Autor: Maria Rodziewiczówna
Rok wydania: 2024
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: MG
"- Różnie bywa w małżeństwie! - ujęła się za swój stan wdowa.
- A pewnie, że różnie! - ucięła nieprzejednana stara panna. - Albo żona zamęczy męża, jak ty, albo mąż zamęczy żonę, jak lada dzień będzie u Stankarów.
- No a ci, którzy dożyją wspólnej starości?
- Ba, wojny bywały i trzydziestoletnie. Zależy od sił i wytrwałości."
Tola to młoda dziewczyna, która została wychowana przez swojego wuja na łonie natury, z dala od ludzi i konwenansów. Żyła jak w raju, kochała swoje miejsce, zwierzęta i kochała wuja. Pokochała też Jana, niezbyt majętnego malarza i mimo sprzeciwów ukochanego wuja postanowiła wyjść za niego.
"Nie kładź słowika gwałtem do klatki bo śpiewać ci nie będzie."
Rzeczywistość jednak przerosła młode małżeństwo. Odcięci od środków bogatego wuja, z małym dzieckiem i rosnącymi wydatkami, zaczęli coraz bardziej się od siebie oddalać, a miłość zaczęła wygasać. Jan nie potrafił znieść ograniczenia artystycznej swobody i oskarżał o swój zły los Tolę, która choć nieszczęśliwa, nie mogła go opuścić, gdyż nie zezwalały na to ówczesne normy moralne. Dopiero, pozostawiona przez męża, okazało się, że sama i przy pomocy życzliwych ludzi, świetnie daje sobie radę w życiu.
"Pani szlocha jakby Opatrzności Boskiej nie było na świecie."
Twórczość Marii Rodziewiczówny jest mi bardzo dobrze znana. Porusza ona problemy młodych ludzi, młodych serc, pokazuje piękno miłości, ale i trudy życia i chociaż jest osadzona w XIX wieku to, tematyka wciąż jest bardzo aktualna. To co tutaj wysuwa się na pierwszy plan to tragiczne życie kobiet w ówczesnych realiach. Kobiety, mimo ogromu nieszczęścia jakiego doświadczały w małżeństwie, nie mogły opuścić męża, musiały wszystko dzielnie znosić - biedę, upokorzenia, zdrady, przemoc... Ulżyło mi, kiedy mąż zostawił Tolę, widziałam jak powoli staje na nogi, jak z nieszczęśliwej, zagubionej dziewczyny staje się pewną siebie i zaradną kobietą. Cała powieść utrzymana jest w dosyć ponurym tonie, nie brakuje tu jednak satysfakcji z pracy i doceniania małych sukcesów. Nie króluje tutaj miłość i romantyczne uniesienia, ale ciężka praca i solidarność kobieca. To trochę inna odsłona twórczości autorki, z jaką do tej pory się nie spotkałam, ale warto było ją poznać i wiele przy tym przemyśleć.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.
Moja ocena:
8/10
Moja ocena:
8/10

Nigdy nie słyszałam o Marii Rodziewiczównej, jednak Twoja recenzja sprawiła, że z wielką ochotą sięgnę po jej twórczość!
OdpowiedzUsuńTo na początek polecam "Między ustami, a brzegiem pucharu" albo "Błękitni".
UsuńCiekawa recenzja, myślę że ta książka mogłaby mi się spodobać 😊
OdpowiedzUsuńCzasem młodzi nie potrafią stanąć na nogi. Są zależni od innych i łatwo się poddają.
OdpowiedzUsuńJuż sam tytuł ma w sobie coś melancholijnego i skłania do refleksji.
OdpowiedzUsuńTej książki autorki jeszcze nie czytałam. Ale mam ją na swojej półce.
OdpowiedzUsuńJaka piękna okładka! Cała historia zapowiada się na bardzo udaną lekturę. Chciałabym poznać bliżej los Toli ❤️
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa recenzja, a ten pierwszy cytat o wojnie trzydziestoletniej w małżeństwie jest genialny, choć jednocześnie bardzo gorzki. Niesamowicie opisałaś przemianę Toli z zagubionej dziewczyny w zaradną kobietę oraz tę niezwykłą aktualność tematów, mimo realiów XIX wieku. Dobrze wiedzieć, że Rodziewiczówna potrafiła tak mocno pokazać siłę i solidarność kobiet, zamiast skupiać się tylko na romansowych uniesieniach. Zachęciłaś mnie do lektury.
OdpowiedzUsuńNie znam, a zapowiada się bardzo dobrze
OdpowiedzUsuńKiedyś czytałam jej książki, ale tej nie znam. Już zapisuję sobie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam zapachem jaśminów
Nie znam ale już sam tytuł jak dla mnie, to strzał w dziesiątkę :)
OdpowiedzUsuńZnam niekóre książki autorki, ale nie tą. Poszukam jej w bibliotece
OdpowiedzUsuńPamiętam tę książkę ze studiów. Rozmawialiśmy o niej na zajęciach z literatury polskiej. Bardzo lubię klasykę literatury polskiej. Bardzo dobra powieść, a Ty piszesz wspaniałe recenzje.
OdpowiedzUsuń