tak różni jak tylko można sobie wyobrazić. Łączy ich jednak olbrzymia przyjaźń i poszukiwania legendarnego Króla Kruków- Glendowera. Według prastarej legendy ten, kto odnajdzie i obudzi króla, otrzyma wszystko czego zapragnie. Gansey wraz z przyjaciółmi prowadzi wieloletnie poszukiwania. Podczas nich trafiają między innymi do domu wróżek. Niestety kobiety nie zamierzają mu pomóc. Jedynie Blue, w tajemnicy przed nimi, postanawia dołączyć się do poszukiwań, aby choć raz zobaczyć na własne oczy magię, której sama nie posiada.

   
"Moje słowa to broń masowego rażenia, a ja nie mam pojęcia jak ją rozbroić." 

W ten sposób łączą się drogi, które nigdy nie powinny się połączyć, chociaż było im to przeznaczone. Blue, Gansey, Adam, Ronan i Noah, każde z innego powodu wyrusza na poszukiwanie Gelndowera. Niestety, żadne z nich nie spodziewa się jak ta wyprawa jest niebezpieczna i jakie poniesie za sobą skutki. Jakby tego było mało, tą samą drogą podąża człowiek, który już kiedyś prowadził te poszukiwania...


"Rozpoznała to dziwne szczęście, płynące z miłości do czegoś niekoniecznie konkretnego; to dziwne szczęście, które czasem bywa tak bezgraniczne, że można je pomylić ze smutkiem." 

Każdy z bohaterów ma swoją historię, a ich dziwactwa mają uzasadnienie w przeszłości. Niektóre z nich są całkiem łatwe do przewidzenia, inne zaskakują. I to jeszcze jak zaskakują! Każdego z bohaterów polubiłam, a wręcz pokochałam. Blue jest świetną nastolatką, bardzo poważną, nawet może zbyt poważną, ale to właśnie w niej polubiłam. Tę dojrzałość. Zamiast paplać o byle czym z przyjaciółkami, ona starała się ratować świat i nie użalać się nad sobą. Gansy z kolei urzekł mnie swoim sposobem bycia, niezwykłą inteligencją i zamiłowaniem do starych samochodów. Adama polubiłam za jego pokorę, skromność i ofiarność, chociaż czasami denerwowało mnie, że czuł się aż tak mało wartościowy. Ronana uwielbiam za to, że jest buntownikiem. Jak tu nie kochać buntownika? A Noaha? Za to, że był bardzo serdeczny dla nich wszystkich i wprowadzał jakąś swoistą radość. Trzeba też przyznać, że ciotki Blue, Persefona i Calla, były niesamowite i momentami wprowadzały mnie w świetny humor.


"Biedni się martwią, że są biedni - medytował kiedyś Adam - a teraz się okazuje, że bogaci się martwią, że są bogaci."

Największą zaletą powieści jest sama jej fabuła. Pomysł nie jest oklepany. Jest wręcz magiczny.  Historia poszukiwania Glendowara od samego początku mnie zauroczyła. Powieść dostarczyła mi dużo radości i pozytywnej energii. Nie dość, że została napisana prostym i przyjemnym językiem z elementami łaciny, której pragnę się nauczyć, to jeszcze została nafaszerowana wieloma zagadkami i tajemniczymi zjawiskami. Muszę tez zwrócić uwagę na wątek romantyczny, którego... praktycznie nie ma. Jest to z jednej strony dla mnie miła odmiana po wielu romansach, które czytałam w ostatnim czasie, ale z drugiej strony miałam lekki niedosyt. Wątek romantyczny został poprowadzony bardzo subtelnie i niemalże całkowicie wtopił się w tło. Dzięki temu wszystkie te sceny były przeze mnie czytane z zapartym tchem, a ponadto wydawały mi się niezwykle piękne. Liczę, że znajdę ich trochę więcej w kolejnych częściach i mam nadzieję, że nie stracą tej swojej mocy.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foskal i Wydawnictwu Uroboros.

Moja ocena:
10/10