niedziela, 22 marca 2026

Pod koronami oliwnych drzew

Tytuł: Pod koronami oliwnych drzew
Autor: Weronika Tomala
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Lucky

"Uśmiecha się przez łzy. A jej uśmiech staje się najpiękniejszym widokiem. Chcę jej o tym powiedzieć, ale to byłby banał. Niespodziewane ciepło rozlewa się po całym moim ciele. Otworzyłem się przed nią, choć zżerała mnie niepewność. Teraz wiem, że lepiej wypowiedzieć parę słów za dużo i później móc ich żałować, niż żałować, że nie powiedziało się czegoś wcale."

Rosa żyje w małym włoskim miasteczku, gdzie każdy każdego zna i o wszystkim wie. Kocha to miejsce i jest tak samo kochana przez wszystkich. Ale nie każdy ma takie szczęście urodzić się w dobrej i szanowanej rodzinie. Przyjaciel jej brata - Marko, w którym dziewczyna się podkochiwała się w dzieciństwie nie miał tak łatwego życia, a przez tragiczne wydarzenia musiał opuścić miasteczko i swoich przyjaciół.


"Przyjechałem tu, bo oczekiwałem szczerości. Sądziłem, że z nią będzie mi lżej. Myliłem się."

Po latach Marco postanowił wrócić do miasteczka, by zamknąć ten rozdział w życiu i rozliczyć się z trudną przeszłością. Jego powrót burzy spokój sennego miasteczka. Mężczyzna jest jeszcze przystojniejszy niż jako nastolatek, ubiera się jak człowiek sukcesu, a plotki głoszą, że chce odbudować rodzinną tłocznię oliwy. Przy jego boku szybko zjawia się jego była dziewczyna Stella, uważana za miejscową piękność. Marko jednak nieoczekiwanie dla siebie samego nie może wyrzucić z pamięci zielonych oczu młodszej siostry dawnego przyjaciela...


"Ale nie da się cofnąć czasu. Można próbować naprawić tylko konsekwencje popełnionych błędów, by nie trwonić kolejnych godzin."

Od jakiegoś czasu książek w Włoskim klimacie jest całkiem sporo na rynku wydawniczym. Ja uwielbiam klimat Włoch i z przyjemnością po nie sięgam, ale ciężko jest trafić na historię godną uwagi. Tym razem trafiłam. Och, a co to była za historia. Małomiasteczkowy i włoski klimat. Miasteczko, gdzie każdy każdego zna, z urokliwymi uliczkami, gorącym słońcem, zapachem kawy, makaronu, śródziemnomorskiej bryzy, gajów oliwnych... Aż chce się tam przenieść i poczuć to na własnej skórze. A do tego przepiękna historia miłosna oparta na wspomnieniach z przeszłości, pełna ciepła i delikatności. Relacja Rosy i Marco jest przedstawiona bardzo subtelnie z odrobiną iskry. Została tak naturalnie przedstawiona, że wydaje się całkowicie realna. Nie wszystko jest jednak takie bajkowe, sielankowe. Autorka świetnie potrafi budować napięcie i namieszać w życiu bohaterów, a przecież to głównie napędza powieść. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Nie spodziewałam się aż takich emocji i że aż tak ją przeżyję. Z pewnością wrócę do niej nie raz, by zanurzyć się w tym cudownym włoskim klimacie jeszcze raz przeżyć to wszystko.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky.

Moja ocena:
9/10

wtorek, 24 lutego 2026

Kuchnia naszych babek

Tytuł: Kuchnia naszych babek
Autor: Małgorzata Kur
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Publicat

"W starych książkach kucharskich można znaleźć wiele przepisów na desery z morelami. Owoce te były szalenie popularne. Wykorzystywano je jako nadzienie do ciast i ciasteczek, robiono z nich galaretki, soki oraz powidła, które zimą zastępowały w wypiekach świeże owoce i świetnie sprawdzały się w tortach."


Nie uważam się za zbyt dobrą kucharkę, lubię jednak czasami wypróbować nowy przepis. Z kolei klimaty retro uwielbiam, czy to sukienki, filmy, muzyka czy taniec, a nawet... kuchnia. Do tego w ostatnim czasie zaczęłam interesować się historią swojej rodziny i życiem codziennym moich przodków. W związku z tym nie mogłam przegapić tej książki.


"Choć dziś mamy nieograniczony dostęp do produktów z całego świata, a owoce, warzywa i mięso przestały być produktami sezonowymi, myślę, że kuchnia tamtych czasów była znacznie bardziej urozmaicona niż dzisiejsza."

Zastanawiałyście się może kiedyś co jadły Wasze mamy, babki i prababki? Ja tak i podzielę się z Wami moją historią. Siedząc w jednym z Rzeszowskich lokali, po pracy z koleżanką na pizzy, ciastku i ciepłej herbacie, obsługiwana przez miłą panią kelnerkę pomyślałam jak bardzo moje życie różni się od życia mojej przodkini, która żyła 200 lat temu. Ewa, wyszła za mąż w wieku 14 lat, urodziła sporą gromadkę dzieci i zmarła dość młodo. Całym jej życiem była praca na roli i doglądanie dzieci. W zasadzie niewiele o niej wiem. Nawet nie wiem co jadła, wiadomo, że prosto, jak to na wsi w tamtych czasach, ale szczegółów brak. Za to wiem, dzięki Pani Małgorzacie Kur, co gotowały i jadły kobiety w okresie od połowy XIX do połowy XX wieku.


"Dawniej wiosna była najbardziej wyczekiwaną porą roku. Na wsi często na przednówku wszystkie zapasy zostały już zjedzone, zanim młode rośliny zdążyły wyrosnąć."

To co mnie zachwyciło w pierwszej kolejności to przepiękne wydanie. Twarda okładka, elegancka ze złotym tłoczonym napisem, a do tego subtelna. W środku klimatyczne wprowadzenie, wiele ciekawych informacji o przeszłości, o tym jak dawniej wyglądały książki kucharskie, co się w nich znajdowało... No i przepisy, nieocenione. Autorka odtworzyła je z zachowaniem wszystkich składników i dokładnych proporcji, a przy tym dostosowała do naszych realiów. Ponadto do każdego przepisu załączone zdjęcie i krótki opis danego przepisu czy głównego składniku wykorzystanego w daniu. Przepisy nie są skomplikowane, składniki dań są dostępne praktycznie w każdym sklepie, a ich przygotowanie (większości) nie zajmuje jakoś specjalnie dużo czasu. Myślę, że nawet osoby z małym szczęściem w kuchni będą potrafiły wykorzystać większość przepisów i przygotować smaczne danie czy to na słodko czy na słono, a przy tym przenieść się w przeszłość przodków i doświadczyć choć w minimalnym stopniu tego co oni zajadając się tymi samymi potrawami.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Publicat. 

Moja ocena:
10/10

środa, 11 lutego 2026

Polska w anegdotach

Tytuł: Polska w anegdotach
Autor: Wojciech Wiercioch & Jolanta Szymska Wiercioch
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 640
Wydawnictwo: MG

"Na jednym z zebrań literackich, podkreślając czyjeś zasługi, zapalony mówca krzyknął:
-Niech żyje uczciwość!
-Z czego? - zapytał znajdujący się na sali Boy-Żeleński."


Jak w łatwy i przyjemny sposób poznać polską historię, kulturę i przede wszystkim mentalność w jednym? Oczywiście poprzez anegdoty. Bo tu obok siebie występują Bolesław Chrobry, Jan Paweł II i Tadeusz Boy-Żeleński, a także wiele innych postaci historycznych. 


"Anegdoty? Nie dla głupców!"

Jak twierdzi autor, anegdoty nie są dla głupców. By je zrozumieć i by one bawiły trzeba posiadać wiedzę, inteligencję i poczucie humoru. Cóż, pewnie i coś w tym jest, jednak i przy posiadaniu tych cech, momentami miałam wrażenie, jakbym słuchała sucharów z Familiady. Nie będę ukrywać, przy niektórych anegdotach, czułam wręcz zażenowanie jak przy nieśmiesznym żarcie. Tutaj jednak nie musiałam udawać, że mnie to bawi, bo anegdoty czytałam, a ich autor nie patrzył na mnie w oczekiwaniu na wybuch śmiechu. Miałam więc ten komfort, że mogłam wybrać, co chcę poznawać a co po prostu wolę pominąć. Nie wszystkie anegdoty były takie słabe, w dużej części zaczytywałam się z przyjemnością, niektóre mnie szczerze ubawiły, a większość przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. Moją uwagę najbardziej przykuły te z XX-lecia międzywojennego, okresu, który fascynuje mnie pod każdym względem. No ale jak go nie kochać, kiedy w tym czasie żył król polskich anegdot - Bolesław Wieniawa-Długoszowski.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
6/10