czwartek, 30 kwietnia 2026

Pokochaj mnie jutro

Tytuł: Pokochaj mnie jutro
Tytuł oryginału: Love Me Tomorrow
Autor: Emiko Jean
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Poradnia K


"Kiedy byłam mała, miłość wydawała mi się czarno-białym zjawiskiem, jednoznacznym i prostym. A tymczasem okazała się tak delikatna i nietrwała. Nikt ci nie powie, że zawiera tysiąc odcieni szarości. Że to wszystko jest takie zawikłane."

Czy dziecko, które miało dom pełen miłości, a potem je straciło wraz ze śmiercią babci i rozwodzie rodziców może wierzyć w miłość? Siedemnastoletnia Emma kocha swoją mamę i pomaga jej w sprzątaniu domów innym, by trochę ją odciążyć, z chęcią też opiekuje się ukochanym dziadkiem. To dla niego chce zrezygnować ze studiów z dala od domu, bo nie wyobraża sobie, że miałaby się z nim rozstać na dłużej. Ma też całkiem niezły kontakt z ojcem. Ale romantyczna miłość? Wykluczone!


"Życie jest serią wyborów. Chyba że wszystkich ktoś dokonał za ciebie."

Wszystko zmienia list. Ale to nie jest zwykły lis. To list napisany do niej z przyszłości przez zakochanego w niej mężczyznę. Tajemniczy mężczyzna wie o niej wszystko, zna sekrety, których nikomu nie powierzyła. To odrobinę przerażające, ale i... ekscytujące. Emma postanawia odkryć kim jest ten tajemniczy mężczyzna, przed którym aż tak się otworzyła, że postanowiła zdradzić mu swoje sekrety. Może to jej przyjaciel z dzieciństwa? A może przystojny syn bogaczy u których sprząta? A może obiekt westchnień wielu dziewczyn, uzdolniony wiolonczelista? Czy Emmie uda się to odkryć? A może lepiej, żeby nie wiedziała i żyła swoim życiem wiedząc, że w przyszłości czeka na nią miłość?


"Czy miłość zawsze musi wygasnąć, zaniknąć? Miałam nadzieję, że nie, ale nadzieja to słaby oręż w obliczu realności życia."

Nastolatka naznaczona trudnymi doświadczeniami uparcie stroni od związków romantycznych i tajemniczy list z przyszłości od kochającego ją mężczyzny, który pragnie zmienić jej zdanie - idealny pomysł na historię romantyczną. Niecierpliwie przebierałam nogami w oczekiwaniu na tę powieść. Niestety trochę się rozczarowałam. Po obiecującym opisie i przejmującym początku historii, spotkałam się z nudą. Niezbyt mnie wciągnęła ta historia. Była zbyt blada, zabrakło mi tu emocji. Nie do końca też mnie przekonała przemiana bohaterki. Dziewczyna była pewna obaw i niechęci w stosunku do miłości i związków. Nie wierzyła, że są na zawsze, obawiała się bólu. A tu nagle dostaje list, początkowo jest nieufna, ale zaraz już próbuje odkryć kim jest nadawca, zaczyna spędzać więcej czasu z chłopakami, zaczyna się umawiać, niemalże zakochiwać. Jak dla mnie za szybko, trochę sztucznie i chaotycznie. Zupełnie tego nie czułam. Zakończenie też niezbyt przypadło mi do gustu, chociaż muszę przyznać, że było nieoczywiste, co zarazem działa też trochę na plus powieści. Z bólem serca tak nisko oceniam książkę, szczególnie, że w większości cieszy się dobrymi ocenami. Być może tylko ja tak ją odebrałam.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
4/10

wtorek, 28 kwietnia 2026

Akademia Eternum


Tytuł: Akademia Eternum. Pozytywka
Autor: Alexandra Wtulich
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Book4YA


"Szkoła wydawała się zarówno majestatyczna, jak i złowroga, jakby sama jej obecność świadczyła o tym, że niektóre rzeczy na tym świecie są niezmienne i mogą przetrwać wieki."



Siedemnastoletnia Cordelia Nocturne budzi się po wypadku i słyszy coś, co nie mieści się w głowie - że to ona prowadziła, że to ona zabiła człowieka. To ona jest odpowiedzialna za jego śmierć i musi ponieść karę. Ale... To przecież nie ona. Dziewczyna przypomina sobie, że to nie ona prowadziła, była tylko pasażerem. Ale nikt w to nie wierzy, przyjaciele zeznają przeciwko niej. Zamiast więzienia czeka ją przeniesienie do elitarnej Akademii Eternum.


"Nic tutaj nie jest proste, księżniczko."

Cordelia trafia do elitarnej Akademii Eternum, tajemniczej szkoły, gdzie ma zacząć wszystko od nowa. Szybko jednak okazuje się, że ubrana w piękne słowa pułapka. Już od pierwszego dnia dziewczyna zauważa, że w akademii dzieje się cos poważnego. Każdy zna jej przeszłość, nawet tą, którą ona sama zapomniała, jej lęki i tajemnice. Coś wisi w powietrzu, uczniowie dziwnie się zachowują, miewają stany zawieszenia lub przesadnej wesołości, a niektórzy po prostu znikają i wszyscy sprawiają wrażenie, że wszystko jest w normie. Wszyscy poza Dorianem, jedyną osobą, która zdaje się wiedzieć co się tam wyrabia. 
  

"Wszystko w Akademii miało swój porządek, swoje powtarzalne rytuały."

Już po przeczytaniu pierwszej strony wiedziałam, że to będzie wciągająca historia. Cordelia to młodziutka dziewczyna, z która z racji, że dzieli nas już trochę różnica wieku, nie utożsamiłam się, ale patrzyłam na nią jak na młodszą siostrę i... współczułam jej. Współczułam jej ze względu na przyjaciół, którzy ją wrobili i rodziców, którzy byli nieczuli i liczył się dla nich przede wszystkich wizerunek. Byłam tez podekscytowana tą Akademią, do której miała trafić. Wyobrażałam sobie, że będzie trochę mrocznie, trochę niebezpiecznie i tajemniczo, ale to co zaserwowała mi autorka to dosłownie aż brak mi słów. Na początku Cordelia była bardzo zdezorientowana tym co się tam wyprawiało, było dużo niewiadomych, nutka strachu i więcej pytań niż odpowiedzi, z czasem zaczęła łączyć elementy układanki w spójną całość, którą mogłam poznawać wraz z nią. To było świetne, że mogłam uczestniczyć w tym wraz z nią, nie wiedziałam co się wydarzy, nie przewidywałam przyszłości, nic nie zdradzało co się ma wydarzyć. Wszystko było niewiadomą do czasu aż wspólnie nie odkryłyśmy tajemnicy Akademii Eternum, a było to cudowne doświadczenie z dreszczykiem emocji. Z niecierpliwością wyczekuje kolejnego tomu, bo coś czuje, że to dopiero był początek. 

Za książkę serdecznie dziękuje Wydawnictwu Books4YA.

Moja ocena:
9/10

czwartek, 23 kwietnia 2026

Lamborghini

Tytuł: Lamborghini. Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość
Autor: Pini Simonluca
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Familium

"Podobno wszystko zaczęło się od konfliktu z Enzo Ferrarim, do którego doszło po tym, jak Lamborghini wytknął wady konstrukcyjne w pojazdach produkowanych w Maranello - tak przynajmniej głosi znana wszystkim legenda. Tym jednak, czego możemy być pewni, jest uzyskany rezultat: Lamborghini jako światowej rangi symbol prędkości i stylu made in Italy."


Ferruccio Lamborghini, złota raczka, mężczyzna, który potrafiła naprawić wszystko przy braku sprzętu i narzędzi, po powrocie do domu z wojny zaczął montaż ciągników ze starego sprzętu wojskowego. Po kilku latach założył firmę, która świetnie prosperowała. Następnie założył firmę, która produkowała klimatyzacje i piece. Jako bogaty przedsiębiorca mógł sobie pozwolić na luksusy. Zaczął jeździć Ferrari 250 GT. Szybko dostrzegł mankamenty tego modelu i zaproponował właścicielowi marki współpracę, by ulepszyć jego działanie. Ferrari odmówił. Obrażony Ferruccio postanowił stać się jego konkurencją.



"Na początki legendy składają się zatem narodziny przedsiębiorcy Ferruccia Lamborghiniego, otwarcie przez niego zakładu w Cento i wykładniczy wzrost sprzedaży ciągników z roku na rok."

W kolejnych latach powstało kilka modeli, które miały niepowtarzalny charakter i pomogły przetrwać firmie trudne czasy. W 1972 roku Ferruccio Lamborghini sprzedał dział zajmujący się produkcją aut sportowych. Był on przejmowany przez różnych właścicieli, mimo to ten niepowtarzalny styl pozostał i wciąż jest bardzo rozpoznawalny nawet przez małe dzieci.


""Więcej zarabia się na produkcji aut niż traktorów" to ówczesne słowa Ferruccia Lamorghiniego, które najlepiej komentują powstanie w 1963 roku firmy, którą dzisiaj wszyscy znamy."

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość... Niewiele się dowiedziałam o marce w żadnym z tych czasów. Temat przeszłości był cokolwiek liźnięty, bez szczegółów. O teraźniejszości też niewiele wiadomo, ani o przyszłości. Za to można poznać szczegóły techniczne samochodów. Podwozie, silnik, zawieszenie, cylindry - jeśli te pojęcia mają dla Was większe znaczenie to z pewnością więcej wyciągnięcie z tego albumu niż ja oglądając jedynie zdjęcia, bo te techniczne szczegóły niewiele mi mówiły. Sięgając po ten album spodziewałam się, że lepiej poznam historię marki i jej założyciela, bo jest dosyć ciekawa i nawet swego czasu oglądałam o tym film i był fantastyczny. Tutaj jednak autor nie poświęcił temu za wiele uwagi. A szkoda. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filium.

Moja ocena:
5/10