czwartek, 25 czerwca 2026

Ludzie malowani

Tytuł: Ludzie malowani. Historia ludzkości w 21 tatuażach
Tytuł oryginału: Painted People. Humanity in 21 Tattoos
Autor: Matt Lodder
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Insignis


"Tatuaż jest sztuką tradycyjną, podobnie jak wiele innych form sztuki ludowej, w związku z czym przekazuje pewne wizerunki i ikonografie przez wieki, a nawet tysiąclecia. Poszczególne wzory często się powtarzają, wykorzystywane jako sposób szybkiego i dosadnego przedstawienia podstawowych i uniwersalnych emocji, takich jak strach, nadzieja i rodzinna bliskość."

Od lat interesuję się historią, ale nie taką skupiającą się na suchych faktach, datach, bitwach, paktach... Ja w historii widzę przede wszystkim człowieka i prze jego pryzmat patrzę na historię. Tym razem miałam okazję spojrzeć na historię ludzi z perspektywy tatuażu.



"Historycy sztuki – tacy jak ja – analizują stare dzieła nie dlatego, że są piękne, tylko dlatego, iż stanowią zachwycające i bezcenne źródła, za których pośrednictwem możemy próbować zrozumieć przeszłość. Obrazy, rzeźby i inne produkty ludzkich rąk ogólnie nazywane przez nas sztuką mówią o ludziach i społecznościach, które je wytworzyły, o czasach i miejscach, w których powstały, i o życiu osób obecnych w chwili ich zaistnienia. A co najważniejsze, mówią nam o nas samych, tu i teraz. O tym, w jaki sposób w naszej epoce, uformowani przez własne niepowtarzalne przeżycia, możemy zrozumieć czasy i doświadczenia innych."

Najstarsze znane tatuaże wykonane zostały ponad pięć tysięcy lat temu. Może wyjdę tu na laiczkę, ale jestem zszokowana tym, ze tatuaże powstawały już tak dawno temu. Dla mnie szok budzą informacje o tatuażach sprzed dwóch stuleci. Historia tatuażu sięga jednak o wiele głębiej. Przez lata powstawały malunki na skórze człowieka w każdym zakątku świata i pełniły one różną rolę. Dziś tatuaż pełni funkcję głównie estetyczną, czasami pełni funkcję buntu, albo jest pamiątką po ważnym dla nas wydarzeniu. Kiedyś miały one funkcje magiczne, ochronne, lecznicze lub oznaczały piętno. Ale nie tylko, bo okazuje się, że tych zastosowań było troszkę więcej. 



"Prawda wygląda tak, że tatuowanie jest jednocześnie czymś starym i nowym. Wzory na każdym wytatuowanym ciele są specyficzne dla danej chwili, a każdy z nich mówi nam coś szczególnego o momencie jego powstania. Ale zasadniczo ta forma sztuki ogólnie nie zmieniła się od tysięcy lat."

Lubię poznawać historie ludzi z różnych perspektyw i właśnie tutaj to dostałam. Poznałam 21 historii o ludziach z tatuażami z różnych epok i różnych warstw społecznych. Osobiście nie jestem fanką tatuaży, na ten moment nie planuję ich mieć, ale też nie przeszkadzają mi u innych. Nie pasjonuję się też tym tematem, ale ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest w niej całkiem spora dawka wiedzy i  liczne ciekawostki. Napisana została w bardzo przystępny sposób. Nie wszystkie historie mnie ciekawiły, ale udało mi się gładko przez nie przebrnąć. Jak się okazało po przeczytaniu tej książki, dosyć dużo wiem o historii ludzi, ale o historii tatuażu w zasadzie nie wiedziałam nic. Sam temat nie jest według mnie do końca  wyczerpany i jeszcze sporo można by tu napisać. Co do okładki to jak dla mnie jest brzydka, ale chyba tez i trochę intrygująca, bo przyciągała wzrok moich współpasażerów w pociągu. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10

piątek, 19 czerwca 2026

Dorośnij

Tytuł: Dorośnij. Zostań rodzicem, na jakiego zasługują twoje dzieci
Tytuł oryginału: Grow Up: Becoming the Parent Your Kids Deserve
Autor: Gary John Bishop
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Insignis

"Jeśli nie umiesz zrezygnować ze sztucznego haju, jaki daje obwinianie innych o własne nieszczęścia, nie znajdziesz w tej książce tego, na co liczysz - ale przeczytaj ją mimo wszystko. Może warto zacząć żegnać się z tym starym, wysłużonym mechanizmem obronnym."


Są tu jacyś rodzice? Chyba każdy rodzic chce dać dziecku wszystko to, co najlepsze. Jak stać się rodzicem na jakiego zasługują dzieci? Jak stać się dobrym rodzicem? To poradnik skierowany niby do rodziców, ale tak na prawdę to każdy człowiek znajdzie w nim coś dla siebie, bo skupia się on na rozliczeniu się z przeszłością. 




"Życie z nieustannie zaciśniętymi zębami nie ma sensu."


Nie mam dzieci i nie planuję ich mieć, nie planuję zostać rodzicem, ale jestem rosłą kobietą, która jeszcze nie rozliczyła się z przeszłością i byłam ciekawa co do zaoferowania ma ta książka. Początkowo spodobało mi się konkretne podejście autora do tematu, bez owijania w bawełnę, tylko szczere fakty. No bomba. Z czasem zaczął mnie drażnić jego język. Dużo wulgaryzmów, które zaczęły mnie odpychać, nachalność i zbyt duże uproszczenia, które wprowadzają w błąd, a nawet w jednym przypadku zauważyłam bezczelne kłamstwo. Autor zachęcając do porzucenia przeszłości, stwierdził, że "bolesne dzieciństwo nie przełożyło się bezpośrednio na to, jak sobie radzisz dzisiaj". No ośmielę się z tym nie zgodzić, szczególnie, że wczorajsza wizyta u psychologa powiedziała mi właśnie, że moje dzieciństwo miało wpływ na to jak teraz wygląda mój związek. Nie mówię, że to jest coś czego mamy się kurczowo trzymać i nie przepracować tego i tylko wszystko zrzucać na problemy w dzieciństwie, bo jak najbardziej trzeba się z tym uporać, ale widać tutaj kłamstwo ze strony autora. Po tym nie byłam w stanie kontynuować czytania. Być może takich głupot było więcej. Oczywiście wcześniej było kilka fragmentów, które uważam za ciekawe i skłaniające do refleksji, jednak po tym kłamstwie nie potrafiłam kontynuować.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
3/10

wtorek, 16 czerwca 2026

Siedem dalekich rejsów

Tytuł: Siedem dalekich rejsów
Autor: Leopold Tyrmand
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: MG

"- Słabo pan zna kobiety, mój przyjacielu. Na dnie najczystszej przyjaźni migoce iskierka kokieterii.
– Słabo zna pani mężczyzn, młoda damo. Na dnie najczystszej choćby przyjaźni tli się płomyczek pożądania. Bez tych płomyczków i iskierek przyjaźń byłaby tylko znajomością.
"


Ewa, historyk sztuki z Warszawy, przyjeżdża do Darłowa, malowniczego portowego miasteczka. Od razu nawiązuje znajomość z Nowakiem, dziennikarzem, mężczyzną bez imienia, z tajemniczą przeszłością. Od tego pierwszego spotkania rodzi się miedzy nimi fascynacja, namiętność, ciekawość, ale tez i swego rodzaju zaciekła rywalizacja, która burzy rodzące się uczucia.


"Wraca się jedynie do tych, których się kocha. Nie wraca się tam, gdzie jest się tylko kochanym. Wraca się wyłącznie do tych, których się kocha. Albo nie wraca się nigdzie i do nikogo. Po prostu jedzie się dalej."

Oboje interesuje to samo - zaginiony w czasie wojny tryptyk Eryka Pomorskiego z pobliskiego kościoła warty krocie. Ewa zdaje się nim interesować zawodowo. Nowak natomiast pragnie go odnaleźć i wywieźć za granicę i uciec z kraju. Rodząca się między nimi miłość może wszystko zniweczyć. 


"Szczęście jest zawsze gdzie indziej."

Jeśli znacie twórczość Leopolda Tyrmanda to, wiecie, że wbrew opisowi, nie jest to romans. Twórczość autora skupia się na realiach powojennej Polski, gdzie ludzi trawi niepokój w obliczu nieuchronnych zmian. Tutaj jest to nad wyraz widoczne, chociaż skryte za, z pozoru, bezsensownymi rozmowami przy kieliszku. Do tego świetne przedstawienie absurdów komunistycznego świata i delikatna kąśliwość. Jedyne czego mi zabrakło to humoru, który już miałam okazję poznać w dziełach autora. Tutaj go nie odczułam zupełnie, a fabuła wydawała mi się odrobinę nużąca. Niemniej jednak bardzo cenię tę pozycję i nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Na uwagę zasługuje również cudowna okładka, obok której nie można przejść obojętnie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
8/10



Błysk

Tytuł: Błysk
Autor: Maja Nowak
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Butterfly



"Pierwszy lot samolotem, pierwszy tak długi pobyt z dala od mojej rodziny i życie na własny rachunek - oto co na mnie czekało. Na rozmyślanie o miłości i tęsknotę przyjdzie jeszcze czas."


Adam wyjeżdża do Irlandii w poszukiwaniu lepszego życia. W Polsce zostawia Olę, dziewczynę, która bardzo źle znosi ich rozłąkę. Dziewczyna ma jednak dołączyć do niego niebawem w Irlandii. Adam szybko zadomawia się w nowym miejscu, znajduje pracę i poznaje Nelę, przy której jego serce zaczyna szybciej bić, a jego myśli przestaje już zajmować Ola...


"Może właśnie o to chodzi w rodzinie - żeby dawać sobie trochę dobra, nawet jeśli wcześniej nic nas nie łączyło."

Nela od dziecka mieszka w Irlandii. Jej mama wyszła za irlandzkiego bogacza i wraz z córką dołączyła do jego rodziny. Mogłoby się wydawać, że dziewczyna ma wszystko o czym tylko może marzyć - pieniądze, opiekę rodziny, piękny wygląd, nienaganny akcent i szerokie perspektywy. Okazuje się jednak, że to nie wszystko. Nela w głębi serca jest Polką, podziwia Polaków, którzy przybyli do Irlandii w poszukiwaniu lepszego życia, na które ciężko pracują i szuka miłości, której jej bardzo brakuje. Gdy poznaje Adama, wydaje jej się, że odnajduje w nim wszystko, o czym przez lata marzyła, ale szybko okazuje się, że chłopak nie jest z nią do końca szczery, a i ona nosi w sobie tajemnice, które mogą zniszczyć wszystko...


"Czy jeśli zmienimy się na lepsze, zapomnimy o tym, do czego jesteśmy zdolni?"

Jak już dobrze wiecie, jestem straszną sroką okładkową, a ta okładka wygląda niczym pocztówka z wakacji. Opis był równie zachęcający. Nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie. Miałam duże oczekiwania i na początku trochę się rozczarowałam. Niezbyt polubiłam Adama. Wydawał mi się jakoś nienaturalnie zdystansowany. Od początku miałam wrażenie, że nie wystarczająco zależy mu na Oli, nie podobał mi się brak zaangażowania wobec niej, potem do tego to zaangażowanie w relację z Nelą też nie przypadło mi do gustu. Przez to wszystko za samą Nelą też nie przepadałam. Byłam pewna, że już do końca książki będę się męczyć. Szybko jednak wszystko się zmieniło. Ola okazała się, przynajmniej dla mnie, nie warta uczuć w niej pokładanych, zbyt niestała w swoich uczuciach. Przez to odpuściłam Adamowi i Neli i szybko przekonałam się, że całkiem fajni z nich ludzie. Polubiłam ich oboje, bardzo mocno im kibicowałam i z przyjemnością śledziłam ich losy. W przeciwieństwie do tego co zobaczyłam na okładce, ta książka to nie jest lekki wakacyjny romans. Są tu pokazane trudy życia Polaków, który wyjechali ze swojego kraju w poszukiwaniu lepszego życia, są problemy z adaptacją w nowym środowisku, prześladowania i dręczenie, a nawet problemy z narkotykami. Momentami miałam wrażenie, że watek romantyczny istniał tylko po to, by rozwijać te problemy i nadawać im jeszcze mocniejszy wydźwięk. Przez to klimat w tej książce był taki twardy i surowy. Niemniej jednak nie uważam tego za mankament, po prostu taki był i chociaż ja wolę lekkie, przyjemne romanse, to cieszę się, że miałam okazję przeczytać coś innego.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Ibis.

Moja ocena:
7/10


niedziela, 14 czerwca 2026

Bez miłości

Tytuł: Bez miłości
Autor: Zofia Mąkosa
Cykl: Pomiędzy (2)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Książnica

"W pamięci ma jeszcze ciepły jesienny wieczór, kiedy podczas spaceru przystanęła przed kawiarnianym ogródkiem. Ktoś grał na pianinie, a goście siedzący przy stolikach przyglądali się parze tańczącej tango na małym podeście. W melodii i ruchach tancerzy kryła się taka namiętność, że zawstydziła się i odeszła. Nie potrafiła jednak zapomnieć nut przesyconych pożądaniem i myśli, że na całym świecie jest tylko jeden mężczyzna, z którym pragnęłaby właśnie tak zatańczyć."


Weronika nosi w sobie dziecko mężczyzny, który zniknął z jej życia. Zdesperowana postanawia poślubić mężczyznę, którego nie kocha - syna bogatego Niemca, Freda Meisingera dotkniętego zespołem stresu bojowego. Podjęcie tej decyzji nie przyszło jej łatwo, ale była to jedyna szansa na godne życie dla niej i jej dziecka.



"Za pieniądze można kupić niemal wszystko, dlatego ludzie marzą, by mieć ich jak najwięcej."

W tym samym czasie Joanna próbuje zapomnieć o mężczyźnie, przy którym jej serce szybciej zabiło i który zataił przed nią informację o rozwodzie. Skupia się na pracy w poznańskim archiwum, jednocześnie uzupełniając wykształcenie. Kontynuuje te z swoją pracę wywiadowczą. Podczas pobytu w Trzcielu poznaje przystojnego Niemca, który wydaje się dobrym remedium na nieszczęśliwą miłość do Stanisława Błońskiego. Nieoczekiwanie nowa znajomość pozwala na rozwikłanie tajemnicy zaginionego złota.


"Wpatrzona w ciemność zapadającą za oknem uświadamia sobie, że wojna jest wieczna. Raz rozpoczęta, nigdy się nie kończy. Zasypia tylko na jakiś czas niczym drapieżnik syty ofiar. Obudzona po latach, rusza na kolejne polowania."

„Bez miłości” to drugi tom serii „Pomiędzy” i jest bezpośrednią kontynuacją "W świetle latarni". Tak jak w poprzednim tomie autorka wplotła losy fikcyjnych postaci w historyczne problemy ziem zachodnich dwudziestolecia międzywojennego. Została przy tym zachowana naturalność. Autorka z dbałością przedstawiła realia tamtych czasów i życie zwykłych ludzi. Dzięki Weronice można poznać jak wyglądała codzienność ludzi na wsi, powtarzalność wykonywanej pracy. Z kolei życie Joanny pokazuje trudy i niebezpieczeństwa życia w mieście. Przy tym dobrze zostały pokazane emocje. Ten tom utrzymany jest w chłodniejszym tomie. Obie kobiety wyrzekły się romantycznej miłości i zamiast słuchać porywów serca, zdecydowały się pójść za głosem rozsądku. Przez to nie ma tu wzniosłych uczuć, ale jest smutek, nostalgia, próba pogodzenia się z losem. Historia zawarta w tym tomie jest świetną kontynuacją serii, która pozostawiła wiele niedokończonych wątków, z którymi, mam nadzieję, niebawem się zapoznam, bo jeszcze w tym miesiącu ukaże się kontynuacja.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.

Moja ocena:
9/10

piątek, 12 czerwca 2026

Anglik w Japonii

Tytuł: Anglik w Japonii. 10 lat w Kraju Wschodzącego Słońca
Tytuł oryginału: Abroad in Japan. Ten years in The Land of the Rising Sun
Autor: Chris Broad
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Insignis

"Koncepcję wabi-sabi (...) najlepiej opisuje stwierdzenie, że jest to akceptacja niedoskonałości i umiejętności dostrzegania piękna w tym, co niepełne i nieidealne. W Japonii najbardziej poszukiwane wyroby rękodzielniczej ceramiki okazują się często asymetryczne, z pozoru prymitywne i skromne w wyrazie. Taka postawa zaznacza się bardzo wyraźnie w japońskim stylu życia."


Chris Broad prowadzi niezwykle popularny kanał na YouTube Abroad in Japan i pokazuje w nim różne aspekty Japonii. Ale wszystko zaczęło się, kiedy po ukończeniu studiów udało mu się zakwalifikować w programie i został nauczycielem języka angielskiego w japońskiej szkole.


"Tym, co sprawia, że udana wycieczka zmienia się w niezapomnianą, są spotkania przytrafiające się nam po drodze."

Pierwsze chwile w Japonii okazały się trudne i stresujące. Chris Broad znalazł się w niewielkim mieście na północy Japonii. Nie do końca tak to sobie wyobrażał. Zaczęła go przejmować obawa o to, że nie zostanie zaakceptowany, że popełni gafy (tak, popełnił ich niemało),że zupełnie sobie nie poradzi. Nie znał ani języka japońskiego ani nie miał umiejętności dydaktycznych. Miał za to sporo zapału i był głodny wiedzy oraz przygód, a to już całkiem sporo.


"Łatwo włóczyć się samemu po mieście, ale to spotkania z nieznajomymi, żenujące czy nie, zostają z nami na zawsze."

Japonia to chyba jedyny kraj w Azji, który mam ochotę zwiedzić, dlatego z dużym zaciekawieniem sięgnęłam po te pozycję. Chris Broad z humorem opisał swój pobyt w Japonii nie szczędząc przy tym refleksji, a nawet i przekleństw. Ta książka jest do reszty przesycona autentyzmem. Czytałam ją zarówno z rozbawieniem jak i refleksją. Najbardziej zapadła mi w pamięć historia o prześladowaniach dzieci w szkołach za to, że chcą się uczyć, że są wybitne. Świetnie zostało to porównane do wbijania odstających gwoździ. Był to dla mnie chyba najsmutniejszy fragment tej książki i taki najbardziej do mnie trafiający. Nie zabrakło tu jednak mnóstwa humoru przez co dosłownie płynęłam przez te wspomnienia i sama nawet nie wiem kiedy dopłynęłam do ich końca. Jak możecie się domyślać, ta podróż była udana.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
8/10

czwartek, 11 czerwca 2026

Ciepłe dłonie

Tytuł: Ciepłe dłonie
Tytuł oryginału: Värma händer
Autor: Katarina Widholm
Cykl: Saga o Betty (2)
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Luna

"Wiesz, dawniej, kiedy tyle mówiłaś o miłości, uważałam, że przesadzasz - powiedziała. - Sądziłam, że w życiu najważniejsze są spokój i bezpieczeństwo. Ale teraz wiem, że to miłość pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. Czułość, jaką okazuje ukochana osoba, daje taką siłę, że łatwiej wytrzymać szarą codzienność. Och, Betty! Dlaczego za niego wyszłaś, skoro pokochałaś innego?"

Betty marzyła o wielkiej miłości, nawet taka znalazła. Mężczyzna jednak zniknął, a w związku z konsekwencjami z jakimi musiała się mierzyć, wyszła za mąż za mężczyznę, którego nie kochała. Życie z Carlem Axelem okazało się koszmarem. Ciągłe awantury, wyzwiska, do tego podejrzani znajomi i problemy finansowe i z alkoholem coraz bardziej utrudniają jej życie.


"- Byłaś taka odważna, Betty... - odezwała się po chwili. - Ale wyszłaś za kogoś, kogo się boisz."

Pewnego dnia Axel też odchodzi. Betty porządkując jego rzeczy odkrywa listy od Martina, które do niej pisał. Okazuje się, że wbrew temu co myślała, jej ukochany żyje i próbował ją odnaleźć. Dzięki pomocy przyjaciela Betty dowiaduje się, że mężczyzna mieszka tylko kilka godzin jazdy pociągiem od Sztokholmu. Betty jest wściekła, że nie wiedziała o tym wcześniej, że zmarnowała tyle czasu, obawia się ich spotkania po tylu latach, ale pragnienie, by znów go zobaczyć, okazuje się silniejsze od wszystkiego innego...


"Nie trać cza... czasu na mężczyzn, którzy nie... są ciebie wa... warci!"

Kiedy zaczynałam czytać tę powieść nie sądziłam, że aż tak będę się utożsamiać z Betty. Betty to kobieta, która przeżyła nieszczęśliwą miłość, straciła ukochanego, a potem odnalazła i... godziła się na upokorzenia w imię tej miłości. Była gotowa poświęcić wszystko dla choćby jednego okrucha. Chyba każdy kto przeżył nieszczęśliwą miłość, dobrze wie o czym mówię. Ale ta powieść jest nie tylko o miłości. Widać tu wyraźny feminizm. Betty stoi na czele wydawnictwa, świetnie radzi sobie w pracy, mimo trudności jakie stawia przed nią praca, do tego łączy to z obowiązkami matki i pani domu. Uwielbiałam tą jej zaradność i wiedziałam, że to w końcu pozwoli jej stanąć na nogi. Do tego jeszcze mamy tu piękne tło historyczne, 1942 rok i trudy z nim związane. W Europie szaleje wojna i wszystko, łącznie z żywnością, jest reglamentowane. Trzeba liczyć się z wydatkami, oszczędzać i odznaczać się zaradnością. Co prawda to tło jest jedynie... no właśnie tłem tej historii, nie przytłacza jej, ale świetnie oddaje klimat, a dzięki temu na prowadzenie wysuwa się historia Betty, pełna emocji, zawirowań, trudów i miłosnych perypetii.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luna.

Moja ocena:
10/10

środa, 10 czerwca 2026

W świetle latarni

Tytuł: W świetle latarni
Autor: Zofia Mąkosa
Cykl: Pomiędzy (1)
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica

"Wszystko przez Natana. Kolega Józka dotąd nie zwracał na nią uwagi. Ona czasem zerkała na urodziwego Żyda, lecz nie było w tym niczego ponad zwykłą ciekawość. Coś się zmieniło, kiedy niechcący przecięła mu drogę na lodowisku, a on, by ją ukarać, zerwał jej chustkę z głowy i zaczął uciekać."


Jest styczeń 1920 roku. Właśnie skończyła się wojna, a Polska odzyskała niepodległość. To wielka radość i powód do świętowania, ale tutaj odzyskanie niepodległości nie rozwiązuje problemów. Wciąż jeszcze nie wiadomo jak dokładnie mają przebiegać granice, a w Wielkopolskim Trzcielu, gdzie obok siebie mieszkają Polacy, Niemcy i Żydzi dosłownie wrze, bo miejscowość ma zostać przecięta granicą. 


"Początek 1921 roku dla większości poznańczyków to codzienna troska o zdobycie z każdym dniem droższej żywności i niemal niedostępnego opału."

Na zamarzniętych trzcielskich rozlewiskach szesnastoletnia Weronika przypadkiem podcina na lodzie Natana. Młodych ewidentnie do siebie ciągnie, jednak nie wszyscy patrzą na to przyjaznym okiem. W tym samy czasie w Poznaniu, młoda wdowa Joanna, która musi radzić sobie z problemami finansowymi dostaje zaproszenie na spotkanie w eleganckim lokalu. Żadna z kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego, że te z pozoru zwyczajne wydarzenia na zawsze odmienią ich życie. 


"W dniu, kiedy mieszkańcy poznali przebieg granicy, ich twarze były pełne gniewu."

Weronika i Joanna to z pozoru zupełnie różne kobiety. Weronika to dziewczyna ze wsi pracująca od rana do wieczora w gospodarstwie. Z kolei Joanna to skromna młoda wdowa, która spędza szare dni w samotności oszczędzając każdy grosz. Łączy je jednak jedno - pragnienie miłości, pełnego uniesień uczucia i lepszego życia. Polubiłam je obie, ich siłę i odwagę. Łatwo było mi się z nimi utożsamić i wraz z nimi przeżywać ich kłopoty, a także małe chwile szczęścia. Cała powieść była prawdziwą literacką ucztą. Autorka posługuje się przepiękną polszczyzną. Do tego nie zabrakło tu słownictwa gwary poznańskiej, czy nawiązania do regionalnych potraw. Autorce dało się też oddać ducha tamtych czasów, te emocje i napięcie między zamieszkującymi obok siebie narodami, a jednocześnie zachować balans pomiędzy historią a fabularną częścią. Dzięki temu poznawałam tę historię z prawdziwą przyjemnością.

      Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.

                                        Moja ocena:
                                    9/10

poniedziałek, 8 czerwca 2026

365 dni świadomości

Tytuł: 365 dni świadomości
Autor: Dorota Puzio
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 442
Wydawnictwo: wydano nakładem autora

"Wiele osób posiada podświadome programy na temat cierpienia, powtarzane przez wieki, które nie wspierają naszego rozwoju na ten moment, przykładowo: cierpienie uszlachetnia, przez cierpienie do Boga.
Wcale nie musimy cierpieć, aby czuć się kochanym przez Boga."




Kiedy zaczynają nas przygniatać ciężary dnia codziennego, zaczynamy zapominać o tym co dobre. Nie raz rozpoczynałam przez wielu psychologów zalecane praktyki wdzięczności. Zaczynałam na koniec dnia wymieniać rzeczy, za które jestem wdzięczna. Po jakimś czasie miałam zobaczyć zbawienny wpływ tych praktyk. Nie przeczę, że przynosi on korzyści i widzimy wiele dobra, ale ja zapominałam o tej praktyce już po kilku dniach...


"To, co najbardziej blokuje życie w pełni, to lęk. Pełnia życia natomiast to czerpanie z tego, co życie ma do zaoferowania."

Myślę, że każdy ze mną się zgodzi w tym, że potrzebujemy w życiu jak najwięcej dobra i pozytywnych myśli. Ta książka nam to daje. 365 dni świadomości to książka, której nie czyta się od deski do deski w kilka dni. To książka, którą czyta się przez cały rok. Autorka zamieściła tu mądre myśli na każdy dzień. Każda jest, można powiedzieć, że z innej parafii, bo mamy tu myśli o odpuszczaniu, o działaniu mimo przeciwności, o pozbyciu się zazdrości, o uwalnianiu złych emocji, o dotrzymywaniu danego słowa sobie... Każda dotyczy czegoś innego, każdego dnia można skupić się na czymś innym i nauczyć działania w tym obszarze, a później, jako całość na prawdę daje wiele dobrego dla samoświadomości. 


"Pamiętaj, że każdy dzień jest nową możliwością na stworzenie takiego życia, jakiego pragniesz."

Warto jest pomyśleć o sobie, poznać siebie lepiej, swoje myśli i emocje. To tylko chwila dziennie, a może wiele mienić. Sentencje najlepiej czytać każdego dnia, żeby wejść w dzień z dobrym nastawieniem i uważnością, by budować własną świadomość. Może to też być wieczorem poprzedniego dnia lub w ciągu dnia, bo najważniejsze jest to, by korzystać z tych lekcji, a nie by czekać na odpowiednią porę dnia. Sama wiem, że kiedy spieszymy się rano do pracy nie zawsze mamy czas, by zasiadać do książki, nawet jeżeli miałoby nam to zająć tylko chwilkę, a tu najważniejsza jest systematyczność. Autorka przygotowała na każdy dzień inną myśl, ale każdego dnia przepracowane wprowadzają ogromne zmiany, budują świadomość, asertywność, pewność siebie, czułość i łagodność wobec siebie. Czasami miałam wrażenie, że czytam oczywistości, ale jednak wcześniej nie zwracałam na nich uwagi. Najlepsze w tej książce jest to, że autorka nie narzuca nam jakiejś słusznej drogi, nie każe robić tego czy tamtego, ale po prostu uświadamia w różnych aspektach, a my sami wybieramy jak na to zareagujemy, w jaki sposób z tego skorzystamy. Z czystym sercem polecam ją każdej kobiecie, która chce zwiększyć swoją świadomość. 

Za książkę serdecznie dziękuję autorce.

Moja ocena:
10/10

piątek, 5 czerwca 2026

Nieoswojone Ptaki

Tytuł: Nieoswojone ptaki
Autor: Maria Rodziewiczówna
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: MG

"- Różnie bywa w małżeństwie! - ujęła się za swój stan wdowa.
- A pewnie, że różnie! - ucięła nieprzejednana stara panna. - Albo żona zamęczy męża, jak ty, albo mąż zamęczy żonę, jak lada dzień będzie u Stankarów.
- No a ci, którzy dożyją wspólnej starości?
- Ba, wojny bywały i trzydziestoletnie. Zależy od sił i wytrwałości."

Tola to młoda dziewczyna, która została wychowana przez swojego wuja na łonie natury, z dala od ludzi i konwenansów. Żyła jak w raju, kochała swoje miejsce, zwierzęta i kochała wuja. Pokochała też Jana, niezbyt majętnego malarza i mimo sprzeciwów ukochanego wuja postanowiła wyjść za niego.



"
Nie kładź słowika gwałtem do klatki bo śpiewać ci nie będzie."

Rzeczywistość jednak przerosła młode małżeństwo. Odcięci od środków bogatego wuja, z małym dzieckiem i rosnącymi wydatkami, zaczęli coraz bardziej się od siebie oddalać, a miłość zaczęła wygasać. Jan nie potrafił znieść ograniczenia artystycznej swobody i oskarżał o swój zły los Tolę, która choć nieszczęśliwa, nie mogła go opuścić, gdyż nie zezwalały na to ówczesne normy moralne. Dopiero, pozostawiona przez męża, okazało się, że sama i przy pomocy życzliwych ludzi, świetnie daje sobie radę w życiu.


"Pani szlocha jakby Opatrzności Boskiej nie było na świecie."

Twórczość Marii Rodziewiczówny jest mi bardzo dobrze znana. Porusza ona problemy młodych ludzi, młodych serc, pokazuje piękno miłości, ale i trudy życia i chociaż jest osadzona w XIX wieku to, tematyka wciąż jest bardzo aktualna. To co tutaj wysuwa się na pierwszy plan to tragiczne życie kobiet w ówczesnych realiach. Kobiety, mimo ogromu nieszczęścia jakiego doświadczały w małżeństwie, nie mogły opuścić męża, musiały wszystko dzielnie znosić - biedę, upokorzenia, zdrady, przemoc... Ulżyło mi, kiedy mąż zostawił Tolę, widziałam jak powoli staje na nogi, jak z nieszczęśliwej, zagubionej dziewczyny staje się pewną siebie i zaradną kobietą. Cała powieść utrzymana jest w dosyć ponurym tonie, nie brakuje tu jednak satysfakcji z pracy i doceniania małych sukcesów. Nie króluje tutaj miłość i romantyczne uniesienia, ale ciężka praca i solidarność kobieca. To trochę inna odsłona twórczości autorki, z jaką do tej pory się nie spotkałam, ale warto było ją poznać i wiele przy tym przemyśleć.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
8/10

środa, 3 czerwca 2026

Spacer po emocjach

Tytuł: Spacer po emocjach
Autor: Dominika Pawlik-Pyda
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 248
Wydawnictwo: Sensus

"To, co niesiesz, nie jest przypadkowe. Na część bagażu nie masz wpływu. Jednak to nie jest też tak, że musisz płynąć bezczynnie na fali tego, co Cię ukształtowało. Możesz podjąć wyzwanie - często niełatwe i wymagające - by finalnie móc na tej fali płynąć w kierunku dobrego życia, a dobre życie warte jest starania."


Też masz wrażenie, że świat przyspieszył i wciąż tylko przyspiesza, z każdym dniem przybywa coraz więcej pracy, obowiązków i problemów, a do emocjonalnego bagażu, który dźwigasz wkładasz coraz więcej obciążenia? Jeśli tak to, zapraszam na spacer po emocjach.


"Każdy z nas ma jakiś plecak. Warto zajrzeć do jego środka. Zatrzymać się i zdecydować, co dalej zrobić z jego zawartością."

Emocje towarzyszą nam przez całe życie, gromadzą się w naszym ciele, dźwigamy ich niczym przeładowany plecak. Nieprzepracowane, nierozpoznane zaczynają coraz bardziej ciążyć. Wszystko zależy od naszej świadomości, od dobrego poznania emocji, bo nie da się przejść bez nich przez życie i chociaż bywają ciężkie, są też pozytywne i pełnią wiele ważnych funkcji. Są jak posłaniec - zamykając się na nich, można przegapić wiele ważnych wiadomości.


"Regeneracja nie jest luksusem. To nie fanaberia ani przywilej dla nielicznych. To podstawowy warunek zdrowia psychicznego, fizycznego i jakości naszych relacji." 


Wybierz się na spacer, ale nie taki zwykły po mieście czy po parku, ale po emocjach. Poznaj je, poczuj i postaraj się je zrozumieć. Autorka świetnie je opisuje i tłumaczy to co niezrozumiałe, spokojnie, lekko, bez zbędnego nadęcia czy medycznego bełkotu. Poradnik został podzielony rozdziały, dzięki czemu cała wiedza została dobrze uporządkowana, a na końcu każdego z nich umieszczone zostały ćwiczenia. Największym atutem jest to, że książka niczego nie narzuca, pozwalając na swobodne odnalezienie się w niej i wybraniu własnej drogi. Jest idealna do zapoznania się ze swoimi emocjami i lepszego poznania siebie. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sensus.

Moja ocena:
9/10


poniedziałek, 1 czerwca 2026

Iliada

Tytuł: Iliada
Autor: Homer
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: MG

"Na co się mamy dręczyć? Próżne nasze smutki,
Żadne z nich dobre dla nas nie wynikną skutki.
Smutek dostali ludzie od bogów podziałem
Oni się tylko cieszą szczęściem doskonałem.
"


Co zapoczątkowało jedną z najsłynniejszych wojen owianą licznymi mitami? Według mitologii przyczyną wojny był spór o najpiękniejszą. Trzy boginie – Hera, Atena i Afrodyta pokłóciły się o to, która z nich jest najpiękniejsza. Rozjemcą w tym sporze miał być Parys. Każda z bogiń starała się go przekupić. Parys wybrał Afrodytę, która obiecała mu Helenę, żonę króla Sparty Menelaosa. Pod jego nieobecność, Parys, królewicz trojański porwał Helenę, co doprowadziło do wojny, w którą wmieszali się także bogowie.


"Głupi dopiero widzi nieszczęście po szkodzie."

Wojna trwała dziesięć lat, a Iliada opisuje ostatnie jej walki. Achilles, rozgniewany na Agamemnona za odebranie mu kochanki Bryzeidy, porzuca walkę. Prosi nawet swoja matkę, by wybłagała u Zeusa pomoc dla Trojańczyków. Zeus zsyła Agamemnonowi sen mający go skłonić do szturmu na Troję, ten jednakże zamierza pokonać przeciwników podstępem. Dochodzi do bitwy, jednak zostaje ona przerwana, by mógł odbyć się pojedynek Menelaosa (męża Heleny) z Parysem. Pojedynek niczego jednak nie rozstrzyga, bo w kluczowym momencie interweniuje sama Afrodyta, a zawieszenie broni kończy strzał z łuku raniący Menelaosa. Walka obu stron rozpoczyna się na nowo.


"Nigdy się wielkie serce uporem nie rządzi."

Iliady raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Ja miałam to szczęście, że nie była ona moją lekturą szkolną, a obowiązkowe były tylko fragmenty. Nie będę Was okłamywać, to jest bardzo trudna lektura, pisana archaicznym językiem, czasami ciężko jest zrozumieć sens czytanego fragmentu. Niemniej jednak czyta się ją o wiele przyjemniej dla siebie samego niż z przymusu w szkole, z nauczycielem za plecami. No i oczywiście nie mogę nie wspomnieć o przepięknym wydaniu w twardej oprawie i pięknymi ilustracjami w środku. Jestem w nim zakochana, jest najpiękniejsze jakie do tej pory widziałam.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
7/10

środa, 27 maja 2026

Daleko od domu

Tytuł: Daleko od domu
Tytuł oryginału: 
Autor: Danielle Steel
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Luna

"Marianna wiedziała, że jej ojciec był człowiekiem rozumnym, inteligentnym, obdarzonym zdrowym rozsądkiem i mocnym poczuciem sprawiedliwości. Jego oburzenie wobec nienawiści Hitlera do Żydów i jego okrutnej determinacji, by ich eksterminować, oraz innych, zawsze brutalnie realizowanych poglądów było w pełni uzasadnione. Wiedziała teraz, że miał rację: działania Führera sprawiły, że Niemcy upadły na kolana w tej wojnie."


Arielle von Auspeck jest w połowie Francuzką, a w połowie Niemką. Wraz z mężem, emerytowanym pułkownikiem niemieckiej armii, wiedzie wystawne i luksusowe życie. W 1944 roku przybywa do Hotelu Ritz w Paryżu. Mąż ma dołączyć do niej wkrótce. Niedługo później dowiaduje się, że już nigdy więcej nie zobaczy ukochanego. Mężczyzna zostaje zastrzelony po udziale w Operacji Walkiria – nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu. Dla własnego bezpieczeństwa Arielle musi ukryć swoją tożsamość, opuścić Paryż i uciec do Normandii. 


"Oddanie ojca własnym zasadom, jego gotowość umrzeć za nie oraz lęk o życie matki wywróciły świat Marianny do góry nogami. Zmuszona była ponownie przemyśleć swoje uczucia wobec Hitlera i jego polityki, której brutalna rzeczywistość nagle stała się nie do pominięcia."

Arielle po zerwaniu kontaktów z dziećmi i krewnymi ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem w małym miasteczku. Mieszka w skromnym, małym pokoiku i pracuje w sklepie. Tam poznaje Sébastiena, którego żona i córka zostały deportowane kilka lat wcześniej. Miedzy nimi rodzi się przyjaźń i wspólne poczucie celu. Podejmują się walki przeciwko okupantowi w ramach ruchu oporu, próbując jednocześnie odnaleźć swoich bliskich.


"Wojna pokazała nam, co się liczy. Nasz dzieci, nasze życie, ludzie, których kochamy. Rzeczy materialne zawsze można wymienić, kupić albo sprzedać. Reszty nie."

Każda historia, której fabuła toczy się w czasie II Wojny Światowej naznaczona jest bólem i cierpieniem i nie należy do najłatwiejszych powieści. Ale zazwyczaj mamy do czynienia z ofiarami narodowości prześladowanych - Polacy, Żydzi, Czesi... Tutaj autorka świetnie pokazała to, że Niemcy również ponosili straty i mierzyli się z wieloma trudami. Nie będę wchodzić tu w szczegóły, by nie zdradzić zbyt wielu szczegółów, ale wiele już widać po samym mężu Arielle, który sprzeciwił się władzy Hitlera, został rozstrzelany, Arielle musiała uciekać, bo mogłaby podzielić jego los, mimo że o planach spisku nie miała pojęcia. Ich dzieci, gdyby nie ich zaangażowanie po stronie niemieckiej, również odczułyby skutki. Zwykli mieszkańcy Niemiec również nie mieli łatwego życia, skutki ekonomiczne wojny odcisnęły nich duże piętno. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką przedstawiająca II WŚ właśnie z tej perspektywy. Urzekły mnie tu przemyślenia Marianny, córki Arielle, o poświęceniu ojca, o negatywnym spojrzeniu na Hitlera, o tym, że kocha swoją ojczyznę, ale nie jej przywódcę. Jej postawa, a także i jej rodziców pokazała, że nie wszyscy Niemcy byli źli, że w wielu osobach całkiem mocno żyło człowieczeństwo. Sama powieść została bardzo dobrze napisana, bardzo często wylewały się z niej różnorakie emocje, niemalże można je było poczuć na własnej skórze. Autorka świetnie łączyła różne wątki, pokazując tę historię z różnych perspektyw. Było tu wszystko złość, smutek, żal, niezwykła siła i determinacja, strach i odwaga, a nawet miłość. Momentami czułam się nimi przytłoczona, ale na ogół powieść czytało mi się lekko. I zdecydowanie polecam ją przeczytać.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Luna.

Moja ocena:
8/10
 



czwartek, 21 maja 2026

Błękitne koperty

Tytuł: Błękitne koperty
Autor: Marta Jednachowska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Novae Res

"-Nie ma czegoś takiego jak negatywne emocje - przerwała mi. - Wszystkie emocje są potrzebne. Wszystkie chcą nam coś powiedzieć. Niektóre są mniej, a drugie bardziej przyjemne. Jednak wszystkie niosą dla nas określoną informację. Mówiła pani o złości. Owszem, sama złość może być destrukcyjna, ale może nam też dać siłę do działania. Co chce pani z tą emocją zrobić?"

Co roku, w dniu swoich urodzin, Łucja otrzymuje tajemnicze listy. Zawsze wyglądają podobnie – mają błękitną kopertę, złote zdobienia, lekki zapach lawendy i tego samego nadawcę - anonimową przyjaciółkę, która zdaje się wiedzieć o życiu kobiety więcej, niż ona sama, a do tego opisuje rzeczy, które dopiero się wydarzą. Przez lata ta korespondencja była sekretem Łucji, nikomu o niej nie powiedziała. Dopiero po wielu latach postanawia pokazać ją swojemu narzeczonemu Przemkowi, ale okazuje się, że błękitnych kopert nie ma.


"- To ci się tylko wydaje - szepnęłam do siebie. - Tam nic nie ma."

Pudło z kopertami nieoczekiwanie znika, a ukochany informuje ją, że… nigdy tak naprawdę nie istniało. Zagubiona Łucja postanawia wybrać się na terapię, szczególnie, że nękają ją niepokojące halucynacje, przez co zaczyna wątpić, czy to, czego przez lata doświadczała, wydarzyło się naprawdę. Tylko terapia może pomóc jej znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania. Bo czy rzeczywiście oszalała i tajemnicze listy są jedynie wytworem jej wyobraźni czy ktoś chce, żeby uwierzyła, że traci rozum?


"- To tylko twoja wyobraźnia - powtarzałam szeptem. -Zaraz tam wrócisz i wszystko będzie normalnie."

Zupełnie nie wiem co napisać. To jedna z tych powieści, które najlepiej smakują, jeśli wcześniej nie wie się o nich zbyt wiele, a po przeczytaniu jeszcze długo się o nich myśli. Tak, ta historia zdecydowanie zaszła mi za skórę. Czytałam ją w dużym napięciu próbując przewidzieć jak potoczą się losy bohaterki i odkryć co jest prawdą, a co manipulacją. Początkowo nie było to takie łatwe, bo fabułę śledziłam z perspektywy bohaterki, wiedziałam tyle samo co ona i tak samo jak ona miałam totalny mętlik w głowie. Nie wiedziałam czy wierzyć Przemkowi w to, że te listy nigdy nie istniały, że Łucja ma jakieś halucynacje, czy może jednak wierzyć, że były prawdziwe i faktycznie pisał je ktoś kto znał przyszłość. Obie wersje budziły moje wątpliwości, o ile wersja Przemka o wyobrażeniu sobie przez Łucję listów wydaje się w miarę logiczna to już sam Przemek nie budził u mnie zaufania, a z drugiej strony listy przepowiadające przyszłość, które nagle zniknęły też nie brzmiały realnie. Początkowo wszystko wydaje się jedną wielką niewiadomą, później, po kilku rozdziałach już wiele wiadomo, więcej niż bohaterka wie sama. Potem to już jest podróż u boku bohaterki i kibicowanie, by sama odkryła prawdę, która jest dla niej jeszcze tajemnicą. A pomóc jej w tym mogą tylko owe tajemnicze błękitne koperty. Jeśli macie ochotę na wciągającą, pełną napięcia historię skłaniającą do refleksji to jest to idealna pozycja dla Was.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Noave Res.

Moja ocena:
8/10 
 

niedziela, 17 maja 2026

Świat według Cunk

Tytuł: Świat według Cunk
Tytuł oryginału: The World According to Cunk
Autor: Philomena Cunk
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Insignis

"Po czterech długich latach pełnych tego rodzaju wydarzeń Północ wygrała. Niewolnicy w końcu zostali uwolnieni i reszta Amerykanów zaczęła traktować ich jak równych sobie. Tak jakby. Niewolnictwo się skończyło. Prawie. Dzisiejsze niewolnictwo jest znacznie bardziej humanitarne i dotyczy tylko dzieci pracujących w fabrykach odzieży i telefonów, czego na szczęście nie widzimy. A kto nie lubi ubrań i telefonów?"

Interesujecie się historią? Grekami, Rzymianami, średniowieczem, a może wojną secesyjną w Ameryce, czy taką bardziej współczesną jak druga wojna światowa czy komunizm? Ja tak. A może Was nie do końca interesuje, bo trafiliście w szkole na wredna starą historyczkę, w długich spódnicach, grubych swetrach i dużych okularach i skutecznie Was zniechęciła do tej tematyki. Już spieszę z rozwiązaniem. Oto Świat według Cunk.


"Instagram to teraz jedyne pewne źródło wiedzy na temat tego, jak wygląda wasz ex i co wszyscy jedzą. Odpowiedź na oba pytania brzmi: rozgniecione awokado."

Wszystko zaczyna się od jaskiniaków, jaskiniaczek i jaskinioosób, którzy wynaleźli zbieranie polowanie i rysunki na ścianie. Później były kolejne wynalazki - pismo, pieniądze, koło, podatki, wojna, religia i wiele innych wynalazków. Pojawiały się kolejne cywilizacje. Wynalazki. Wojny. Podboje. Epidemie. I tak cały czas. Aż wszystko kończy się na 2024 roku.




"W tamtych czasach nie było żadnych rozrywek, więc ludzie nie bardzo wiedzieli, co zrobić, żeby się rozerwać. Doszli do wniosku, ż przyglądanie się, jak kat wypruwa człowiekowi wnętrzności, może okazać się całkiem zabawne. W dzisiejszych czasach, gdy masy chcą zobaczyć, jak ktoś jest publicznie rozszarpywany na strzępy, zaglądają po prostu do mediów społecznościowych."

To nie jest typowa książka historyczna, z faktami datami i właściwym ciągiem przyczynowo-skutkowym. Chociaż wiele o historii świata można się z niej dowiedzieć, jest to przede wszystkim satyra. Autorka w zabawny sposób, często przy tym przekręcając nazwiska, nazwy miejsc i w ogóle mnóstwo słów, przedstawia historię świata. Jest to książka skierowana raczej dla starszych czytelników, zawiera bowiem wiele podtekstów i trochę wulgaryzmów oraz przekleństw. Jest przez to bardzo dosadna, nie chowa się za subtelnościami, ale z tego względu niezbyt nadaje się dla młodszych czytelników lub osób, które nie przepadają za takim stylem. Ja sama mam mieszane uczucia wobec tej książki ale z trochę innych powodów niż wulgarny język. Autorka różny sposób omówiła różne rozdziały. Część opisała bardzo trafnie, wręcz poruszająco, jak o wcześniej wspomnianym w cytacie niewolnictwie czy rozszarpywaniu w mediach społecznościowych, a także (niewspomnianym) komunizmie. O wojnach i ich tragediach również pisała z dużym smakiem i trafnymi uwagami. Momentami jednak było nudno, tematy zostały bardzo spłaszczone, jak np. o autorach, a w szczególności Jane Austen, o której można wiele ciekawego napisać. Niemniej jednak uważam, że warto ją przeczytać zarówno dla dobrej zabawy jak i zwrócenia uwagi na wiele bolączek współczesnego świata.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10