niedziela, 28 grudnia 2025

Wady ukryte

Tytuł: Wady ukryte
Autor: Katarzyna Kostołowska
Cykl: Kancelaria (1)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Książnica

"Denerwowała się. Jak zawsze w sądzie. Wbrew temu, co najpierw sobie wyobrażała, a następnie wmawiała, na sali sądowej wciąż nie czuła się jak ryba w wodzie. Wątpiła też w to, aby kiedykolwiek mogła się tak poczuć."



Natalia i Justyna, choć bardzo się od siebie różnią przyjaźnią się i wspólnie prowadzą kancelarię. Natalia to bardzo zamknięta w sobie, niepewna i cicha kobieta, która po rozstaniu z chłopakiem wróciła do znienawidzonego domu rodziców. Justyna z kolei, choć bardzo pewna siebie i lubiąca błyszczeć również zmaga się z problemami w małżeństwie.



"Skupiła się na nowym życiu, weszła w nie lekka i przepełniona nadzieją, że całe zło jest już za nią."

Za sprawą Justyny, która zajmuje się prawem karnym i często broni w sądzie ludzi o bardzo wątpliwej moralności, Natalia poznaje Olafa. Olaf jest gangsterem i mimo, że Natalia nie jest z tego powodu zadowolona, ulega jego urokowi. Życie z mężczyzną, który nie zawsze jest dostępny, wciąż zmienia numery telefonu, nie należy do łatwych. W tym samym czasie zmaga się z problemami rodzinnymi, za którymi stoi alkoholizm ojca. W jej życiu pojawia się także Bartek - kolega ze szkolnych lat, który wydaje się być przeciwieństwem Olafa.


"Bo czy człowiek tak dobry dla zwierząt może być zły?"

"Wady ukryte" to pierwszy tom świetnie zapowiadającej się serii Kancelaria. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu kilku pierwszych stron historii opowiedzianej z perspektywy Olafa, niezbyt przypadła mi ona do gustu. Olaf to taki bardzo śliski typ, który ma za nic wszystko co nie jest nim. Kobiety traktuje bardzo przedmiotowo, z wyższością, jakby żyły one jedynie dla jego rozrywki, manipuluje nimi tak, żeby jemu było wygodnie. Nie mogłam go znieść. Potem jednak, kiedy to Natalia zaczęła opowiadać swoją historię, wciągnęłam się w nią niesamowicie. Nie jest to rodzaj powieści po jakie często sięgam, bo najchętniej czytam takie lekkie, naszpikowane miłością i romantyzmem historie. Tutaj było sporo mroku, miłość wydawała się bardzo ulotna, pojawiło się dużo życiowych problemów - alkoholizm, trudności z zajściem w ciążę, przemoc, pobicie. Zagłębiałam się w to wszystko z wypiekami na twarzy, goniąc strona po stronie aż do zakończenia, które tylko zaostrzyło moją ciekawość. Mam nadzieje, że kontynuacja tej historii pojawi się jak najszybciej.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica

Moja ocena:
7/10

sobota, 20 grudnia 2025

Alchemia Tajmnic

Tytuł: Alchemia Tajemnic
Tytuł oryginału: Alchemy of Secrets
Autor: Stephanie Garber
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Poradnia K


"To była potężna magia. Magia króliczej nory. Magia ze świata po drugiej stronie szafy. Magia ze świata, którego istnienie Holland zawsze w głębi duszy przeczuwała."



Holland St. James, córka zmarłego słynnego reżysera Hollywood wierzy w magię.  Z tego powodu uczęszcza na zajęcia, które oficjalnie nie istnieją, prowadzone przez Nauczycielkę, której nikt nie zna, odbywające się w sali wykładowej ukrytej w opuszczonym kinie w Los Angeles. Większość studentów uważa opowieści Nauczycielki za bajki, bo kto przy zdrowych zmysłach wierzy, że istnieje człowiek, który zdradza datę śmierci, albo diabeł, który przesiaduje w hotelowym barze i pije ulubionego drinka.


"Czym jest magia, jeśli nie czymś, co sprawia, że człowiek wierzy i czuje, i wpada w zachwyt?"

Holland wierzy w magię i próbuje jej dowieść w swojej pracy dyplomowej oraz tego, że za najsłynniejszymi hollywoodzkimi zbrodniami stoi sam diabeł. Jej badania przerywa Zegarmistrz, który ostrzega ją, że umrze o północy. Holland zanurza się w labiryncie kłamstw, tajemnic i miejskich legend poszukując tajemniczego przedmiotu, który przedłuży jej życie. Czas ucieka, a miasto tętni sekretami. Do gry wchodzi dwóch tajemniczych mężczyzn, a Holland musi zdecydować, któremu może zaufać.


   "(...) problem z emocjami polega na tym, że czasem się ich nie wybiera. Czasem można tylko z nimi walczyć."

Stephanie Garber to autorka, którą pokochałam w Baśni o złamanym sercu, a moja miłość do jej twórczości utrwaliła się w Caravalu. Byłam pewna, że po jej powieści mogę sięgać w ciemno i to będzie strzał w dziesiątkę. Tym razem trochę się rozczarowałam. Świat przez nią stworzony w Alchemii Tajemnic bardzo różnił się od tych z poprzednich serii. Był bardziej mroczny, odrobinę mniej magiczny i taki nieprzyjemny. Wszędzie czaiło się zło, podstęp i śmierć. Trochę mnie to rozczarowało, nie było jak magicznie jak w Cravalu czy Magicznej Północy. Brakowało mi tych kolorów i przepychu, uwierała surowość. Zabrakło i tego typowego dla Garber klimatu. Sama bohaterka również mocno mnie irytowała, a i męskie postaci nie wzbudziły we mnie większego zainteresowania. Holland okazała się z jednej strony mało ciekawa, a z drugiej... dosyć głupia i naiwna. Najbardziej irytującym był dla mnie fragment, gdzie mężczyzna podał jej ważne wskazówki i ostrzegł przed towarzyszącym jej mężczyznom, żeby mu nie ufała i nie pokazywała tych dokumentów, a ona co zrobiła? No nie zgadniecie, od razu po wyjściu stwierdziła, że w zasadzie to ona nie wie co ma z tym wszystkim zrobić i z braku lepszego pomysłu pokazała mu te wskazówki. No cóż, to że miałam ochotę rzucić książką to mało powiedziane. Sama końcówka trochę mnie zaciekawiła i przyniosła delikatny powiew tego klimatu Gabrer, ale był on zbyt subtelny.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
5/10

czwartek, 4 grudnia 2025

Ransom Canyon

Tytuł: Ransom Canyon
Autor: Jodi Thomas
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Replika

"Ten silny, twardy mężczyzna nigdy o nic jej nie prosił, ale brał to, co mu oferowała. Rozsądek podpowiadał jej, że to nie potrwa długo. On nazywał ich odpadkami, jakby byli czymś, czego nikt już nie chce. Ale Staten nie był odpadkiem. Pewnego dnia przestanie cierpieć z powodu burz. Pewnego dnia wróci do życia, a kiedy to zrobi, zapomni drogę do jej drzwi."

Staten Kirkland dźwiga na swoich barkach ogromny ciężar i ból. Stracił ukochaną żonę i jedynego syna. Jego życie wypełnia ciężka praca i wizyty w uroczym domku pewnej nauczycielki o tajemniczej przeszłości. Jego wizyty są krótkie, milczące, mające zaspokoić potrzeby samotnych. Jednak pewnego dnia coś zaczyna się zmieniać w ich relacji i wszystko wskazuje na to, że nie ma odwrotu.


"Byli po prostu dwojgiem ludzi, którzy kogoś potrzebowali."

Tymczasem troje młodych mieszkańców kanionu - Lucas, Lauren i Yancy włamują się do opuszczonego domu, gdzie doznają małego wypadku. Tym samym Lucas kończy ze złamaną nogą, Lauren tarapatami u ojca szeryfa, a Yancy zauroczeniem. Cała trójka poznaje czym jest odwaga, przyjaźń i wybór własnej ścieżki.


"Za dużo radości i za dużo smutku jednym życiu.
"

W ostatnim czasie z niekłamaną przyjemnością sięgam po powieści w klimacie kowbojskim. Czym ta różni się od innych? Staten jest zupełnie inny niż większość kowbojów z romansów. To mężczyzna naznaczony smutkiem, nie ugania się za jakąś spódniczką, która wpadnie mu w oko. Zupełnie przeciwnie, jest zanurzony w swoim bólu, wytchnienie daje mu praca, ukochane konie i wizyty u przyjaciółki, z którą wyraźnie zaczyna go łączyć coraz więcej. Ich relacja również bardzo się różni o tych typowo romansowych. Tutaj mamy przyjaźń, rodzące się uczucie mimo wielu przeciwności, wiele dzieje się poza oczami ludzi z miasteczko, ta relacja jest tylko ich i jest wyjątkowa. Staten raczej nie zachowuje się jak typowy jaskiniowiec, nie oznacza swojego terytorium jak jakiś szczeniak, a jeśli mu się zdarzy to jest to raczej subtelne. Wielkim plusem tej powieści jest to, że nie skupia się ona jedynie na tej parze, ale także innych mieszkańcach Ransom Canyon dzięki czemu staje się wielowymiarowa. Niemniej jednak to historia Statena i Quinn najbardziej mnie przyciągała i sprawiła, że pochłonęłam tę powieść w dwa wieczory. Na podstawie powieści powstał serial, który planuję obejrzeć. Mieliście już przyjemność go poznać? Polecacie?

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.

Moja ocena:
8/10

wtorek, 11 listopada 2025

Kiedy gwiazdy rozświetlają niebo

Tytuł: Kiedy gwiazdy rozświetlają niebo
Tytuł oryginału: When Stars Light the Sky
Autor: Elizabeth Camden
Cykl: Kobiety ze Śródmieścia (2)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Dreams



"Nikt tak naprawdę nie doceni wolności, dopóki nie zostanie mu ona odebrana."




Mała Inga Klein przybyła z Niemiec do Ameryki z rodzicami po lepsze życie. Pech chciał, ze trafili na oszusta i stracili wszystkie oszczędności. Z opresji wybawili ich przypadkowo spotkani państwo Gerardowie. Przez lata byli wsparciem dla Ingi, którą traktowali jak upragnioną córkę. Teraz przyszedł czas, by Inga się odwdzięczyła. Pan Gerard został ambasadorem Ameryki w Niemczech i potrzebuje lojalnej, zaufanej sekretarki, a według niego, Inga świetnie się w tej roli sprawdzi.



"
Myślę, że najlepsze okazje w życiu są zwykle najbardziej przerażające."

Pełna obaw i wątpliwości, młoda dziewczyna zgadza się na propozycję i wyrusza do kraju swego pochodzenia. W ambasadzie poznaje szefa sztabu dyplomatycznego, strasznego sztywniaka, który na śniadanie jada wyłączenie owsiankę z zimnym mlekiem, Benedicta Kincaida. Mężczyzna ma sporo uwag do panny Klein i za wszelką cenę pragnie się jej pozbyć. Nieoczekiwanie jednak w imię większego dobra w celu niknięcia wojny, współpracują ramię w ramię, a kiedy wojna wydaje się być nieunikniona decydują się na małżeństwo z rozsądku, by Inga mogła bezpiecznie opuścić Niemcy jako żona dyplomaty.


"Jaki piękny byłby świat, gdyby nikt nie wiedział, co wojna może zrobić z człowiekiem."

Ta historia została osadzona w realiach Drugiej Wojny Światowej i mimo, że na pierwszy plan wysunęły się trudy tych czasów i trudna praca dyplomatyczna, a nie miłość, którą tak uwielbiam, to ta powieść wprost mnie oczarowała. Autorka w mistrzowski sposób połączyła wątki rodzącego się romansu, historii i ludzkich problemów. Relacja Ingi i Benedicta była taka subtelna z jednej strony, z drugiej zaś pełna emocji, żartów ciętych ripost i przyjaźni. Bohaterowie zostali wykreowani w taki sposób, że wręcz miałam wrażenie, że to byli prawdziwi ludzie z krwi i kości, jakbym czytała jakąś historię z przeszłości, która wydarzyła się na prawdę. Próbowałam delektować się tą historią, ale tak mnie wciągnęła, że nie było to łatwe i dosłownie kartkowałam ją jak szalona.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams.

Moja ocena:
9/10



poniedziałek, 3 listopada 2025

Skrzywdzeni i poniżeni

Tytuł: Skrzywdzeni i poniżeni
Tytuł oryginału: Униженные и оскорблённые
Autor: Fiodor Dostojewski
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: MG



"Nie rozum jest rzeczą najważniejszą, lecz to, co nim kieruje: natura, serce, szlachetne skłonności, rozwój."



Pisarz Iwan Pietrowicz stara się przeżyć w Petersburgu, pisząc powieści, opowiadania i artykuły do prasy. Mężczyzna jest zakochany w Natalii Nikołajewnie. Dziewczyna darzy go ciepłym uczuciem, jednak zakochuje się w bogatym Alioszy, synu księcia Piotra Aleksandrowicza Wałkowskiego. Dla niego postanawia opuścić ojca i rodzinny dom.


"Im cnota jest cnotliwsza, tym więcej ma w sobie egoizmu.


Aliosza również zakochuje się w Natalii i naiwnie sądzi, że ta miłość ma realne szanse na przetrwanie. Jest jednak między nimi ogromna przepaść. Ona biedna, on bogaty. Na domiar złego jego ojciec jest przeciwny temu związkowi. Takie mezalianse są możliwe tylko dzięki stałości i wytrwałości zakochanych, a tych cech trochę brakuje słabemu Alioszy.


"Aleksander Macedoński był wielkim człowiekiem, ale po cóż krzesła łamać."

Jedna z mniej znanych książek F. Dostojewskiego. Historia przyciąga uwagę czytelnika już od samego początku. Autor zwracając się bezpośrednio do odbiorcy buduje intymną atmosferę i w ciekawy sposób przeprowadza przez petersburski świat XIX wieku. Początkowo zwykła historia nieszczęśliwej miłości przeradza się w coraz ciekawszą i wielowątkową powieść o waśni ojca z córką, i o tym jak urażona duma skrzywdzonego nie tylko przez ukochaną córkę ojca rodziny wygrywa nad miłością do własnego dziecka. Okazuje się, że nawet bezwarunkowa miłość nie pomaga skrzywdzonej duszy w przebaczeniu. Druga strona konfliktu- córka, również cierpi, a wybranek dla którego porzuciła rodzinę z czasem okazuje się mniej idealny, a toksyczna relacja której doświadczają dla czytelnika potrafi być szokująca. W powieści jest wiele wątków i dialogów, które wciągają coraz bardziej, aczkolwiek dominujący wątek nieszczęśliwej miłości dla fanów innego rodzaju literatury może być przytłaczający. Jest to powieść idealna dla sentymentalistów i entuzjastów wątku wybaczenia w klasycznym, lecz jakże ciekawym wydaniu. Mimo pesymistycznego wydźwięku powieści nie brakuje jej pokrzepiających postaci i fragmentów. Bowiem „trzeba w jakiś sposób cierpieć dla naszego szczęścia, trzeba okupić je jakąś nową męczarnią. Przez cierpienie wszystko się oczyszcza”.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
7/10

środa, 29 października 2025

Swift and Saddled

Tytuł: Swift and Saddled
Autor: Lyla Sage
Cykl: Rebel Blue Ranch (2)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 358
Wydawnictwo: StoryLight

"-Twierdzisz, że nie jesteś miła ani ciepła, ani radosna, ani że nie masz tych wszystkich sztampowych cech, które ludzie zazwyczaj przypisują słońcu. Ale ja nigdy nie oczekiwałem, że będziesz dla mnie słońcem."



Ada Hart czuje się przegrana na każdym polu. Wyleciała z college’u, jej małżeństwo zakończyło się katastrofą, a zbyt charyzmatyczna matka uważa, że jej wyjazd do Wyoming to strata czasu. Ada uznaje natomiast, że to jej jedyna szansa, by odbić się od dna. Zamierza dać z siebie wszystko podczas realizacji projektu przebudowy starego domu na ranczu Rebel Blue. I nie przeszkodzi jej w tym nikt, absolutnie nikt. Nawet niezwykle pociągający kowboj o zielonych oczach i dołeczkach w policzkach.


"Dlaczego skupiasz się na tym, dokąd możesz pójść, a nie na tym, gdzie właśnie jesteś?"

Kiedy Ada przybywa do Meadowlark, trafia do obskurnego baru. Tam spotyka seksownego kowboja. W dziwnych okolicznościach zostawia go z nieoczekiwanym pocałunkiem i prawie żałuje, że nigdy więcej go nie zobaczy… Tyle że ów kowboj to jej nowy szef.


"Przez lata desperacko potrzebowałem, żeby ktoś po prostu... przy mnie był. Żeby siedział przy moim boku, kiedy zabraknie prądu. By wspólnie stawić czoła niepogodzie."

Zaczęłam zagłębiać się w tę historię i po przeczytaniu kilku stron dosłownie przepadłam. Zaczęłam zakochiwać się w niej, jak Ada w zielonych oczach przystojnego kowboja. Od pierwszych stron zaczęły sypać się iskry, by następnie zrobić kilka kroków w tył mimo szalejącej burzy emocji i napięcia. Świetny zabieg, dzięki któremu ciekawość rośnie niczym apetyt w miarę jedzenia. Bardzo polubiłam Wesa za jego oddanie, za spokój i bycie miłym gościem. Po moich ostatnich przykrych perypetiach związkowych jawił mi się on jako mężczyzna idealny i myśl, że wiele czytelniczek miało podobne odczucia. Podczas czytania czułam od niego bijące bezpieczeństwo. Ada chyba czuła je trochę mniej, bowiem wciąż się mu opierała i jednocześnie sama próbowała uporać się ze swoimi problemami, a było ich niemało, zbierały się już od dzieciństwa. Jedyne co mi tutaj przeszkadzało to to, że nagle magicznie wszystkie zniknęły, a z mojej perspektywy kwalifikowały się na porządną terapię. Ale to jedyny mały minusik tej historii, która zajęła moje myśli na długie godziny.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu StoryLight.

Moja ocena:
7/10


piątek, 10 października 2025

Halszka

Tytuł: Halszka. Na brzegu rzeki
Autor: Aldona Żółtowska
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 284
Wydawnictwo: Axis Mundi

"- Zapewne uważasz, Edwardzie, że jestem jak wszystkie kobiety z naszej sfery i nie widzę nic poza czubkiem własnego nosa. Otóż nie jest tak - oświadczyła ciotka po tym, jak przyszedł do niej z wyjaśnieniami. - Twój ojciec skrzętnie budował mój zły wizerunek. Owszem, lubię podróżować, bawić się i nie dbam o opinię innych."


Po śmierci matki, Chaja zostaje sama. Nie ma czego szukać u rodziny matki, ta bowiem wydziedziczyła ją, kiedy zaszła w ciążę i związała się z gojem. Chaja obiecała sobie, że nie popełni błędu matki. Wystarczyła jednak chwila zapomnienia, by znalazła się w bardzo podobnym położeniu. Dziewczyna nie chce jednak, by jej dziecko znosiło takie same trudy jak ona i udaje się prosić o pomoc finansową ojca dziecka, bogatego fabrykanta.


"Tęsknię za nią przyznałam cicho. - I za czasami sprzed wojny też tęsknię. I za własną młodością, kiedy mój syn był tak malutki, że nosiłam go na rękach. Tęsknię jak diabli za tym wszystkim. Ale trzeba to w sobie zagłuszyć, trzeba powtarzać sobie, że co było, to minęło."

Po wojnie jej syn, Maksymilian, dostaje pracę jako nauczyciel matematyki w odległym Wiktorowie. Tam przypadkowo odkrywa tragiczną historię kobiety, Halszki, która budzi w nim wspomnienia o przeszłości własnej rodziny. Jestem wielką fanką dwudziestolecia międzywojennego i pięknych historii romantycznych, a tutaj dostałam obie te rzeczy.


"Nic przecież nie pomaga leczyć duszy tak dobrze jak czas."

Autorka świetnie pokazała realia życia w dwudziestoleciu międzywojenny, a przede wszystkim kontrasty w życiu społecznym. Równie dobrze zostały odmalowane realia powojenne, momentami aż dreszcze mnie przechodziły, kiedy czytałam słowo "towarzysz". Co do samych historii to, pierwsza, o Chaji, urzekła mnie delikatnością i prostotą. Brzmiała trochę jak inna wersja Kopciuszka. Z kolei losy Wiktora i próba rozwikłania historii Halszki, zupełnie do mnie nie trafiły. Też do końca nie rozumiałam skąd to połączenie obu historii, bo zbyt mało się ze sobą wiązały, by miało to wszystko sens. Jest to jednak tom pierwszy i być może wyjaśni się to kontynuacji tej historii.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Axis Mundi.

Moja ocena:
8/10

niedziela, 28 września 2025

Między końcem a początkiem

Tytuł: Między końcem a początkiem
Tytuł oryginału: We All Live Here
Autor: Jojo Moyes
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

"- Bo tylko skrzywdzeni ludzie krzywdzą innych. - A gdy Celie wpatruje się w niego zdziwiona, wyjaśnia: - Kochanie, popatrz na ludzi, którzy są szczęśliwi: bawią się i korzystają z życia. Nie są podli dla innych. Kierują energię na inne rzeczy. Nawet nie przychodzi im do głowy, by kogoś skrzywdzić albo podkopywać czyjąś samoocenę. Szczęśliwi ludzie raczej dodają innym skrzydeł."

Lila, autorka bestsellerowego poradnika o związkach, uważała, że ma fantastyczne życie. Nowy wymarzony dom, ukochane córki i wspaniały mąż. No cóż, szybko okazuje się, że los lubi płatać figle, bo niedługo po premierze książki mąż zostawił ją dla innej kobiety.



"Cześć, Lennie pyta, czy Violet chciałaby ją kiedyś odwiedzić. Podobno w czasie długiej przerwy wykopywały razem dżdżownice. To chyba solidna podstawa przyjaźni."

Lila ma na głowie dom, w którym wciąż coś się psuje, wychowanie córek, problem z niemocą twórczą, problemy finansowe, pogodzenie sobie z żałobą po mamie, a do tego próbuje nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości, bez męża. Co prawda ma do pomocy Bena, ojczyma, który wyręcza ją w wielu obowiązkach, ale to nie to samo co partner. Poza tym jego obecność zaczyna ją przytłaczać i drażnić, podobnie jak obecność jej ojca, który po latach postanowił pojawić się w jej życiu. Kobieta czuje, że traci kontrolę nad sobą i nad swoim życiem. Nie pomaga w tym również fakt, że w jej życiu pojawiają się dwaj mężczyźni i nowe uczucia, w których usiłuje się odnaleźć.


"Jak mam ogarniać to wszystko przez cały czas?"

Ten tytuł świetnie obrazuje tę historię. Lila znalazła się między końcem, między końcem małżeństwa, na zamknięciu tego rozdziału w życiu, a początkiem, początkiem czegoś nowego. Znalazł się w swego rodzaju zawieszeniu, musi ruszyć do przodu, ale nie potrafi. Ciężko jej się pogodzić z tym, że mąż ją zostawił i to dla innej kobiety i wszystko wskazuje na to, że całkiem nieźle układa sobie życie. Ta powieść to opowieść o trudach życia po rozstaniu, o próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości i nowych początkach, próbie odnalezienia siebie. Nie jest to piękna historia o miłości i uniesieniach, ale opowieść o pokochaniu siebie, o znalezieniu tej miłości w sobie. I najpiękniejsze jest to, że daje nadzieję na to, że jeszcze będzie pięknie. Z pewnością docenią to osoby, które tak jak Lila stanęły na takim rozdrożu między końcem, a początkiem.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak JednymSłowem.

Moja ocena:
9/10

środa, 17 września 2025

Słowo się rzekło, madame

Tytuł: Słowo się rzekło, madame
Autor: Magdalena Kordel
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Literackie

"Wracając do swojego pokoju, Emilia miała wrażenie, że wszystko, co się dzisiaj stało, wydarzyło się trochę poza nią. Czuła, jakby na nic nie miała wpływu. Jakby znajdowała się na pontonie, którym płynie górską rzeką, a ta, niosąc ją całym swym dzikim pędem, pozwalała w swojej łaskawości jedynie omijać sterczące skały i połamane pnie. Przyjechała tu zaledwie wczoraj, a podjęła w ciągu jednego dnia tyle ważnych decyzji, ile w Warszawie nie zebrało się przez wiele miesięcy."

Klara i Wacław od lat prowadzą malowniczy pensjonat nad brzegiem morza o wdzięcznej nazwie „Eden”. Ale „Eden” to nie tylko pensjonat. To ich dom, pełen wspomnień i rodzinnego ciepła. Jednak czas nie stoi w miejscu, a codzienne obowiązki i upływające lata sprawiają, że zaczynają rozważać sprzedaż pensjonatu i przeprowadzkę do słonecznej Hiszpanii. Nie chcą jednak przekazać go w obce ręce, które go zniszczą i zmienią w modny hotel.


"Tylko głupi nie słucha, gdy mądry proponuje."

Szczęściem w nieszczęściu na ich progu pojawia się Emilka, kobieta, którą traktują jak córkę. Emilia szuka spokojnej przystani po rewolucjach jakie zaszły w jej życiu. Rzuciła pracę i chłopaka, a do tego wciąż brakuje jej ukochanej babci. Dosyć szybko w ich głowach rodzi się pomysł, który pozwoli zarówno uratować "Eden" jak i Emilkę.


"Po raz kolejny okazało się, że cudze kłopoty i próba ich rozwiązania świetnie leczą z zamartwiania się własnymi."

Znacie takie historie, które otulają jak miękki koc, promienie słońca, czy ciepła bryza? Słowo się rzekło, madame to dosłownie taka historia. Mamy tu parę uroczych staruszków, którzy dbają o siebie nawzajem, swoją miłość i bliskich. Nie brak im też zapału, a nawet szemranej przeszłości. No musie przyznać - połączenie idealne. Do tego Emilia, trochę pogubiona, ale również pełna zapału, konsekwentnie realizująca swoje cele. No i jest też Krzysiek, o którym wcześniej nie wspomniałam, sąsiad, złota rączka, chętny do pomocy i najwyraźniej zainteresowany Emilią. Wątek romantyczny został tu poprowadzony bardzo subtelnie. Za to nie zabrakło tu ciepła, które dosłownie wypływało z każdej czytanej przeze mnie strony. Było tez troszkę humoru, odrobinę momentów na wzruszenia i refleksję. Kiedy dobrnęłam do końca żałowałam, że to już koniec.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Moja ocena:
8/10


wtorek, 9 września 2025

Trzej muszkieterowie

Tytuł: Trzej muszkieterowie
Tytuł oryginału:
Les Trois Mousquetaires
Autor: Aleksander Dumas
Cykl: Trzej muszkieterowie (1)
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 656
Wydawnictwo: MG

"O mój drogi d'Artagnanie - rzekł Aramis z lekkim odcieniem goryczy w głosie - wierzaj mi, ukrywaj swoje rany. Milczenie jest ostatnią radością nieszczęśliwych; strzeż się, by ktokolwiek poznał twoje cierpienie, bo ciekawość ludzka pije nasze łzy jak muchy krew rannego jelenia."


Królem Francji jest młody Ludwik XIII, ale faktycznym władcą jest kardynał Richelieu. Osiemnastoletni Gaskończyk d'Artagnan opuszcza swój dom, by wstąpić do elitarnej formacji muszkieterów. Na pożegnanie otrzymuje od ojca szpadę, list polecający i polecenie, by pojedynkować się każdym, kto go obrazi.


"Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego."

D'Artagnan od początku ładuje się w kłopoty. Zaczepia człowieka, który drwi z jego konia. Nieznajomy wysyła swoich ludzi, którzy biją młodego gaskończyka i łamią mu szpadę ojca, a tajemniczy człowiek kradnie jego list polecający. Nie jest to jednak koniec jego kłopotów, a zaledwie początek. Kiedy dociera do Paryża, poznaje i zyskuje przyjaźń Atosa, Portosa i Aramisa.


"[...] kiedy się kocha, łatwo wierzyć w miłość."

Chyba nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby o Trzech muszkieterach. Ja, do tej pory, znałam ją jedynie z adaptacji filmowych. Ale dopiero teraz mogę powiedzieć, że ją poznałam. Filmy nie oddają całości, nie wszystko zostało pokazane i tak dobrze wyjaśnione, jak znajduje się to w powieści. Podczas czytania czułam się, jakbym odkrywała tę historię na nowo i było to świetne przeżycie. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
8/10

piątek, 5 września 2025

Lochy Watykanu

Tytuł: Lochy Watykanu
Tytuł oryginału:
Les Caves du Vatican
Autor:
André Gide
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: MG

"Wy także umiecie wzywać lekarza, kiedy ktoś z rodziny zachoruje, ale kiedy chory wyzdrowieje, medycyna nie liczy się już za nic, to skutek modłów, któreście słali do nieba, podczas gdy lekarz was leczył. I gdyby tak wyzdrowiał człowiek, który nie odbywa wielkanocnej spowiedzi, uważalibyście to za wielkie zuchwalstwo!"

 

Papież, Leon XIII, zostaje uwięziony przez masonerię w lochach Zamku Świętego Anioła. Rozpoczyna się akcja zbierania datków na jego uwolnienie, za którą stoją zwykli oszuści. Powstają plany, by szturmem go uwolnić. W większości ludzie są religijni, liczą się z klerem, ale są też tacy, którzy nie wierzą i uznaje się ich za wrogów. Amadeusz jedzie do Rzymu, by na własnej skórze poznać prawdę.



"(...) w świecie ważne jest, aby nie zanadto wyglądać na to, czym się jest."


 Byłam bardzo ciekawa tej powieści. Jej autora oskarżano o herezję, a następnie po trzydziestu latach otrzymał Nagrodę Nobla. 

Bardzo ciężko mi wyrazić co myślę o tej książce, bo sama fabuła była mało ciekawa, archaiczny język trochę nużył, w efekcie tego książkę, choć mało objętościową, czytałam bardzo długo i w zasadzie to ją męczyłam. Z drugiej jednak strony wiele przemyconych tu treści jest kontrowersyjnych, a niektóre z nich są ponadczasowe i aktualne nadal. Podobało mi się tutaj to, że autor ośmieszył obłudę, fanatyzm, prawdziwe oblicze ludzi. Bardzo trafnie potrafił to przekazać w subtelny sposób bawiąc się przy tym ironią. Uwielbiam takie zabiegi, a od dawna nie miałam okazji spotkać się z takimi na tak wysokim poziomie. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.

Moja ocena:
7/10
 

czwartek, 21 sierpnia 2025

Kolor zemsty

Tytuł: Kolor zemsty
Autor: Joanna Jax
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Literackie

"Jego walka na froncie uśpiła na chwilę dręczące go demony. Kiedy został zmobilizowany, przestał się zastanawiać, czy ktoś odbierze mu żonę, ale czy przeżyje ona naloty. Myśl, że mogłaby zginąć, paraliżowała go strachem tak potężnym, że wściekła zazdrość, która towarzyszyła mu od chwili, gdy poznał Weronikę, niewiele znaczyła w obliczu zagrożenia życia."


Rok 1965. Julita Stawiszyńska, pisząc pracę magisterską o zaginionych podczas wojny dziełach sztuki, a zarazem poszukując zaginionej pamiątki rodzinnej, odkrywa w archiwum fotografię, która natychmiast przykuwa jej uwagę. Została ona zrobiona w jej rodzinnym przedwojennym domu. Widać na niej niemieckiego żołnierza i fragment obrazu, którego poszukuje. Ten obraz był bowiem najcenniejszą rodzinną pamiątką. Julita za wszelką cenę pragnie odnaleźć i odzyskać obraz, jednak wymijające odpowiedzi ojca sprawiają, że postanowi odszukać mężczyznę ze zdjęcia, by dowiedzieć się więcej o przeszłości swojej rodziny. Dziewczyna rozpoczyna prywatne śledztwo, by odkryć prawdę o swoim pochodzeniu.


"Otworzyła oczy i pomyślała, że to będzie piękny dzień."

Lata trzydzieste XX wieku. Weronika Lazurek, wychowywana przez surową i apodyktyczną ciotkę, marzy o niezależności i nauce w szkole pielęgniarskiej. Gdy ciotka odmawia jej prośbom, postanawia wyjść za mąż za niedawno poznanego Kajetana Stawiszyńskiego. Dzięki temu wyjeżdża do Warszawy, kształci się i zostaje pielęgniarką. Mogłaby być w pełni szczęśliwa, gdyby nie obsesyjna zazdrość męża. Ich wspólne życie w stolicy przerywa wojna. Weronika podczas rozłąki zaczyna samodzielne życie i podejmuje decyzje, które na zawsze zmienią jej życie.


"Komuś w życiu należało zaufać, i to nie tylko ojcu."

Minęło kilka dni od przeczytania przeze mnie tej historii i muszę Wam powiedzieć, że emocje są wciąż tak samo żywe. Początek zupełnie nie wskazywał na to ile się będzie działo, więc kompletnie nie byłam przekonana na tą lawinę emocji, jaka na mnie spłynęła podczas czytania. Bardzo poruszyła mnie historia rodziców Julity - Weroniki i Kajetana. Początkowo wszystko wskazuje na to, że Weronika najprawdopodobniej nie przeżyła wojny, mimo, że jej ciała nigdy nie znaleziono, a Kajetan tak bardzo ją kochał, że nie zamierza po raz kolejny z nikim się wiązać. Jednak z każdą kolejna stroną pojawiają się nowe informacje i coraz więcej pytań. Dosłownie pochłaniałam tą powieść, żeby poznać na nie odpowiedź i chociaż tak bardzo chciałabym napisać na ten temat więcej, podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego jak postąpili zarówno Kajetan, jak i Weronika, a nawet Julita, to nie mogę, bo sami musicie poznać ich losy, do czego Was z całego serce zachęcam. Mam nadzieję, że ta historia będzie miała swoją kontynuację mimo słowa "koniec" na końcu powieści.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Moja ocena:
10/10


wtorek, 12 sierpnia 2025

Morski Ptak

Tytuł: Morski Ptak
Tytuł oryginału: Seasparrow
Autor: Kristin Cashore
Cykl: Siedem Królestw (5)
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 616
Wydawnictwo: Poradnia K

"Żyłam na obrzeżach jej życia, patrząc, jak jej matka próbuje ją chronić przed ojcem, tak samo jak moja mnie, chociaż używały innych sposobów, bo Bitterblue miała prawo istnieć, a ja nie."



Bitterblue i jej dworzanie po zakończeniu misji dyplomatycznej w Zimogrodzie ruszają w rejs powrotny do domu, wioząc ze sobą recepturę na sporządzenie zilfiumowej broni. Zdobycie tajnych zapisków zimogrodzkiej naukowczyni to zasługa szpiegini Havy, która podczas rejsu zgłębia tajniki chemii i uczy się pracy żeglarskiej, nie zaniedbując przy tym opieki nad Bitterblue i znalezionym przez przypadek lisem.


"Przeżyłyśmy to samo życie. Ale gdy Bitterblue patrzy w lustro. widzi siebie, a kiedy ja patrzę w lustro, nie jestem pewna, kogo widzę."

Pewnego dnia gwałtowny sztorm spycha statek daleko na północ i rozbija na lodowym wybrzeżu. Ocaleni rozbitkowie podejmują trudną podróż do rodzinnej Monsei przez mroźne ziemie północy.


"Pomagając sobie Darem, kryłam się w kątach komnaty mojej siostry. Gdy była wściekła lub wystraszona, obserwowałam te uczucia i uczyłam się je zrozumieć. Gdy płakała, ja także płakałam."

Morski Ptak to opowieść z perspektywy Havy, przyrodniej siostry Bitterblue i jej szpiegini. Havę polubiłam o wiele bardziej niż Bitterblue. Przypominała mi trochę Nestę z Dworów. Nosiła w sobie wiele traum i blizn z przeszłości, było w niej wiele gniewu, ale pod tym płaszczem krzywdy kryło się dobre serce. Co do samej fabuły to była dla mnie podobnie słaba jak w poprzedniej części, zabrakło mi też wątku romantycznego. Irytowało mnie też ciągłe wyrzuty Havy wobec Bitterblue i Giddona, że nie ujawnili swojego związku, mimo że był on dla wszystkich oczywisty. Żałuję, że powieść nie okazała się lepsza, mimo to i tak nie żałuję, że ją przeczytałam, szczególnie, że pojawili się w niej także bohaterowie z Iskry.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
7/10


wtorek, 5 sierpnia 2025

Stracona ziemia

Tytuł: Stracona ziemia
Tytuł oryginału: Broken Country
Autor: Clare Leslie Hall
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Książnica

"Jakże szybko przywykłam do podwójnego życia. Wczoraj, kiedy wchodziłam na plac zabaw, martwiłam się, że mam winę wy­pisaną na twarzy; dzisiejszego popołudnia jestem już spokojna. Witam się z Leo krótkim uściskiem, nie przejmując się spojrze­niem innych matek, których wzrok zawsze na sobie czuję, bez względu na to, jak bardzo starają się go ukryć."

Beth jest żoną spokojnego mężczyzny o imieniu Frank. Razem zajmują się gospodarstwem i hodowlą owiec, razem znoszą trudy codziennego życia. Wszystko zmienia jeden strzał, który ma chronić stado przed atakującym je psem. Ten jeden strzał zmienia wszystko, bo należy do chłopca tak bardzo podobnego, którego straciła przed laty.


"Ten pocałunek mruczy w moich żyłach, tajemnica która utrzymuje mnie przy życiu, mąci mi w głowie i sprawia ze chce więcej."

Pies należał do syna Gabriela Wolfa, mężczyzny, który przed laty złamał jej serce. Gabriel wrócił do wioski z synem. Mały Leo czuje się zagubiony, a Beth jest jedyną osobą, z którą zdaje się budować relację. Ale to zbliżenie może im przynieść tylko więcej zawirowań i cierpienia, bo Leo nie może jej zastąpić jej ukochanego chłopca, którego straciła.


"Nie ma większego upojenia, czystszego uczucia niż chwila, kiedy widzisz swoje dziecko po wszystkich tych miesiącach wypełnionych ciekawością, nadzieją i marzeniami."

Długo zabierałam się za napisanie tej recenzji. Musiało minąć trochę czasu, by emocje opadły. Minął ponad miesiąc, a one wciąż są żywe. Czuję jednak, że jestem już gotowa. Niesamowicie przeżyłam tę historię. Przeczytałam ją po dłuższej przerwie od czytania, przywróciła mi radość z tego, pokazała, że są historie, które warto poznawać. A nie była to radosna historia. Była bolesna, nie raz musiałam ocierać łzy, które cisnęły się do oczu. Każdy z bohaterów doświadczył starty i bólu, wspomnienia z przeszłości, o miłości między Gabrielem i Beth były piękne, ale i naznaczone bólem. Wspomnienia Beth o stracie ukochanego syna były wręcz rozdzierające, podobnie jak rodzący się po latach romans miedzy nią a Gabrielem. Czuć było zwiastującą katastrofę, która wiele bohaterce uświadomiła i pomogła dokonać wyboru miedzy mężem, a ukochanym z młodości. Jesteście ciekawi tej historii oraz wyboru, jakiego dokonała Beth? Musicie koniecznie dowiedzieć się o tym sami.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.

Moja ocena:
10/10

wtorek, 22 lipca 2025

Zimogród

Tytuł: Zimogród
Tytuł oryginału: Winterkeep
Autor: Kristin Cashore
Cykl: Siedem Królestw (4)
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 529
Wydawnictwo: Poradnia K

"Przez twarz Havy przebiegła fala bólu. Kobieta zamieniła się w posąg i tym razem taką została. Ktoś z gości zerknął w jej stronę, zobaczył posąg kobiety siedzącej na krześle niczym skamieniały gość. Wokół rozległy się krzyki, ludzie zaczęli zrywać się z miejsc, a wtedy Lovisa zrozumiała, że przesadziła."

Kiedy został odkryty kolejny świat - Zimogród, królowa Monsei, Bitterblue postanowiła wysłać tam statek ekspedycyjny. Na wieść o jego zatonięciu i zaginięciu posłów, Bitterblue postanawia sama tam wyruszyć i poznać ten niezwykły świat, gdzie ludzie nawiązują więź z magicznymi lisami i latają sterowcami. Podczas tej dziwnej podróży Bitterblue trafia do morza, a jej współpasażerowie zauważają jej zniknięcie dopiero po dopłynięciu do Zimogordu. Zrozpaczeni towarzysze, a przede wszystkim Giddon i Hava, postanawiają kontynuować pobyt w Zimogrodzie i rozwikłać nurtujące ich problemy.


"Wszystko wydawało się mniej groźne, jeśli wiedziała, co się dzieje."

Tymczasem w Zimogrodzie szesnastoletnia Lovisa Cavenda, córka dwojga prominentnych polityków, czuje coraz większy niepokój. Wie, że w domu dzieje się coś złego, za wszelką cenę pragnie to odkryć, wcześniej niż inni. Nie wie jeszcze jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić.


"Życie polegało na ciągłym wyścigu, a ona zamierzała go wygrać."

To już czwarty tom serii. Jaka wiecie, pierszym byłam oczarowana, w drugim zakochałam się na zabój, trzecim byłam odrobinę rozczarowana, a tym... również trochę jestem. Zimogród, jego świat, został świetnie przedstawiony. Magiczne lisy, z którymi można porozumiewać się telepatycznie, mnóstwo intryg, latające sterowce, magiczne istoty ratujące rozbitków, a nawet absurdalne prawo o niemożliwości zawracania na szlaku. To było fantastyczne, ale sama fabuła nie do końca do mnie przemawiała. Było trochę nudno. Jedynie Lovisa i czasami Hava wprowadzały trochę emocji w fabule. Co do wątku romantycznego to, zupełnie do mnie nie przemówił. Niemniej jednak nie żałuję, ze poznałam tę historię i polecam ją fanom autorki, a tych, którzy nie znają jeszcze cyklu zachęcam do poznania Iskry.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.

Moja ocena:
6/10