wtorek, 7 lipca 2026

Na dłużej niż na zawsze

Tytuł: Na dłużej niż na zawsze
Autor: Jagoda Wochlik
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Lucky

"Uważała, że o tym, kim naprawdę jesteśmy, decyduje to, co pamiętamy. I to, o czym zapominamy. Jej mama zapomniała, kim była. I choć siedziała tuż obok, jej ciało było na miejscu i dusza, jeśli też istniała, a nawet umysł poniekąd także, bo przecież nadal znała tabliczkę mnożenia i alfabet, wyrecytowałaby je bez problemu, gdyby ją o to poprosiła, ale tak naprawdę wcale jej tu nie było. Nie dzieliły już wspólnych wspomnień. Wspólnego życia. Wspólnej pamięci."


Podobno największą miarą miłości jest pozwolić komuś odjeść, ale co jeśli ktoś odchodzi, bo tak bardzo kocha i uważa, że to najlepsze co może zrobić? W takiej sytuacji znaleźli się Eliza i Feliks, modelowa para z liceum. Ich początek był delikatny, niespieszny, nieśmiały, a już pod koniec roku byli nierozłączni, gdy nagle Eliza zniknęła bez słowa.


"Nie trać czasu. Szybciej, bo kiedyś i tak wszystko zapomnisz."


Po latach Eliza wraca do miasteczka i zaczyna pracę z młodzieżą. Przyjechała tylko na chwilę, ale nawet ta chwila przypomniała o uczuciach i jej i jemu. Feliks prosi o szansę. Eliza się zgadza, ale tylko na siedem miesięcy. Feliks postanawia wykorzystać ten czas maksymalnie i pokazać jej jak mogł0by z nim wyglądać życie. Chłopak ma nadzieje, że przekona ją do zostania na zawsze. Eliza nosi jednak w sobie tajemnice, które mogą przekreślić wszystkie jego starania. 


"Jej nikt nie był w stanie utrzymać na powierzchni. Prędzej czy później wszystko utonie w morzu niepamięci."

Nie spodziewałam się, że ta historia aż tak do mnie trafi, że głęboko wejdzie w moje serce i je roztrzaska. To historia, która wchodzi drobnymi kroczkami, osadza się, zagnieżdża i zapada głęboko w pamięć. Przeczytałam ją już jakiś czas temu, a wciąż noszę ją w sobie, wciąż towarzyszą mi emocje, które czułam podczas poznawania jej. Autorka tak poprowadziła fabułę i wykreowała bohaterów, że ta historia jest bliska sercu. Eliza i Feliks to osoby, które możemy znać w prawdziwym życiu. Prowadzą zwyczajne życie, mają bliskich, nie żyją w przepychu. Tak po ludzku chętnie bym się z nimi zaprzyjaźniła i wyszła na kawę. Momentami Eliza drażniła mnie swoim uporem, tym, że skazywała się na smutne życie, bez sprawdzenia czy faktycznie jest na nie skazana. Nie będę Wam zdradzała o co mi chodzi, bo dla mnie odkrywanie tajemnic Elizy było prawdziwą przyjemnością i nie chcę Wam tego odbierać. Co do Feliksa to pokochałam go za jego oddanie, za wrażliwość, za serce na dłoni. Myślę, że niejedna kobieta chciałaby spotkać takiego Feliksa w życiu i zatrzymać przy sobie. Myślę, że udało mi się Was przekonać do tej historii, a jeśli nie to może skuszę Was zakończeniem, które jest niejasne i trochę dezorientuje, ale też daje nadzieję. Każdy z nas ma szansę dopowiedzieć sobie zakończenie tej historii tak jak chce. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky.

Moja ocena:
10/10

czwartek, 25 czerwca 2026

Ludzie malowani

Tytuł: Ludzie malowani. Historia ludzkości w 21 tatuażach
Tytuł oryginału: Painted People. Humanity in 21 Tattoos
Autor: Matt Lodder
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Insignis


"Tatuaż jest sztuką tradycyjną, podobnie jak wiele innych form sztuki ludowej, w związku z czym przekazuje pewne wizerunki i ikonografie przez wieki, a nawet tysiąclecia. Poszczególne wzory często się powtarzają, wykorzystywane jako sposób szybkiego i dosadnego przedstawienia podstawowych i uniwersalnych emocji, takich jak strach, nadzieja i rodzinna bliskość."

Od lat interesuję się historią, ale nie taką skupiającą się na suchych faktach, datach, bitwach, paktach... Ja w historii widzę przede wszystkim człowieka i prze jego pryzmat patrzę na historię. Tym razem miałam okazję spojrzeć na historię ludzi z perspektywy tatuażu.



"Historycy sztuki – tacy jak ja – analizują stare dzieła nie dlatego, że są piękne, tylko dlatego, iż stanowią zachwycające i bezcenne źródła, za których pośrednictwem możemy próbować zrozumieć przeszłość. Obrazy, rzeźby i inne produkty ludzkich rąk ogólnie nazywane przez nas sztuką mówią o ludziach i społecznościach, które je wytworzyły, o czasach i miejscach, w których powstały, i o życiu osób obecnych w chwili ich zaistnienia. A co najważniejsze, mówią nam o nas samych, tu i teraz. O tym, w jaki sposób w naszej epoce, uformowani przez własne niepowtarzalne przeżycia, możemy zrozumieć czasy i doświadczenia innych."

Najstarsze znane tatuaże wykonane zostały ponad pięć tysięcy lat temu. Może wyjdę tu na laiczkę, ale jestem zszokowana tym, ze tatuaże powstawały już tak dawno temu. Dla mnie szok budzą informacje o tatuażach sprzed dwóch stuleci. Historia tatuażu sięga jednak o wiele głębiej. Przez lata powstawały malunki na skórze człowieka w każdym zakątku świata i pełniły one różną rolę. Dziś tatuaż pełni funkcję głównie estetyczną, czasami pełni funkcję buntu, albo jest pamiątką po ważnym dla nas wydarzeniu. Kiedyś miały one funkcje magiczne, ochronne, lecznicze lub oznaczały piętno. Ale nie tylko, bo okazuje się, że tych zastosowań było troszkę więcej. 



"Prawda wygląda tak, że tatuowanie jest jednocześnie czymś starym i nowym. Wzory na każdym wytatuowanym ciele są specyficzne dla danej chwili, a każdy z nich mówi nam coś szczególnego o momencie jego powstania. Ale zasadniczo ta forma sztuki ogólnie nie zmieniła się od tysięcy lat."

Lubię poznawać historie ludzi z różnych perspektyw i właśnie tutaj to dostałam. Poznałam 21 historii o ludziach z tatuażami z różnych epok i różnych warstw społecznych. Osobiście nie jestem fanką tatuaży, na ten moment nie planuję ich mieć, ale też nie przeszkadzają mi u innych. Nie pasjonuję się też tym tematem, ale ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest w niej całkiem spora dawka wiedzy i  liczne ciekawostki. Napisana została w bardzo przystępny sposób. Nie wszystkie historie mnie ciekawiły, ale udało mi się gładko przez nie przebrnąć. Jak się okazało po przeczytaniu tej książki, dosyć dużo wiem o historii ludzi, ale o historii tatuażu w zasadzie nie wiedziałam nic. Sam temat nie jest według mnie do końca  wyczerpany i jeszcze sporo można by tu napisać. Co do okładki to jak dla mnie jest brzydka, ale chyba tez i trochę intrygująca, bo przyciągała wzrok moich współpasażerów w pociągu. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10

piątek, 19 czerwca 2026

Dorośnij

Tytuł: Dorośnij. Zostań rodzicem, na jakiego zasługują twoje dzieci
Tytuł oryginału: Grow Up: Becoming the Parent Your Kids Deserve
Autor: Gary John Bishop
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Insignis

"Jeśli nie umiesz zrezygnować ze sztucznego haju, jaki daje obwinianie innych o własne nieszczęścia, nie znajdziesz w tej książce tego, na co liczysz - ale przeczytaj ją mimo wszystko. Może warto zacząć żegnać się z tym starym, wysłużonym mechanizmem obronnym."


Są tu jacyś rodzice? Chyba każdy rodzic chce dać dziecku wszystko to, co najlepsze. Jak stać się rodzicem na jakiego zasługują dzieci? Jak stać się dobrym rodzicem? To poradnik skierowany niby do rodziców, ale tak na prawdę to każdy człowiek znajdzie w nim coś dla siebie, bo skupia się on na rozliczeniu się z przeszłością. 




"Życie z nieustannie zaciśniętymi zębami nie ma sensu."


Nie mam dzieci i nie planuję ich mieć, nie planuję zostać rodzicem, ale jestem rosłą kobietą, która jeszcze nie rozliczyła się z przeszłością i byłam ciekawa co do zaoferowania ma ta książka. Początkowo spodobało mi się konkretne podejście autora do tematu, bez owijania w bawełnę, tylko szczere fakty. No bomba. Z czasem zaczął mnie drażnić jego język. Dużo wulgaryzmów, które zaczęły mnie odpychać, nachalność i zbyt duże uproszczenia, które wprowadzają w błąd, a nawet w jednym przypadku zauważyłam bezczelne kłamstwo. Autor zachęcając do porzucenia przeszłości, stwierdził, że "bolesne dzieciństwo nie przełożyło się bezpośrednio na to, jak sobie radzisz dzisiaj". No ośmielę się z tym nie zgodzić, szczególnie, że wczorajsza wizyta u psychologa powiedziała mi właśnie, że moje dzieciństwo miało wpływ na to jak teraz wygląda mój związek. Nie mówię, że to jest coś czego mamy się kurczowo trzymać i nie przepracować tego i tylko wszystko zrzucać na problemy w dzieciństwie, bo jak najbardziej trzeba się z tym uporać, ale widać tutaj kłamstwo ze strony autora. Po tym nie byłam w stanie kontynuować czytania. Być może takich głupot było więcej. Oczywiście wcześniej było kilka fragmentów, które uważam za ciekawe i skłaniające do refleksji, jednak po tym kłamstwie nie potrafiłam kontynuować.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
3/10