Tytuł: Tam, gdzie rosną winogrona
Autor: Weronika Tomala
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Lucky"Uświadomiłem sobie, że nikt z nas nie jest samotną wyspą. To, co robimy, ma wpływ na nasze otoczenie, mniejszy lub większy. Czasami jedna sprawa uruchamia całe domino i wszystko wokół zaczyna się sypać. Mam nadzieję, że to już koniec. Że wszystkie kostki mojego domina zdążyły się już wywrócić. Muszę znaleźć w sobie tyle sił, by teraz wszystko podźwignąć na nowo."
Znacie takich ludzi, którym dosłownie wszystko zawsze się układa? To Gianna zdecydowanie nie należy do tej grupy. Los nie oszczędzał jej od dnia narodzin. Nigdy nie poznała i nie miała też szczęścia w rodzinach zastępczych. Nie zaznała normalnego dzieciństwa, ani poczucia stabilności. Wchodząc w dorosłość wciąż miała pod górkę. Głodna i zdesperowana decyduje się na drobną kradzież. Pech chciał, że nie zostało to niezauważone.
"Życie pokazało mi już tysiące razy, że za własne słabości zawsze trzeba zapłacić wysoką cenę."
Trochę więcej szczęścia miał Adriano, chłopak, którego Gianna poznała w jednej z licznych rodzin zastępczych. Po osiągnięciu pełnoletności odziedziczył po dziadkach winnicę. Dzięki temu całkiem nieźle radzi sobie w życiu. Stał się przedsiębiorcą, zatrudnia sporą grupę ludzi, posiada własny dom i dziewczynę. Adriano spotyka Giannę, kiedy dziewczyna jest już na dnie i wyciąga do niej pomocną dłoń. Oboje nie wiedzą jeszcze jak ta jedna decyzja zmieni ich życie.
"Mówi się, że wygnieciona kartka po wyprostowaniu już nigdy nie będzie taka sama. Ja wierzę w to, że chociaż Gianna sparzyła się na ludziach tyle razy, nasza wspólna karta wciąż jeszcze nie musi trafić do kosza."
To jest już moje drugie spotkanie z autorką i w przeciwieństwie do poprzedniej, ta historia nie do końca przypadła mi do gustu. Nie jest to jednak wina kwestii technicznych, a po prostu mojego subiektywnego odczucia. Mimo, że nie udało mi się poczuć więzi z bohaterami to, oczarował mnie włoski klimat, który autorka potrafi stworzyć jak chyba nikt inny. Zakochałam się w malowniczych widokach, smaku wina i tej cudownej atmosferze. Momentami miałam wrażenie, jakbym dosłownie przeniosła się tam i wraz z Gianną pracowała w winnicy czy zwiedzała okolicę. To tło wciągnęło mnie o wiele bardziej niż historia miłosna, której w zasadzie nie mam nic zarzucenia, ale zwyczajnie mnie nie porwała. Świetnym zabiegiem było wprowadzenie do powieści włoskich sformułowań i wyrażeń. Zawsze wywołuje to u mnie radość, bo uwielbiam ten język i uczę się go, a ponadto buduje to klimat. Nie zabrakło tu także emocji i ważnego przesłania o dawaniu drugich szans. Mimo, że ta historia nie do końca mnie kupiła to z przyjemnością poznam inne historie autorki w tym cudownym włoskim klimacie.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luky.
Moja ocena:
7/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz