wtorek, 17 września 2019

Dorosłe Dziewczynki z Rodzin Dysfunkcyjnych

Tytuł: Dorosłe Dziewczynki z Rodzin Dysfunkcyjnych
Autor: Eugenia Herzyk
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 245
Wydawnictwo: Novae Res

"Przesłaniem książki jest także zachęcanie kobiet do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Choć nie są one w stanie zmienić dzieciństwa ani bagażu deficytów, które z niego wyniosły, przez swój rozwój osobisty mogą się tego bagażu stopniowo pozbywać - z korzyścią dla siebie i swojej rodziny. Dotyczy to szczególnie wychowywanych przez nie dzieci, bo tylko dzięki własnemu rozwojowi można przerwać łańcuszek skutków dysfunkcji rodzinnych, przenoszonych z pokolenia na pokolenie."

Nie ma idealnego dzieciństwa. Każdy z nas wchodzi w dorosłe życie z jakimiś deficytami. Później są one przenoszone na kolejne pokolenia i kolejne. Wychowani przez toksycznych rodziców sami jesteśmy toksyczni, tworzymy toksyczne związki i relacje, a później w ten sam sposób wychowujemy swoje dzieci. Nie potrafimy radzić sobie z emocjami, nie potrafimy tworzyć szczęśliwych związków i żyjemy w ciągłym oskarżeniu wobec innych albo uciekamy w uzależnienia. Co z tym zrobić?

  
"Nic tak nie poszerza świadomości jak wysłuchanie prawdy innych, nic tak nie pozwala ugruntować swojej indywidualności jak poznanie indywidualności innych, nic tak nie buduje poczucia własnej wartości jak pokora i akceptacja faktu, że istnieją rzeczy, na które nie mamy wpływu.

Trochę trudno mi o tym pisać, ale sama nie miałam udanego dzieciństwa. Mama wyjeżdżała do pracy za granicę, a tata większość czasu spędzał albo w pracy albo z kolegami. Wychowywali mnie.. właściwie to każdy po trochu. W większości babcia. Mieszkała z nami w małym domku także ciotka i jej dzieci, z którymi raczej się nie lubiłam. To oni byli bardziej lubiani ode mnie. Do tego jeszcze był dziadek, który wszystkim i wszystkimi rządził, a jeśli któreś z dzieci coś narozrabiało to dostawało klapką. Dlatego też często sięgam po książki takie jak ta lub inne poradniki pisane przez psychoterapeutów.

  
"Dostrzeżenie przez kobietę, że chce mieć dziecko "po coś", powinno być dla niej sygnałem świadczącym o jej deficytach i impulsem do refleksji. Równie ważny jest temat świadomego ojcostwa - mężczyzna, który chce zostać ojcem, też powinien zastanowić się nad swoją motywacją. Jeśli dziecko jest dla rodziców "po coś", zawsze kochane jest warunkowo.

Sięgnąć po tą książkę to nie jest wstyd. To, że wyszłyśmy z takich domów i zdajemy sobie sprawę, że posiadamy pewne dysfunkcje i zamierzamy coś z tym zrobić to już jest nasz mały sukces. Bo właśnie od tego musimy zacząć- od świadomości. Sięgnęłam po tę książkę, by dowiedzieć się jakie mam dysfunkcje i czy je mam. Czasami sama zdawałam sobie sprawę, że w relacjach z innymi ludźmi nie do końca radzę sobie tak jak powinnam. Niektóre sytuacje w związku też pokazały mi, że sytuacje z dzieciństwa nadal wpływają na moje zachowanie. Nie jest tego dużo i nie zdarza się to często, ale to jednak jest.

Ta książka pomaga nam to zauważyć. Autorka podała zestawienia cech, zachowań czy sposobu myślenia, który jest charakterystyczny dla kobiet z dysfunkcjami. Zabrakło mi jednak jeszcze jednego zestawienia, pokazania jak powinno to prawidłowo wyglądać. Autorka pokazała za to czego się wystrzegać jeśli chodzi o specjalistów, bo nie każdy pomoże nam z naszymi problemami. Po książkę zdecydowanie warto sięgnąć. Jest dosyć cienka i konkretna. Zawiera najważniejsze tematy, które szybko można przyswoić.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
8/10    

2 komentarze:

  1. Bardzo chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykre jest, że po takie książki sięgają dzieci z bagażem doświadczeń, a nie ich rodzice. Cóż, niektórzy zwyczajnie nie są gotowi na posiadanie potomka.

    OdpowiedzUsuń