środa, 23 września 2026

Sprawa znaku mangusty

Tytuł: Sprawa znaku mangusty
Tytuł oryginału: Enola Holmes and the Mark of the Mongoose
Autor: Nancy Springer
Cykl: Enola Holmes (9)
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 292
Wydawnictwo: Poradnia K


"A wymogi towarzyskie mówiły jasno, że żaden dżentelmen nie może się obejść bez kobiety: bez znaczenia, czy matki, siostry, żony, która będzie wokół niego "chodziła"."


Minęło już sporo czasu od brawurowej ucieczki Enoli z domu, a także ukrywaniem się przed braćmi. Teraz, dziewczyna ma całkiem dobrą relację z Mycroftem i jeszcze lepszą z Sherlockiem. Enola cieszy się samodzielnością, studiuje w Akademii Kobiet i rzadziej pracuje jako perdytorystka. Kiedy jednak przybywa do doktora Ragostina zdenerwowany i rozkrzyczany mężczyzna, młoda detektywka postanawia zbadać kolejną sprawę. 


"Uważam, że najodpowiedniejszą zemstą za chamskie zachowanie tego zadziory będzie ustalenie miejsca pobytu jego przyjaciela."

Na ulicach Londynu przepadł bez wieści Wolcott Balestier, który przypłynął zza oceanu, by nabyć nowe dzieła angielskich autorów. Mężczyzny szuka zrozpaczona siostra i trochę narwany przyjaciel, znany pisarz - Rudyard Kipling. Obawia się on, że za tym nagłym zniknięciem stoją piraci. Nie ufając kobiecie, do poszukiwań zatrudnia jej brata Sherlocka. Enola, która rozpoczyna śledztwo na własną rękę, szybko wpada na zupełnie inny trop, który może okazać się jeszcze bardziej niebezpieczny niż piraci...



"Niech licho porwie Scherlocka za to, że nie dał mi wiary! Jak śmiał?"


To już dziewiąty tom przygód Enoli Holmes i dotąd mogliście przeczytać u mnie o tej serii same ochy i achy to, tym razem byłam rozczarowana. Ta historia zupełnie do mnie nie przemówiła. Niby schemat ten sam, ale jakoś coś nie zaskoczyło. Od samego początku nie poczułam tego, chociaż klimat niby podobny. Sama Enola wydawała mi się taka sama, Scherlock też i ich relacja w zasadzie też, ale jakoś cała fabuła mnie nie przekonała, wiele elementów mnie irytowało, w szczególności postać 
Rudyard Kipling. Mężczyzna był grubiański, głośny, bardzo niezgrabny w swoim zachowaniu. Od początku do końca przeszkadzał mi w tej powieści, zupełnie mi do niej nie pasując i wprowadzając do niej niepotrzebny chaos. Niestety tom ten przeczytałam w pośpiechu by jak najszybciej dobrnąć do końca i  nie czułam zbyt dużej przyjemności z czytania. Niemniej jednak jest to już tom dziewiąty i jak do tej pory byłam zachwycona serią, więc nadal gorąco zachęcam do poznania jej mimo tego jednego słabszego tomu.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
4/10


wtorek, 22 września 2026

Sycylia

Tytuł: Sycylia. Smak Południa
Autor: Karolina Wiszniewska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Bezdroża

"To była miłość od pierwszego kroku, spojrzenia, uśmiechu. Był marzec. Sycylia przywitała mnie przepięknym słońcem, za którym tak bardzo tęskniłam. Dotarłam do centrum Katanii i pierwsze kroki skierowałam do małej kawiarni niedaleko Piazza Uniersità. Zamówiłam kawę i cornetto z kremem pistacjowym, a po pierwszym kęsie już wiedziałam, że takiego smaku nie znajdę nigdzie indziej."


Uwielbiam Włochy i podróżowałam do tego kraju kilkukrotnie. Wciąż jednak nie odwiedziłam Sycylii. Kiedyś chcę to zrobić, ale na razie ciągnie mnie na Północ Włoch. Autorce również przez pewien czas było nie po drodze z tą wyspą. Na przekór wszystkim zachwytom opierała się jej i odwiedzała inne regiony. W końcu przyjechała i się w niej zakochała.



"Cóż, nie ma idealnych miejsc."


Z czym kojarzy Wam się Sycylia? Piekącym słońcem? Smakiem pistacji? Pomarańczy? Zapachem cytryn? Zagrożeniem ze strony Etny? To chyba najpopularniejsze skojarzenia, ale to zaledwie niewielki skrawek tego czym Sycylia jest. Owszem to wyspa, nad którą wciąż wisi widmo wybuchu wulkanu, ale jest tu również południowa serdeczność, ciepło i całkiem sporo rozgardiaszu. Pistacje czy cytrusy to również nie wszystko. Sycylijska kuchnia jest bogata w smaki - zioła, przyprawy, ryby, owoce morza, podroby, mięso... Do tego mnóstwo pięknych miejsc na szlaku, a także i tych mniej znanych znajdujących się poza szlakiem. 


"Życie toczy się tu swoim rytmem."

Jak już wspomniałam na początku, ciągle omijam południe Włoch i Sycylię i uderzam zazwyczaj w północ, tak po przeczytaniu tego przewodnika zaczynam zmieniać zdanie o tym regionie i wyspie. Ale to nie czas na moje plany wakacje, a recenzję przewodnika. A jest tu o czym pisać. Autorka świetnie przedstawiła Sycylię, pokazała ją od nie takiej oczywistej strony. Pokazała co wyspa ma zaoferowania, zarówno pięknego jak i groźnego, ale to przecież też ma swój urok. Pokazała Sycylię piękną, bogatą w smaki, historię, kulturę, ale też straszną i okrutną pod względem natury. Pokazała też serdeczność ludzi, ale też ich surowość ze względu na warunki w jakich żyją. A wszystko to przedstawiła w bardzo przyjemny sposób. Czytając o tym wszystkim czułam się jakbym była na kawce z przyjaciółką, która wróciła z wycieczki i chce się ze mną podzielić tymi wszystkimi wrażeniami. A do tego pokazała mi mnóstwo pięknych zdjęć, które świetnie zobrazowały to, o czym opowiadała. Jak na razie, jest to najlepszy przewodnik z jakim się do tej pory spotkałam.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bezdroża.

Moja ocena:
10/10 

czwartek, 10 września 2026

Przerwane linie serca

Tytuł: Przerwane linie serca
Autor: Magdalena Artomska - Białobrzeska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 258
Wydawnictwo: Novae Res


"Przeszłość zmieszała się z teraźniejszością, jakby czas zatoczył krąg i odnalazł drogę, by wskazać, którędy od zawsze powinny były podążać nasze stęsknione, obarczone karmicznym przywiązaniem dusze."



Piotr jest wpływowym biznesmenem i byłym senatorem. Kiedy otrzymuje propozycję udziału w polityczno-gospodarczej rozgrywce, zgadza się, ale stawia warunek. Chce, aby do projektu dołączyła Agnieszka, jego dawna miłość i matka jego dziecka.




"Decyzja leży w twoich rękach!"

Przed laty Piotr i Agnieszka przeżyli płomienny romans, który jednak nie przewał próby czasu. Dziś oboje znajdują w niedających im szczęścia relacjach. Agnieszka pała do byłego kochanka nienawiścią, ale też trawi ją płomień tęsknoty. Piotr z kolei pragnie wykorzystać nadarzającą się okazję, by się do niej zbliżyć. Ale czy echo dawnego uczucia może jeszcze powrócić?

 


"A ze mnie taka Julia, jak z mojego męża Romeo."


Długo przymierzałam się do napisania tej recenzji, bo książka zupełnie mi się nie podobała. Podczas czytania jej męczyłam się niemiłosiernie. Uwielbiam motyw drugich szans, ale ten tutaj mnie nie przekonał. Nie polubiłam bohaterów, w szczególności Piotra. Był trochę ordynarny, nie znalazłam w nim żadnej cechy, którą bym w nim polubiła. No może trochę to, że był zakochany od lat w Agnieszce, ale też nie do końca było to dla mnie przekonujące. Co do Agnieszki to było mi jej żal. Było mi żal tego jak wygląda jej życie, nieudane małżeństwo i to jak się ogólnie ciągle ze wszystkim męczyła. Ale to za mało, by zapałać do kogoś sympatią. Czytając recenzje tej książki spotkałam się wielokrotnie z tym, że ta historia dostarcza emocji. No mi nie dostarczyła. Czułam jedynie nudę i niesmak. Jestem chyba jednak wyjątkiem, dlatego myślę, że warto będzie przeczytać tę powieść i samemu wyrobić sobie o niej opinię. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
2/10