czwartek, 14 grudnia 2017

Dwór Mgieł i Furii

Tytuł: Dwór Mgieł i Furii
Tytuł oryginału: A Court of Mist and Fury
Autor: Sarah J. Maas
Cykl: Dwór Cierni i Róż (2)
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 768
Wydawnictwo: Uroboros


"Ukląkł na tych gwiazdach i górach wytatuowanych na jego kolanach. Nie ukłoniłby się przed nikim i niczym... Poza swoją towarzyszką. Kimś równym jemu."


Feyra oddała życie, by ocalić Prythian. Dostała w zamian coś o co walczyła, wieczność u boku swego ukochanego księcia. Mogłoby się wydawać, że teraz zakochanych czeka jedynie bajkowy ślub i szczęśliwe życie. Kocioł jednak nie jest dla niej zbyt łaskawy, bowiem Tamlin ma przed dziewczyną wiele tajemnic i odsuwa ją od nawet najmniejszego niebezpieczeństwa. Tajemnice ją przytłaczają, a bezpieczeństwo dusi. Miłość i przyjaźń może uratować lub zniszczyć 


"Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys." 

Kiedy Feyra staje u progu wytrzymałości, do akcji wkracza Rhys. Mroczny książę upomina się o swoją zapłatę, a jednocześnie wyzwolić dziewczynę, choć na chwilę, ze złotej klatki. Wizyty na Dworze Nocy dają jej trochę wytchnienia, a jednocześnie zasiewają ziarno niepewności w stosunku do Tamlina i całego Dworu Wiosny. Feyra będzie w końcu musiała zdecydować jakie życie chce wieść, na którym dworze oraz u czyjego boku. 

(Zdradzę Wam tylko, że lepszego wyboru nie mogła dokonać.)


"Prawda jest niebezpieczna. Prawda jest wolnością. Prawda potrafi łamać, naprawiać i spajać."

Dwór Cierni i Róż to historia oparta na motywach Pięknej i Bestii. W Dworze Mgieł i Furii autorka odeszła od tego schematu i stworzyła zupełnie inną opowieść. Wszystko zostało przedstawione w krzywym zwierciadle. Bestia staje się księciem, jednak dopiero teraz Feyra dostrzega w jego wnętrzu prawdziwego potwora, pomimo jego dobrych chęci. Z kolei mroczny książę, wcale nie okazuje się taki zły. 

W tym tomie mamy okazję poznać miejsca, o których niewiele wiadomo było w poprzedniej części. Wraz z Feyrą wędrujemy na Dwór Nocy, gdzie dziewczyna spędza najwięcej czasu. Poznajemy także Dwór Lata, Dwór Króla Hybernii, obóz Ilarów. Głównie jednak autorka skupia się na relacjach postaci, które, poza głównym wątkiem fabuły, stanowią kluczowy element powieści. Rzeczywistość, którą przedstawiła autorka jest piękna, pomimo, że trochę bolesna. Dużo jest krwi, która we wspomnieniach jak i toczącej się akcji ciągle płynie, to w niczym nie przeszkadza, a nawet nadaje powieści charakteru. A teraz najważniejsze- wątek miłosny. W poprzedniej części trochę mi go brakowało. Teraz za to nie mam na co ponarzekać. Wszystko było idealnie. Po prostu idealnie. Napięcie między bohaterami było wyczuwalne niemalże od początku do końca. A towarzyszące temu wybuchy namiętności tylko go wzbogacały. 

Jedyne do czego mogę się przyczepić, to tak wielka zmiana charakteru Tamlina i Rhysanda. Mam lekki żal do autorki za to, że z Tamilna, który w poprzednim tomie był taki dobry, zrobiła bestię. Z kolei Rhysa, okrutnego mordercę, manipulatora i złoczyńcę, całkowicie wybieliła. Jednak patzrąc na to wszystko z jego perspektywy, gdzie wszystko można wyjaśnić, czytelnik jest w stanie pogodzić się z tą zmianą, a nawet być z niej zadowolony. Dlatego też nie narzekam dłużej na to pokazanie wszystkiego w krzywym zwierciadle, bo w ostatecznym rozrachunku można stwierdzić jedynie, że autorka stworzyła arcydzieło.


"Miłość- mogła być zarówno lekiem, jak i trucizną." 



Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Uroboros.

Moja ocena:
10/10

(Co do niektórych książek brakuje mi skali, bo zasługują na więcej. Ta również...)   

środa, 13 grudnia 2017

Raz Na Zawsze

Tytuł: Raz Na Zawsze
Tytuł oryginału: Once and for All
Autor: Sarah Dessen
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: HarperCollins

"Tę imprezę, ślub Eve Little, przygotowywaliśmy przez ostatnich dziewięć miesięcy i William miał rację, to była łatwizna. Panna młoda miała po pięćdziesiątce, pan młody po siedemdziesiątce, a poza tym oboje należeli do ludzi zamożnych i nie zgłaszali żadnych szczególnych życzeń poza tym, żeby ceremonia odbyła się w Lakeview Country Clubie, bo właśnie tu, na korcie, się poznali."


Louna zajmuje się przygotowaniem oprawy najważniejszego dnia w życiu, ślubu. Jej matka jest konsultantką ślubną, a dziewczyna pracuje u niej. To dzięki Natalie, Luna poznaje ślub i wesele zza kulis. A to co widzi, w cale jej się nie podoba. Wcześniej wierzyła w wielką prawdziwą miłość. Teraz jednak przyglądając się wielu parom, wie, że nic nie jest wieczne. Wie to także z własnego doświadczenia, bo sama doznała wielkiej straty. Pomimo, że w jej sercu wciąż kryje się dobro i chęć kochania, otoczyła się skorupą cynizmu.


"Ale Ambrose, w smokingu i białej koszuli, był wysoki, niemal tyczkowaty, miał długie ręce i nogi, wyraźnie zarysowane kości policzkowe i długą blond grzywkę potarganą tak, że musiał poświęcić jej sporo czasu. Przypominał odwrócony do góry nogami wykrzyknik na początku hiszpańskiego zdania, sama jego obecność zapowiadała komplikacje."

Ambrose przyjechał na ślub swojej siostry. Kiedy poznaje Lunę jest nią zaintrygowany i postanawia spędzić z nią więcej czasu. Dziewczyna jednak wie, że ten typ to same kłopoty i postanawia trzymać się od niego z daleka. Mimo wszystko chłopak nie daje za wygraną, pomimo że wciąż spotyka się z innymi dziewczynami i twierdzi, że nie zamierza być z nikim na stałe. Udaje mu się jednak zatrudnić u Natalie i pracować wraz z Louną. Spędzając wspólnie czas zaczynają się do siebie trochę zbliżać. Szybko dochodzi do zakładu. Ambrose musi związać się z jedną dziewczyną, a Louna z kolei musi umówic się na wiele randek.

  
"– Tak jak my wszyscy – powiedziałam cicho, gdy wąż przemknął obok, wijąc się między stołami.
I nagle poczułam, że wszystko wokół jest zbyt kolorowe, pełne życia i śmiechu, i jedyne, co mogę zrobić, to odwrócić się i odejść
 
Książka nie zaczęła się wybitnie. Czytało mi się ją jednak bardzo lekko i przyjemnie. Zdarzało mi się także czasami parsknąć śmiechem. Z każdą stroną wciągała mnie coraz bardziej. Bardzo ciekawym pomysłem było umieszczenie fabuły pośród kwiatów, pięknych sukien, świeczników i tiulu. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim pomysłem na książkę, a wiem, że z reguły taki motyw wypada świetnie. I tak było i tym razem. Świetnie mi się czytało o przygotowaniach do ślubu, histeriach panien młodych i fałszywych dróżkach...
 
 
"Jeśli zaś chodzi o czynnik irytacji, trudniej go było określić. Może po prostu Ambrose był zbyt przystojny – przypominał ożywioną lalkę surfera z rzeźbionymi rysami i płaską klatką piersiową, którą bawiłam się w dzieciństwie. Tak czy owak nigdy wcześniej nie zdarzyła mi się podobnie instynktowna niechęć na czyjś widok. Kiepsko się z tym czułam, jakbym była strasznie powierzchowna w sposób, który mi się nie podobał." 
 
Bardzo polubiłam bohaterów. Louna pomimo, że była trochę oschła i trzymała się od wszystkich z daleka, w głębi duszy była taka delikatna i czuła. Ambrose z kolei, początkowo nie zyskał mojej sympatii, jednak z czasem to się zmieniło. Bardzo przypominał mi mojego przyjaciela. Zachowywał się dokładnie tak samo- ciągle podrywał nowe dziewczyny, umawiał się z nimi ale nie traktował ich poważnie. Początkowo trochę mnie to irytowało, ale  z czasem odkryłam jego prawdziwe uczucia i zobaczyłam, że o wcale nie jest takie złe. 
 
 
"Ślub to ciąg niezwykłych chwil, które układają się jedna za drugą niczym korale. Owszem, każda z osobna jest cudowna, ale dopiero razem tworzą prawdziwe dzieło sztuki. Jeśli dobrze wywiązaliśmy się ze swojego zadania, o tym, że na początku coś szwankowało, weselnicy zapominali zaraz po pierwszym tańcu, toastach i krojeniu tortu. Tylko że w przypadku ślubu idealnego – tak samo jak idealnego świata – wszystko powinno iść jak po maśle już od pierwszych chwil. Jeśli zacznie się od czystej nuty, nieważne, jaka dalej popłynie piosenka, po prostu jest większa szansa, że to, co się usłyszy, będzie prawdziwą muzyką dla uszu." 
 
Początkowo książka nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Potem wywołała u mnie taki ogrom emocji, że aż nie mogłam. Przetoczyła się przeze mnie jak tornado pozostawiając w mojej głowie chaos. Wywołała na mojej twarzy wiele uśmiechu, ale także i łzy wzruszenia. Autorka tak obrazowo przedstawiła wątek romantyczny, że z pewnością można by go przenieść na ekrany. Oczywiście mógłby być bardziej rozwinięty, a bohaterowie mogliby być o kilka lat starsi.
 
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.
 
 Moja ocena:
9/10   

Pan Przystojny

Tytuł: Pan Przystojny
Tytuł oryginału: Mr. Beautiful
Cykl: W przestworach (4)
Autor: R. K. Lilley
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Editio 

"Jesteśmy połączeniu na fundamentalnym poziomie. Spotkaliśmy się, gdy dopiero kiełkowaliśmy z nasion, gdy formowaliśmy się. Musieliśmy wzrastać razem, by przetrwać. Niektóre części nas na zawsze pozostaną połączone. Jesteśmy różnymi kwiatami, jednak wyrastamy z tego samego zniszczonego korzenia."

W poprzednich tomach poznaliśmy burzliwe losy Jamesa i Bianki. Radość, łzy, smutek, pożądanie, rozłąka, namiętność, miłość, pożegnania, przysięgi, oddanie... To wszystko było w poprzednich tomach. Trochę szkoda, że tak szybko się skończyło. Tą historię już opowiedziała nam Bianka. Teraz czas na opowieść Jamesa...

  
"Chyba nie ma nic innego, co tak potrafiłoby uświadomić nam, co tak naprawdę czujemy do drugiej osoby, jak to, że niemal ją straciliśmy."

 Aby w pełni zrozumieć tę historię trzeba spojrzeć na nią oczami Jamesa. Trzeba spojrzeć jego oczami w błękitne oczy Bianki, doznać tych samych uczuć co on. Odkryj mroczne zakamarki duszy Jamesa, poznaj jego słabości, a szczególnie słabość do Bianki. Przeżyj wraz z nim jego wzloty i upadki, płomienne uczucie, którego się nie spodziewał i chęć kontroli. 

Autorka przedstawiła teraźniejszość i chwile z przeszłości. dzięki temu łatwiej jest nam poznać Jamesa i zrozumieć co wpłynęło na to, że stał się człowiekiem takim jakim się stał. Nie wszystkie sceny, które miały miejsce w poprzednich tomach, znalazły miejsce. Autorka pominęła te mniej znaczące i nie wnoszące wiele, które dotyczyły głownie Bianki. Tutaj James króluje. Oczywiście nie zabrakło także przyjaciela dziewczyny, Stephena, który również zajął ważne miejsce w tej książce.


"Była moim grzechem i moją świątynią. Zarazem czciłem ją i brukałem, wychwalałem i bluźniłem, wynosiłem na piedestał i poniżałem."
Pan Przystojny to zlepek historii, tych z przeszłości i tych z teraźniejszości, dwóch najważniejszych mężczyzn w życiu Bianki. Jak już wspomniałam, nie są tu przedstawione wszystkie wszystkie sceny z poprzednich tomów, więc zdecydowanie odradzam czytanie tej książki bez znajomości poprzednich. Ciężko będzie zrozumieć co się dzieje i o co chodzi. Bardzo się cieszę z możliwości zagłębienia się po raz kolejny w tę cudowną historię i polecam ją każdemu kogo urzekł niezwykły romans Bianki i Jamesa.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Septem.
Moja ocena:
9/10

Turbulencja

Tytuł: Turbulencja
Tytuł oryginału: Turbulence
Autor: Whitney G.
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Kobiece

"Moje życie to obecnie kolaż miast i krajów, które zlewają się w jeden nieskończony dzień. Zasypiam w San Francisco, a budzę się kilka godzin później na Hawajach. Zamawiam filiżankę kawy w Madrycie, a w Paryżu kupuję naleśniki na lunch. Oglądam deszcze w szarym, popołudniowym Seattle i upajam się krwawym zachodem słońca w Phoenix."


Gillian właśnie rozstała się z chłopakiem, który ją zdradzał i uważał, że to jeszcze jej wina, bo zbyt mało czasu mu poświęcała. Dziewczyna nie zamierza na razie z nikim się wiązać. Chce odpocząć od mężczyzn i zaznać trochę szczęścia jako singielka. Nieoczekiwanie poznaje przystojnego mężczyznę, z którym ostatecznie postanawia spędzić noc. Zabiera go do mieszkania, które sprząta. Udaje, że to jej mieszkanie i zaczyna oprowadzać po nim mężczyznę...

Wydawnictwo Kobiece

Jake postanowił spędzić noc Gillian. Dziewczyna zaprosiła go do siebie. Jakież było jego zdziwienie, gdy oprowadziła go po jego własnym mieszkaniu. Kocham ten moment! Mężczyznę nie interesują randki, trzymanie się za ręce ani słodkie słówka, czy zwierzanie się sobie ze swoich problemów. Interesuje go namiętny seks bez zobowiązań. jednak to co miało być jedno nocną przygodą przeistoczyło się w coś więcej, czego chyba nie do końca jest w stanie zaakceptować. Nie zmienia to jednak faktu, że Gillian zaczyna stawać się istotnym elementem w jego życiu.

Wydawnictwo Kobiece

Turbulencja to książka zdecydowanie należąca do tych niegrzecznych. Jack to również mężczyzna cholernie niegrzeczny, a do tego taki seksowny. Jak każdy tego typu mężczyzna ma za sobą trudną przeszłość, która na dodatek wciąż miesza w jego obecnym życiu. To przeszłość, której nie da zostawić się za sobą, bo wciąż się w niej tkwi. Tak, jest opryskliwy, trochę niezrównoważony i często zachowuje się jak szaleniec. I tak, jest dupkiem. Ale ja go uwielbiam. Bo jest też zabawny i dowcipny, a także potrafi być słodki, chociaż wcale nie zamierza taki być. Uwielbiam też Gillian, która potrafiła wnieść tyle światła i świeżości do jego życia. I uwielbiam tę książkę. Nie potrafiłam się od niej oderwać. Tak bardzo weszła mi w głowę, że jeszcze długi czas po przeczytaniu odtwarzałam w pamięci niektóre sceny.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
10/10
(A nawet 20) 

wtorek, 12 grudnia 2017

Cash

Tytuł: Cash
Cykl: Sexy Bastard (2)
Autor: Eve Jagger
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Kobiece



"To właśnie różnica między potrzebą a kochaniem. Coś, czego potrzebujesz, możesz łatwo zastąpić czymś, co zaspokaja cię w ten sam sposób, jednak miłości nie da się zastąpić czymś innym. Miłość to coś, o co walczysz."



Cash jest barmanem w jednym z najmodniejszych klubów w Atlancie, a także wspólnikiem i najlepszym przyjacielem Rydera. Jest od wiecznym singlem i nie zamierza tego zmieniać. Kiedy spotyka kobietę, na którą ma ochotę, zabiera ją do swojego mieszkanka nad barem, by spędzić z nią namiętne chwile, po czym ich drogi rozchodzą się. Tym razem jego zmysły rozpaliła Savannah, przyjaciółka Cassie.


"Potrzeba to nie miłość i nieważne, co z nią zrobisz, nigdy się miłością nie stanie." 

Savannah jest młodą prawniczką szukającą prawdziwej miłości. Wszystko ma zaplanowane, za parę lat ma mieć ładny dom, kochającego męża i kilkoro dzieci. Niestety, jej życie uczuciowe jest katastrofalne. Każda jej randka kończy się klapą. W takich sytuacjach zazwyczaj z pomocą przychodzi jej Cash, który jest kimś w rodzaju przyjaciela. Jego niezwykłe poczucie humoru i świetne drinki zawsze poprawiają jej nastrój. 


"Jej podróż może i trwała tylko kilka dni, jednak mam wrażenie, jakbym przez długie miesiące wędrował po pustyni. Savannah jest czystą, chłodną wodą, a ja niczego tak nie pragnę, jak zanurkować w niej i nigdy nie wypłynąć" 

Z czasem Cash zaczyna pociągać Savy, szczególnie, że zawsze jest przy niej w najgorszych dla niej momentach. Mimo ostrzeżeń przyjaciółki, dziewczyna przekracza wyznaczone przez siebie granice i daje się ponieść chwili. Cash z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę, ze Savannah zaczyna zajmować coraz ważniejsze miejsce w jego życiu. Ma jednak trudny sekret z przeszłości, którego obawia się komukolwiek wyjawić, a szczególnie jej. Zatajone tajemnice mogą zniszczyć to uczucie...

Wydawnictwo Kobiece

"Cash staje za mną i zbiera mi włosy na jedną stronę, by pocałować mnie między łopatkami. Ta sukienka już dawno temu powinna wylądować na podłodze." 

Początkowo książka była dla mnie trochę nudna i zbyt do przewidzenia. Wszystkie schematy były powtarzalne, nie czułam żadnego powiewu świeżości. Co chwilę mówiłam, że to już przecież gdzieś było. Może miałam po prostu swój gorszy dzień i książka mi nie podeszła. Odłożyłam ją, żeby się nie męczyć. Kilka dni potem postanowiłam kolejny raz się z nią zmierzyć. I nie uwierzycie! Ta książka jest boska! Nie potrafiłam się od niej oderwać. Niesamowicie mnie wciągnęła. Nie wiem dlaczego wcześniej mi się nie spodobała. Może rzeczywiście niektóre fragmenty były do przewidzenia, ale z pewnością się nie nudziłam. Następnego dnia miałam mieć olimpiadę, a i tak czytałam ją prawie do nocy, bo po prostu nie potrafiłam się od niej oderwać. Już nie mogę doczekać się kolejnych tomów.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
9/10   

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Magia Kąsa

Tytuł: Magia Kąsa
Tytuł oryginału: Magic Bites
Cykl: Kate Daniels (1)
Autor: Ilona Andrews
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 438
Wydawnictwo: Fabryka Słów

"- Kici, kici? - spytał niski, męski głos.
- Rzeczywiście - odparłam - Zaskoczyłeś mnie trochę i przyszłam nieprzygotowana. Następnym razem przyniosę trochę śmietanki i jakieś kocie zabawki.
- Jaka kobieta pozdrawia Władcę Bestii słowami: Tutaj, koteczku, chodź do mnie, kici, kici, kici?
"


Atlanta została opanowana przez magię. Zaatakowana znienacka i tak samo znienacka odeszła. Pozostawiła po sobie zniszczenia technologicznych urządzeń. Pomiędzy zrujnowanymi budynkami, w podejrzanych dzielnicach, ciemnych zaułkach, żyją postacie dawnyh legend obdarzone magią. Obok siebie, aczkolwiek w mało przyjaznych stosunkach, egzystuje Gromada – społeczność zmiennokształtnych oraz Ród – panowie nieumarłych, wraz ze swoimi pupilami - wampirami. W sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebny jest rozjemca, wzywany jest rycerz Zakonu – ugrupowania, mającego świadczyć nadnaturalne usługi dla ludności, nie zważając na status materialny potrzebującego.  

"Czy mogłabyś powtórzyć? Przegapiłem tę część, która miała zrobić na mnie wrażenie."

W tym dziwnym i pełnym niebezpieczeństw mieście, żyje Kate.Pyskata dziewczyna, w której żyłach płynie krew i magia jest niezwykle dzielna i waleczna, a także trochę szalona. Gdy dowiaduje się o śmierci swojego mistrza i opiekuna, a zarazem ostatniego bliskiego, postanawia wytropić sprawcę i zemścić się na nim, by móc spokojnie patrzeć w lustro. Targana wątpliwościami i wieloma tropami zastanawia się komu ufać i z kim współpracować, by osiągnąć cel. Najbardziej wiarygodny wydaje jej się Władca Bestii stojący na czele Gromady. Aby dopaść winnego nie zawaha się przed niczym, nic nie zdoła jej powstrzymać. Konsekwencje nie mają dla niej znaczenia. Liczy się tylko zemsta. 


"A dokładnie które fakty z mojej biografii pozwoliły ci wpaść na pomysł, że jestem miłą osobą?" 

Kate Daniels tak bardzo przypomina mi inną bohaterkę książki wydanej przez Fabrykę Słów- Mercedes Tomson. Jest tak samo waleczna i honorowa, podobnie lekkomyślna i szalona, a jej cięty język i wyszukane poczucie humoru nawet przewyższają Mercedes. Pamiętacie jak bardzo polubiłam Mercy. Kate wręcz pokochałam. Chciałabym być jak ona. Tak odważna, błyskotliwa, pełna brawury, nieustraszona... 


"- Curran nigdy nie robi niczego bez powodu. Mówiono mi, że już się z nim spotkałaś. Może na tym spotkaniu nieświadomie rzuciłaś mu coś w rodzaju wyzwania
- Nieświadomie? Na Boga! Zrobiłam to z pełną świadomością.
" 

Od pierwszych rozdziałów książki miałam niezły ubaw. Bohaterka potrafi prowadzi tak błyskotliwe rozmowy. Do tego fabuła jest dosyć intrygująca. Co do akcji, to poza tym, że jest niezwykle interesująca i wciągająca, to pędzi na złamanie karku. Ciągle się coś dzieje, Kate odnajduje nowe poszlaki, na przemian pojawiają się niebezpieczeństwa, tajemnice, walki, zasadzki... Nie zabrakło także specyficznego humory, którego tak uwielbiam i barwnych, szczegółowych opisów. No i do tego, to co dla mnie najważniejsze, subtelny wątek miłosny. Nic, tylko czytać. 

Moja ocena:
9/10  

King

Tytuł: King
Cykl: The King (1)
Autor: T. M. Frazier
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece

"Jako dziecko widziałam biało-czarny film o kowboju, który okradał pociągi. Nigdy nie zapomnę zakończenia. Bo widzisz, kowboj zwraca się do kobiety, którą kocha, po tym jak dowiedziała się, że kradł i zabijał ludzi, ale to nie znaczy, że jego miłość do niej jest mniejsza lub że on jest niezdolny do miłości."

Doe zupełnie straciła pamięć. Nie wie kim jest, niczego nie pamięta ze swojej przeszłości. Nie wie też co ma ze sobą zrobić. Z pomocą nowej przyjaciółki prostytutki trafia do miejsca, gdzie zamierza się sprzedać, by móc przeżyć. Niespodziewanie wikła się w sytuację, która wydaje się tragiczna. Dziewczyna za wszelką cenę postanawia, że ochroni siebie, tą drugą siebie, którą była sprzed zaniku pamięci. 



"Odnalazłem siebie w smutnych oczach dziewczyny, która była tak samo zagubiona jak ja. A może my wcale się nie odnaleźliśmy. Może po prostu postanowiliśmy zgubić się razem."

King, właśnie wyszedł po trzech latach z więzienia. Przyjaciele organizują z tej okazji dla niego imprezę. Podczas niej poznaje dziewczynę, która zamieszana jest w kradzież jego pieniędzy. Mężczyzna postanawia się na niej zemścić i więzi ją w swoim domu. Początkowo myśli, że jest ćpunka, później jednak okazuje się, że nie ma nic i nawet nie ma do kogo się zwrócić, a na dodatek straciła pamięć. Z niezrozumiałych powodów, postanawia się nią zaopiekować. Jednocześnie czuje do niej ogromne pożądanie, które, jak się okazuje, ona również odwzajemnia.  

Przyszłość Kinga właśnie się waży. Doe nie pamięta niczego. Śnią się jej jedynie orzechowe oczy. Relacje i więzi Kinga i Doe zaczynają się zacieśniać. Zaczyna się rodzić między nimi coś więcej niż tylko pożądanie. Niestety, nie wszystko jest takie proste. Tym razem serce, rozum i pożądanie nie chcą ze sobą współpracować.


"W końcu udało mi się przejąć kontrolę nad swoim życiem. Było tylko moje."

Wow! Po prostu wow. Książka wywarła na mnie tak silne wrażenie, że sama nie wiem co o niej napisać. Boję się, że zdradzę Wam zbyt wiele, a tego bym nie chciała. Autorka stworzyła bardzo ciekawe, skryte, pełne pasji i namiętności postaci. Skupiłam się na niej do tego stopnia, że nikt nie był w stanie mnie od niej oderwać, do momentu, aż dotarłam do zakończenia. W międzyczasie, powieść wywołała na mojej twarzy uśmiech, tak szczery i szeroki, czasami z moich ust wydostało się parsknięcie. Popłynęły też łzy wzruszenia i smutku. Zakończenie wręcz mnie zabiło. Jak można w takim momencie zakończyć książkę? No jak? I kazać jeszcze tyle czekać na kontynuację... Już wyczekuję kolejnej części, by dowiedzieć się co jeszcze czeka Kinga i Doe.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
10/10
(tak, zdecydowanie 50...) 

sobota, 9 grudnia 2017

Trzymaj się, Mańka

Tytuł: Trzymaj się, Mańka
Autor: Małgorzata Kalicińska
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 552
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska 

"Nie mam pojęcia dlaczego, ale w samochodzie popłakuję. Racjonalna ja mówi, że to dobre dla taty, emocjonalna ja wrzeszczy ze złości. Zastępuje mamę kimś takim? Tlenioną, pulchną, prostą babą? Drze się we mnie zazdrosny dzieciak. I ja to wiem, rozumiem, ale dzieciak się drze. Nic nie poradzę."


Marianna jest spokojną i poukładaną kilkudziesięcioletnią rozwódką, która nigdy nie ma łatwo. Wciąż nie może pogodzić się ze śmiercią siostry Lilki. Wciąż odczuwa brak tej wspaniałej osoby u swego boku i zmaga się z żałobą. Czuje się w środku pusta i nie ma ochoty na nic. Los postanawia jej jednak z tym pomóc i zsyła na nią kapiącą wodę z sufitu. Czekający ją remont pomaga jej odnaleźć równowagę. Po ocknięciu się z żałoby, walczy z zalanym mieszkaniem i remontem, jednocześnie poszukuje pracy, a także pogodzić się z faktem, że ojciec znalazł sobie kobietę, która zajmuje w jego życiu ważne miejsce...


"Cały świat dzisiaj dziwnie skręcił w prawo."

Sfrustrowana wieloma troskami i samotna czerpie radość z wymieniania wiadomości z Antonim, znajomym sprzed lat, który obecnie pracuje w Korei Południowej. By uciec od szarej, nudnej codzienności, Mańka decyduje się przyjąć zaproszenie na krótki wypad do Korei. Rezultat tej wyprawy jest zaskakujący. Okazuje się, że jej życie dopiero się zaczyna.


"Pod ciekawym nawisem skalnym całuje mnie czule i się uśmiecha." 

Trzymaj się, Mańka to bardzo lekka, przyjemna i pozytywna książka. Autorka wykreowała wspaniałą bohaterkę z całą gamą zalet, ale również nie pominęła wad. Marianna wydaje się osobą tak realistyczną i prawdziwą jak to tylko możliwe. Wraz nią wybieramy się do Korei Południowej, która jest tak szczegółowo i tak barwnie opisana, że można się poczuć jakby się tam było. Nigdy jeszcze nie miałam okazji dowiedzieć się, właściwie to, czegokolwiek o tym kraju. Za to teraz dowiedziałam się całkiem sporo. Autorka niezwykle obrazowo przedstawiła tamtejszą kulturę i piękno. A do tego cudowna romantyczna historia...

Moja ocena:
8/10  

Bozzetto

Tytuł: Bozzetto Klątwa
Tytuł oryginału: Bozzetto
Autor: Hermann Alexander Beyeler & Gerd J. Schneeweis
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Arkady

"Nawet papież mógł się jedynie domyślać, jakie dzieło artysta zechce stworzyć. Widział co prawda sporządzony na drewnianej tablicy projekt, który przed siedmiu z górą laty skłonił go do zatwierdzenia fresku, ale od tamtej pory bozzetto Michała Anioła było niedostępne dla publiczności."


Bozzetto to projekt rzeźbiarski, powstający zazwyczaj na bazie projektu rysunkowego. Wykonywany jest w małej skali z wykorzystaniem miękkich i nietrwałych materiałów takich jak glina, wosk czy gips. Bozzetto często tworzone było przez osobę inną niż wykonawca właściwej rzeźby, stąd nierzadko posiadało wartość artystyczną większą od wynikowego dzieła.

  
"Michał Anioł odetchnął głęboko. Wspomnienia znów go zabolały." 

W 1534 roku Michał Anioł powrócił do Rzymu. Tam ówczesny papież, Klemens VII, zlecił mu namalowanie ogromnego fresku przedstawiającego Sąd Ostateczny. W tym celu artysta musiał usunąć kilka cennych malowideł, między innymi freski namalowane 20 lat wcześniej przez siebie samego. Wkrótce po złożeniu zamówienia papież Klemens zmarł, a na jego następcę wybrano Pawła III. Nowy papież w listopadzie 1536 roku podtrzymał wcześniejsze zamówienie u mistrza. Przed przystąpieniem do prac Michał Anioł zamurował okna. Nikt nie mógł zobaczyć jego dzieła przed ukończeniem. W czasie uroczystego odsłonięcia i poświęcenia fresku, do kaplicy wkroczył wysłannik cesarski ze smutnymi wieściami. Michał Anioł odczytał ten akt jako gniew Boży. Bardzo przeżył to i niebezpiecznie się pochorował. Trawiony gorączką i niezwykle osłabiony, wyznał swemu uczniowi wizję.

 
  "Ale rękopis pozostaje bezpieczny w pewnym szwajcarskim banku, a klucza do sejfu nie ma nikt poza mną."

Tytułowy Bozzetto to nazwa szkicu Sądu Ostatecznego. Podobno artysta przedstawił na nim twarze ówczesnego papieża, a także cesarza niemieckiego, czym przeciwstawił się panującym wówczas kanonom sztuki. Czy to jednak było wystarczającym powodem, by obciążyć obraz klątwą? Podobno bozzetto emanuje nadnaturalną siłą, a każdą osobę, która staje się właścicielem obrazu spotykają nieszczęścia. A w ciągu kilkuset lat, jakie minęły od jego stworzenia, bozzetto przeszło wiele. Trafiało w ręce m.in. francuskich rewolucjonistów i nazistów. Bohaterowie powieści stawiają sobie za cel oddać bozzetto Watykanowi, tak, aby zdjąć z niego klątwę. Jednak napotykają na niebezpiecznych przeciwników... 

  
"Potrzeba nam już tylko rękopisu z sejfu Lugera, abyśmy w pełni zawładnęli nadprzyrodzonym dziełem Michała Anioła i właściwie je wykorzystali." 

Bozzetto utrzymany jest w klimacie powieści Kod da Vinci autorstwa Dana Browna. Niestety nie jest aż tak wybitna. Brakowało mi tutaj jakiejś akcji. Bohaterowie wiedzieli gdzie jest Bozzetto, w czyim jest posiadaniu. Autorzy skupili się za to na poszukiwaniu informacji na temat przeszłości dzieła. Jak dla mnie bomba! Uwielbiam historię, a już w szczególności takie zagadki. Mogłabym takie książki czytać godzinami. Jednak jak dla mnie był jeszcze jeden minus. Naziści. Hitler. Nie znoszę tematyki Drugiej Wojny Światowej i właśnie to trochę zepsuło mi całą zabawę. Wielką siłą powieści jest połączenie faktów historycznych, tak bardzo przez mnie kochanych, niezwykłych legend, fikcji literackich i nadprzyrodzonych mocy. Bozzetto to ciekawa powieść o historycznym dziele sztuki i jego losach.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.

Moja ocena:
7/10   

środa, 6 grudnia 2017

Tajemnice Bostonu

Tytuł: Tajemnice Bostonu
Tytuł oryginału:  From This Moment
Autor: Elizabeth Camden
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Dreams


"Nos Stelli zmarszczył się lekko od zapachu starego papieru i skórzanych opraw, gdy zapuszczała się coraz głębiej w alejki magazynu. Romulus szedł za nią i z każdym krokiem czuła narastające podniecenie. Wymykało się ono racjonalności czy wymogom etykiety."


Stella West jest światowej sławy artystką. Jest niezależna i rozchwytywana. Jej niezwykły talent pozwolił jej na stworzenie dzieł, które znalazły swe miejsca na najlepszych i najsłynniejszych wystawach. Nic dziwnego, że kobieta nie zamierza przystać na propozycję pracy dla bostońskiego czasopisma pomimo usilnych nalegań od trzech lat. Wszystko jednak zmienia śmierć ukochanej siostry. Stella nie wierzy, że śmierć Gwendylon była zwyczajnym wypadkiem. Kobieta jest przekonana, że to było zabójstwo i zamierza tego dowieść. Rzuca wszystko i przyjeżdża do Londynu, by rozwikłać tę zagadkę. Potrzebuje jednak pomocy i wszystko wskazuje na to, że jedyną osobą, która może jej pomóc, jest mężczyzna, który od trzech lat usilnie przekonuje ją do podjęcia współpracy z jego czasopismem...


"Wybrała go spośród wielu innych." 

Romulus jest zawziętym kawalerem. Wciąż powtarza, że nie zamierza żenić się do czterdziestki. A to wszystko przez Laurę, ukochaną kobietę, która go odrzuciła i zdeptała jego miłość. Mężczyzna poświęca się wyłącznie czasopismu, które jest dla niego wszystkim. Wie, że rysunki Stelli West przyniosłyby mu jeszcze większą sławę, dlatego od lat usilnie zabiega o to, by ją pozyskać do swojego zespołu. Kobieta jednak nieustannie odrzuca jego propozycje. Pojawia się szansa, kiedy Stella przybywa do Bostonu. Romulus zamierza wykorzystać okazję i zrobić wszystko, by tylko zgodziła się dla niego pracować. 

Widząc, że kobietę interesuje jedynie rozwikłanie zagadki śmierci siostry, postanawia jej pomóc w zamian za ilustracje. Między bohaterami szybko zaczyna iskrzyć, co zaczyna niepokoić Romulusa, bo boi się ponownie do kogoś zbliżyć. Przez znajomość ze Stellą, zaczynają się także kłopoty z czasopismem. Na szali zaczyna się ważyć dorobek jego życia i Stella ze swoimi kłopotami, która zaczyna dla niego znaczyć coraz więcej...

  
"Śmiech kobiety rozdźwięczał jak muzyka. Z odwróconą ku słońcu twarzą i włosami rozwiewanymi przez morski wiatr, była tak urocza, jak sama twierdziła." 

Dopiero skończyłam czytać i jestem tak bardzo rozemocjonowana, że sama nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, że jestem pod wielkim wrażeniem i uważam tę powieść za absolutne cudo. Bohaterów pokochałam od pierwszych stron. Zarówno Romulus, jak i Stella są cudownymi postaciami, nieustannie żartującymi i sypiącymi kąśliwymi uwagami, które tak uwielbiam. Do tego oboje są błyskotliwi, nieprzeciętni i tworzą zgrany duet. Tajemnice Bostonu to niebanalny romans kryminalny. Znalazłam tu piękne romantyczne momenty, ale także nierozwikłaną tajemnicę i dreszczyk emocji. Nigdy nie wiedziałam czego się spodziewać. Z jednej strony nieprzewidywalne dialogi Romulusa ze Stellą, z drugiej poszukiwanie odpowiedzi na dręczące pytania związane ze śmiercią Gwendylon. No i jeszcze XIX w. Ten niepowtarzalny klimat... Coś wspaniałego.

Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Dreams.

Moja ocena:
10/10  

wtorek, 5 grudnia 2017

Świąteczne Marzenie

Tytuł: Świąteczne Marzenie
Tytuł oryginału: Christmas for One
Autor: Amanda Prowse
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 332
Wydawnictwo: Kobiece


"Ale lubię pić z tobą... I zrobiłam to, bo chciałam, żebyś mnie polubił, chciałam być jak każda inna dziewczyna, na którą mógłbyś zwrócić uwagę. Chciałam, żebyś mnie uznał za kosmopolitkę i osobę towarzyską, a nie przestraszoną. Samotną i przestraszoną."

 
 Meg miała trudne dzieciństwo. Od najmłodszych lat marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu. Nie doczekawszy takiego, będąc dorosłą kobietą, robi wszystko, by jej syn doznał tego wszystkiego, czego jej odmówiono. W tym roku jako samotna matka, przygotowuje Lucasowi cudowną Gwiazdkę. Na stole ma pojawić się pieczony indyk, a na kominku ma zawisnąć tradycyjna skarpeta z prezentami. Wie, że sama sobie z tym poradzi. Jednak przypadkowo poznany w Nowym Jorku mężczyzna, wiele zmieni w jej życiu. 




"Utrata ukochanej osoby sprawia, że postrzega się wszystko z innej perspektywy. Rozumie się, co jest ważne, przypomina o tym, żeby nie przejmować się drobiazgami."

Tuż przed świętami, Meg musi wyruszyć na kilka dni do Nowego Jorku, by dopilnować kilku spraw związanych z pracą. Bardzo nie lubi tego robić, bo ten czas pragnie spędzić z synkiem, ale nie ma innego wyjścia. Już pierwszego dnia po przyjeździe poznaje mężczyznę, który, jak się później okaże, będzie towarzyszył jej przez kolejne dni, nie tylko w sprawach służbowych ale także i tych bardziej prywatnych. Intrygujący i przystojny architekt Edd na trwałe zapisuje się w myślach, a chyba także i w sercu, Meg i odmienia ją zupełnie. Boże Narodzenie spędzone wyłącznie z synkiem, bez bliskiego mężczyzny, nie jest już takie kuszące. Niestety, Edd mieszka za oceanem. Co w takiej sytuacji postanowi Meg?

Wydawnictwo Kobiece

Opis wskazuje, że będzie to książka oprószona płatkami śniegu i słodyczą. Początkowo rzeczywiście tak jest, bo przedstawiona zostaje smutna przeszłość Meg, a następnie cudowna miłość do syna i radość z posiadania dziecka i pięknych planów. Potem jednak autorka wplotła do fabuły nieprzyjemne, a nawet trochę drastyczne wydarzenie, które odebrało mi znaczną część radości z czytania lektury. Spotęgowała to jeszcze smutnymi wspomnieniami z przeszłości. Ale dzięki temu przynajmniej rozpoznałam kim jest Meg. Jakiś czas temu recenzowałam książkę Szczypta Miłości. Meg jest dziewczyną, którą przygarnęła Pru Plum. Ten fakt sprawił, że na nowo przyszła mi ochota na zgłębianie lektury. 

Wydawnictwo Kobiece

"Odkąd się poznaliśmy, ani na chwilę nie przestaję o tobie myśleć, ani na chwilę."
Z czasem książka zaczęła wciągać mnie coraz bardziej. Pomimo, że początkowo wypadła trochę blado w porównaniu z inną świąteczną książką autorki, którą czytałam rok temu, Świąteczną Kafejką, w ostatecznym rozrachunku, oczarowała mnie. Dzięki niej na nowo poczułam magię świąt Bożego Narodzenia i siłę uczucia...

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
9/10