
Autor: Marta Milda
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 476
Wydawnictwo: Novae Res
"Pomału podchodził coraz bliżej, patrząc na nią. Czuł się teraz jak w środku sceny z filmu o Bondzie, ale tym razem pasował do otaczającej go scenerii. Trzymał ręce wsunięte nonszalancko w kieszenie spodni i zbliżył się do szklanej tafli okien apartamentu. Patrzył z zachwytem na niezwykłe, pięknie rozświetlone miasto w dole."
Dwudziestoletni Michał jest studentem historii na Uniwersytecie Wrocławskim. Jest niezwykle przystojny, chociaż sam nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Całą jego uwagę pochłania praca w myjni samochodowej, jego jedyne utrzymanie. Sam musi zarobić na swoje studia oraz leczenie schorowanej matki. Nie w głowie mu imprezy i przelotne znajomości. Został wychowany na dobrego człowieka i pragnie od życia poważnego związku, pełnego czułości, troski i szacunku...
"Oczywiście, jak Pani sobie życzy, Pani Prezes."
Częstą klientką myjni jest niezwykle szykowna i bogata kobieta, zwana przez Michała, Pani Prezes. Marta, właścicielka nowiutkiej czarnej hondy, zostawia mu wysoki napiwek, zbyt wysoki... Kobieta umawia się z nim na rozmowę w eleganckiej restauracji, co jest początkiem serii namiętnych spotkań w jej prywatnym apartamencie...
"Smętni ludzie są wszędzie, nie tylko we Wrocławiu."
Cudowna okładka, sugestywny tytuł i zachęcający opis. Co mogło pójść nie tak? Przede wszystkim bohaterowie. Okropnie męczący i beznadziejni. Marta to zimna i wyrachowana kobieta, której w żaden sposób nie da się polubić. Do tego czasami zachowuje się jak dziecko. Michał z kolei, na początku wydawał mi się wartościowym chłopakiem, może trochę zbyt spokojnym i nijakim, ale przynajmniej miał jakieś dobre cechy. Później z kolei nie mogłam go znieść. Przy każdym zbliżeniu z Martą płakał. Tak, właśnie płakał. Rozumiem, gdyby to kobieta płakała. My kobiety jesteśmy emocjonalne i dużo płaczemy. Ale nie facet. Jeszcze uszłoby gdyby to było raz, ale nie praktycznie za każdym razem. Dialogi i relacje między bohaterami wydawały mi się bardzo sztuczne. Zakończenie również nie porywa. Jest nijakie jak prawie cała powieść. Szkoda, że powieść nie okazała się lepsza, bo miałam co do niej duże nadzieje.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
Moja ocena:
3/10
Nie mam w planach :/
OdpowiedzUsuńKsiążki nie przeczytam, ale buty na zdjęciu bardzo ładne. 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńDo tego wydawnictwa nie mam zaufania - ale foty to Ty robisz klimatyczne.
OdpowiedzUsuńA po opisie już miałam nadzieję, że może wreszcie znajdę romans, który mnie zaintryguje. I klops...
OdpowiedzUsuńKurczę, szkoda :/ Bo naprawdę mnie zaintrygowała tą okładką i cytatem :P
OdpowiedzUsuńTo ja podziękuję. Zresztą rzadko książki tego wydawnictwa są dobre... Wyjątkiem jest chyba tylko "Pamiętnik diabła" Bednarka.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Kasia z niekulturalnie.pl
Yyyyyyyy....nie ma nic gorszego nad nijakość bohaterów- wszak to oni nadają rytm całej historii! Zdecydowanie nie do przeczytania;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)