czwartek, 25 czerwca 2026

Ludzie malowani

Tytuł: Ludzie malowani. Historia ludzkości w 21 tatuażach
Tytuł oryginału: Painted People. Humanity in 21 Tattoos
Autor: Matt Lodder
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Insignis


"Tatuaż jest sztuką tradycyjną, podobnie jak wiele innych form sztuki ludowej, w związku z czym przekazuje pewne wizerunki i ikonografie przez wieki, a nawet tysiąclecia. Poszczególne wzory często się powtarzają, wykorzystywane jako sposób szybkiego i dosadnego przedstawienia podstawowych i uniwersalnych emocji, takich jak strach, nadzieja i rodzinna bliskość."

Od lat interesuję się historią, ale nie taką skupiającą się na suchych faktach, datach, bitwach, paktach... Ja w historii widzę przede wszystkim człowieka i prze jego pryzmat patrzę na historię. Tym razem miałam okazję spojrzeć na historię ludzi z perspektywy tatuażu.



"Historycy sztuki – tacy jak ja – analizują stare dzieła nie dlatego, że są piękne, tylko dlatego, iż stanowią zachwycające i bezcenne źródła, za których pośrednictwem możemy próbować zrozumieć przeszłość. Obrazy, rzeźby i inne produkty ludzkich rąk ogólnie nazywane przez nas sztuką mówią o ludziach i społecznościach, które je wytworzyły, o czasach i miejscach, w których powstały, i o życiu osób obecnych w chwili ich zaistnienia. A co najważniejsze, mówią nam o nas samych, tu i teraz. O tym, w jaki sposób w naszej epoce, uformowani przez własne niepowtarzalne przeżycia, możemy zrozumieć czasy i doświadczenia innych."

Najstarsze znane tatuaże wykonane zostały ponad pięć tysięcy lat temu. Może wyjdę tu na laiczkę, ale jestem zszokowana tym, ze tatuaże powstawały już tak dawno temu. Dla mnie szok budzą informacje o tatuażach sprzed dwóch stuleci. Historia tatuażu sięga jednak o wiele głębiej. Przez lata powstawały malunki na skórze człowieka w każdym zakątku świata i pełniły one różną rolę. Dziś tatuaż pełni funkcję głównie estetyczną, czasami pełni funkcję buntu, albo jest pamiątką po ważnym dla nas wydarzeniu. Kiedyś miały one funkcje magiczne, ochronne, lecznicze lub oznaczały piętno. Ale nie tylko, bo okazuje się, że tych zastosowań było troszkę więcej. 



"Prawda wygląda tak, że tatuowanie jest jednocześnie czymś starym i nowym. Wzory na każdym wytatuowanym ciele są specyficzne dla danej chwili, a każdy z nich mówi nam coś szczególnego o momencie jego powstania. Ale zasadniczo ta forma sztuki ogólnie nie zmieniła się od tysięcy lat."

Lubię poznawać historie ludzi z różnych perspektyw i właśnie tutaj to dostałam. Poznałam 21 historii o ludziach z tatuażami z różnych epok i różnych warstw społecznych. Osobiście nie jestem fanką tatuaży, na ten moment nie planuję ich mieć, ale też nie przeszkadzają mi u innych. Nie pasjonuję się też tym tematem, ale ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest w niej całkiem spora dawka wiedzy i  liczne ciekawostki. Napisana została w bardzo przystępny sposób. Nie wszystkie historie mnie ciekawiły, ale udało mi się gładko przez nie przebrnąć. Jak się okazało po przeczytaniu tej książki, dosyć dużo wiem o historii ludzi, ale o historii tatuażu w zasadzie nie wiedziałam nic. Sam temat nie jest według mnie do końca  wyczerpany i jeszcze sporo można by tu napisać. Co do okładki to jak dla mnie jest brzydka, ale chyba tez i trochę intrygująca, bo przyciągała wzrok moich współpasażerów w pociągu. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
7/10

piątek, 19 czerwca 2026

Dorośnij

Tytuł: Dorośnij. Zostań rodzicem, na jakiego zasługują twoje dzieci
Tytuł oryginału: Grow Up: Becoming the Parent Your Kids Deserve
Autor: Gary John Bishop
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Insignis

"Jeśli nie umiesz zrezygnować ze sztucznego haju, jaki daje obwinianie innych o własne nieszczęścia, nie znajdziesz w tej książce tego, na co liczysz - ale przeczytaj ją mimo wszystko. Może warto zacząć żegnać się z tym starym, wysłużonym mechanizmem obronnym."


Są tu jacyś rodzice? Chyba każdy rodzic chce dać dziecku wszystko to, co najlepsze. Jak stać się rodzicem na jakiego zasługują dzieci? Jak stać się dobrym rodzicem? To poradnik skierowany niby do rodziców, ale tak na prawdę to każdy człowiek znajdzie w nim coś dla siebie, bo skupia się on na rozliczeniu się z przeszłością. 




"Życie z nieustannie zaciśniętymi zębami nie ma sensu."


Nie mam dzieci i nie planuję ich mieć, nie planuję zostać rodzicem, ale jestem rosłą kobietą, która jeszcze nie rozliczyła się z przeszłością i byłam ciekawa co do zaoferowania ma ta książka. Początkowo spodobało mi się konkretne podejście autora do tematu, bez owijania w bawełnę, tylko szczere fakty. No bomba. Z czasem zaczął mnie drażnić jego język. Dużo wulgaryzmów, które zaczęły mnie odpychać, nachalność i zbyt duże uproszczenia, które wprowadzają w błąd, a nawet w jednym przypadku zauważyłam bezczelne kłamstwo. Autor zachęcając do porzucenia przeszłości, stwierdził, że "bolesne dzieciństwo nie przełożyło się bezpośrednio na to, jak sobie radzisz dzisiaj". No ośmielę się z tym nie zgodzić, szczególnie, że wczorajsza wizyta u psychologa powiedziała mi właśnie, że moje dzieciństwo miało wpływ na to jak teraz wygląda mój związek. Nie mówię, że to jest coś czego mamy się kurczowo trzymać i nie przepracować tego i tylko wszystko zrzucać na problemy w dzieciństwie, bo jak najbardziej trzeba się z tym uporać, ale widać tutaj kłamstwo ze strony autora. Po tym nie byłam w stanie kontynuować czytania. Być może takich głupot było więcej. Oczywiście wcześniej było kilka fragmentów, które uważam za ciekawe i skłaniające do refleksji, jednak po tym kłamstwie nie potrafiłam kontynuować.


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis.

Moja ocena:
3/10

wtorek, 16 czerwca 2026

Siedem dalekich rejsów

Tytuł: Siedem dalekich rejsów
Autor: Leopold Tyrmand
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: MG

"- Słabo pan zna kobiety, mój przyjacielu. Na dnie najczystszej przyjaźni migoce iskierka kokieterii.
– Słabo zna pani mężczyzn, młoda damo. Na dnie najczystszej choćby przyjaźni tli się płomyczek pożądania. Bez tych płomyczków i iskierek przyjaźń byłaby tylko znajomością.
"


Ewa, historyk sztuki z Warszawy, przyjeżdża do Darłowa, malowniczego portowego miasteczka. Od razu nawiązuje znajomość z Nowakiem, dziennikarzem, mężczyzną bez imienia, z tajemniczą przeszłością. Od tego pierwszego spotkania rodzi się miedzy nimi fascynacja, namiętność, ciekawość, ale tez i swego rodzaju zaciekła rywalizacja, która burzy rodzące się uczucia.


"Wraca się jedynie do tych, których się kocha. Nie wraca się tam, gdzie jest się tylko kochanym. Wraca się wyłącznie do tych, których się kocha. Albo nie wraca się nigdzie i do nikogo. Po prostu jedzie się dalej."

Oboje interesuje to samo - zaginiony w czasie wojny tryptyk Eryka Pomorskiego z pobliskiego kościoła warty krocie. Ewa zdaje się nim interesować zawodowo. Nowak natomiast pragnie go odnaleźć i wywieźć za granicę i uciec z kraju. Rodząca się między nimi miłość może wszystko zniweczyć. 


"Szczęście jest zawsze gdzie indziej."

Jeśli znacie twórczość Leopolda Tyrmanda to, wiecie, że wbrew opisowi, nie jest to romans. Twórczość autora skupia się na realiach powojennej Polski, gdzie ludzi trawi niepokój w obliczu nieuchronnych zmian. Tutaj jest to nad wyraz widoczne, chociaż skryte za, z pozoru, bezsensownymi rozmowami przy kieliszku. Do tego świetne przedstawienie absurdów komunistycznego świata i delikatna kąśliwość. Jedyne czego mi zabrakło to humoru, który już miałam okazję poznać w dziełach autora. Tutaj go nie odczułam zupełnie, a fabuła wydawała mi się odrobinę nużąca. Niemniej jednak bardzo cenię tę pozycję i nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Na uwagę zasługuje również cudowna okładka, obok której nie można przejść obojętnie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
8/10