poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Kuzynka Marie

Tytuł: Kuzynka Marie
Autor: Agnieszka Janiszewska 
Cykl: Kuzynka Marie (1)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 238
Wydawnictwo: Novae Res

"Przyszło jej do głowy, czy nie przedłużyć pobytu w Paryżu o kilka dni. Wtopiłaby się w tłum, hałas i anonimowość wielkiego miasta. Tu z pewnością nie ścigałyby jej ulicach ciekawskie spojrzenia, jak to nie raz miało miejsce w Chartes. Teraz, gdy o tym myślała, nadziwić się nie mogła, że przez tyle lat zdołała się do tego jakoś przyzwyczaić."

Matka Marie rozwiodła się z mężem i wyszła powtórnie za mąż za Zygmunta Boratyńskiego. Rodzina Zygmunta wydziedziczyła go. Nikt nie przyjechał nawet na jego pogrzeb kilka lat później. Kiedy Marie była mała poznała brata swojego ojca, wuja Apolinarego. Po jego śmierci dostała niewielki spadek. Teraz jest dorosła i jedzie do Korbielowa, posiadłości, w której urodził się i wychował jej ojciec...

  
"Pokochałam i poślubiłam wyobrażenie o nim." 

Marie przyjeżdża do Korbielowa na zaproszenie kuzynki Emilii. Nie jest ani za bardzo ciekawa swojej krewnej, ani posiadłości, robi to jedynie za namową matki, które pragnie by jej córka mogła w trudnych chwilach liczyć na rodzinę. Młode kobiety będą musiały stawić czoła narosłemu przez lata murowi rodzinnych nieporozumień i pretensji. Czy podołają temu i uda im się nawiązać nić porozumienia?

  
"Spragniona miłości byłam łatwą ofiarą dla takich jak on." 

Czytałam kiedyś podobną powieść i nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Dlatego też po tej książce nie spodziewałam się niczego szczególnego. I niesamowicie się zaskoczyłam, bo ta historia jest obłędna. Szkoda, że podzielona na dwie części, bo kolejny tom jest kontynuacją, który spokojnie można by zamknąć w jednej książce. Dlatego trochę ciężko pisać mi o połowie tej historii. Mnóstwo w niej tajemnic sprzed lat, zakazana miłość, wiele zawirowań, nieszczęśliwej miłości, rozłąka... To wszystko co uwielbiam. Powieść napisana jest lekkim językiem utrzymana w lekkim klimacie i delikatnej atmosferze. Czytało mi się ją cudownie. Miałam wrażenie jakbym czytała pamiętnik sprzed lat. I chciałam się tam cofnąć...

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
10/10   

czwartek, 27 sierpnia 2020

Nieulękły

Tytuł: Nieulękły
Tytuł oryginału: Dauntless
Autor: Jack Campbell
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: Fabryka Słów

"(...) kosmosu nie można pojmować w ludzkich kategoriach. Kosmos jest ogromny, pusty i śmiertelnie niebezpieczny poza nielicznymi miejscami, gdzie człowiek może chodzić boso i oddychać pełną piersią. Geary przypomniał sobie stare porzekadło - wszechświat nie jest dobry ani zły. On po prostu jest."


Wojna i kosmos? Gwiezdne Wojny i Marvel to filmy w których się zakochałam. Nie wyobrażam sobie jak można ich nie znać. Jest to jednak tematyka, której do tej pory nie czytałam i postanowiłam się przekonać, czy też uda mi się ją pokochać w formie papierowej...

  
"Geary zasalutował. Dla niego ten gest stanowił rutynę, a w tej flocie najwyraźniej był nieznany." 

John Geary, znany jako Black Jack, jest swego rodzaju legendą. Przed wiekiem uznano go za martwego. Teraz wraca cudem ocalony z kapsuły ratunkowej. Czeka na niego niechciana rola dowódcy floty skazanej na zagładę. Nie jest takim jakim widzą go inni. Jest zwykłym człowiekiem, a nie legendą. Wie jednak, że wykradziony klucz hipernetowy musi trafić do Sojuszu, bo te jedyna szansa, aby zakończyć długą i krwawą wojnę. 

  
"Nie miał pojęcia, kiedy obyczaj salutowania znikł z regulaminu, ale prędzej strzeliłby sobie w łeb, niż pomachał przełożonemu na pożegnanie." 

Początek okazał się bardzo ciekawy i dynamiczny. Autorowi udało się mnie zaciekawić. Bardzo podobał mi się realizm. Nie znam się na fizyce, a więc ciężko mi ocenić, czy zachował tutaj jakieś realia, ale mnie przekonał, dla mnie właśnie to wszystko mogłoby być prawdziwe. I właśnie to uwielbiam. Żeby fabuła tak mnie wciągnęła, że wszystko co jest fantastyczne mogłoby być dla mnie realne. Liczę, że na kolejnym tomie również się nie zawiodę, bo właśnie dzisiaj do mnie dotarł i niebawem się za niego zabieram...

Moja ocena:
9/10   

Książki które zmieniły świat

Tytuł: Książki które zmieniły świat
Tytuł oryginału: Books That Changed History
Autor: praca zbiorowa
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 256
Wydawnictwo:  Arkady


"Pojedyncza iluminowana
 litera na karcie leżącej przed mnichem ma już ciemnozłoty kształt. Po wielu godzinach pociągnięcia farbą zmieniają się w obrazek, który będzie lśnił przez setki lat."


Uwielbiam książki i myślę, że Wy także. Inaczej nie zaglądałybyście do mnie tak często. Często gonimy za nowościami, wyczekujemy premier, a co z książkami, które zostały napisane już dawno i zmieniły świat? Czy znamy je wszystkie?

  
"A później, w ciągu stu lat, książki zawędrowały do zwykłych domów." 

Początkowo książki dostępne były tylko dla elity. Zwykli ludzie nie potrafili czytać. Popularyzacja książki nastąpiła bardzo późno. Które książki zmieniły świat. Tymi pierwszymi były zwoje i kodeksy. One ustalały prawo i stanowiły prawne dokumenty. Później nastały książki drukowane, które pełniły podobną rolę. Znaczną rolę ogrywały także ewangeliarze i inne książki o podłożu religijnym. Wśród późniejszych książek znalazł się m.in.Mały Książę i Don Kichote.

  
"Nie mam zwyczaju twierdzić niczego z pewnością na podstawie zaledwie jednej czy dwóch obserwacji." 

Książki, które zmieniły świat to zbiór ponad osiemdziesięciu rzadkich dzieł pisanych. Można tu znaleźć iluminowane manuskrypty, teksty buddyjskie, kanony medycyny czy teksty Newtona. Większość z tych ksiąg była mi zupełnie nieznana, a tylko kilka z nich czytałam. I niewiele też z nich ktokolwiek czytał i raczej też nie przeczyta, ale zdecydowanie warto o nich wiedzieć dla samej wiedzy.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.

Moja ocena:
9/10   

Historia Książki

Tytuł: Historia Książki. Od glinianych tabliczek po e-booki
Tytuł oryginału: The History of The Book in 100 Books. The Complete Story, From Egypt to e-book
Autor: Roderick Cave & Sara Ayad
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Arkady

"Choć handel książkami oraz umiejętność pisania i czytania w czasach średniowiecza w Europie mocno podupadły, mnisi pracujący w skryptoriach ocalili wiele klasycznych dzieł. A wraz z nadejściem renesansu skrybowie i artyści stworzyli książki, którym żadna dotychczasowa nie dorównała swoim pięknem."

Niektórzy uważają, że pojawienie się e-booków oznacza rewolucję. Ale czy nie tym samym było pojawienie się tekstu na papierze albo wynalezienie druku? Być może książki papierowe za jakiś czas znikną niczym gliniane tabliczki babilońskie albo zwoje papirusów egipskich. Niemniej jednak pismo to jeden z najwspanialszych wynalazków ludności.




"Jak długa powinna być powieść?"

W tomie tym autorzy prezentują 100 książek pochodzących z całego świata i poświęconych najróżniejszym tematom, które dobrano tak, by pokazać najważniejsze etapy rozwoju produkcji książki albo przypomnieć pozycje, które miały największe znaczenie w jej historii. Wspaniale ilustrowany tom jest rozkoszą dla oczu i zarazem fascynującym świadectwem liczącego wiele tysięcy lat dążenia ludzkości do przekazywania idei i wiedzy.*


"Kronika Norymberska była kosztowną książką, słynną ze swych licznych i starannie wykonanych ilustracji." 

Tą książkę cechuje przede wszystkim różnorodność. Wszystko przedstawiono chronologicznie, a każdy temat opatrzony został samymi perełkami. Autorzy pokazali tutaj najbardziej niesamowite okazy i to w taki sposób, by były jak najróżniejsze. Dzięki tej książce poznałam najróżniejsze style. Wcześniej nie wiedziałam, że były książki w postaci sznurków, albo że pierwszy druk muzułmański powstał w Europie. Te i wiele innych ciekawostek znajdziecie w tej niesamowitej książce.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.

Moja ocena:
9/10   

środa, 26 sierpnia 2020

Historia Ludzkiej Chciwości

Tytuł: Historia Ludzkiej Chciwości
Autor: Krzysztof Opolski & Krzysztof Turowski
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 200
Wydawnictwo: Arkady

"Pieniądz jest spiżarnią najszlachetniejszej siły w naturze, bo ludzkiej pracy. On jest sezamem, przed którym otwierają się wszystkie drzwi, jest obrusem, na którym zawsze można znaleźć obiad, jest lampą Aladyna, za której potarciem  ma się wszystko, czego się pragnie. Czarodziejskie ogrody, bogate pałace, piękne królewny, wierna służba i gotowi do ofiar przyjaciele, wszystko to ma się za pieniądze..."

Chciwość to nasza słabość i próżność, czy może roztropność i robienie zapasów na gorsze czasy niczym wiewiórka? Pieniądz towarzyszy nam od bardzo dawna. Według historyków wynaleźli go Fenicjanie. Pozwoliło to na łatwą wymianę handlową, ale czy nie odpersonalizowało kontaktów. Właśnie nad takimi zagadnieniami zastanawiają się autorzy. Ale i nie tylko...

  
"Może nawet sól jest lepsza od złota - bo złoto dzieli, a sól łączy." 

Historia pieniądza, banków, rozwoju gospodarczego opisy wielu zdarzeń historycznych, aspektów ekonomicznych, ciekawych faktów, mnóstwa zdań o pieniądzu powiedzianych przez wielu ludzi, wiele anegdot, afery pieniężne... To wszystko można tutaj znaleźć. A to wszystko okraszone tematycznymi ilustracjami i cytatami.

   
 "Dorośli są zakochani w cyfrach"

Historia ludzkiej chciwości to szalenie ciekawa książka. Jedynie do czego mogłabym się przyczepić, to forma. Tutaj jest cały czas dialog między autorami. Niesłychanie mnie to irytowało, bo zwyczajnie nie cierpię tej formy. Ale poza tym wszystko mi się podobało. Nawet odrobinę te dialogi, bo były ciekawe. Autorzy mieli często bardzo interesujące spostrzeżenia. Te wszystkie cytaty, o których wspomniałam wcześniej dopełniały całości, podobnie jak obrazy sprzed wieków. Historia ludzkiej chciwości to książka, z której można się wiele dowiedzieć i trochę zastanowić nad tą chciwością...

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.

Moja ocena:
8/10  

niedziela, 23 sierpnia 2020

Dziewczyny

Tytuł: Dziewczyny. Moda ulicy lat 70. i 80. XX wieku
Autor: Agnieszka Janas
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Arkady

"Nasza moda powstawała, rozwijała się i gasła na ulicy. Podsycały ją marzenia i chęć wyróżnienia się z tłumu. Wynikała także z konkretnej potrzeby chwili. Pozwalała kształtować życie na tyle, na ile większość z nas mogła to wówczas robić. Wpływała na nie. Mówiła o naszych aspiracjach, zainteresowaniach i gustach."

Nie jestem zafascynowana czasami PRL-u, ale interesuję się modą z każdego okresu czasu. Tym razem padło właśnie na te lata i modę kobiet oraz ich życie codzienne. A oto wspomnienia trzynastu kobiet - Mariola Bojarska-Ferenc, Halina Frąckowiak, Jolanta Kwaśniewska, Dorota Olejniczak, Małgorzata Ostrowska, Lidia Popiel, Małgorzata Potocka, Teresa Rosati, Magdalena Sentkiewicz, Maria Szabłowska, Krystyna Tomczyk, Bożena Walter, Barbara Zabłocka.


"Ton ulicy nadawały piosenkarki, aktorki, a także dziennikarki i prezenterki telewizyjne."

Ówczesne dziewczyny współczesnym dziewczynom opowiedziały nie tylko o wymarzonych dżinsach z Pewexu i moherach, o dzwonach i marchewkach, dzierganych nietoperzach czy własnoręcznie szytych chłopkach, ale i o kolejkach do Hofflandu, prywaciarzach z Chmielnej (wtedy Rutkowskiego) czy handlarzach z bazaru Różyckiego. A także… o swoich randkach, wakacjach, studniówkach, balach maturalnych, ślubach. Dziewczyny z lat 70. I 80. odnajdą się na pewno w tych opowieściach.*

  
"Czym jest dla mnie moda?" 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że ta książka jest tak pięknie wydana. Klimat aż z niej bije. Można wszystko niemalże poczuć na własnej skórze. Kiedy czytałam historie tych kobiet, miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w ich życiu, towarzyszyła im w tych wspomnieniach. Niewątpliwym atutem książki jest jej szczerość. Bohaterki tych historii mówią bez zakłamania o tym co było, mówią o tym, co było dla nich ważne. Znajduje się tu także wiele zdjęć, w większości nigdzie niepublikowanych, z prywatnych archiwów. Pewnie nie jest to tematyka, która spodoba się każdemu, ale jeśli Was zaciekawiłam to polecam ją Wam. Z pewnością będziecie zachwycone.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.

Moja ocena:
9/10

*opis wydawcy   

Ćma

Tytuł: Ćma
Autor: Ewa Los
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 748
Wydawnictwo: Novae Res

"Wszystkie się maskujemy. Tylko Ty miałaś odwagę być sobą. Zawsze mówiłaś, co myślisz. Dlatego Cię pokochałam. Jesteś naprawdę wyjątkowa i nie daj sobie wmówić nikomu, że jest inaczej. Jesteś dobra, ale potrafisz też być szorstka i postawić człowieka do pionu. Uratowałaś mnie wtedy (...)."

Marta mieszka w małym miasteczku na Podlasiu, w którego atmosferze się dusi. Marzy o lepszym życiu, ale na razie ma na koncie tylko oblaną maturę, seks z przygodnymi partnerami i własną frustrację. Tymczasem odwiedza ją kuzynka, która ma wszystko to, o czym Marta może tylko marzyć: pieniądze, luksusowe wakacje, perspektywę studiów na Oksfordzie i ustawionego życiowo, przystojnego narzeczonego. *


"Jest jednym z nas. W odpowiedniej chwili to się okaże" 

Niechęć Marty do kuzynki, podsycana przez jej aktualnego chłopaka, sprawia, że dziewczyna podejmuje decyzję, która zaważy na całym jej dalszym życiu. Kiedy wydaje się, że jest już za późno, by naprawić popełnione błędy, wyciąga do niej rękę nieznajomy mężczyzna. Czy to możliwe, by los dał jej drugą szansę? *


"Mówił, że to ja jestem dla niego najważniejsza." 

Książka tych rozmiarów może trochę odstraszać i przyznaję się, że sama trochę podchodziłam do niej jak pies do jeża i ciężko było mi się za nią zabrać. Pomimo takich rozmiarów okazała się początkowo bardzo lekka i czytało mi się ją przyjemnie. Później zrobiła się trochę ciężko i nie do końca mi odpowiadała cała ta historia, ale styl nadal został utrzymany w lekkim tonie. Fabuła trochę była zbyt zawiła i długa. Nie mogę jednak pominąć faktu, że autorka poruszyła wiele ważnych tematów, takich jak różnice kulturowe, religijne czy homoseksualizm. Książka zmusza do refleksji i wywołuje emocje. Szkoda jedynie, że nie jest podzielona na części, albo skrócona o niektóre wątki.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
7/10   

*opis wydawcy 

środa, 19 sierpnia 2020

Królowa Balu

Tytuł: Królowa Balu
Tytuł oryginału: The Promposal
Autor: Sariah Wilson
Cykl: Brzydsza Siostra (2)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 271
Wydawnictwo: Kobiece

 "Życie jest wielką komodą z szufladami pełnymi niesprawiedliwości. Jestem pewien, że zaprosi cię oficjalnie, urządzając te wasze zaprosiny. Nie lekceważ zakochanego mężczyzny. Zdziwiłabyś się, do czego może być zdolny dla tak wyjątkowej dziewczyny jak ty."

Mattie Lowe to taki współczesny Kopciuszek. Od niedawna dobrze dogaduje się z siostrą, ale matka jej nienawidzi. I to tak, że wszyscy o tym wiedzą, a dziewczynie czasami ciężko się z tym pogodzić, żeby ktoś mógł żywić do niej taką niechęć. Na dodatek zbliża się bal, a ona nadal nie ma partnera...

  
"Kocha dziewczynę, która zadaje pytania." 

W szkole, do której uczęszcza Tillie organizowany jest bal i każdy chłopak staje na głowie, żeby w jak najbardziej oryginalny sposób zaprosić na niego partnerkę. A Tillie nadal nie dostała zaproszenia od swojego chłopaka. Czas ucieka, a ona niecierpliwi się coraz bardziej. Na domiar złego Jake zachowuje się coraz bardziej podejrzanie i oddala się od dziewczyny. Ma przed nią tajemnice i spędza z nią mniej czasu. Jak by tego było mało ktoś próbuje sabotować przygotowania. Czy Mattie uda się wszystko poskładać w spójną całość czy przejdzie do historii szkoły jako najgorsza przewodnicząca?

  
"Nie musisz zmieniać tego, kim jesteś, żeby z nim być." 

Książka jest lekka i czyta się ją szybko i przyjemnie. Nie ma tu jakichś większych fajerwerków. Spodziewałam się trochę szaleństwa, ironii i czegoś co zapadnie mi w pamięć, wyzwoli emocje. Właśnie czegoś takiego spodziewałam się po napisie na okładce "Tylko frajerki gubią pantofelki". Brzmi zadziornie i myślałam, że taka będzie bohaterka i cała ta opowieść. A Tillie była dosyć łagodna, czasami pokazywała pazurki, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Może ta książka jest przeznaczona dla młodszych czytelników, bo na mnie nie zrobiła większego wrażenia, a i zachowanie bohaterki też nie do końca mi się podobało. Bo kiedy ona czeka aż jej ukochany i idealny chłopak zrobi coś niesamowitego i zaprosi ją na bal jego ciągle nie ma, o balu nawet nie chce słyszeć, wszystko wskazuje na to, że jej unika, a ona ty  się jedynie przejmuje i nic więcej z tym nie robi i właściwie zachowuje się przy nim jakby nic się nie stało, to ja tego nie rozumiem. Związki nie na tym polegają. I to trochę mnie irytowało. Poza tym książka nie jest zła i można się przy niej zrelaksować, ale polecam ją raczej młodym czytelniczkom.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Moja ocena:
6/10   

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Jej wina i grzech

Tytuł: Jej wina i grzech
Tytuł oryginału: Guilty as Sin
Autor: Megan March
Cykl: Bogaty i Grzeszny (2)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 248
Wydawnictwo: Editio

 "Podnoszę rękę, aby go uciszyć, i czuję, jak histeryczny śmiech narasta we mnie, aby po chwili wytrysnąć spomiędzy moich warg. Mam gdzieś to, że zachowuję się jak wariatka. Wszystko mam gdzieś i chcę tylko zmyć się stąd jak najdalej, zanim ten człowiek sprawi, że poczuję się jeszcze gorzej w dniu, który z założenia jest koszmarny."

Whitney po śmierci swojego męża wraca do rodzinnego miasteczka, gdzie mieszka również jedyny mężczyzna, którego kochała i który złamał jej serce. Była teściowa za wszelką cenę chce udowodnić, że Ricky, jej syn, był prawowitym spadkobiercą rodu Riscoffów. To rodzi kolejne afery i skandale. Lincoln po raz kolejny wydaje się nie wierzyć w szczerość Whit, a ich relacja staje pod wielkim znakiem zapytania... 


"Całymi latami to właśnie dla niego robiłam. Naprawiałam to, co schrzanił." 

Kolejny etap relacji Lincolna i Whitney zaczyna się dramatem. Wszystko wskazuje na to, że choć są dorośli to i tak nie potrafią stawić czoła przeciwnościom. Whitney cały czas ucieka od problemów licząc, że wtedy rozwiążą się same, a Lincoln wciąż nie potrafi w pełni nikomu zaufać. Nikt nie chce widzieć ich razem, ale poranione serca rwą się do siebie. Czy uda im się w końcu zwyciężyć?

  
"Wszystko, czego chcesz, jest po drugiej stronie strachu." 

Kiedy myślę o tej historii, to przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl - warto dla niej zarwać noc. I zarwałam. Przy tej książce i przy poprzedniej. Historie wykreowane przez Megan March są przecudowne, a ta bije je wszystkie na głowę. Zakochałam się w tym. W bohaterach, w fabule, w nieoczekiwanych zwrotach akcji. A zakończenia są dosłownie piorunujące i sprawiają, że nie mogę znaleźć sobie miejsca, nie wiedząc co będzie dalej. Podczas czytania towarzyszyło mi tyle emocji, co chwilę się wzruszałam... Były momenty, które szokowały i mnóstwo tajemnic z przeszłości. Nie wszystko się jeszcze rozwiązało, wciąż jest wiele nurtujących pytań, a na odpowiedzi czekam z niecierpliwością do premiery kolejnego tomu...

Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Editio.

Moja ocena:
 10/10   

sobota, 15 sierpnia 2020

Port nad zatoką

Tytuł: Port nad zatoką
Autor: Magdalena Majcher
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Pascal

"Wieczór wcale nie przyniósł wytchnienia po upalnym dniu. Wszystkie okna wciąż były otwarte, a mimo to termometr wewnątrz mieszkania wskazywał dwadzieścia osiem stopni. Adrianna leżała leniwie na kanapie, a Radek masował jej obolałe stopy, gdy nagle naszła ją taka refleksja. Pomyślała, że to jest właśnie chwila, którą chciałaby wspominać, kiedy będzie już całkiem pomarszczona i zniedołężniała."

Adrianna i Radek ponad rok temu podjęli decyzję, że pora się rozstać. Dzieliło ich wiele spraw, różnice zdań i mnóstwo kłótni, obwiniania się o wszystko. Teraz mają szansę spojrzeć na wszystko od nowa i zacząć wszystko na nowo. Ich córka odkryła prawdę, że nie jest ich biologicznym dzieckiem. Mają z nią nikły kontakt. Zostali sami. Wiedzą jakie błędy popełnili. Nie mają już sekretów i tajemnic. Radek wraca do domu. Starają się na nowo stworzyć dom...


"A ona była zakochana i chciała wykrzyczeć światu swoją rozpacz." 

Szczęśliwe chwile Adrianny i Radka nie trwają długo. Kiedy kobieta zostaje sama, musi na nowo poskładać swoje życie. Chce zostawić wszystko za sobą, bo to tylko przypomina jej o mężu. A wszystkie wspomnienia, myśli są tak bolesne. Postanawia kupić podupadający dom na Półwyspie Helskim. Zyskuje nowych przyjaciół, rozpoczyna nowe życie. Wydaje jej się, że nie ma w nim już miejsca na kolejną miłość, ale los bywa przewrotny...

  
"Wierzyłem, że wróci." 

Port nad zatoką to powieść dojrzała. Mamy tutaj dojrzałą kobietę, która zmaga się z trudnymi problemami. Dużo tu uczuć i emocji. Adrianna boi się samotności, całą nią przepełnia smutek, wszystko jest stonowane. Autorka poruszyła tutaj trudne tematy - jak poradzić sobie ze smutkiem po stracie ukochanej osoby, jak poradzić sobie z samotnością, obawą z tym związaną. Po okładce można się spodziewać romansu, a to poruszająca opowieść o życiu, o wszystkich jego odcieniach.Jest tutaj też miłość, ale również spokojna, wyważona i trochę jakby w tle. Wszystko wydaje się bardzo autentyczne. Powieść napisana jest lekko i czyta się ją przyjemnie. Pomimo trudnych tematów, niezbyt radosnych wydarzeń, historię czyta się przyjemnie i można się z niej wiele nauczyć.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal.

Moja ocena:
8/10    

piątek, 14 sierpnia 2020

Nellie


Tytuł: Nellie. Zauroczenie
Tytuł oryginału: Nellie. Protection
Autor: Sylvie Payette
Cykl: Nellie (2)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Dragon


"Możliwe, że nie ufam jej w pełni. Nie wiem, po której stronie się opowie. Być może zjawiła się tutaj na rozkaz ojca albo żeby pozyskać informacje, które przekaże mojej matce. Przyznaję, że nikomu do końca nie wierzę. W mojej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak tylko być ostrożnym."
 
Między następcą tronu Armandem i Nellie rodzi się uczucie. Król pragnie zgładzić dziewczynę i oskarża ją o zdradę. Nellie do tej pory pragnęła jedynie znaleźć uczonego i wrócić do domu. Wszystkie te czynniki razem rodzą komplikacje, a Nellie jest w dużym niebezpieczeństwie związana licznymi tajemnicami... 

"Na co mi bycie księciem, a nawet królem, jeśli nie mogę kochać osoby, którą zechcę?"

Nellie znajduje schronienie w bazie opozycjonistów, którym przewodzi brat bliźniak następcy tronu, książę Henri. Ale nawet tam nie jest w pełni bezpieczna. Poszukują jej wszyscy, a za jej odnalezienie przewidziano wysoką nagrodę. Na szczęście Nellie może liczyć na przyjaciół, którzy nie zapomnieli o niej i wciąż mają wspólny cel. Mimo zagrożenie postanawia kontynuować swoją misję, jednak już nie z takim zapałem, bo powoli zaczyna kochać ludzi, którzy tu żyją...
 "Wróciły do mnie słowa Logana, który ostrzegał mnie, że ta miłość jest niemożliwa." 

Pierwszy tom Nellie zachwycił mnie i nie mogłam doczekać się kontynuacji. Tutaj trochę się rozczarowałam, bo o ile w poprzednim tomie dużo się działo, było mnóstwo problemów i emocji, to w tym dominowały uczucia i to wokół tego wszystko się skupiało. Trochę szkoda, bo liczyłam na taką samą akcję, mnóstwo problemów, jakieś ciekawe nowe wątki. A tych tutaj raczej nie było. Tym razem miałam okazję lepiej poznać drugiego brata, który bardziej mnie do siebie przekonał. Henri był bardziej autentyczny, miał określony cel, a Armand... właściwie to mnie denerwował. Wydawał się jakiś trochę sztuczny, zamknięty w sobie i nie do końca szczery. Zupełne przeciwieństwo brata. Bardzo podobało mi się zakończenie, które było intrygujące. Właściwie to wtedy zaczęło się coś dziać. I mam nadzieję, że utrzyma się także w następnym tomie, bo już z niecierpliwością go wyczekuję.



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon.

Moja ocena:
7/10  
 

środa, 12 sierpnia 2020

Po prostu życie

Tytuł: Po prostu życie
Autor: Elżbieta Antoniewicz
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 387
Wydawnictwo: Novae Res 

"Odwrócił twarz w jej kierunku i znowu zobaczyła ten błysk. Marzena miała rację. Waldek był o nią piekielnie zazdrosny. Tylko zamiast zająć się swoją żoną, wolał pilnować, by inny tego nie robił. Sprawiał, że czuła się niechciana, nic niewarta, nijaka. I jeszcze miał pretensję o jakiegoś klienta, z którym nie miała nic wspólnego"

Ula najpierw marzyła o studiach. Ale brat z żoną i dziećmi zrzucili się im na głowę i musiała zapomnieć o tych planach. Potem marzyła o Waldku, najprzystojniejszym chłopaku, ale i t długo nie było możliwe. Kiedy już wzięli ślub, myślała, że od teraz będzie tylko lepiej, ale czekało ją pasmo przykrych niespodzianek...


"Dobrze, że Anglika w akcji nie widział"

Ula, nieprzytomnie zakochana stara się nie dostrzegać wad swojego męża. Ale jak długo można, kiedy mąż cały czas pije, przesiaduje w domu byłej dziewczyny, jego siostra jest jej przeciwna, bo przyjaźni się z jego byłą narzeczoną, a ona sama siedzi z dziećmi w domu, a potem pracuje na nich wszystkich, bo mąż nie potrafi utrzymać żadnej pracy. Z pomocą przychodzą jej przyjaciółki, które również mierzą się ze swoimi problemami. Ula zaczyna rozumieć, że jej życiowe role to nie tylko żona, matka, gospodynie i ekspedientka, bo może wymagać od życia czegoś więcej...

  
"Mówią, że trzeba być tolerancyjnym i że nie my jesteśmy od osądzania bliźnich." 

Ostatnio nie do końca obyczajówki mi się podobają i bywa, że bardzo się z nimi męczę, ale tutaj, o dziwo, bo z wieloma poglądami, zachowaniami nie zgadzałam się, a książka bardzo mnie wciągnęła i dobrze mi się ją czytało. Tak jak już wspomniałam, że było coś co mnie denerwowało, to głównie fobie bohaterów przed tym co inne i nieznane. Kiedy Ula dowiedziała się, że jej przyjaciółka ma syna geja, wprost nie mogła wyjść z szoku i z ogromnej niechęci. Sama stwierdziła, że nie wi co by zrobiła, gdyby to jej synowie byli gejami, że nie mogłaby tego znieść. Bardzo mnie zdenerwowało takie ograniczone myślenie bohaterki, chociaż bardzo ją lubiłam. Jej nastawienie zmieniło się dopiero, kiedy poznała tego chłopaka i okazał się świetny, ale i tak potrzebowała trochę czasu, żeby to jakoś przyjąć. Głównie zasłaniała się swoim katolicyzmem, co również mnie denerwowało. Bo bohaterka ograniczała się tylko do tego co powie ksiądz, jakby sama nie potrafiła myśleć. Drugie co mnie zdenerwowało to nastawienie Waldka do jej przyjaciółki, a bardziej do jej partnera muzułmanina. Kiedy Ula chciała ich zaprosić do siebie. Powiedział, ze nie będzie zadawał się z ciapatym. Też mnie to bardzo zdenerwowało. Jasne, że nie musimy wszystkich lubić, być wielkimi fanami islamu czy jego wyznawców, ale nie zamykajmy się tak w sobie. Dajmy sobie szansę poznać kogoś, a nie zasłaniać się uprzedzeniami. Dopiero pod koniec książki te bariery zniknęły, ale przez cały czas one się ciągnęły i mnie denerwowały. Cała ta książka przesiąknięta była stereotypami, wiejskimi plotkami i wiejską mentalnością. Ale, właśnie... nie była zła. Była... dobra. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie i przeżywałam wszystko razem z bohaterami i zawsze życzyłam im jak najlepiej. A czasami prawie na nich krzyczałam "Nie bądź taki! Otrząśnij się! Nie bądź taka ograniczona!"

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
7/10   

niedziela, 9 sierpnia 2020

Bądź ze mną szczęśliwa

Tytuł: Bądź ze mną szczęśliwa
Autor: Iwona Sobolewska
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Dragon


"Wiem, że chciałbyś, żebym to wszystko zostawiła za sobą, odkreśliła grubą kreską, ale nie potrafię. Jeszcze nie teraz. Czuję się odpowiedzialna za to, co się stało. Każdego dnia staram się sobie wybaczyć, ale to trudne. Niemożliwe. Dzisiaj znowu śnił mi tamten dzień."

 
Anka niedawno była świadkiem śmierci swojego brata. Od tego czasu obwinia się za wszystko co stało się tego wieczora. Ścięła włosy, trenuje boks, nie dopuszcza nikogo do siebie, a na każdy dotyk reaguje atakiem. Nie potrafi zapomnieć, niesamowicie tęskni za Antkiem, co noc budzą ją koszmary i nie potrafi sobie wybaczyć...


"Nie pozwolę jej się zagubić."

Igor wraca do rodzinnego miasta. Kiedyś przyjaźnił się z Anką i Antkiem. Jego nieobecność w trudnych chwilach bardzo zraniła dziewczynę. Sam też jednak ukrywa swoje tajemnice. Kiedy się spotykają, okazuje się jak bardzo oboje się zmienili, ale nigdy nie przestali być dla siebie ważni. Anka jednak nie zamierza ponownie wpuszczać go do swojego życia, by nie zostać znów skrzywdzoną. Ale Igor nie zamierza tym razem odpuścić..


"Sprawię, że będzie ze mną szczęśliwa." 

Ta książka przywołała pewne wspomnienia. Anka straciła swojego brata, został zamordowany na jej oczach. Ja niespełna rok temu straciłam kolegę. Dostał nożem w serce. Podobnie, wieczorem, na chodniku. Po przeczytaniu tej książki wczoraj w nocy wróciło do mnie tyle wspomnień, ten smutek, żal... To wszystko co czuje Ana, jej zachowanie, jej strach, jej rozpacz. To wszystko jest prawdziwe. Jeśli komuś by się wydawało, że jej reakcje na dotyk są przesadzone, tak samo to, że wieczorem już nie wychodzi z domu, to powiem Wam, że nie są. Ja kiedyś biegałam wieczorami, przez pewien czas pracowałam w klubie w szatni, kończyłam pracę o 4 nad ranem czasami, w zimie to był środek nocy i wracałam pieszo na mieszkanie, ale po tamtym co się stało, jestem cała spięta, przez całą drogę rozglądam się czujnie i nie pozwalam sobie na żadne rozkojarzenie no i już nie biegam, kiedy jest ciemno. Dlatego każde zachowanie Anny było dla mnie autentyczne, w żadnym wypadku nie przekoloryzowane ani nie naciągane. Autorka tak wykreowała postać, że wydawała się taka prawdziwa, każde jej zachowanie, jej uczucia, to wszystko sprawiło, że miałam wrażenie, że taka osoba jest, ona jest gdzieś obok mnie. Trochę nie mogłam zrozumieć tego, że dziewczyna obwinia siebie o to wszystko, że to co się stało to jej wina. Cała sytuacja jest przedstawiona dopiero na końcu, do tej pory znamy jedynie urywki. Ale dziewczyna przeżyła traumę i też nie ma co się dziwić, każdy w takiej sytuacji by się obwiniał. Bardzo denerwowało mnie zachowanie nauczycieli. Jakby wcale nie rozumieli co się stało, albo nie rozumieli. Kiedy dziewczyna w obronie własnej rzucała się na kolegów i powalała ich na ziemię, albo nabijała im trochę siniaków, od razu nauczyciele podchodzili i surowymi minami na twarzy oskarżali ją i mówili, że to wcale nie jest normalne. No w jej przypadku było. Dlaczego inni mieli ją zaczepiać, kiedy wiedzieli jaka jest, a kiedy ona reagowała na to automatycznie myśląc, że to atak, robili z niej nie wiadomo kogo. Bardzo mnie to denerwowało. Ale wśród nauczycieli często panuje takie niezrozumienie i to jest akurat bardzo realne. Więc tym bardziej mnie to denerwowało. 

Strasznie się rozpisałam i nie chciałabym już więcej przedłużać, więc tak w skrócie powiem Wam jeszcze, że ta książka jest świetna. Realizm bije z każdej strony, szczególnie, że Ana pisze pamiętnik, wszystkie myśli i emocje pisze do brata. Cała książka jest nacechowana emocjami, ale z drugiej strony jest lekko napisana, że nie czuć takiego przytłoczenia tym. No i zakończenie jest bardzo ciekawe. Aż jestem ciekawa jak wszystko potoczy się w życiu dziewczyny Antka. Mam nadzieję, że autorka będzie chciała o tym napisać.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon.

Moja ocena:
9/10