sobota, 31 października 2020

Grzeszny Zdobywca

Tytuł: Grzeszny Zdobywca
Tytuł oryginału: Dirty Sexy Player
Autor: Laurelin Paige
Cykl: Seksowny Duet (1)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Kobiece

"Niewielkie słowo jak na początek tak olbrzymiego przedsięwzięcia. Ale nawet największa podróż zaczyna się od jednego kroku. Nawet rzeka Missisipi miała swój początek w jakimś niewielkim, bulgoczącym źródełku."

 

Weston King wiele zawdzięcza swojemu przyjacielowi i wspólnikowi Donovanowi, dlatego zgadza się na jego niedorzeczną propozycję biznesową. Ofertą było małżeństwo, w wyniku którego ma zbić niezły interes. Od tej chwili jego życie zmieni się nieodwracalnie.

 


"Po prostu lubiłem kobiety. Kropka."


Elizabeth jest w trudnej sytuacji. Jej ojciec nie żyje, a firma, która powinna należeć do niej, jest poza jej zasięgiem, do czasu aż wyjdzie za mąć. Dziewczyna zamierza oddać swojego dziedzictwa bez walki i postanawia znaleźć mężczyznę, który jej w tym pomoże. Aranżowany ślub wydaje się świetnym rozwiązaniem, jednak tych dwoje różnią się od siebie jak ogień i woda, a każde ich spotkanie opatrzone jest kłótnią. Muszą oczywiście przekonać wszystkich, że to wszystko jest prawdziwe, a to nie będzie łatwe.

 


"Mimo wszystko miałem jednak pewien typ.
Inteligentne."

To nie moje pierwsze spotkanie z autorką, ale za to najbardziej udane. Po książki Laurelin Paige wiem, że mogę sięgać w ciemno i się nie zawiodę. Tutaj autorka przeszła samą siebie. Jej powieści charakteryzują się dosyć dużym erotyzmem i mocnymi scenami. Tutaj było... delikatniej. I tym bardziej mi się podobało. Nie było przesady ale nie było też nudno. Było dużo scen erotycznych, od których aż robiło się gorąco. Styl jak zwykle idealny, dzięki czemu czytało się cudownie, a książka tak mnie wciągnęła, że nie potrafiłam jej odłożyć, pomimo że byłam w trakcie zajęć online.

 

Za książkę gorąco dziękuję Wydawnictwu Kobiece.
 
Moja ocena:
10/10

 

piątek, 30 października 2020

Sekret Mojego Męża

Tytuł: Sekret Mojego Męża
Autor: Julia Furmaniak
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 375
Wydawnictwo: Novae Res

"- Masz żonę -powiedział do siebie obojętnie, spoglądając na przeciętną brunetkę posyłającą mu śmiech ze zdjęcia. - Czego więc chcesz od mojej? - dodał, chwytając kolejne zdjęcie przedstawiające Kubę z córkami. Pobieżnie obejrzał pozostałe fotografie."

 

Natalia wiedzie zwyczajne życie. Od kiedy urodziła dzieci, wkradła się w nie rutyna. Kobieta prowadzi własną kwiaciarnię i stara się łączyć z pracą obowiązki macierzyńskie. Kocha swojego męża Adama i docenia luksus, który jej zapewnia. Z czasem jednak zaczyna doskwierać jej nuda, jaka zdominowała ich życie.


 "Niestety, mój drogi, nie masz jeszcze takiej władzy, by kontrolować ludzkie myśli." 

W nudne życie Natalii wkracza pierwsza miłość. Kuba, choć ma żonę i dzieci, to daje jej do zrozumienia, że żałuje ich rozstania. Dla Natalii samotne wieczory spędzone na pisaniu wiadomości i flircie z chłopakiem z przeszłości stają się odskocznią od codziennej monotonii. Los szykuje jej więcej niespodzianek, bo wkrótce wyjdą na jaw tajemnice męża, a świat, który znała wywróci się do góry nogami, a ona na nowo będzie musiała poznać człowieka, z którym spędziła ostatnie lata.


"Zadaję pytania, które nigdy nie powinny paść."

Kiedy zaczęłam czytać tą książkę to wydawała mi się taką zwykłą, nudną trochę obyczajówką. Trochę się zdenerwowałam, bo przecież to miał być erotyk. No, ale nic, czytam dalej. I zaczęły się flirty, zapowiedź jakiegoś romansu. Bardzo polubiłam Kubę, Adam denerwował mnie, bo był despotyczny. Bardzo cenię sobie partnerstwo, a Natalia w tym małżeństwie była jakby na drugim planie, musiała się dostosowywać. Kuba z kolei adorował ją, starał się zaimponować, nie zawsze grał czystko i flirtował. Do Adama odrobinę przekonałam się dopiero pod koniec, kiedy pokazał swoją prawdziwą naturę i gdyby nie to, że nadal był despotyczny, to pewnie o wiele bardziej by mi się podobał. Wróćmy jeszcze do tego, że miał to być erotyk, a dla mnie to nadal bardziej powieść obyczajowa. Były tu sceny erotyczne, ale nie było ich za wiele i nie były jakoś szczególnie porywające jak na erotyk. Zakończenie jednak sugeruje, że to nie koniec tej historii i liczę, że dopiero w kontynuacji zacznie dziać się więcej.

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

 Moja ocena:
7/10
 

czwartek, 29 października 2020

Historia Archeologii

Tytuł: Historia Archeologii
Tytuł oryginału: Archeology. The essential guide to our human past
Autor: Paul Bahr
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Arkady

"Archeologia to rozległa i zróżnicowana dziedzina wiedzy, badająca wszystko: od prymitywnych kamiennych narzędzi sprzed trzech milionów lat po śmieci wyrzucone zaledwie wczoraj. Obejmuje cały świat, od morskiego dna po szczyty gór i od dżungli po pustynie."

 

Tym krótkim cytatem nakreśliłam Wam czym zajmuje się ta nauka. Archeologia jest mi szczególnie bliska i nawet miałam zamiar ją studiować, ale ostatecznie skończyło się na samej historii. Uwielbiam ją, bo to właśnie dzięki niej możemy na własne oczy zobaczyć jakimi narzędziami posługiwali się nasi przodkowie, w jaki sposób byli grzebani po śmierci i na jakim poziomie rozwinięta była ich kultura. A to tylko nieliczne przykłady...

 


  "Przeszłość stała się - pod wieloma względami - wielkim biznesem." 

Historia Archeologii to podróż po wykopaliskach i odnalezionych miejscach, przedmiotach, szczątkach kości od tych, które występowały najwcześniej do tych najpóźniejszych. Spodziewałam się bardziej, że będą tu pierwsze znaleziska i jak stopniowo kreowała się ta dziedzina nauki. A dostałam wszystko w porządku chronologicznym jak to odbywało się w historii od pojawienia się człowieka. Czy to dobrze? Właściwie tak, bo wszystko zostało uporządkowane, nie ma tu nic chaotycznego i łatwo wszystko zrozumieć, ale z drugiej strony jestem rozczarowana, bo liczyłam, że zobaczę jak kształtowała się archeologia, jakie narzędzia stosowano, kiedy je wprowadzano, poznam postaci najwybitniejszych archeologów a tego trochę mi zabrakło.

 


"Archeolodzy bardzo rzadko znajdują pozostałości materiałów organicznych."

Skoro już powiedziałam co mi się nie podoba w tej książce, to może przejdę do tej lepszej części, czyli zachwalania. Może zacznę od tego, że znajduje się tu merytoryczna wiedza napisana w bardzo przystępny sposób, dużo tu ciekawych szczegółów, w większości opatrzonych zdjęciami, a z nich dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy, jak chociażby, że pierwsi ludzie używali muszli zarówno do ozdób jak i jako paletek do mieszania pigmentów, a do tego jedna z tych muszli została przedstawiona na fotografii. Dla mnie, osoby interesującej się archeologią, a nie mającej o niej profesjonalnej wiedzy, ta książka jest dosłownie perełką. I myślę, że wiele osób również się nią zachwyci, bo będzie mogło w łatwy spsób przyswoić mnóstwo rzetelnej wiedzy o archeologii.

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady

Moja ocena:
9/10
 

środa, 28 października 2020

Magia Łączy

Tytuł: Magia Łączy
Tytuł oryginału: Magic Binds
Autor: Ilona Andrews
Cykl: Kate Daniels (9)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Fabryka Słów


"Zastanawiałeś się kiedyś, co by było, gdybym przestała słuchać każdej żałosnej kreatury, która uznała, że ma prawo podejmować za mnie decyzje? Nie byłoby miło nie musieć prosić  coś, co jest już moje? Po co człowiekowi moc, skoro nie może z niej korzystać?"

 

Ciężko jest być Kate. Przejęła miasto, próbuje utrzymać pokój z ojcem i zaręczyła się. Ma wielu wrogów, zabiła ich mnóstwo, ale ciągle pojawiają się nowi. Ma też sojuszników, a kolejna bitwa zbliża się wielkimi krokami. Czy będzie wystarczająco silna?

 


"I wszyscy książęta będą całować ziemię u jej stóp."

Mogłoby się wydawać, że nic nie jest w stanie zakłócić szczęścia zaręczonej pary, ale właśnie Wyrocznia Wiedźm ma dla nich przepowiednię. Jeśli Kate poślubi mężczyznę, którego kocha, Atlatna spłonie, jeśli nie, Curran i ich syn zginą. Jedyna osoba, którą Kate mogłaby poprosić o pomoc, już zginęła z jej ręki. Na domiar złego, wojna z potężną siłą wisi w powietrzu, a Kate ma coraz mniej czasu, by uratować tych, których kocha.


 "Uniosłam miecz i dokończyłam dzieła."

Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie jak kocham Kate Daniels i całą tą serię. Nie mogę wyjść z podziwu dla autorów, że stworzyli takie cudo. Seria zajmuje szczególne miejsce w mojej biblioteczce i standardowo czytam ją nocą. To już dziewięć zarwanych nocy. Od pierwszego tomu tyle się wydarzyło, ale klimat wciąż jest ten sam. Mnóstwo tu humoru, walk i siły bohaterów, a także miłości i partnerstwa. Ne brakuje też przyjaźni, troski i honoru. Książka nie jest również pozbawiona zła, zawiści, nienawiści i chęci mordu. Musicie przyznać, że zawsze to jakaś równowaga. Uwielbiam tutaj to co się nie zmienia - bohaterka (narwana, odważna do granic możliwości, która walczy o to w co wierzy, o to co dla niej ważne) i niesamowity humor, który za każdym razem mnie rozbraja. Zawsze czytam i chcę więcej.


Moja ocena:
10/10
   



wtorek, 27 października 2020

Skarby Świata

Tytuł: Skarby Świata pod patronatem UNESCO
Tytuł oryginału: The Great Book of World Heritage Sites
Autor: Marco Cattaneo & Jasmina Trifoni
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Arkady


"Choć lwia część obiektów przypada na Europę, nie powinno się zapominać o innych kontynentach, szczególnie o Azji, gdzie na rozległych obszarach rozwijały się różnorodne cywilizacje, kultury i religie."

 

UNESCO to organizacja założona w 1945 roku, której celem jest wspieranie współpracy międzynarodowej w dziedzinie kultury, sztuki i nauki, a także wzbudzanie szacunku dla praw człowieka, bez względu na kolor skóry, status społeczny i religię. Do tej pory nawet nie wiedziałam jakie perełki otacza swoją opieką. A jest ich całkiem sporo.


"Jesteśmy świadkami - czasem zdezorientowanymi, a często mimowolnymi - zachodzących w świecie zmian, narastającej globalizacji i unifikacji, których skutkiem jest zacieranie różnic kulturowych."

Tak jak już wspomniałam, do UNSECO należy mnóstwo niezwykłych miejsc. W tej książce są tylko te największe perełki, bo wszystkie by się nie zmieściły, a książka jest pokaźnych rozmiarów i sporo waży. Zdecydowanie jest na czym zawiesić oko, a szczególnie przyznają to miłośnicy zabytków i natury, bo właśnie ta książka skupia w sobie te dwie kategorie.


 "Krótko mówiąc, Lista jest pamięcią historyczną historyczną naszej planety."

Okładka jest przepiękna i nawet patrząc na nią nie byłam przygotowana na to co zobaczę. O wielu miejscach nigdy nie słyszałam, a dosłownie zapierają dech w piersi. Jest tu mnóstwo ślicznych zdjęć i opisy zawierające najważniejsze informacje. Tak jak już wspomniałam - są tu zarówno cuda architektury jak i cuda natury. Tych drugich jest zdecydowanie mniej i wcale z tego powodu nie narzekam, bo za specjalnie nie interesuję się naturą i głównie skupiam się właśnie na perełkach architektury. Przy książce można spędzić długie godziny poznając świat. Teraz mam ochotę zwiedzić go również realnie, a lista miejsc do odwiedzenia diametralnie się wydłużyła.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.


Moja ocena:
9/10

niedziela, 25 października 2020

W masce jej do twarzy

Tytuł: W masce jej do twarzy
Autor: Patrycja Strzałkowska
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Pascal

"Cały świat zastygł w miejscu. Praktycznie wszystko i wszędzie zostało zamknięte. W Polsce wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego, by parę dni później ogłosić stan epidemii. Codziennie w wiadomościach podawano kolejne, rosnące liczby zakażeń i zgonów z powodu zakażenia koronawirusem. Kwarantanna."

Takie wiadomości nie robią już na mnie wrażenia. Wiem, że jest mnóstwo osób, które się go boją, bo są bardziej zagrożone. Ja czuję jedynie jakby to była wielka manipulacja polityczna... Ale dzisiaj nie o tym. Bohaterka zastała na wiosnę właśnie taka sytuacja. Marzyła o wielkim pięknym ślubie, to miał być najpiękniejszy dzień jej życia, a tu... koronawirus...

 


 "PANDEMIA. Co do cholery?"


Ale cofnijmy się trochę w czasie. O wirusie jeszcze nikt nie słyszał. Alisa w końcu doczekała się tego, o czym od dawna marzyła. Po dziewięciu latach jej ukochany w końcu odważył się, by poprosić ją o rękę. Kobieta pragnie powiedzieć sakramentalne tak jak najszybciej i rusza z przygotowaniami pełną parą. Wszystko musi być idealnie dopracowane w każdym szczególe, to chwila, na którą czekała tak długo. Jednak smutna rzeczywistość, która dopadła wiele narzeczonych, dopadnie i ją...


 "Czas płynie, czy tego chcemy, czy nie."

Rok 2020 pokrzyżował plany chyba każdemu. Pamiętam jak zaraz po nowym roku zrobiłam listę rzeczy, które chcę zrobić i chociaż w jakimś stopniu je odhaczyłam, to właśnie przez całą sytuację z pandemią nie były one w pełni zrealizowane. Głównie chodzi tu o podróże, bo nie udało się zrealizować tych zagranicznych. Na szczęście nie miałam w planach ślubu, bo byłoby ciężko, bo nie należę do osób, którym łatwo pogodzić się z porażką. A w takiej sytuacji właśnie znalazła się bohaterka książki. Jest to moje drugie spotkanie z twórczością autorki i tym razem podobało mi się jeszcze bardziej. Było jakoś tak... sympatyczniej. Jest to powieść obyczajowa z dużą dawką erotyzmu. Samych scen erotycznych jest niewiele, ale są mocne. Oczywiście historia Alisy jest bardzo realistyczna, bo jest mnóstwo osób w takiej sytuacji jak bohaterka. Można powiedzieć, że książka jest modna, bo dużo osób w tym czasie sięga po książki związane z koronawirusem. Bardzo podobało mi się zakończenie, w którym autorka pokazała jakie jest życie i jak go nie przegapić. 
 
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal.
 
Moja ocena:
8/10
 


piątek, 23 października 2020

Park Avenue

Tytuł: Park Avenue
Tytuł oryginału: Park Avenue Player
Autor: Penelope Ward & Vi Keeland
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 389
Wydawnictwo: Editio

"Lubię szczerość. A uroda to największe z kłamstw. Ludzie patrzą na Ciebie, widzą zewnętrzną powłokę i zakładają, że wnętrze do niej pasuje. Ale w lustrze nie widać, kim jesteś."

  

Elodie była przepiękna. Swoje atuty wykorzystywała pracując w agencji detektywistycznej jako pułapka na zdradzających mężczyzn. Pragnie jednak zmienić pracę i zatrudnić się jako niania. Spiesząc się na rozmowę z przyszłym pracodawcą została uczestnikiem niegroźnej stłuczki. Odbyła nieprzyjemną rozmowę z drugim uczestnikiem, który okazał się totalnym bufonem i pojechała na rozmowę. Na miejscu okazało się, że ten bufon to jej przyszły pracodawca...

 


 "Z tego co zauważyłam, mężczyźni w większości robią się tylko dłużsi i szersi. Ale dalej są chłopcami."


Hollis to człowiek, który ma władze i pieniądze. Nie znosi, kiedy się go tego pozbawia. A Elodie jest pyskata. Od początku jest do niej uprzedzony i nie zamierza jej zatrudnić do opieki nad swoją bratanicą. Mimo to postanawia dać jej szansę, bo dziewczyna ma świetne podejście do dziewczynki. Mężczyzna ma jednak problem, by przyznać się sam przed sobą, jaka Elodie jest wspaniała. Oboje decydują się na niewinny flirt, który szybko okaże się wcale nie taki niewinny. Nie spodziewają się jednak, z czym przyjdzie im się mierzyć...

 


 "Chciałbym mieć w sobie dość siły, żeby ona uwierzyła, że jej nie potrzebuję - i mogła przestać walczyć."

 

Z pozoru książka mogłaby wydawać się zwykłym romansidłem. Okładka wskazuje, że będzie tu romantycznie, trochę ostro, mnóstwo seksu i nic więcej. Nie dajcie się jej zwieść, bo tu jest coś o wiele więcej. Początkowo, rzeczywiście wygląda trochę typowo, między bohaterami buch pożądanie i ciągle iskrzy. Ale tu chodzi o coś więcej. Bohaterowie niosą ze sobą bagaż doświadczeń. Każde z nich początkowo boi się zaangażowania, bo w przeszłości zostało już skrzywdzone. Największy problem ma z tym Hollis, którego przed laty zostawiła kobieta, którą kochał. Autorki pokazały tutaj ważne kwestie: jak ponownie zaufać, kiedy już raz zostało się skrzywdzonym, jak odnaleźć się w rzeczywistości, która okazała się kłamstwem, jak w takiej rzeczywistości podjąć się rodzicielstwa. Bardzo tutaj poruszył mnie fragment, w którym Elodie powiedziała, że ona nie zagwarantuje mu, że się kiedyś nie skrzywdzą, ale czy są dla siebie na tyle ważnie, że warto zaryzykować. Książka dostarczyła mi dużo radości, bo na początku było lekko i zabawnie, ale też skłoniła do refleksji i dostarczyła kilka życiowych lekcji. Z całego serca za to dziękuję.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio.

Moja ocena:
10/10


czwartek, 22 października 2020

Catherine

Tytuł: Catherine
Tytuł oryginału: Courting Catherine
Autor: Nora Roberts
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Harper Collins

 
"
Bogu dzięki, Marla go nie kochała. Po prostu pragnęła „stabilizacji i większej odpowiedzialności za przyszłość”, jak to ujęła, zaś Trenton skomentował chłodno, że małżeństwo, co potwierdzają liczne przykłady, nie gwarantuje ani jednego, ani drugiego."


Na skalistym urwisku nad zatoką w stanie Maine stoi Towers, wspaniała rodzinna rezydencja, w której żyje legenda o niespełnionej miłości i ukrytych szmaragdach. Mieszkankami Towers są cztery siostry, gotowe bronić swojej posiadłości wbrew wszelkim przeciwnościom losu.*

 


"
Miał ładne, regularne rysy twarzy i mógłby uchodzić za lalusia, gdyby nie przenikliwy, niecierpliwy i posępny wzrok."

Caherine jest najbardziej przywiązana do posiadłości i zaciekle walczy o utrzymanie rezydencji. Koszty utrzymania Towers jednak znacznie przekraczają ich możliwości. Kiedy przyjeżdża magnat hotelowy Trenton St. James, kobieta stara się go za wszelką cenę zniechęcić do kupienia posiadłości. Z czasem jednak jej niechęć zaczyna przeradzać się w zgoła inne uczucie, bo Trenton z bezdusznego biznesmena zmienia się w czułego mężczyznę.

 


"Zawsze sądził, że nie jest uprzedzony do kobiet."


Nora Roberts to autorka, po której książki mogę sięgać z zamkniętymi oczami. Są schematyczne, to fakt. Zawsze najpierw jest jakieś uczucie, mnóstwo problemów, zanim cokolwiek dojdzie do skutku. Zawsze to samo. Ale każda historia jest inna, inni są bohaterowie, inne problemy, inny klimat. To wszystko sprawia, że za każdym razem na nowo zachwycam się twórczością autorki i nigdy nie mam dość. Tym razem było tak samo. Książeczka wprawdzie niezbyt obszerna, ale było w niej całe to bogactwo, no i oczywiście dobry humor i cudowne romantyczne chwile. A to dla mnie właśnie najważniejsze!


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.

Moja ocena:
9/10

*opis wydawcy


środa, 21 października 2020

Wstrzymując oddech

Tytuł: Wstrzymując oddech
Autor: Małgorzata Mikos
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 419
Wydawnictwo: Novae Res

"Każdy rodzaj miłości ma w sobie nieuniknioną rozpacz. Kochać to nic innego jak czekać na nieunikniony ból ,bezgraniczne cierpienie, ponieważ prędzej czy później tracimy kogoś, kto znaczy dla nas tak wiele, więcej niż cokolwiek na tym świecie. Prędzej czy później tracimy grunt pod stopami, tracimy część naszego świata. Bezpowrotnie tracimy część samych siebie."

Życie Oliwii i Jakuba przypomina bajkę. Kobieta właśnie świętowała swoje urodziny, na które dostała wymarzoną kawiarnię, razem planują wspólną przyszłość i wydaje się, że nic poza szczęściem nie może ich spotkać. Los jednak bywa przewrotny i w jednej chwili Oliwia traci wszystko co jej drogie.

  


"- Dlaczego czas tak szybko upływa? Dlaczego wskazówki nie mogą zatrzymać się w miejscu?"

 

Jakub ginie w wypadku samochodowym, a Oliwia nie potrafi już bez niego żyć. Rozpacz przesłania jej przyszłość i cały świat. Pragnie zniknąć, odejść tam gdzie ukochany, żeby nie czuć już bólu, by móc się z nim połączyć. I wtedy ponownie go spotyka, który składa jej niezwykłą obietnicę, a w jej życie wstępuje iskierka nadziei...
 

 "-Bo wtedy człowiek nie doceniałby daru,jakim jest życie, oraz chwil, które nie dzieją się dwa razy."
 
Początkowo powieść nieszczególnie przypadła mi do gustu. Relacje między bohaterami wydawały mi się trochę mało realne i wymuszone. Z czasem jednak przestało mi to przeszkadzać, a potem wszystko się zmieniło. Przyszedł ból i rozpacz. Nie wyobrażam sobie jak to by było znaleźć się na miejscu Oliwii. To straszne. Nie wyobrażam sobie tego ogromu bólu i cierpienia. To wszystko zostało tak realnie przedstawione przez autorkę. Jeśli coś mogłabym Wam powiedzieć po przeczytaniu tej lektury, to to, żeby nie odkładać niczego na potem, cieszyć się każdą chwilą i wykorzystywać wszystko w pełni, cieszmy się małymi chwilami, nie odkładajmy ich w niebyt licząc na te wielkie, bo nie wiadomo czy cokolwiek takiego się wydarzy...
 
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
 
Moja ocena:
8/10  


czwartek, 15 października 2020

Opowieść o naszym domu

Tytuł: Opowieść o naszym domu
Autor: Zofia Szymanowska
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: MG

"Tymoszówka jest piękna - powtórzyłeś - piękna, dobra i droga. I nie wiem, czy mógłbym rozstać się z nią na długo. Nie wiem, jak mógłbym z dala od niej żyć i pracować. Myślę, iż gdybym nie miał możliwości powrotu do niej co roku i pewności moralnego i spokojnej pracy przez trzy miesiące wakacji w Tymoszówce, czułbym się jak człowiek, który musiałby wciąż pracować i być w ruchu, a nie miałby możności usnąć."

Piękna, pełna ciepła opowieść o latach spędzonych w Tymoszówce, dworze na dalekich kresach Rzeczpospolitej. Zofia Szymanowska, najmłodsza siostra Karola Szymanowskiego wspomina beztroskę lat dziecięcych, atmosferę pogody ducha tamtych dni, radości i nadzieje oraz wszechobecną muzykę…*
 

 "...Tymoszówki już nie ma."
 
Dom tymoszowiecki był wielki i trochę mroczny. Szeroki korytarz ciągnął się jak kręgosłup przez całą długość domu.  Okna były duże i jasne, zwłaszcza gdy liście opadły, gdyż latem ocieniały je gęsto orzechy i lipy. [...] W sali jadalnej stał dębowy stół i krzesła rzeźbione, na prostych rozchylonych nogach, kryte safianem o dyskretnie barwnych deseniach. W sali wisiały portrety. W dzieciństwie bałam się ich bardzo...*
 

 "Niebo było bezkresne - a świat wielki i daleki."
 
Karola Szymanowskiego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Autorka powieści to jego siostra, poetka i tłumaczka, o której wcześniej nie słyszałam. Pani Zofia stworzyła przepiękną książkę, pełną ciepła, opisującą losy rodziny. Opisana tutaj została Tymoszówka - jej dom, mieszkańcy tego domu i przyjezdni goście. Wszystko tutaj jest takie piękne, malowniczo opisane, niemalże czuć wszystkie zapachy, jakby unosiły się w powietrzu. Przejawia się ogromny sentyment autorki. Powieść czyta się bardzo przyjemnie i można dzięki niej na chwilę przenieść się w czasie.
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.
 
Moja ocena:
9/10  
*opis wydawcy 

czwartek, 8 października 2020

Kachna

Tytuł: Kachna
Autor: Mikołaj Górski
Rok wydania: 2020

Liczba stron: 358
Wydawnictwo: Novae Res

"A może by nawiać? Ile jednak będzie warte moje życie, jeżeli nie zaryzykuję go dla tych milionów niewinnych istot, które codziennie katuje Karolowa mafia? Ile będzie warte moje życie, jeśli nie poświęcę się dla tych dzieci na dole, które codziennie są okłamywane przez swoich rodziców (...)."

Kachna to młoda dziewczyna skrzywdzona przez los. Nigdy nie miała osoby, której by na niej zależało, której mogłaby zaufać i która pomogłaby jej w trudnych chwilach. Dziewczyna wie, że może liczyć wyłącznie na siebie. Nie ufa nikomu i nikomu nie pozwala się do siebie zbliżyć. Jej dzieciństwo nie należało do szczęśliwych a dorastając, spędziła czas w zakładzie karnym. Dopiero pewnego dnia trafia w zupełnie inne miejsce, gdzie dostaje szansę na nowy start.


"Wywiózł mnie pajac do jakiejś dżungli i myśli, że będę skakała z radości po czubki baobabów."

Początkowo dziewczyna jest przekonana, że trafiła do sekty, a Karol, który ją tam przywiózł i u którego mieszka, jest głównym księgowym mafii. Kachna jest nieufna i przekonana, że złożą ją w ofierze. Z czasem jednak zaczyna powoli wychodzić ze swojej skorupy i bywać w bibliotece. Zaczyna coraz bardziej otwierać się siebie, życie i małą społeczność, w której się znalazła. Kiedy zaczyna ogarniać ją spokój i harmonia, okazuje się, że znów dogania ją przeszłość...

 


 "Jestem Kachna."

Cała ta powieść jest dziennikiem, głównie zapisywanym przez Kachnę. Kiedy zaczęłam ją czytać, wszystko mnie w niej irytowało, szczególnie styl pisania Kachny, jej wyrażenia i nastawienie. Wiele rzeczy wydawało mi się absurdalnych, a szczególnie to, że była przekonana, że zostanie złożona w ofierze i zjedzona przez mieszkańców. Potem przestało mi to przeszkadzać, lepiej zrozumiałam bohaterkę, a to wszystko było odbiciem jej psychiki, która była zniszczona przez życie. Z czasem bardzo wciągnęłam się w jej historię, jej uczucia... Podczas czytania mogłam się zrelaksować. Nie była to książka, którą pochłonęłam w jedne wieczór, ale delektowałam się nią przez wiele klimatycznych chwil...

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

 

Moja ocena:

8/10  

środa, 7 października 2020

W piekle pandemii

Tytuł: W piekle pandemii
Autor: Jolanta Kosowska
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Novae Res


"Teraz już wiem, że
w życiu trzeba się spieszyć, nie warto niczego odkładać na później, że nic nie jest w nim pewne.
Los zawsze może z nas zadrwić i „później” nie będzie już nigdy."


Cudowna okładka, że kiedy na nią patrzę mam ochotę przytulić książkę i tulić ją i tulić, bo wygląda tak fantastycznie, jakby miała mnie zaprowadzić do jakiejś bajkowej krainy, ale za tą okładką nie ma cudownej krainy pełnej szczęścia i baśni, ale jest tytułowe piekło. I nie wiem jak Wam to wszystko opisać, bo o pięknych rzeczach, miłości i szczęściu pisze się łatwo, gorzej ubrać w słowa taką tragedię...


"Nie ma rzeczy niewykonalnych. To tylko ludziom brakuje czasami odwagi, by zmierzyć się z czymś wyjątkowym i trudnym"


Opowieść o dniu, w którym świat, jaki znamy, przestał istnieć. I o wszystkim, co zdarzyło się potem.

Kiedy Oliwia i Marcello wyjeżdżają na długo wyczekiwany urlop, nic nie zapowiada chaosu, w jakim już wkrótce pogrąży się cały świat. Zakochani wraz z kilkorgiem bliskich przyjaciół korzystają z uroków zimowej aury, spędzają dnie na zaśnieżonych górskich stokach, a wieczory z grzańcem przy kominku, tymczasem nad ojczyzną młodego lekarza powoli zbierają się ciemne chmury… Pewnego dnia włoskie media podają, że tajemniczy wirus z Wuhan pokonał granice kontynentów, a w szpitalu znalazł się „pacjent zero”. Od tej pory nic nie będzie już takie, jak przedtem…*


"Czasami człowiek musi otrzeć się o śmierć, żeby zrozumieć,
że nie załatwił jeszcze wszystkich swoich ziemskich spraw."

Chyba nie będzie przesadą, kiedy powiem, że koronawirus zmienił życie całego świata, bo nie ma takiej osoby, na której życie by nie wpłynął. Zaczęliśmy doceniać bliskich, czas wspólnie spędzony... I chociaż niektórzy nadal twierdzą, że tego wirusa w rzeczywistości nie ma. Właśnie w takich momentach przypomina mi się Bergamo i nagrania ciężarówek z trumnami. Myślę, że wszyscy to pamiętamy i potrafimy przypomnieć sobie ten obezwładniający strach, że i u nas tak będzie. Bohaterka powieści właśnie tam była, a jej chłopak był lekarzem, więc tym bardziej byli na wszystko narażeni. Ta lektura, jakkolwiek lekko by nie była napisana to i tak jest ciężka. Wszystko zostało dokładnie opisane. Z każdej strony bije ogrom emocji, czasami aż ma się wrażenie jakby się znalazło pośród tego piekła. Autorka odwaliła kawał dobrej roboty. I mam nadzieję, że kiedy ten czas przejdzie już do historii, czytelnicy będą chcieli poznać tą historię właśnie z perspektywy tej książki, jak my czytamy "Dżumę".

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
10/10

*opis wydawcy

Nocny Tygrys

Tytuł: Nocny Tygrys
Tytuł oryginału: The Night Tiger
Autor: Yangsze Choo
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 504
Wydawnictwo: Poradnia K

"Starzec umiera - znać to po jego płytkim oddechu, zapadniętych policzkach i skórze mocno opinającej kości twarzy. Mimo to domaga się otworzenia okiennic. Z irytacją kiwa dłonią na Rena i chłopiec, ze ściśniętym gardłem, jakby połknął kamień, otwiera na oścież okno pokoju na drugim piętrze."
 
 
Umiera mistrz jedenastoletniego chłopca Rena. Na łożu śmierci wypowiada ostatnie życzenie do swojego ucznia. Chłopiec ma odnaleźć jego odcięty wiele lat temu w wypadku palec. Jeśli tego nie zrobi w ciągu czterdziestu dziewięciu dni, to dusza jego mistrza nie zazna spokoju.
 

"Nie musimy już udawać."
 
Ów odcięty palec niespodziewania trafia w ręce Ji Lin jako nietypowa niespodzianka po tanecznym partnerze. Dziewczyna przekonana jest, że przyniesie jej to pecha i postanawia odnaleźć właściciela tego palca.

 

"Zapytaj dziewczynę."

Ostatnio zabrakło w moim czytelniczym stosiku czegoś innego. I kiedy zobaczyłam okładkę tej książki i nazwisko autorki, wiedziałam, że mam szansę spotkać się z czymś nowym. I rzeczywiście tak było. Magia, legendy i tajemnica. Zupełnie nowy klimat. A do tego podróż w czasie. Historia rozgrywa się na terenach dzisiejszej Malezji, które były wówczas kolonizowane przez Brytyjczyków. Jest tu przeróżny splot kulturowy, który przeplata się ze sobą. Ostatnio właśnie coraz bardziej fascynuje mnie i ciekawi kultura wschodu, więc miałam okazję przyjrzeć się jej w trochę innym świetle. Sama historia nie jest banalna. Jest tu kilkoro postaci, których losy się splatają. Wszystko łączy się z magią i legendami. Momentami lektura wymaga skupienia, ale zdecydowanie warto się temu poświęcić, by wszystko dobrze zrozumieć. I oczywiście jest miłość, która zdarza się choć przeczy temu wszystko. Tak mnie to wszystko wciągnęło, że sama nie wiem kiedy dosłownie pochłonęłam tą powieść.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.


Moja ocena:
8/10


poniedziałek, 5 października 2020

Nieustraszony

Tytuł: Nieustraszony
Tytuł oryginału: Fearless
Autor: Jack Campbell

Cykl: Zaginiona Flota (2)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 422
Wydawnictwo: Fabryka Słów

 

"Geary potrząsnął głową z niedowierzaniem, wciąż bowiem nie potrafił zrozumieć, dlaczego nawet najmniejsze pierdoły muszą być aż tak bardzo skomplikowane."



Flota Sojuszu, ścigana przez przeważające siły Syndykatu, przemierza wrogie systemy gwiezdne. Dowodzi nią legendarny John "Black Jack" Geary, bohater wracający między żywych po 100 latach hibernacji. Załogi jego okrętów nie ustają w wysiłkach, by dotrzeć do macierzystych portów i dostarczyć klucz do wrogiego hipernetu, będący jednocześnie kluczem do zwycięstwa w stuletniej, wyniszczającej wojnie.*



 "Czasem można wygrać, nawet gdy sytuacja wydaje się beznadziejna."
 
Geary - świadom, że Syndycy chcą wciągnąć flotę w zasadzkę - musi działać z zaskoczenia. Stąd pozornie szalony plan ataku na system Sancere, który wywołuje sprzeciw zmęczonych nieustannym pogotowiem bojowym marynarzy i oficerów Sojuszu. Nie wierzą oni w sens zapuszczania się na terytorium wroga. Narasta bunt, coraz poważniej zagrażający pozycji Geary'ego.
 
 

"Czasem przegrywa się, mimo że zwycięstwo wydawało się pewne."

Pierwsze co rzuca się w oczy czytając tą książkę, to lekkość z jaką jest napisana. Dzięki temu można się przy niej odprężyć. Porusza tematy kosmiczne, wojenne, mogłoby się wydawać, że będzie męcząca, a ja właśnie przy niej mam szansę na odprężenie. To już drugi tom z cyklu, a ja czuję, że niesamowicie się w niego wciągam. Pojawiło się tu także coś nowego - wątek romantyczny. Wielu osobom bardzo przeszkadzał, bo raczej nie pasuje do tego gatunku, ale dla mnie był on w zasadzie ok, bo ja wszędzie najchętniej widziałabym miłość i uczucia. Książkę pochłonęłam bardzo szybko i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu.
 
Moja ocena:
9/10
 
*opis wydawcy 

sobota, 3 października 2020

Nadszedł ten dzień

Tytuł: Nadszedł ten dzień
Autor: Monika Koszewska
Rok wydania: 2020

Liczba stron: 446

Wydawnictwo: Novae Res



"Ostatnie sześć dni było pełne niespodzianek, każdego dnia pojawiało się coś nowego. Największą niespodzianką był pocałunek, najdłuższy i najbardziej namiętny, jaki do tej pory przeżyłam. Od niego wszystko się zaczęło."

 

Maria odniosła sukces. Ma trzydzieści lat, pracuje w dużej firmie kosmetycznej i jest przekonana, że znalazła miłość swojego życia. Właśnie wróciła z wyjazdu służbowego z Kijowa. Zarazem też opuściła mężczyznę, którego kocha. Kobieta pragnie jednak stworzyć z Mikołajem poważny związek. 





"Brak wiedzy, umiejętności i wychowania."
 
Mikołaj jest oczarowany Marią i na każdym kroku jej to okazuje. Wszystko wskazuje na to, że tych dwoje jest dla siebie stworzonych. Jednak czy uda im się przetrwać próbę czasu? Tymczasem w pracy wiele się dzieje. Czy kobiecie uda się pogodzić życie zawodowe z uczuciowym? Otwiera się przed nią zupełnie nowy rozdział w życiu...
 

 "Co za kobieta. Jak można tak histeryzować?" 
 
Nadszedł ten dzień to kontynuacja. Historia opowiada o Marii, kobiecie pracującej, która w końcu znalazła miłość. Ale to nie czas na happy end. Pomimo, że autorka pisze bardzo lekko, to przemyciła tu trochę ważnych problemów, ciężkich tematów. Na pierwszy plan wysuwa się alkoholizm. Świetnie zostało tu przedstawione jaki może mieć wpływ na wiele aspektów, w tym na najbliższych osoby uzależnionej. Książka wciągnęła mnie jeszcze bardziej niż jej poprzedniczka.
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
 
Moja ocena:
9/10  

Kiedyś nadejdzie ten dzień

Tytuł: Kiedyś nadejdzie ten dzień
Autor:  Monika Koszewska
Rok wydania: 2020

Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Novae Res

"Szósta trzydzieści, znów dzwoni budzik. Dlaczego on dzwoni zawsze wtedy, kiedy ja chcę spać? Wtedy, kiedy śni mi się on. Jaki on? Facet, który nie istnieje, nigdy się nie urodził i nie urodzi. Oni wszyscy muszą mieć jakieś wady, Szkoda, że nie obowiązują prawa konsumenta i nie można oddać ich do reklamacji, a po czternastu dniach odebrać naprawionych."



Dwudziestodziewięcioletnia Maria spełnia się zawodowo. Jest szefową działu marketingu w dużej firmie kosmetycznej. Jest oddana swojej pracy, a jej optymizm i kreatywność pomagają jej radzić sobie z nowymi wyzwaniami, które pojawiają się nieoczekiwanie. Nie każdemu jednak może się to podobać, szczególnie, że to świat, w którym króluje zazdrość i niezdrowa konkurencja...


 "Nie można niczego powiedzieć bez twojego komentarza."

 
Kiedy Maria podejmuje się ambitnego planu zwiększenia sprzedaży i wprowadzenia na rynek innowacyjnej linii kosmetyków, osiągnięcie wyznaczonego celu staje się dla niej priorytetem. Wymaga ono jednak ogromnego zaangażowania i poświęcenia mu się w pełni, a także wielu nieprzespanych nocy. Musi się także zmierzyć z faktem, że w firmie jest ktoś, kto chce jej w tym przeszkodzić...

 



"Przepraszam, Mario, ale tym razem powstrzymaj emocje."

 

Przepiękna okładka, trochę cukierkowa. Ale nie jest tu słodko. Maria musi mierzyć się z zawiścią, fałszem i wieloma innymi trudnymi obliczami pracy w korporacji. Sama bohaterka również nie jest słodka. Jest twarda, stabilnie stąpa po ziemi i ma silny charakter. Zna się na swojej pracy, której oddaje się bez reszty. Książka jednak nie ciężka ani sztywna, ale lekka i czyta się ją bardzo przyjemnie. Z pewnością zachwyci fanów tego gatunku.

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

 

Moja ocena:

8/10