czwartek, 4 sierpnia 2016

Mąż, którego nie znałam

Tytuł: Mąż, którego nie znałam
Tytuł oryginału: The Stranger I Married
Autor: Sylvia Day
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Septem 



 "Uderzył lekko głową o ścianę z nadzieją, że przywróci mu to odrobinę rozumu. Doprawdy, żeby pożądać własnej żony... Jęknął. "




Gerard Faulkner, markiz Grayson chcąc odegrać się na matce za zniszczenie jego przyszłego szczęścia, postanawia pojąć za żonę Izabelę Pelham, kobietę, która znana jest ze swoich licznych romansów. Razem tworzą skandaliczną parę. Nawet po ślubie nie zrezygnowali ze swojego wybujałego życia towarzyskiego. On wciąż utrzymuje swoje kochanki, ona nadal ma kochanków. Ich małżeństwo jest tylko na papierze. Ale taka była przecież umowa...

A wszystko zaczęło się od intryg matki Graya. Gerard od wielu lat zakochany był w swojej sąsiadce Emily. Niestety matka pragnęła, aby jego żona była kimś znamienitszym. Podczas jego nieobecności podsycała wątpliwości dziewczyny. Młoda Em zdecydowała poślubić kogoś innego. Markiz postanowił wtedy zemścić się na matce i wybrać sobie żonę, której nigdy nie zaakceptuje jego matka. Wybór padł na lady Pelham.


"(...) miłość jest głębsza wtedy, gdy kocha się kogoś pomimo jego wad, a nie dlatego, że się ich nie dostrzega." 


Izabela, lady Pelham była wdową. W swoim małżeństwie nie była szczęśliwa. Bardzo kochała swego męża. Ten jednak po czasie zaczął ją zdradzać. Po jego śmierci zasłynęła ze swego skandalicznego trybu życia. Nie wierzyła już w miłość. Nie chciała po raz kolejny się z kimś wiązać na stałe. Swoich kochanków zostawiała zaraz po tym jak się w niej zakochiwali. Małżeństwo z Graysonem miało być  pokazanie im, że nie mogą liczyć na nic więcej.


"- Moja droga żono, chciałbym zwrócić twoją uwagę na fakt, że małżeństwo z natury rzeczy wiąże się ze współżyciem. Ze współżyciem dwojga małżonków ze sobą, a nie z postronnymi osobami." 

Po niedługim czasie małżeństwa wstrząsającym faktem jest śmierć ukochanej Emily. Gray znika wtedy na cztery lata. Nie odczytuje listów żony, ani nie pisze. Nikt nie wie co się z nim dzieje. Czas ten bardzo na niego wpływa. Powraca jako odmieniony wspaniały mężczyzna, któremu nie jest się w stanie nikt oprzeć. Nawet własna żona... 

Gerard tymczasem zauważa u Pel wiele cech, których wcześniej nie dostrzegał. Jej piękne włosy, które w świetle słońca barwią się na czerwono, piękną twarz, cudowne kształty skrywające się pod cienkimi materiałami... Zaczyna pożądać kobiety, której miał nigdy nie pożądać...



"Twoje usta nawet świętego sprowadziłyby na złą drogę." 

 Z zupełnie innym typem twórczości kojarzy mi się ta autorka. Zana jest najbardziej z serii o Crossie. Niestety nie udało jej się tego przebić. Powieść ta jest lekka i przyjemna i nie widzę tu nic złego, że jest tak inna od tamtej serii. Są osadzone w różnych epokach, gdzie ludziom towarzyszą inne problemy, obowiązują inne zasady. Nie wyobrażam sobie, że ten romans mógłby być napisany inaczej. Nie widzę w nim  czegoś co bym zmieniła, chociaż na początku tak myślałam.

Bardzo uderzyło mnie to, że główny bohater miał już swoją wielką miłość, a wiedziałam z góry, że później zakocha się w swojej żonie. No cóż... Wydaje się to trochę naciągane. Już od kilku opisów wspaniałej Emily, bardzo ją polubiłam i nie sądziłam, że przekona mnie ta późniejsza wielka miłość do innej kobiety, która miała być jeszcze bardziej wspaniała. Tym bardziej po śmierci Em. Myślałam, że będzie tu wiele wątków o wspomnieniach, jakieś porównywania. Już raz czytałam coś podobnego i od tej pory mam dosyć tego wszystkiego. Dlatego trochę się zawiodłam, kiedy dowiedziałam się o śmierci Emily. Ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po powrocie Gray'a nie było żadnych smutków i całej tej otoczki, ale czysty zachwyt żoną. Emily została prawie wycięta z jego życia i wspomnień. Raz chyba tylko czy dwa było coś o niej wspomniane. Więc muszę przyznać z całą pewnością, że książka w niczym mnie nie rozczarowała. 

"Gerard jęknął, uświadamiając sobie kolejne przeszkody. Do diabła, człowiekowi nie powinno być przecież aż tak trudno uwieść własną żonę!"


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion.



 Moja ocena
10/10 
 

10 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Autorkę kojarzę wyłącznie po serii z Crossem. Nie przeczytałam wszystkich części, ale wiem o co w nich chodzi. Jak tylko uchwycę tę książkę to przeczytam :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę tej autorki i dla mnie była po prostu koszmarna!


    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie mój typ książki, więc raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka już długo gości na mojej półce, nie zdobyłam się jeszcze na odwagę aby ją przeczytać, nie gustuję w romansach historycznych, choć ten wydaje się inny niż wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest inny od większości, chociaż oparty właściwie na tym samym co wszystkie romanse historyczne. :)

      Usuń
  5. Możliwe, że kiedyś zechcę sięgnąć po tego typu lekturę, więc będę miała ten tytuł na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z reguły nie czytam romansów, ale tytuł mnie zaintrygował i postanowiłam przeczytać Twoją recenzję i okazuje się, ze to może być niezła książka. Pozdrawiam :) Alexis :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Maksymalna nota, to już zaciekawia, będę miała ją na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń