wtorek, 22 września 2026

Sycylia

Tytuł: Sycylia. Smak Południa
Autor: Karolina Wiszniewska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Bezdroża

"To była miłość od pierwszego kroku, spojrzenia, uśmiechu. Był marzec. Sycylia przywitała mnie przepięknym słońcem, za którym tak bardzo tęskniłam. Dotarłam do centrum Katanii i pierwsze kroki skierowałam do małej kawiarni niedaleko Piazza Uniersità. Zamówiłam kawę i cornetto z kremem pistacjowym, a po pierwszym kęsie już wiedziałam, że takiego smaku nie znajdę nigdzie indziej."


Uwielbiam Włochy i podróżowałam do tego kraju kilkukrotnie. Wciąż jednak nie odwiedziłam Sycylii. Kiedyś chcę to zrobić, ale na razie ciągnie mnie na Północ Włoch. Autorce również przez pewien czas było nie po drodze z tą wyspą. Na przekór wszystkim zachwytom opierała się jej i odwiedzała inne regiony. W końcu przyjechała i się w niej zakochała.



"Cóż, nie ma idealnych miejsc."


Z czym kojarzy Wam się Sycylia? Piekącym słońcem? Smakiem pistacji? Pomarańczy? Zapachem cytryn? Zagrożeniem ze strony Etny? To chyba najpopularniejsze skojarzenia, ale to zaledwie niewielki skrawek tego czym Sycylia jest. Owszem to wyspa, nad którą wciąż wisi widmo wybuchu wulkanu, ale jest tu również południowa serdeczność, ciepło i całkiem sporo rozgardiaszu. Pistacje czy cytrusy to również nie wszystko. Sycylijska kuchnia jest bogata w smaki - zioła, przyprawy, ryby, owoce morza, podroby, mięso... Do tego mnóstwo pięknych miejsc na szlaku, a także i tych mniej znanych znajdujących się poza szlakiem. 


"Życie toczy się tu swoim rytmem."

Jak już wspomniałam na początku, ciągle omijam południe Włoch i Sycylię i uderzam zazwyczaj w północ, tak po przeczytaniu tego przewodnika zaczynam zmieniać zdanie o tym regionie i wyspie. Ale to nie czas na moje plany wakacje, a recenzję przewodnika. A jest tu o czym pisać. Autorka świetnie przedstawiła Sycylię, pokazała ją od nie takiej oczywistej strony. Pokazała co wyspa ma zaoferowania, zarówno pięknego jak i groźnego, ale to przecież też ma swój urok. Pokazała Sycylię piękną, bogatą w smaki, historię, kulturę, ale też straszną i okrutną pod względem natury. Pokazała też serdeczność ludzi, ale też ich surowość ze względu na warunki w jakich żyją. A wszystko to przedstawiła w bardzo przyjemny sposób. Czytając o tym wszystkim czułam się jakbym była na kawce z przyjaciółką, która wróciła z wycieczki i chce się ze mną podzielić tymi wszystkimi wrażeniami. A do tego pokazała mi mnóstwo pięknych zdjęć, które świetnie zobrazowały to, o czym opowiadała. Jak na razie, jest to najlepszy przewodnik z jakim się do tej pory spotkałam.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bezdroża.

Moja ocena:
10/10 

czwartek, 10 września 2026

Przerwane linie serca

Tytuł: Przerwane linie serca
Autor: Magdalena Artomska - Białobrzeska
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 258
Wydawnictwo: Novae Res


"Przeszłość zmieszała się z teraźniejszością, jakby czas zatoczył krąg i odnalazł drogę, by wskazać, którędy od zawsze powinny były podążać nasze stęsknione, obarczone karmicznym przywiązaniem dusze."



Piotr jest wpływowym biznesmenem i byłym senatorem. Kiedy otrzymuje propozycję udziału w polityczno-gospodarczej rozgrywce, zgadza się, ale stawia warunek. Chce, aby do projektu dołączyła Agnieszka, jego dawna miłość i matka jego dziecka.




"Decyzja leży w twoich rękach!"

Przed laty Piotr i Agnieszka przeżyli płomienny romans, który jednak nie przewał próby czasu. Dziś oboje znajdują w niedających im szczęścia relacjach. Agnieszka pała do byłego kochanka nienawiścią, ale też trawi ją płomień tęsknoty. Piotr z kolei pragnie wykorzystać nadarzającą się okazję, by się do niej zbliżyć. Ale czy echo dawnego uczucia może jeszcze powrócić?

 


"A ze mnie taka Julia, jak z mojego męża Romeo."


Długo przymierzałam się do napisania tej recenzji, bo książka zupełnie mi się nie podobała. Podczas czytania jej męczyłam się niemiłosiernie. Uwielbiam motyw drugich szans, ale ten tutaj mnie nie przekonał. Nie polubiłam bohaterów, w szczególności Piotra. Był trochę ordynarny, nie znalazłam w nim żadnej cechy, którą bym w nim polubiła. No może trochę to, że był zakochany od lat w Agnieszce, ale też nie do końca było to dla mnie przekonujące. Co do Agnieszki to było mi jej żal. Było mi żal tego jak wygląda jej życie, nieudane małżeństwo i to jak się ogólnie ciągle ze wszystkim męczyła. Ale to za mało, by zapałać do kogoś sympatią. Czytając recenzje tej książki spotkałam się wielokrotnie z tym, że ta historia dostarcza emocji. No mi nie dostarczyła. Czułam jedynie nudę i niesmak. Jestem chyba jednak wyjątkiem, dlatego myślę, że warto będzie przeczytać tę powieść i samemu wyrobić sobie o niej opinię. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Moja ocena:
2/10

piątek, 28 sierpnia 2026

Usłysz jak słuchają kobiety

Tytuł: Usłysz jak słuchają kobiety
Tytuł oryginału: Hark: How Women Listen
Autor: Alice Vincent
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Insignis


"Kiedy pierwszy raz zobaczyłam kamerton, byłam małą dziewczynką. Mój ojciec uderzył nim o udo i postawił go na drewnianym stole. Pamiętam, że upiornie wysoki ton, który się wtedy rozległ, brzmiał niemal nieprawdopodobnie. Miałam wrażenie, że ktoś go wyczarował."

Podobno kobiety są dobrymi słuchaczkami. Może wynika to z wrażliwości, może nieśmiałości, albo też większej uważności. We współczesnym świecie słuchanie nie jest łatwe. Zewsząd jesteśmy bombardowani przeróżnymi informacjami, podczas zakupów towarzyszy nam muzyka czy reklamy, a na ulicy słychać ciągły szum. Nie trudno o przebodźcowanie, prawda?


"Na pewnym etapie życia nic nie miało dla mnie większego znaczenia niż dźwięki, bo poruszały moje ciało i koiły mój mózg; wstępowałam dzięki nim na wyższy poziom istnienia."

Dla Alice Vincent dźwięki już od dzieciństwa stanowiły ważną część życia. Podobnie jak wiele z nas Alice w pewnym momencie zaczęła zmagać się z przebodźcowaniem. Przełomowym momentem w jej życiu było usłyszenie bicia serca swojego dziecka. Po jego urodzeniu dźwięków pojawiło się o wiele więcej. Wyruszyła więc w kolejną osobistą podróż, by na nowo odkryć dźwięk. Odbyła wiele rozmów z różnymi kobietami. Dzięki nim Alice poznała nowe aspekty słuchania. 


"Kiedy myślę o tym, jak to jest być słyszącą kobietą w hałaśliwym świecie, zastanawiam się, czego słucham, nie zdając sobie z tego sprawy - a czego nie słyszę."

Dźwięk i zmysł słuchu odgrywają spore znaczenie z naszym życiu. Mam słaby wzrok i często właśnie na nich bardziej się opieram. Dla ludzi niewidomych zmysł odgrywa jeszcze większą wolę. Na co dzień możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, nie zwracać na to większej uwagi, ale autorka postanowiła zgłębić temat. Opisała swoje spostrzeżenia, swoje doświadczenia, porozmawiała też z innymi kobietami. Ta książka przedstawia nieoczywiste spojrzenie na temat słuchu. Autorka podzieliła się doświadczeniami związanymi ze zmysłem słuchu w sposób duchowy i trochę psychologiczny. Być może nie jest to tematyka dla każdego, nie każdy się odnajdzie w takim spojrzeniu na z pozoru zwykły zmysł ludzki, ale przeczytanie tej książki z pewnością pozwoli spojrzeć na niego z innej perspektywy.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10