piątek, 16 grudnia 2016

Bez Słów

Tytuł: Bez Słów
Tytuł oryginału: Archer's Voice
Auror: Mia Sheridan
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Otwarte 


"Nigdy tego nie zapomnę – póki żyję, nie zapomnę piękna tego spojrzenia. Po naszym pierwszym pocałunku – wiedziałam o tym – już nie będzie tak samo. Chłonęłam ten obraz, chciałam go zapamiętać."


Bree przyjeżdża do miasteczka Pelion, aby uciec od swojego życia w Ohio, od problemów, od smutnych wspomnień, od przerażającej jej rzeczywistości. W swoim życiu ie ma już nikogo. Mama zmarła na raka, a tata został zamordowany na jej oczach. Dziewczyna nie potrafi już tam żyć. Chce znaleźć miejsce, w którym poczuje się bezpieczniej, w którym odpocznie... Wybrała właśnie Pelion, bo to ostatnie miejsce, w którym była szczęśliwa. Nie sądziła jednak, że to właśnie w tym miejscu spotka ją więcej szczęścia niż to ze wspomnień...

"Pocałuj mnie, pocałuj, powtarzałam w duchu. Napięcie rosło, aż wreszcie Archer powoli zbliżył twarz do mojej. W jego oczach niepewność mieszała się z nieskrywanym pożądaniem." 

źródło
 
Zamknięty w sobie samotnik, szalony człowiek, milczący dziwak... to tylko niektóre określenia, które rzucają ludzie w stronę Archera. Dwudziestokilkuletni mężczyzna żyje na uboczu pod lasem. Rzadko pokazuje się wśród ludzi i ignoruje ich. Z nikim nie nawiązuje kontaktu. Nikt się nim nie interesuje od kiedy stracił rodziców w wypadku. Wszystko zmienia się kiedy spotyka Bree na swojej drodze...

źródło
 "Pragnę tego. I ciebie. Tylko ciebie, od zawsze."

Tak na prawdę nie wiem od czego mam zacząć. Książka zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie i rozbudziła nie znane mi emocje do tego stopnia, że ciężko sformułować mi jakąkolwiek myśl. Przyznam szczerze, że zupełnie nie tego spodziewałam się po tej książce. Myślałam, że to będzie jakiś typowy romans, ale jednak z mocnym przesłaniem i przepiękną historią. Co prawda romans był, przepiękna historia też, ale było coś jeszcze- cudowne przesłanie. Przesłanie o miłości, która narodziła się w potężnym bólu. Później również nosiła znamię bólu. Jednak czy to nie miłość jest istotą ludzkiego życia?

źródło
 "Byliśmy jak dwa magnesy, przyciągające się z siłą, której żadne z nas nie było w stanie kontrolować."

Mia Sheridan wykreowała cudowną miłość. Zaczęło się zwyczajnie. Ona poznaje jego. On poznaje ją. Nawzajem zaczynają się poznawać. Coś nienamacalnego przyciąga ich do siebie siłą, której nie są w stanie kontrolować. Jednak ta miłość to nie schematy. Ta miłość wydaje się być realna wraz ze swymi wzlotami i upadkami. Jeszcze żadna literacka miłość nie wydawała mi się tak prawdziwa i realna jak ta. Nawet moja miłość wydaje się blednąć przy tej. Moja miłość, która jest we mnie... Miłość, którą noszę w sercu...



Za książkę bardzo dziękuję mojej kochanej M. 

   
Moja ocena:
10/10  

9 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo o tej książce, ale jeszcze nie czytałam. Wiem jednak, że moja przyjaciółka, blogerka z Books and I ma ją więc na pewno kiedyś pożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://bookss-and-i.blogspot.com/2016/09/recenzja-nr-5-bez-sow-mia-sheridan.html?m=1 to blog Juli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale z tego co piszesz - spodoba mi się. Uwielbiam takie historie.
    Dziękuję za polecenie.
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A dla mnie zakończenie tej książki postawiło ją na przegranej pozycji, niestety...
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham, uwielbiam, ubóstwiam tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kibicowałam, zachwycałam się nią. Nie sposób opisać swoje uczucia po przeczytaniu jej. Książka bardzo mnie zaskoczyła, w pozytywnym znaczeniu. Cieszę się, że tobie również. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi się ona bardzo nie podobała. ;/

    Pozdrawiam, Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama też się nie spodziewałam, gdy zaczęłam czytać, że książka tak mnie oczaruje. :)

    OdpowiedzUsuń