wtorek, 24 lutego 2026

Kuchnia naszych babek

Tytuł: Kuchnia naszych babek
Autor: Małgorzata Kur
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Publicat

"W starych książkach kucharskich można znaleźć wiele przepisów na desery z morelami. Owoce te były szalenie popularne. Wykorzystywano je jako nadzienie do ciast i ciasteczek, robiono z nich galaretki, soki oraz powidła, które zimą zastępowały w wypiekach świeże owoce i świetnie sprawdzały się w tortach."


Nie uważam się za zbyt dobrą kucharkę, lubię jednak czasami wypróbować nowy przepis. Z kolei klimaty retro uwielbiam, czy to sukienki, filmy, muzyka czy taniec, a nawet... kuchnia. Do tego w ostatnim czasie zaczęłam interesować się historią swojej rodziny i życiem codziennym moich przodków. W związku z tym nie mogłam przegapić tej książki.


"Choć dziś mamy nieograniczony dostęp do produktów z całego świata, a owoce, warzywa i mięso przestały być produktami sezonowymi, myślę, że kuchnia tamtych czasów była znacznie bardziej urozmaicona niż dzisiejsza."

Zastanawiałyście się może kiedyś co jadły Wasze mamy, babki i prababki? Ja tak i podzielę się z Wami moją historią. Siedząc w jednym z Rzeszowskich lokali, po pracy z koleżanką na pizzy, ciastku i ciepłej herbacie, obsługiwana przez miłą panią kelnerkę pomyślałam jak bardzo moje życie różni się od życia mojej przodkini, która żyła 200 lat temu. Ewa, wyszła za mąż w wieku 14 lat, urodziła sporą gromadkę dzieci i zmarła dość młodo. Całym jej życiem była praca na roli i doglądanie dzieci. W zasadzie niewiele o niej wiem. Nawet nie wiem co jadła, wiadomo, że prosto, jak to na wsi w tamtych czasach, ale szczegółów brak. Za to wiem, dzięki Pani Małgorzacie Kur, co gotowały i jadły kobiety w okresie od połowy XIX do połowy XX wieku.


"Dawniej wiosna była najbardziej wyczekiwaną porą roku. Na wsi często na przednówku wszystkie zapasy zostały już zjedzone, zanim młode rośliny zdążyły wyrosnąć."

To co mnie zachwyciło w pierwszej kolejności to przepiękne wydanie. Twarda okładka, elegancka ze złotym tłoczonym napisem, a do tego subtelna. W środku klimatyczne wprowadzenie, wiele ciekawych informacji o przeszłości, o tym jak dawniej wyglądały książki kucharskie, co się w nich znajdowało... No i przepisy, nieocenione. Autorka odtworzyła je z zachowaniem wszystkich składników i dokładnych proporcji, a przy tym dostosowała do naszych realiów. Ponadto do każdego przepisu załączone zdjęcie i krótki opis danego przepisu czy głównego składniku wykorzystanego w daniu. Przepisy nie są skomplikowane, składniki dań są dostępne praktycznie w każdym sklepie, a ich przygotowanie (większości) nie zajmuje jakoś specjalnie dużo czasu. Myślę, że nawet osoby z małym szczęściem w kuchni będą potrafiły wykorzystać większość przepisów i przygotować smaczne danie czy to na słodko czy na słono, a przy tym przenieść się w przeszłość przodków i doświadczyć choć w minimalnym stopniu tego co oni zajadając się tymi samymi potrawami.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Publicat. 

Moja ocena:
10/10

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawa recenzja. Wartościowe jest to, że książka pozwala nie tylko poznać przepisy, ale też lepiej zrozumieć realia życia naszych przodkiń.

    OdpowiedzUsuń