Autor: Jagoda Wochlik
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Lucky
"Uważała, że o tym, kim naprawdę jesteśmy, decyduje to, co pamiętamy. I to, o czym zapominamy. Jej mama zapomniała, kim była. I choć siedziała tuż obok, jej ciało było na miejscu i dusza, jeśli też istniała, a nawet umysł poniekąd także, bo przecież nadal znała tabliczkę mnożenia i alfabet, wyrecytowałaby je bez problemu, gdyby ją o to poprosiła, ale tak naprawdę wcale jej tu nie było. Nie dzieliły już wspólnych wspomnień. Wspólnego życia. Wspólnej pamięci."
Po latach Eliza wraca do miasteczka i zaczyna pracę z młodzieżą. Przyjechała tylko na chwilę, ale nawet ta chwila przypomniała o uczuciach i jej i jemu. Feliks prosi o szansę. Eliza się zgadza, ale tylko na siedem miesięcy. Feliks postanawia wykorzystać ten czas maksymalnie i pokazać jej jak mogł0by z nim wyglądać życie. Chłopak ma nadzieje, że przekona ją do zostania na zawsze. Eliza nosi jednak w sobie tajemnice, które mogą przekreślić wszystkie jego starania.
"Jej nikt nie był w stanie utrzymać na powierzchni. Prędzej czy później wszystko utonie w morzu niepamięci."
Nie spodziewałam się, że ta historia aż tak do mnie trafi, że głęboko wejdzie w moje serce i je roztrzaska. To historia, która wchodzi drobnymi kroczkami, osadza się, zagnieżdża i zapada głęboko w pamięć. Przeczytałam ją już jakiś czas temu, a wciąż noszę ją w sobie, wciąż towarzyszą mi emocje, które czułam podczas poznawania jej. Autorka tak poprowadziła fabułę i wykreowała bohaterów, że ta historia jest bliska sercu. Eliza i Feliks to osoby, które możemy znać w prawdziwym życiu. Prowadzą zwyczajne życie, mają bliskich, nie żyją w przepychu. Tak po ludzku chętnie bym się z nimi zaprzyjaźniła i wyszła na kawę. Momentami Eliza drażniła mnie swoim uporem, tym, że skazywała się na smutne życie, bez sprawdzenia czy faktycznie jest na nie skazana. Nie będę Wam zdradzała o co mi chodzi, bo dla mnie odkrywanie tajemnic Elizy było prawdziwą przyjemnością i nie chcę Wam tego odbierać. Co do Feliksa to pokochałam go za jego oddanie, za wrażliwość, za serce na dłoni. Myślę, że niejedna kobieta chciałaby spotkać takiego Feliksa w życiu i zatrzymać przy sobie. Myślę, że udało mi się Was przekonać do tej historii, a jeśli nie to może skuszę Was zakończeniem, które jest niejasne i trochę dezorientuje, ale też daje nadzieję. Każdy z nas ma szansę dopowiedzieć sobie zakończenie tej historii tak jak chce.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky.
Moja ocena:
10/10



Piękna, dojrzała recenzja, która idealnie oddaje emocjonalny ciężar i subtelność tej historii, a Twoje słowa o „morzu niepamięci” i bohaterach, z którymi chętnie wypiłoby się kawę, niesamowicie poruszają i sprawiają, że ma się ochotę natychmiast sięgnąć po tę książkę.
OdpowiedzUsuńAleż jestem zaintrygowana. Czuję, że i mnie ta historia mogłaby poruszyć serce.
OdpowiedzUsuńNie przepadam za niejasnymi zakończeniami, ale historia mnie ciekawi.
OdpowiedzUsuńJa zazwyczaj też nie, ale tym razem nie przeszkadzało mi i sprawiło, że tym bardziej żyłam tą historią i jeszcze ciągle noszę ją w pamięci mimo, że minęło sporo czasu od jej przeczytania.
UsuńJestem ciekawa, czy i mnie tak poruszy.
OdpowiedzUsuńWow 10/10? Na prawdę Ci się podobała!
OdpowiedzUsuńPiękna historia i duży plus za zakończenie, które trochę można sobie samemu dopowiedzieć, takie lubię najbardziej ;)
OdpowiedzUsuńTo nie do końca lektura dla mnie, ale ocena 10/10 zachęca ;)
OdpowiedzUsuńPatrząc na Feliksa wydaje się trochę za słodko, desperacko podkoloryzowane :), a jednak Twoja opinia mnie zachęca, ciekawa jestem tajemnicy Elizy
OdpowiedzUsuńTeż początkowo miałam o nim takie zdanie, ż zgadza się na wszystko, żeby tylko Eliza dała mu szansę, ale pod koniec historii pokazał charakter w sposób, jakiego się nie spodziewałam i przełamał trochę ten wizerunek takiego desperata, który będzie na wszystko się zgadzał i zbierał ochłapy.
Usuń