czwartek, 10 września 2026

Przerwane linie serca

Tytuł: Przerwane linie serca
Autor: Magdalena Artomska - Białobrzeska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 258
Wydawnictwo: Novae Res


"Przeszłość zmieszała się z teraźniejszością, jakby czas zatoczył krąg i odnalazł drogę, by wskazać, którędy od zawsze powinny były podążać nasze stęsknione, obarczone karmicznym przywiązaniem dusze."



Piotr jest wpływowym biznesmenem i byłym senatorem. Kiedy otrzymuje propozycję udziału w polityczno-gospodarczej rozgrywce, zgadza się, ale stawia warunek. Chce, aby do projektu dołączyła Agnieszka, jego dawna miłość i matka jego dziecka.




"Decyzja leży w twoich rękach!"

Przed laty Piotr i Agnieszka przeżyli płomienny romans, który jednak nie przewał próby czasu. Dziś oboje znajdują w niedających im szczęścia relacjach. Agnieszka pała do byłego kochanka nienawiścią, ale też trawi ją płomień tęsknoty. Piotr z kolei pragnie wykorzystać nadarzającą się okazję, by się do niej zbliżyć. Ale czy echo dawnego uczucia może jeszcze powrócić?

 


"A ze mnie taka Julia, jak z mojego męża Romeo."


Długo przymierzałam się do napisania tej recenzji, bo książka zupełnie mi się nie podobała. Podczas czytania jej męczyłam się niemiłosiernie. Uwielbiam motyw drugich szans, ale ten tutaj mnie nie przekonał. Nie polubiłam bohaterów, w szczególności Piotra. Był trochę ordynarny, nie znalazłam w nim żadnej cechy, którą bym w nim polubiła. No może trochę to, że był zakochany od lat w Agnieszce, ale też nie do końca było to dla mnie przekonujące. Co do Agnieszki to było mi jej żal. Było mi żal tego jak wygląda jej życie, nieudane małżeństwo i to jak się ogólnie ciągle ze wszystkim męczyła. Ale to za mało, by zapałać do kogoś sympatią. Czytając recenzje tej książki spotkałam się wielokrotnie z tym, że ta historia dostarcza emocji. No mi nie dostarczyła. Czułam jedynie nudę i niesmak. Jestem chyba jednak wyjątkiem, dlatego myślę, że warto będzie przeczytać tę powieść i samemu wyrobić sobie o niej opinię. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
2/10

piątek, 28 sierpnia 2026

Usłysz jak słuchają kobiety

Tytuł: Usłysz jak słuchają kobiety
Tytuł oryginału: Hark: How Women Listen
Autor: Alice Vincent
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Insignis


"Kiedy pierwszy raz zobaczyłam kamerton, byłam małą dziewczynką. Mój ojciec uderzył nim o udo i postawił go na drewnianym stole. Pamiętam, że upiornie wysoki ton, który się wtedy rozległ, brzmiał niemal nieprawdopodobnie. Miałam wrażenie, że ktoś go wyczarował."

Podobno kobiety są dobrymi słuchaczkami. Może wynika to z wrażliwości, może nieśmiałości, albo też większej uważności. We współczesnym świecie słuchanie nie jest łatwe. Zewsząd jesteśmy bombardowani przeróżnymi informacjami, podczas zakupów towarzyszy nam muzyka czy reklamy, a na ulicy słychać ciągły szum. Nie trudno o przebodźcowanie, prawda?


"Na pewnym etapie życia nic nie miało dla mnie większego znaczenia niż dźwięki, bo poruszały moje ciało i koiły mój mózg; wstępowałam dzięki nim na wyższy poziom istnienia."

Dla Alice Vincent dźwięki już od dzieciństwa stanowiły ważną część życia. Podobnie jak wiele z nas Alice w pewnym momencie zaczęła zmagać się z przebodźcowaniem. Przełomowym momentem w jej życiu było usłyszenie bicia serca swojego dziecka. Po jego urodzeniu dźwięków pojawiło się o wiele więcej. Wyruszyła więc w kolejną osobistą podróż, by na nowo odkryć dźwięk. Odbyła wiele rozmów z różnymi kobietami. Dzięki nim Alice poznała nowe aspekty słuchania. 


"Kiedy myślę o tym, jak to jest być słyszącą kobietą w hałaśliwym świecie, zastanawiam się, czego słucham, nie zdając sobie z tego sprawy - a czego nie słyszę."

Dźwięk i zmysł słuchu odgrywają spore znaczenie z naszym życiu. Mam słaby wzrok i często właśnie na nich bardziej się opieram. Dla ludzi niewidomych zmysł odgrywa jeszcze większą wolę. Na co dzień możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, nie zwracać na to większej uwagi, ale autorka postanowiła zgłębić temat. Opisała swoje spostrzeżenia, swoje doświadczenia, porozmawiała też z innymi kobietami. Ta książka przedstawia nieoczywiste spojrzenie na temat słuchu. Autorka podzieliła się doświadczeniami związanymi ze zmysłem słuchu w sposób duchowy i trochę psychologiczny. Być może nie jest to tematyka dla każdego, nie każdy się odnajdzie w takim spojrzeniu na z pozoru zwykły zmysł ludzki, ale przeczytanie tej książki z pewnością pozwoli spojrzeć na niego z innej perspektywy.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Akuszerka z Sensburga

Tytuł: Akuszerka z Sensburga
Autor: Katarzyna Enerlich
Cykl: Akuszerka z Snesburga (1)
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: MG

"To zadziwiające: śmierć męża dała jej tę nieznaną wcześniej siłę i pewność na dalsze życie. Gdyby był z nią, nigdy nie ośmieliłaby się przejąć kontroli nad własnym losem. Rodziłaby mu kolejne dzieci, żyła jak inne kobiety we wsi, doiła kolejne krowy, tkała kolejne płótna i bieliła je za domem. Teraz, gdy go nie było, stała się odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za Mariannę."


Stanisława jest młoda i ma wszystko o czym tylko dziewczyna w jej czasach mogłaby marzyć. Ma dobrego i pracowitego męża, który o nią dba, wspólnie wykańczają nowy dom i spodziewają się dziecka. Niczego im nie brakuje, jest pełnia lata i wszystko wydaje się takie piękne. Niejedna zazdrości Stasi, a ona jest szczęśliwa i z ufnością patrzy w przyszłość.



"Las o świcie jawił się jak panna na wydaniu. Srebrzył się i mienił kroplami rosy i wieńcami pajęczyn, doświetlony smugami wschodzącego słońca przenikającymi przez wysokie korony drzew."

Wszystko zmienia się w dniu, kiedy nagle umiera jej mąż, a na świat przychodzi córka Marianna. Młoda kobieta musi zmierzyć się z samotnością i trudnym życiem w pojedynkę z małym dzieckiem. Nieoczekiwanie dla samej siebie i wbrew oczekiwaniom rodziców postanawia zająć się zielarstwem i rozpoczyna szkolenie pod okiem okolicznej znachorki. Uczy się także akuszerstwa. Kiedy we wsi pojawiają się nowi sąsiedzi i opowiadają o mieście Sensburg, zaintrygowana Stanisława postanawia rozpocząć tam kolejny etap w życiu.


"Na wszelkie załamanie zawsze najlepsza jest praca. Do pracy dołączyła nauka."

Myśleliście kiedyś o tym, że chcielibyście przenieść się w czasie? Ja marzę o tym bez przerwy. Naprawdę wiele bym dała, żeby choć przez chwilę zobaczyć życie moich pradziadków, ich ślub, ich codzienność, pracę przy żniwach, sianokosach czy zbieraniu ziemniaków. Niestety to marzenie nigdy się nie zdarzy, choć pomarzyć zawsze można. Oprócz tego zawsze mogę sięgnąć po książkę, która przybliży mi ówczesne realia. Jedną z nich jest seria od Katarzyny Enerlich, którą rozpoczyna właśnie Akuszerka z Sensburga. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, więc wiedziałam czego mogę się spodziewać i tym razem również się nie zawiodłam. Autorka tworzy historie z niesamowitym klimatem minionych czasów. Przybliża realia i problemy z jakimi borykali się nasi przodkowie, nie szczędząc im przy cierpienia. Tym razem padło na młodą wdowę z dzieckiem, która zapragnęła innego życia niż tego jakie prowadziła do tej pory ona i kobiety we wsi. Autorka tak świetnie opowiedziała jej historię, że niemal można poczuć zapach ziół, które bohaterka zbierała, suszyła i gromadziła. Nie zabrakło tu także innych wątków, które z równą przyjemnością śledziłam. Podsumowując, Akuszerka z Sensburga jest świetnym początkiem serii, w której królują zielarstwo i umiłowanie natury.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
9/10