czwartek, 20 sierpnia 2026

Tam, gdzie rosną winogrona

Tytuł: Tam, gdzie rosną winogrona
Autor: Weronika Tomala
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Lucky

"Uświa­do­mi­łem sobie, że nikt z nas nie jest sa­mot­ną wyspą. To, co ro­bi­my, ma wpływ na nasze oto­cze­nie, mniej­szy lub więk­szy. Cza­sa­mi jedna spra­wa uru­cha­mia całe do­mi­no i wszyst­ko wokół za­czy­na się sypać. Mam na­dzie­ję, że to już ko­niec. Że wszyst­kie kost­ki mo­je­go do­mi­na zdą­ży­ły się już wy­wró­cić. Muszę zna­leźć w sobie tyle sił, by teraz wszyst­ko po­dźwi­gnąć na nowo."

Znacie takich ludzi, którym dosłownie wszystko zawsze się układa? To Gianna zdecydowanie nie należy do tej grupy. Los nie oszczędzał jej od dnia narodzin. Nigdy nie poznała i nie miała też szczęścia w rodzinach zastępczych. Nie zaznała normalnego dzieciństwa, ani poczucia stabilności. Wchodząc w dorosłość wciąż miała pod górkę. Głodna i zdesperowana decyduje się na drobną kradzież. Pech chciał, że nie zostało to niezauważone.


"
Życie po­ka­za­ło mi już ty­sią­ce razy, że za wła­sne sła­bo­ści za­wsze trze­ba za­pła­cić wy­so­ką cenę."

Trochę więcej szczęścia miał Adriano, chłopak, którego Gianna poznała w jednej z licznych rodzin zastępczych. Po osiągnięciu pełnoletności odziedziczył po dziadkach winnicę. Dzięki temu całkiem nieźle radzi sobie w życiu. Stał się przedsiębiorcą, zatrudnia sporą grupę ludzi, posiada własny dom i dziewczynę. Adriano spotyka Giannę, kiedy dziewczyna jest już na dnie i wyciąga do niej pomocną dłoń. Oboje nie wiedzą jeszcze jak ta jedna decyzja zmieni ich życie.



"
Mówi się, że wy­gnie­cio­na kart­ka po wy­pro­sto­wa­niu już nigdy nie bę­dzie taka sama. Ja wie­rzę w to, że cho­ciaż Gian­na spa­rzy­ła się na lu­dziach tyle razy, nasza wspól­na karta wciąż jesz­cze nie musi tra­fić do kosza."

To jest już moje drugie spotkanie z autorką i w przeciwieństwie do poprzedniej, ta historia nie do końca przypadła mi do gustu. Nie jest to jednak wina kwestii technicznych, a po prostu mojego subiektywnego odczucia. Mimo, że nie udało mi się poczuć więzi z bohaterami to, oczarował mnie włoski klimat, który autorka potrafi stworzyć jak chyba nikt inny. Zakochałam się w malowniczych widokach, smaku wina i tej cudownej atmosferze. Momentami miałam wrażenie, jakbym dosłownie przeniosła się tam i wraz z Gianną pracowała w winnicy czy zwiedzała okolicę. To tło wciągnęło mnie o wiele bardziej niż historia miłosna, której w zasadzie nie mam nic zarzucenia, ale zwyczajnie mnie nie porwała. Świetnym zabiegiem było wprowadzenie do powieści włoskich sformułowań i wyrażeń. Zawsze wywołuje to u mnie radość, bo uwielbiam ten język i uczę się go, a ponadto buduje to klimat. Nie zabrakło tu także emocji i ważnego przesłania o dawaniu drugich szans. Mimo, że ta historia nie do końca mnie kupiła to z przyjemnością poznam inne historie autorki w tym cudownym włoskim klimacie. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luky.

Moja ocena:
7/10
 

środa, 19 sierpnia 2026

Miłosny trel słowika

Tytuł: Miłosny trel słowika
Autor: Katarzyna Malik
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Nyks


"Trochę się już wybudził, jednak samopoczucie mu się wiele nie polepszyło. Nie będąc w stanie czerpać radości z zabawy, oddawał rozum głębokim myślom. Myślom, które uważał za bardzo dziwaczne i miał ochotę zapłakać nad nimi, bo aż go ściskał od nich żołądek. Były mu tak zupełnie nowe, nieznane wcześniej!"

Młody polski szlachcić imieniem Felix, wychowuje się na swojej ziemi pod skrzydłami opiekuńczej matki. Chłopak jest bardzo delikatny, nieprzyzwyczajony do trudów męskiego życia. Wszystko zmienia się, kiedy jego chrzestny, Pan Raciborz, postanawia zabrać go ze sobą w poselstwo na Węgry. Wyrwany z sielankowego życia Felix jest wręcz zrozpaczony tym faktem, jednak nie może odmówić. 



"Naród bez króla to jak ciało zmysłów pozbawione - żyć będzie jakoś potrafiło, acz niełatwo mu się z innymi komunikować i bronić przed wrogiem zwłaszcza."

Podróż, która w zamyśle miała być krótka, dłużyła się Felkowi niemiłosiernie, a trudy wydawały się nie do pokonania. Już na początku pobytu Felko dostaje wysokiej gorączki i zmuszony zostaje do przedłużenia pobytu. Niezadowolenie z tego powodu szybko mija, bo towarzystwo Piroski, córki właściciela ziemskiego, staje się dla niego ważniejsze niż tęsknota za matką i domem. 


"Kiedy ją widzę, czuję, jakbym miał przed sobą cały świat... Wszystko, co mi najważniejsze, najpiękniejsze... najdroższe..."

Historia obyczajowo miłosna w staropolsko-węgierskim klimacie, to coś co wydawało się stworzone dla mnie. Miałam co do niej spore oczekiwania, jednak starałam się podjeść do niej z otwartą głową. Początkowo całkiem nieźle odnalazłam się w tej historii, z czasem jednak zachowanie Felka zaczęło mnie tak drażnić, że zepsuło mi całą radość z lektury. Felko wydawał mi się zbyt rozkapryszony jak na swój wiek, ciągle marudził, nie umiał odnaleźć się w dorosłym życiu. Być może taki był zamysł autorki, bo z biegiem historii, aczkolwiek nieznacznie, ale jednak Felko wydawał się mężnieć, mniej marudził i narzekał. Niemniej jednak przez większą część powieści przebrnęłam w irytacji. Na uwagę zasługuje natomiast styl autorki, który był bardzo lekki nawet przy użyciu słów, które już zniknęły z obiegu. Świetnie też poprowadziła wątek romantyczny. Nie był on nachalny ani przerysowany, nie zdominował też całej powieści, ale nadawał jej ton. Nie mogłam też narzekać na opisy, bo autorka opisała wszystko bardzo obrazowo, czasami miałam wrażenie, jakbym się znajdowała wewnątrz tej historii i mogła doświadczyć wszystkiego na własnej skórze. Czasami jednak przez zbytnie rozbudowanie tych opisów akcja traciła swoje tempo. Nie do końca jestem też zadowolona z zakończenia, które z jednej strony zostawia drzwi do kontynuacji, ale z drugiej nie sugeruje niczego konkretnego. Czuję pod tym względem pewien niedosyt i rozczarowanie. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nyks. 

Moja ocena:
6/10


poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Sprawność emocjonalna

Tytuł: Sprawność emocjonalna. Jak wzmocnić 7 filarów zdrowia psychicznego
Tytuł oryginału: Flex Your Feelings: Train Your Brain to Develop the 7 Traits of Emoyional Fitness
Autor: Emily Anhalt
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Sensus

"Innymi słowy, aby dotrzeć tam, dokąd pragniesz, musisz najpierw przebrnąć przez trudności, zaakceptować pomyłki, przejęzyczenia czy tremę. Wszystko wymaga wysiłku i wytrwałości. Tylko w ten sposób możesz się rozwinąć i osiągnąć sukces."


Nikogo nie dziwią tłumy na siłowni, ale pójście do psychologa nie każdemu wydaje się zwyczajną sprawą. Dla niektórych dbanie o sprawność emocjonalną wydaje się być czymś nienaturalnym. Wbrew pozorom po moim wstępie, ta książka nie skupia się na namawianiu ludzi do chodzenia do psychologa, ale może być bardzo pomocna i ja sama również do tego zachęcam. 


"Życie bywa skomplikowane, a wyzwania nieustannie się w nim pojawiają. Każdego dnia, tygodnia i roku. Zmagania są naszą rzeczywistością."

Jesteś lekarzem, nauczycielem, sprzedawcą, prezesem, sekretarką albo liderką zespołu? Niezależnie od tego kim jesteś ważne abyś miał/a dobrze rozwiniętą sprawność emocjonalną. Świetnie sprawdzi się ona w pracy pomagając nam wspinać się po szczeblach kariery czy zarządzać zespołem ludzi, ale pomoże nam też w zwykłym życiu. Sprawność emocjonalna wzmacnia od środka, chroni przed wypaleniem i lękiem, a także zwiększa satysfakcję z życia. Dobra wiadomość jest taka, że można ją wytrenować jak bicka na siłowni.




"(...) czasami nie będziemy wiedzieć, dokąd zmierzamy, dopóki nie ruszymy w drogę."

Ostatnio tu coraz więcej poradników i chociaż podchodzę do nich trochę jak pies do jeża, bo na rynku wydawniczym jest mnóstwo bubli, to jednak mam to szczęście i trafiam na prawdziwe perełki. I tak było tez tym razem. Autorka świetnie podeszła do tematu. Rzetelnie go przedstawiła unikając medycznego nadęcia i nie pozbawiając tekstu lekkości. Wplotła do niego historie swoich pacjentów i na bazie tych historii rozwijała temat. Dzięki temu wszystko zostało świetnie zobrazowane. Przyznaję się bez bicia, że "przeszłam" przez tę książkę bez wykonywania ćwiczeń zaleconych przez autorkę z kilku powodów, m. in. takich, że do części nie czułam się gotowa, nie potrafiłam się przełamać, inne kwestie miałam przepracowane, a ponadto pracuję też nad sobą z psychologiem, więc ta książka nie miała być dla mnie taką terapią, a jedynie chciałam zapoznać się z tematem. Co do samej tej opisowej części to jestem nią zachwycona. Dowiedziałam się z niej wiele nowych ciekawych rzeczy, które brzmiały bardzo sensownie i wielokrotnie mnie inspirowały. Być może skorzystam w przyszłości także z ćwiczeń, jednak na ten moment nie jestem na to gotowa. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sensus.

Moja ocena:
9/10

środa, 5 sierpnia 2026

Epoka singli

Tytuł: Epoka Singli. Jak zbudować związek w czasach scrollowania?
Autor: Joanna Godecka & Sylwia Stodulska-Jurczyk
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o.

"Żyjemy w czasach, w których coraz trudniej odróżnić potrzebę bycia z kimś od potrzeby zaspokojenia siebie w relacji. W erze nieustannego dopasowywania, przeglądania, porównywania i oceniania miłość coraz częściej przybiera formę transakcji. Zamiast spotkania dwóch światów są próby sklejenia dwóch list oczekiwań - precyzyjnych, wymagających, a często sprzecznych."

Jesteście singlami czy tworzycie stabilne długoletnie relacje? A może korzystacie z przelotnych znajomości i krótkotrwałych relacji? Jakkolwiek nie wyglądałoby Twoje życie uczuciowe to ta książka jest dla Ciebie. Bo nie jest to ścisły poradnik dla singli o tym jak zbudować związek w ówczesnych czasach, a świetne spojrzenie na relacje jakie teraz tworzymy.



"Czy to nie paradoks? Żyjemy w czasach wolności, a ludzie są bardziej sparaliżowani."

Mogłoby się wydawać, że o relacjach napisano już wszystko... Ale zmienia się nasz świat, wiele relacji zostało przeniesionych do internetu. To generuje nowe problemy przed jakimi stoimy, nowe wyzwania, a także i pewne udogodnienia. Z jednej strony dzięki internetowi możemy być bliżej drugiego człowieka, możemy się skontaktować z inna osobą na drugim końcu świata w ciągu chwili, a jednak przez to nie potrafimy być prawdziwie blisko. Technologia często oddala nas od drugiego człowieka. Jak wskazują autorki współczesna technologia jeszcze wiele może w tej materii zmienić. Ale to nie tylko kwestia internetu. Jest wiele innych czynników zmieniających nasze relacje, zmieniają się oczekiwania zarówno kobiet jak i mężczyzn odnośnie budowania relacji, ale też i życia. Coraz częściej odchodzimy od patriarchatu i tradycyjnego modelu związku i rodziny. Jesteśmy bardziej świadomi swoich potrzeb. Z drugiej strony rodzi to też wiele wątpliwości i zagubienia. Nie każdy potrafi się w tym odnaleźć, a autorki świetnie opisują ten problem i dają rady jak sobie z tym poradzić.



"Stary model związków właśnie się kończy, a nowy dopiero się kształtuje."

Książka została poprowadzona w formie dialogów ze specjalistami i podzielona na dwie części. W pierwszej autorki skupiają się na przedstawieniu tematu i to ona przypadła mi najbardziej do gustu. Dowiedziałam się z niej wiele ciekawych informacji, bo zawarły w niej zarówno ciekawie opisane problemy oraz realia współczesnego randkowania, ale też i aktualne statystyki, w których uwzględniono priorytety zarówno mężczyzn jak i kobiet, a także problemy z gabinetów psychologicznych. Podczas czytania czułam się jakbym siedziała z nimi przy herbatce i omawiała te wszystkie problemy. Te rozmowy zostały poprowadzone właśnie tak lekko, jak przy takim luźnym spotkaniu znajomych. Druga część natomiast skupiła się głównie na wskazówkach, ćwiczeniach i inspiracjach jak odnaleźć się w ówczesnym świecie randkowania, w którym wbrew pozorom nie brak miłości i chęci budowania stabilnego związku. Ta część była dla mnie mniej ciekawa, bo jestem teraz na zupełnie innym etapie relacji i te wskazówki nie były mi potrzebne. Niemniej jednak bardzo polecam tę pozycję bez względu na to na jakim etapie relacji jesteście, bo można się z niej dowiedzieć wiele ciekawych rzeczy.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Ringier Axel Springer Polska.

Moja ocena:
9/10

wtorek, 28 lipca 2026

Emigrantka

Tytuł: Emigrantka
Autor: Weronika Ilska
Rok wydania: 20226
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Filia

"Lina właśnie tego pragnęła najbardziej - porzucenia dawnej części siebie, bycia kimś innym. Kobietą, która sama decyduje o własnej drodze. O własnym ciele. Przynajmniej od tej chwili. Od momentu, gdy znalazła się w mieście pełnym modernistycznego życia, beztroski, gwaru. I właśnie tutaj chciała nauczyć się żyć na nowo. Życiem, o którym tylko czytała. Teraz odważyła się być jego główną bohaterką."

W barwnej Barcelenie dwudziestolecia międzywojennego, Lina z Polski, bo tak się większości ludziom przedstawia, próbuje rozpocząć nowe życie. U boku Diego, swojego przyjaciela, a zarazem charyzmatycznego artysty, odkrywa świat katalońskiej bohemy – pełen wolności, sztuki i nieznanych dotąd emocji. Stara się żyć po swojemu, bez ograniczeń sfer, bez dominacji ze strony mężczyzn. Staje się nieuchwytna wymykając się wszystkim regułom starego świata, które próbują ją pochwycić.


"Był wolny - odpowiedział cicho. - A ludzie wolni... bywają niebezpieczni"

Przeszłość jednak wciąż czeka na moment, aby się o nią upomnieć. Pojawia się nieoczekiwanie, kiedy Lina coraz swobodniej zaczyna się czuć w swoim życiu. Jej pojawienie się burzy pozorny spokój jaki zbudowała. Wprowadza też zawirowania w znajomość z rosyjskim emigrantem, Michaiłem Pietrowiczem Wołkońskim. Przed Liną czeka trudna decyzja do podjęcia, rysują się różne drogi, wracają wspomnienia... Tylko ona może zdecydować, w którą stronę podąży.


"Ujrzał szklany pantofelek, gdy wyłonił się spod materiału jej sukni. Wtedy uśmiechnął się po raz pierwszy. Ich oczy ponownie się nalazły. Patrzył na nią tak jak na królową jednej nocy. Kwiat, który żyje tylko przez chwilę."

Emigrantka to książka, którą ciężko jednoznacznie ocenić. Jest nie tylko romansem historycznym, powieścią obyczajową z elementami poezji. Tu jest wszystko. Barcelona została pokazana jako świat kontrastów, gdzie toczy się życie pełne energii, barw i słońca, a równolegle znajduje się życie rosyjskiej emigracji starające się zatrzymać swój przemijający carski świat. Sama Lina również jest pełna kontrastów. Zaczyna nowe życie, próbuje na nowo odkryć siebie zarówno w świecie kolorów, barw, sztuki i wyzwolenia Katalonii jak i u boku Michaiła w jego świecie przepychu, przemijającej tradycji i konwenansów. Jednocześnie próbuje uporać się z traumami przeszłości, które nie chcą jej wypuścić ze swych szponów. To wszystko przypomina jej o jeszcze jednym świecie, tym, w którym się wychowała i z którego uciekła. On wciąż na nią czeka, upomina się. Autorka świetnie przedstawiła tu każdy ze światów. Stworzyła tu bardzo poetycki i baśniowy, magiczny, momentami wręcz nierealny klimat. Czułam, ze z jednej strony czytam o czymś bardzo realnym, o potencjalnie realnej sytuacji kobiety tamtych czasów, a z drugiej strony ten klimat i styl autorki wprowadzały mnie właśnie w taki baśniowy świat. Czułam się jakbym trafiła do jakiejś bańki i wiecie co? Ja wcale nie chciałam z niej wychodzić. Szczególne wrażenie zrobił na mnie ostatni świat wykreowany przez autorkę, bo to był świat, do którego ja sama chciałabym trafić.  


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Moja ocena:
10/10

wtorek, 14 lipca 2026

Przypowieść o talentach

Tytuł: Przypowieść o talentach
Tytuł oryginału: Parable of the Talents
Autor: Octavia E. Butler
Cykl: Earthseed (2)
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: W.A.B.

"Widziałam już ludzi ogarniętych religijną pasją, na którą składało się umiłowanie Boga miłosiernego i strach przed Bogiem zagniewanym, pełne przesady chwalenie i rozpaczliwe wołanie o Boga, co karze i nagradza."


Stany Zjednoczone są pochłonięte przez chaos, ludzie są zagubieni, zrozpaczeni. Panuje beznadzieja, przemoc i fanatyzm religijny. Nadzieję daje osada Żołądź i ruch Nasiona Ziemi założone przez Lauren Olaminę. Koncentrują się one na budowie sprawiedliwego społeczeństwa w świecie, który upadł. 


  "Bóg, który budzi grozę - anonimowy, nieprzejednany, ale plastyczny jak glina i niesamowicie dynamiczny. Prorokuję, że niedługo będzie miał twarz mojej matki."

Życie Larkin, córki Lauren, przywódczyni religijnej, nie jest łatwe. Dziewczyna zmaga się bólem, poczuciem odrzucenia, niesprawiedliwości i traumami. Z jej perspektywy widzimy Lauren, kobietę, która nie wydaje się już krystaliczna. Owszem, jest oddana idei, ale przez to wszystko właśnie cierpi najbliższa jej osoba. 


"Nasiona Ziemi nie obiecują życia po śmierci. Ich niebo jest dosłowne, fizyczne - to inne światy krążące wokół innych gwiazd. Ludzie mogą zapewnić sobie nieśmiertelność wyłącznie poprzez własne potomstwo, pracę i wspomnienia."

To nie jest łatwa, lekka i przyjemna książka, mimo pięknej energicznej okładki. To trudna i przygnębiająca, momentami siejąca grozę, książka. Jest tu sporo ciężkich fragmentów przepełnionych bólem i cierpieniem, gwałtami i morderstwami. Do tego jeszcze dochodzi klimat sekt. Książka daje dużo do myślenia i skłania do refleksji. Pokazuje jak wiele złego potrafi zrobić fanatyzm religijny, kiedy religia staje się bronią. Jest też swego rodzaju ostrzeżeniem co może się stać i to jest przerażające, szczególnie patrząc na światową politykę. Jak już wspomniałam na początku, ta książka nie jest łatwa, jest wręcz cholernie trudna, ale warta uwagi. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Moja ocena:
8/10

wtorek, 7 lipca 2026

Na dłużej niż na zawsze

Tytuł: Na dłużej niż na zawsze
Autor: Jagoda Wochlik
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Lucky

"Uważała, że o tym, kim naprawdę jesteśmy, decyduje to, co pamiętamy. I to, o czym zapominamy. Jej mama zapomniała, kim była. I choć siedziała tuż obok, jej ciało było na miejscu i dusza, jeśli też istniała, a nawet umysł poniekąd także, bo przecież nadal znała tabliczkę mnożenia i alfabet, wyrecytowałaby je bez problemu, gdyby ją o to poprosiła, ale tak naprawdę wcale jej tu nie było. Nie dzieliły już wspólnych wspomnień. Wspólnego życia. Wspólnej pamięci."


Podobno największą miarą miłości jest pozwolić komuś odjeść, ale co jeśli ktoś odchodzi, bo tak bardzo kocha i uważa, że to najlepsze co może zrobić? W takiej sytuacji znaleźli się Eliza i Feliks, modelowa para z liceum. Ich początek był delikatny, niespieszny, nieśmiały, a już pod koniec roku byli nierozłączni, gdy nagle Eliza zniknęła bez słowa.


"Nie trać czasu. Szybciej, bo kiedyś i tak wszystko zapomnisz."


Po latach Eliza wraca do miasteczka i zaczyna pracę z młodzieżą. Przyjechała tylko na chwilę, ale nawet ta chwila przypomniała o uczuciach i jej i jemu. Feliks prosi o szansę. Eliza się zgadza, ale tylko na siedem miesięcy. Feliks postanawia wykorzystać ten czas maksymalnie i pokazać jej jak mogł0by z nim wyglądać życie. Chłopak ma nadzieje, że przekona ją do zostania na zawsze. Eliza nosi jednak w sobie tajemnice, które mogą przekreślić wszystkie jego starania. 



"Jej nikt nie był w stanie utrzymać na powierzchni. Prędzej czy później wszystko utonie w morzu niepamięci."

Nie spodziewałam się, że ta historia aż tak do mnie trafi, że głęboko wejdzie w moje serce i je roztrzaska. To historia, która wchodzi drobnymi kroczkami, osadza się, zagnieżdża i zapada głęboko w pamięć. Przeczytałam ją już jakiś czas temu, a wciąż noszę ją w sobie, wciąż towarzyszą mi emocje, które czułam podczas poznawania jej. Autorka tak poprowadziła fabułę i wykreowała bohaterów, że ta historia jest bliska sercu. Eliza i Feliks to osoby, które możemy znać w prawdziwym życiu. Prowadzą zwyczajne życie, mają bliskich, nie żyją w przepychu. Tak po ludzku chętnie bym się z nimi zaprzyjaźniła i wyszła na kawę. Momentami Eliza drażniła mnie swoim uporem, tym, że skazywała się na smutne życie, bez sprawdzenia czy faktycznie jest na nie skazana. Nie będę Wam zdradzała o co mi chodzi, bo dla mnie odkrywanie tajemnic Elizy było prawdziwą przyjemnością i nie chcę Wam tego odbierać. Co do Feliksa to pokochałam go za jego oddanie, za wrażliwość, za serce na dłoni. Myślę, że niejedna kobieta chciałaby spotkać takiego Feliksa w życiu i zatrzymać przy sobie. Myślę, że udało mi się Was przekonać do tej historii, a jeśli nie to może skuszę Was zakończeniem, które jest niejasne i trochę dezorientuje, ale też daje nadzieję. Każdy z nas ma szansę dopowiedzieć sobie zakończenie tej historii tak jak chce. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky.

Moja ocena:
10/10

czwartek, 25 czerwca 2026

Ludzie malowani

Tytuł: Ludzie malowani. Historia ludzkości w 21 tatuażach
Tytuł oryginału: Painted People. Humanity in 21 Tattoos
Autor: Matt Lodder
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Insignis


"Tatuaż jest sztuką tradycyjną, podobnie jak wiele innych form sztuki ludowej, w związku z czym przekazuje pewne wizerunki i ikonografie przez wieki, a nawet tysiąclecia. Poszczególne wzory często się powtarzają, wykorzystywane jako sposób szybkiego i dosadnego przedstawienia podstawowych i uniwersalnych emocji, takich jak strach, nadzieja i rodzinna bliskość."

Od lat interesuję się historią, ale nie taką skupiającą się na suchych faktach, datach, bitwach, paktach... Ja w historii widzę przede wszystkim człowieka i prze jego pryzmat patrzę na historię. Tym razem miałam okazję spojrzeć na historię ludzi z perspektywy tatuażu.



"Historycy sztuki – tacy jak ja – analizują stare dzieła nie dlatego, że są piękne, tylko dlatego, iż stanowią zachwycające i bezcenne źródła, za których pośrednictwem możemy próbować zrozumieć przeszłość. Obrazy, rzeźby i inne produkty ludzkich rąk ogólnie nazywane przez nas sztuką mówią o ludziach i społecznościach, które je wytworzyły, o czasach i miejscach, w których powstały, i o życiu osób obecnych w chwili ich zaistnienia. A co najważniejsze, mówią nam o nas samych, tu i teraz. O tym, w jaki sposób w naszej epoce, uformowani przez własne niepowtarzalne przeżycia, możemy zrozumieć czasy i doświadczenia innych."

Najstarsze znane tatuaże wykonane zostały ponad pięć tysięcy lat temu. Może wyjdę tu na laiczkę, ale jestem zszokowana tym, ze tatuaże powstawały już tak dawno temu. Dla mnie szok budzą informacje o tatuażach sprzed dwóch stuleci. Historia tatuażu sięga jednak o wiele głębiej. Przez lata powstawały malunki na skórze człowieka w każdym zakątku świata i pełniły one różną rolę. Dziś tatuaż pełni funkcję głównie estetyczną, czasami pełni funkcję buntu, albo jest pamiątką po ważnym dla nas wydarzeniu. Kiedyś miały one funkcje magiczne, ochronne, lecznicze lub oznaczały piętno. Ale nie tylko, bo okazuje się, że tych zastosowań było troszkę więcej. 



"Prawda wygląda tak, że tatuowanie jest jednocześnie czymś starym i nowym. Wzory na każdym wytatuowanym ciele są specyficzne dla danej chwili, a każdy z nich mówi nam coś szczególnego o momencie jego powstania. Ale zasadniczo ta forma sztuki ogólnie nie zmieniła się od tysięcy lat."

Lubię poznawać historie ludzi z różnych perspektyw i właśnie tutaj to dostałam. Poznałam 21 historii o ludziach z tatuażami z różnych epok i różnych warstw społecznych. Osobiście nie jestem fanką tatuaży, na ten moment nie planuję ich mieć, ale też nie przeszkadzają mi u innych. Nie pasjonuję się też tym tematem, ale ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest w niej całkiem spora dawka wiedzy i  liczne ciekawostki. Napisana została w bardzo przystępny sposób. Nie wszystkie historie mnie ciekawiły, ale udało mi się gładko przez nie przebrnąć. Jak się okazało po przeczytaniu tej książki, dosyć dużo wiem o historii ludzi, ale o historii tatuażu w zasadzie nie wiedziałam nic. Sam temat nie jest według mnie do końca  wyczerpany i jeszcze sporo można by tu napisać. Co do okładki to jak dla mnie jest brzydka, ale chyba tez i trochę intrygująca, bo przyciągała wzrok moich współpasażerów w pociągu. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10

piątek, 19 czerwca 2026

Dorośnij

Tytuł: Dorośnij. Zostań rodzicem, na jakiego zasługują twoje dzieci
Tytuł oryginału: Grow Up: Becoming the Parent Your Kids Deserve
Autor: Gary John Bishop
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Insignis

"Jeśli nie umiesz zrezygnować ze sztucznego haju, jaki daje obwinianie innych o własne nieszczęścia, nie znajdziesz w tej książce tego, na co liczysz - ale przeczytaj ją mimo wszystko. Może warto zacząć żegnać się z tym starym, wysłużonym mechanizmem obronnym."


Są tu jacyś rodzice? Chyba każdy rodzic chce dać dziecku wszystko to, co najlepsze. Jak stać się rodzicem na jakiego zasługują dzieci? Jak stać się dobrym rodzicem? To poradnik skierowany niby do rodziców, ale tak na prawdę to każdy człowiek znajdzie w nim coś dla siebie, bo skupia się on na rozliczeniu się z przeszłością. 




"Życie z nieustannie zaciśniętymi zębami nie ma sensu."


Nie mam dzieci i nie planuję ich mieć, nie planuję zostać rodzicem, ale jestem rosłą kobietą, która jeszcze nie rozliczyła się z przeszłością i byłam ciekawa co do zaoferowania ma ta książka. Początkowo spodobało mi się konkretne podejście autora do tematu, bez owijania w bawełnę, tylko szczere fakty. No bomba. Z czasem zaczął mnie drażnić jego język. Dużo wulgaryzmów, które zaczęły mnie odpychać, nachalność i zbyt duże uproszczenia, które wprowadzają w błąd, a nawet w jednym przypadku zauważyłam bezczelne kłamstwo. Autor zachęcając do porzucenia przeszłości, stwierdził, że "bolesne dzieciństwo nie przełożyło się bezpośrednio na to, jak sobie radzisz dzisiaj". No ośmielę się z tym nie zgodzić, szczególnie, że wczorajsza wizyta u psychologa powiedziała mi właśnie, że moje dzieciństwo miało wpływ na to jak teraz wygląda mój związek. Nie mówię, że to jest coś czego mamy się kurczowo trzymać i nie przepracować tego i tylko wszystko zrzucać na problemy w dzieciństwie, bo jak najbardziej trzeba się z tym uporać, ale widać tutaj kłamstwo ze strony autora. Po tym nie byłam w stanie kontynuować czytania. Być może takich głupot było więcej. Oczywiście wcześniej było kilka fragmentów, które uważam za ciekawe i skłaniające do refleksji, jednak po tym kłamstwie nie potrafiłam kontynuować.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
3/10

wtorek, 16 czerwca 2026

Siedem dalekich rejsów

Tytuł: Siedem dalekich rejsów
Autor: Leopold Tyrmand
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: MG

"- Słabo pan zna kobiety, mój przyjacielu. Na dnie najczystszej przyjaźni migoce iskierka kokieterii.
– Słabo zna pani mężczyzn, młoda damo. Na dnie najczystszej choćby przyjaźni tli się płomyczek pożądania. Bez tych płomyczków i iskierek przyjaźń byłaby tylko znajomością.
"


Ewa, historyk sztuki z Warszawy, przyjeżdża do Darłowa, malowniczego portowego miasteczka. Od razu nawiązuje znajomość z Nowakiem, dziennikarzem, mężczyzną bez imienia, z tajemniczą przeszłością. Od tego pierwszego spotkania rodzi się miedzy nimi fascynacja, namiętność, ciekawość, ale tez i swego rodzaju zaciekła rywalizacja, która burzy rodzące się uczucia.


"Wraca się jedynie do tych, których się kocha. Nie wraca się tam, gdzie jest się tylko kochanym. Wraca się wyłącznie do tych, których się kocha. Albo nie wraca się nigdzie i do nikogo. Po prostu jedzie się dalej."

Oboje interesuje to samo - zaginiony w czasie wojny tryptyk Eryka Pomorskiego z pobliskiego kościoła warty krocie. Ewa zdaje się nim interesować zawodowo. Nowak natomiast pragnie go odnaleźć i wywieźć za granicę i uciec z kraju. Rodząca się między nimi miłość może wszystko zniweczyć. 


"Szczęście jest zawsze gdzie indziej."

Jeśli znacie twórczość Leopolda Tyrmanda to, wiecie, że wbrew opisowi, nie jest to romans. Twórczość autora skupia się na realiach powojennej Polski, gdzie ludzi trawi niepokój w obliczu nieuchronnych zmian. Tutaj jest to nad wyraz widoczne, chociaż skryte za, z pozoru, bezsensownymi rozmowami przy kieliszku. Do tego świetne przedstawienie absurdów komunistycznego świata i delikatna kąśliwość. Jedyne czego mi zabrakło to humoru, który już miałam okazję poznać w dziełach autora. Tutaj go nie odczułam zupełnie, a fabuła wydawała mi się odrobinę nużąca. Niemniej jednak bardzo cenię tę pozycję i nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Na uwagę zasługuje również cudowna okładka, obok której nie można przejść obojętnie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
8/10



Błysk

Tytuł: Błysk
Autor: Maja Nowak
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Butterfly



"Pierwszy lot samolotem, pierwszy tak długi pobyt z dala od mojej rodziny i życie na własny rachunek - oto co na mnie czekało. Na rozmyślanie o miłości i tęsknotę przyjdzie jeszcze czas."


Adam wyjeżdża do Irlandii w poszukiwaniu lepszego życia. W Polsce zostawia Olę, dziewczynę, która bardzo źle znosi ich rozłąkę. Dziewczyna ma jednak dołączyć do niego niebawem w Irlandii. Adam szybko zadomawia się w nowym miejscu, znajduje pracę i poznaje Nelę, przy której jego serce zaczyna szybciej bić, a jego myśli przestaje już zajmować Ola...


"Może właśnie o to chodzi w rodzinie - żeby dawać sobie trochę dobra, nawet jeśli wcześniej nic nas nie łączyło."

Nela od dziecka mieszka w Irlandii. Jej mama wyszła za irlandzkiego bogacza i wraz z córką dołączyła do jego rodziny. Mogłoby się wydawać, że dziewczyna ma wszystko o czym tylko może marzyć - pieniądze, opiekę rodziny, piękny wygląd, nienaganny akcent i szerokie perspektywy. Okazuje się jednak, że to nie wszystko. Nela w głębi serca jest Polką, podziwia Polaków, którzy przybyli do Irlandii w poszukiwaniu lepszego życia, na które ciężko pracują i szuka miłości, której jej bardzo brakuje. Gdy poznaje Adama, wydaje jej się, że odnajduje w nim wszystko, o czym przez lata marzyła, ale szybko okazuje się, że chłopak nie jest z nią do końca szczery, a i ona nosi w sobie tajemnice, które mogą zniszczyć wszystko...


"Czy jeśli zmienimy się na lepsze, zapomnimy o tym, do czego jesteśmy zdolni?"

Jak już dobrze wiecie, jestem straszną sroką okładkową, a ta okładka wygląda niczym pocztówka z wakacji. Opis był równie zachęcający. Nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie. Miałam duże oczekiwania i na początku trochę się rozczarowałam. Niezbyt polubiłam Adama. Wydawał mi się jakoś nienaturalnie zdystansowany. Od początku miałam wrażenie, że nie wystarczająco zależy mu na Oli, nie podobał mi się brak zaangażowania wobec niej, potem do tego to zaangażowanie w relację z Nelą też nie przypadło mi do gustu. Przez to wszystko za samą Nelą też nie przepadałam. Byłam pewna, że już do końca książki będę się męczyć. Szybko jednak wszystko się zmieniło. Ola okazała się, przynajmniej dla mnie, nie warta uczuć w niej pokładanych, zbyt niestała w swoich uczuciach. Przez to odpuściłam Adamowi i Neli i szybko przekonałam się, że całkiem fajni z nich ludzie. Polubiłam ich oboje, bardzo mocno im kibicowałam i z przyjemnością śledziłam ich losy. W przeciwieństwie do tego co zobaczyłam na okładce, ta książka to nie jest lekki wakacyjny romans. Są tu pokazane trudy życia Polaków, który wyjechali ze swojego kraju w poszukiwaniu lepszego życia, są problemy z adaptacją w nowym środowisku, prześladowania i dręczenie, a nawet problemy z narkotykami. Momentami miałam wrażenie, że watek romantyczny istniał tylko po to, by rozwijać te problemy i nadawać im jeszcze mocniejszy wydźwięk. Przez to klimat w tej książce był taki twardy i surowy. Niemniej jednak nie uważam tego za mankament, po prostu taki był i chociaż ja wolę lekkie, przyjemne romanse, to cieszę się, że miałam okazję przeczytać coś innego.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Ibis.

Moja ocena:
7/10


niedziela, 14 czerwca 2026

Bez miłości

Tytuł: Bez miłości
Autor: Zofia Mąkosa
Cykl: Pomiędzy (2)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Książnica

"W pamięci ma jeszcze ciepły jesienny wieczór, kiedy podczas spaceru przystanęła przed kawiarnianym ogródkiem. Ktoś grał na pianinie, a goście siedzący przy stolikach przyglądali się parze tańczącej tango na małym podeście. W melodii i ruchach tancerzy kryła się taka namiętność, że zawstydziła się i odeszła. Nie potrafiła jednak zapomnieć nut przesyconych pożądaniem i myśli, że na całym świecie jest tylko jeden mężczyzna, z którym pragnęłaby właśnie tak zatańczyć."


Weronika nosi w sobie dziecko mężczyzny, który zniknął z jej życia. Zdesperowana postanawia poślubić mężczyznę, którego nie kocha - syna bogatego Niemca, Freda Meisingera dotkniętego zespołem stresu bojowego. Podjęcie tej decyzji nie przyszło jej łatwo, ale była to jedyna szansa na godne życie dla niej i jej dziecka.



"Za pieniądze można kupić niemal wszystko, dlatego ludzie marzą, by mieć ich jak najwięcej."

W tym samym czasie Joanna próbuje zapomnieć o mężczyźnie, przy którym jej serce szybciej zabiło i który zataił przed nią informację o rozwodzie. Skupia się na pracy w poznańskim archiwum, jednocześnie uzupełniając wykształcenie. Kontynuuje te z swoją pracę wywiadowczą. Podczas pobytu w Trzcielu poznaje przystojnego Niemca, który wydaje się dobrym remedium na nieszczęśliwą miłość do Stanisława Błońskiego. Nieoczekiwanie nowa znajomość pozwala na rozwikłanie tajemnicy zaginionego złota.


"Wpatrzona w ciemność zapadającą za oknem uświadamia sobie, że wojna jest wieczna. Raz rozpoczęta, nigdy się nie kończy. Zasypia tylko na jakiś czas niczym drapieżnik syty ofiar. Obudzona po latach, rusza na kolejne polowania."

„Bez miłości” to drugi tom serii „Pomiędzy” i jest bezpośrednią kontynuacją "W świetle latarni". Tak jak w poprzednim tomie autorka wplotła losy fikcyjnych postaci w historyczne problemy ziem zachodnich dwudziestolecia międzywojennego. Została przy tym zachowana naturalność. Autorka z dbałością przedstawiła realia tamtych czasów i życie zwykłych ludzi. Dzięki Weronice można poznać jak wyglądała codzienność ludzi na wsi, powtarzalność wykonywanej pracy. Z kolei życie Joanny pokazuje trudy i niebezpieczeństwa życia w mieście. Przy tym dobrze zostały pokazane emocje. Ten tom utrzymany jest w chłodniejszym tomie. Obie kobiety wyrzekły się romantycznej miłości i zamiast słuchać porywów serca, zdecydowały się pójść za głosem rozsądku. Przez to nie ma tu wzniosłych uczuć, ale jest smutek, nostalgia, próba pogodzenia się z losem. Historia zawarta w tym tomie jest świetną kontynuacją serii, która pozostawiła wiele niedokończonych wątków, z którymi, mam nadzieję, niebawem się zapoznam, bo jeszcze w tym miesiącu ukaże się kontynuacja.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.

Moja ocena:
9/10

piątek, 12 czerwca 2026

Anglik w Japonii

Tytuł: Anglik w Japonii. 10 lat w Kraju Wschodzącego Słońca
Tytuł oryginału: Abroad in Japan. Ten years in The Land of the Rising Sun
Autor: Chris Broad
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Insignis

"Koncepcję wabi-sabi (...) najlepiej opisuje stwierdzenie, że jest to akceptacja niedoskonałości i umiejętności dostrzegania piękna w tym, co niepełne i nieidealne. W Japonii najbardziej poszukiwane wyroby rękodzielniczej ceramiki okazują się często asymetryczne, z pozoru prymitywne i skromne w wyrazie. Taka postawa zaznacza się bardzo wyraźnie w japońskim stylu życia."


Chris Broad prowadzi niezwykle popularny kanał na YouTube Abroad in Japan i pokazuje w nim różne aspekty Japonii. Ale wszystko zaczęło się, kiedy po ukończeniu studiów udało mu się zakwalifikować w programie i został nauczycielem języka angielskiego w japońskiej szkole.


"Tym, co sprawia, że udana wycieczka zmienia się w niezapomnianą, są spotkania przytrafiające się nam po drodze."

Pierwsze chwile w Japonii okazały się trudne i stresujące. Chris Broad znalazł się w niewielkim mieście na północy Japonii. Nie do końca tak to sobie wyobrażał. Zaczęła go przejmować obawa o to, że nie zostanie zaakceptowany, że popełni gafy (tak, popełnił ich niemało),że zupełnie sobie nie poradzi. Nie znał ani języka japońskiego ani nie miał umiejętności dydaktycznych. Miał za to sporo zapału i był głodny wiedzy oraz przygód, a to już całkiem sporo.


"Łatwo włóczyć się samemu po mieście, ale to spotkania z nieznajomymi, żenujące czy nie, zostają z nami na zawsze."

Japonia to chyba jedyny kraj w Azji, który mam ochotę zwiedzić, dlatego z dużym zaciekawieniem sięgnęłam po te pozycję. Chris Broad z humorem opisał swój pobyt w Japonii nie szczędząc przy tym refleksji, a nawet i przekleństw. Ta książka jest do reszty przesycona autentyzmem. Czytałam ją zarówno z rozbawieniem jak i refleksją. Najbardziej zapadła mi w pamięć historia o prześladowaniach dzieci w szkołach za to, że chcą się uczyć, że są wybitne. Świetnie zostało to porównane do wbijania odstających gwoździ. Był to dla mnie chyba najsmutniejszy fragment tej książki i taki najbardziej do mnie trafiający. Nie zabrakło tu jednak mnóstwa humoru przez co dosłownie płynęłam przez te wspomnienia i sama nawet nie wiem kiedy dopłynęłam do ich końca. Jak możecie się domyślać, ta podróż była udana.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
8/10

czwartek, 11 czerwca 2026

Ciepłe dłonie

Tytuł: Ciepłe dłonie
Tytuł oryginału: Värma händer
Autor: Katarina Widholm
Cykl: Saga o Betty (2)
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Luna

"Wiesz, dawniej, kiedy tyle mówiłaś o miłości, uważałam, że przesadzasz - powiedziała. - Sądziłam, że w życiu najważniejsze są spokój i bezpieczeństwo. Ale teraz wiem, że to miłość pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. Czułość, jaką okazuje ukochana osoba, daje taką siłę, że łatwiej wytrzymać szarą codzienność. Och, Betty! Dlaczego za niego wyszłaś, skoro pokochałaś innego?"

Betty marzyła o wielkiej miłości, nawet taka znalazła. Mężczyzna jednak zniknął, a w związku z konsekwencjami z jakimi musiała się mierzyć, wyszła za mąż za mężczyznę, którego nie kochała. Życie z Carlem Axelem okazało się koszmarem. Ciągłe awantury, wyzwiska, do tego podejrzani znajomi i problemy finansowe i z alkoholem coraz bardziej utrudniają jej życie.


"- Byłaś taka odważna, Betty... - odezwała się po chwili. - Ale wyszłaś za kogoś, kogo się boisz."

Pewnego dnia Axel też odchodzi. Betty porządkując jego rzeczy odkrywa listy od Martina, które do niej pisał. Okazuje się, że wbrew temu co myślała, jej ukochany żyje i próbował ją odnaleźć. Dzięki pomocy przyjaciela Betty dowiaduje się, że mężczyzna mieszka tylko kilka godzin jazdy pociągiem od Sztokholmu. Betty jest wściekła, że nie wiedziała o tym wcześniej, że zmarnowała tyle czasu, obawia się ich spotkania po tylu latach, ale pragnienie, by znów go zobaczyć, okazuje się silniejsze od wszystkiego innego...


"Nie trać cza... czasu na mężczyzn, którzy nie... są ciebie wa... warci!"

Kiedy zaczynałam czytać tę powieść nie sądziłam, że aż tak będę się utożsamiać z Betty. Betty to kobieta, która przeżyła nieszczęśliwą miłość, straciła ukochanego, a potem odnalazła i... godziła się na upokorzenia w imię tej miłości. Była gotowa poświęcić wszystko dla choćby jednego okrucha. Chyba każdy kto przeżył nieszczęśliwą miłość, dobrze wie o czym mówię. Ale ta powieść jest nie tylko o miłości. Widać tu wyraźny feminizm. Betty stoi na czele wydawnictwa, świetnie radzi sobie w pracy, mimo trudności jakie stawia przed nią praca, do tego łączy to z obowiązkami matki i pani domu. Uwielbiałam tą jej zaradność i wiedziałam, że to w końcu pozwoli jej stanąć na nogi. Do tego jeszcze mamy tu piękne tło historyczne, 1942 rok i trudy z nim związane. W Europie szaleje wojna i wszystko, łącznie z żywnością, jest reglamentowane. Trzeba liczyć się z wydatkami, oszczędzać i odznaczać się zaradnością. Co prawda to tło jest jedynie... no właśnie tłem tej historii, nie przytłacza jej, ale świetnie oddaje klimat, a dzięki temu na prowadzenie wysuwa się historia Betty, pełna emocji, zawirowań, trudów i miłosnych perypetii.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luna.

Moja ocena:
10/10

środa, 10 czerwca 2026

W świetle latarni

Tytuł: W świetle latarni
Autor: Zofia Mąkosa
Cykl: Pomiędzy (1)
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica

"Wszystko przez Natana. Kolega Józka dotąd nie zwracał na nią uwagi. Ona czasem zerkała na urodziwego Żyda, lecz nie było w tym niczego ponad zwykłą ciekawość. Coś się zmieniło, kiedy niechcący przecięła mu drogę na lodowisku, a on, by ją ukarać, zerwał jej chustkę z głowy i zaczął uciekać."


Jest styczeń 1920 roku. Właśnie skończyła się wojna, a Polska odzyskała niepodległość. To wielka radość i powód do świętowania, ale tutaj odzyskanie niepodległości nie rozwiązuje problemów. Wciąż jeszcze nie wiadomo jak dokładnie mają przebiegać granice, a w Wielkopolskim Trzcielu, gdzie obok siebie mieszkają Polacy, Niemcy i Żydzi dosłownie wrze, bo miejscowość ma zostać przecięta granicą. 


"Początek 1921 roku dla większości poznańczyków to codzienna troska o zdobycie z każdym dniem droższej żywności i niemal niedostępnego opału."

Na zamarzniętych trzcielskich rozlewiskach szesnastoletnia Weronika przypadkiem podcina na lodzie Natana. Młodych ewidentnie do siebie ciągnie, jednak nie wszyscy patrzą na to przyjaznym okiem. W tym samy czasie w Poznaniu, młoda wdowa Joanna, która musi radzić sobie z problemami finansowymi dostaje zaproszenie na spotkanie w eleganckim lokalu. Żadna z kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego, że te z pozoru zwyczajne wydarzenia na zawsze odmienią ich życie. 


"W dniu, kiedy mieszkańcy poznali przebieg granicy, ich twarze były pełne gniewu."

Weronika i Joanna to z pozoru zupełnie różne kobiety. Weronika to dziewczyna ze wsi pracująca od rana do wieczora w gospodarstwie. Z kolei Joanna to skromna młoda wdowa, która spędza szare dni w samotności oszczędzając każdy grosz. Łączy je jednak jedno - pragnienie miłości, pełnego uniesień uczucia i lepszego życia. Polubiłam je obie, ich siłę i odwagę. Łatwo było mi się z nimi utożsamić i wraz z nimi przeżywać ich kłopoty, a także małe chwile szczęścia. Cała powieść była prawdziwą literacką ucztą. Autorka posługuje się przepiękną polszczyzną. Do tego nie zabrakło tu słownictwa gwary poznańskiej, czy nawiązania do regionalnych potraw. Autorce dało się też oddać ducha tamtych czasów, te emocje i napięcie między zamieszkującymi obok siebie narodami, a jednocześnie zachować balans pomiędzy historią a fabularną częścią. Dzięki temu poznawałam tę historię z prawdziwą przyjemnością.

      Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.

                                        Moja ocena:
                                    9/10