sobota, 26 października 2019

Grzechy Sevina

Tytuł: Grzechy Sevina
Tytuł oryginału:Sins of Sevin
Autor: Penelope Ward
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Editio


"Miałem wrażenie, że pragnienie, by ujrzeć ją ostatni raz, było silniejsze od pragnienia kolejnego oddechu. Tego jednego byłem pewien, gdy jechałem przez miasto w zamyśleniu. Nie wiedziałem, co przyniosą mi następne miesiące ani gdzie mnie rzucą. Wiedziałem tylko, że nie mogę wyjechać z miasta, nie spotkawszy się z nią ostatni raz."

Rodzina Sevina była niezwykle religijna, a chłopak był grzesznikiem, przesiąknięty grzechami do szpiku kości i wcale nie miał wyrzutów sumienia. Jego spojrzenie na świat zmieniła śmierć ojca. To dla niego chciał się zmienić, chciał stać się lepszym człowiekiem. Kiedy wybrano mu na żonę idealną dziewczynę, słodką i niewinną, która tak bardzo różniła się od poprzednich jego kobiet, a na dodatek to było coś, czego życzyłby sobie jego ojciec, szybko podjął decyzję o zabieganie o nią. Musiał uszanować jej decyzję, że ze wszelkimi zbliżeniami poczekają do ślubu. Wiedział, że jest to warte, bo Ellie to cudowna kobieta, która stanie się jego żoną.


"W głębi ducha wiedziałam, że ma rację. Byliśmy sobie przeznaczeni. Ale los nie zawsze prowadzi nas drogą prostą i bez przeszkód. Czasem potrafi być zabójczy." 

Wszystko się skomplikowało, kiedy na jego drodze stanęła ciemnowłosa dziewczyna, dla której kompletnie stracił głowę. Miała w sobie coś fascynującego. Była tajemnicza i zupełnie inna niż wszystkie kobiety jakie do tej pory poznał. Była dla niego idealna. Szybko zrozumiał, że Evangeline to jego bratnia dusza i żadna inna jej nie zastąpi, że jest kobietą jego życia i że nigdy nie będą mogli być razem, bo Evangeline to siostra jego narzeczonej...


"Zrobię wszystko, żeby cię chronić." 

Ten opis to zaledwie wierzchołek góry lodowej. To wszystko to początek. I zapowiada tą historię lekko. Ale to jest łatwa historia. Wręcz przeciwnie. Pełno w niej bólu, trudów życia, niesprawiedliwości, szarości. Kiedy zobaczyłam w jakich warunkach żyją Ellie i Evangeline, w jakiej rodzinie... Dla mnie to wyglądało jak Chrześcijańska sekta. Dziewczyny nie mogły robić tego co chciały, były bezwzględnie podporządkowane ojcu. Nie mogły spotykać się z kim chciały, w ich otoczeniu nie mogło być mężczyzn. Jedynie wcześniej zaakceptowany przez ojca mężczyzna mógł się o nie starać. I to na początku telefonicznie. Wszystko co niezgodne z jego poglądami było tępione. To wszystko było dla mnie niepojęte i... chore. Czasami aż miałam ochotę rzucać książką jak to czytałam. Stworzenie takiego tła do historii przez autorkę było dla mnie zaskoczeniem. Przyzwyczaiłam się do bardziej nowoczesnych, szaleńczych klimatów. Nie spodziewałam się też takiego ogromu cierpienia wśród większości bohaterów, takich tragicznych wydarzeń, tak ciężkiego klimatu. Nie jest to książka lekka, ale zdecydowanie warta przeczytania.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio.

Moja ocena:
7/10  

5 komentarzy: