czwartek, 1 lutego 2018

Murder Park

Tytuł: Murder Park. Park Morderców
Tytuł oryginału: Murder Park
Autor: Jonas Winner
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Initium

"Tak. Wiedziałam, że popełniono morderstwo. Wezwano przecież policję. Tylko nie powiadomiono media i opinii publicznej, żeby nie psuć interesów parku. Ale ci, którzy tam pracowali, a więc również moi dziadkowie, oczywiście o wszystkim wiedzieli."

Dwadzieścia lat temu w parku rozrywki usytuowanym na wyspie Zodiak Islands doszło do trzech brutalnych morderstw dokonanych na młodych kobietach. Zabójstwa te były skrzętnie tajone przed mediami, jednak kiedy trzecie z nich wyszło na jaw, park został zamknięty. Wesołe miasteczko ze znakami zodiaku zostaje opuszczone i zmienia się w upiorny skansen słynnych zabójców i zbrodni, które wstrząsnęły światem...

   
"Bo śmierć krążyła po wyspie – chuda, czarna i ogromna. Śmierć, której zimne usta musnęły już każdego z nich." 

Teraz park ma zostać ponownie otwarty. Zaproszeni za długi weekend w wesołym miasteczku zostaje starannie wyselekcjonowana grupa: czołowi ludzie mediów i ci, którzy pamiętają to miejsce sprzed dwudziestu lat. Dwunastka wybrańców przybywa na wyspę, na której straszą jeszcze zardzewiałe karuzele. Nadciąga sztorm. Nie ma już stamtąd powrotu. Urywa się łączność. Zostają sami na wyspie zdani wyłącznie na siebie. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy... Uczestnicy orientują się, że ich obecność w tym miejscu nie jest przypadkowa. Do tego krążą pogłoski, że prawdziwy morderca nie został schwytany...

  
"Murder Park”. Logo to było wyraźnie widoczne na wszystkich prospektach i na długopisie. Pod spodem widniał tytuł „Twój weekend z zabójcą”." 

Akcja rozwija się początkowo bardzo powoli. Fabuła jednak wciąga czytelnika coraz bardziej z każdą przeczytaną stroną. Już od pierwszych stron urzekł mnie specyficzny klimat powieści oraz aura grozy. Autor precyzyjnie wszystko rozplanował, utkał sieć pełną tropów i błyskotliwych punktów zwrotnych. Ciągle zadawałam sobie pytanie kto jest tym mordercą. Czy to ktoś spośród bohaterów, czy może ktoś z zewnątrz. Ciekawość aż zżerała mnie od środka, a ja wciąż gubiłam się we wszystkich poszlakach. Miałam świetną zabawę przez całą powieść.

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi dadada.pl

dadada.pl


 Moja ocena:
9/10 

Lilka

Tytuł: Lilka
Autor: Małgorzata Kalicińska
Rok wydania: 2017 (II)
Liczba stron: 608
Wydawnictwo: Burda Książki


"Katolik by powiedział, że to jakaś kara za grzechy,ale ja nie grzeszyłam,no nie więcej jak inni, paliłam trawkę, piłam wino i wódeczkę, pieprzyłam się z rzadka, ale tylko z fajnymi chłopakami i nie dla sportu, tylko myślałam, że może coś z tego będzie."

Marianna jest dojrzałą kobietą po pięćdziesiątce. Spokojnie wiedzie swoje życie żyjąc z dnia na dzień. Po trzydziestu latach małżeństwa oznajmia jej, że odchodzi. Ojciec jest już stary. Syn już dawno się usamodzielnił. Ma żonę i dziecko. Nie ma przy sobie nikogo. Jest sama i samotna. Niespodziewanie jednak wkracza w jej nudne i niepoukładane życie Lilka, nielubiana przyrodnia siostra i prosi ją o pomoc...


"Wydaje mi się, że pewnego typu ludzi dzisiaj już nie ma. Zupełnie jakby zamknięto linię produkcyjną." 

Marianna musi spojrzeć prawdzie w oczy. Została sama. Nie jest już nikomu potrzebna. Nikt jej nie chce. Musi szczerze odpowiedzieć sobie na pytania. Ile w jej życiu było szczęścia? Kto ją kochał? Kogo ona kochała? Ile jej życie jest warte? Co po niej pozostanie? Właśnie w takim momencie przybywa Lilka, która jest ciężko chora i prosi o pomoc. Pojawienie się siostry pozwala jej na nowo spojrzeć na życie, miłość, kobiecość... Daje jej także szansę na przebaczenie...


"Do nieba powinna być jakaś linia telefoniczna. Oczywiście z limitem minut, bo zmarłym nie należy zawracać głowy byle czym." 

Mańkę poznałam już w książce Trzymaj się, Mańka. Teraz miałam okazję poznać ją na nowo, ale w czasie poprzedzającym tamtą powieść. Tym razem mogłam również poznać wspominaną wcześniej Lilkę. Marianna wraca do własnych wspomnień. Poznajmy ją już nie tylko jako dojrzałą kobietę, ale także jako małe dziecko, rzucone wir wydarzeń niezależnych od niej. Wspomnienia Marianny przywołały moje własne wspomnienia z dzieciństwa. O ile powieść opowiadająca o późniejszych losach Marianny była wesoła i pełna humoru, ta jest smutna i skłaniająca do refleksji, wywołuje wiele emocji, nierzadko łzy wzruszenia...

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

Moja ocena:
8/10  

Medium

Tytuł: Medium
Autor: Joanna Dobkowska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Arkady

"Może jedynie ta fioletowa suknia z tafty z aksamitnymi lamówkami w odcieniu śliwki jeszcze się do czegoś nadaje. Ilza przesuwa dłonią po gładkiej tkaninie, a wtedy przez ciało przepływa nagła fala gorąca, której towarzyszy strach i poczucie osamotnienia. Niepokój to wierny towarzysz życia, wciąż przypomina, że zdana jest wyłącznie na własne siły, nikt nie będzie jej bronić przed przeszłością."

Prowadząca dość skromne życie, rozwiedziona nauczycielka, dostaje wiadomość o śmierci matki Anny von Taffel, która mieszkała w małym nadmorskim miasteczku koło Szczecina. Kobieta udaje się tam, by pochować matkę i odebrać jej osobiste rzeczy. Pomimo ich oziębłych i napiętych relacji Izyda postanawia wypełnić to przykre zadanie. Po szybkim pogrzebie wybiera się do pensjonatu zajmowanego przez hrabinę von Taffel. Tam rozpoczyna swoją nową drogę, ku zrozumieniu matki i siebie.


"Ci zaś, którzy nie mrugali i trzymali ręce przy sobie, zachowywali się za to tak, jakby Izydy w ogóle na świecie nie było, jakby była przezroczysta." 

Przebywając w pensjonacie zamieszkiwanym do tej pory przez matkę, Szczęście Adeliny, Izyda, powraca do wspomnień o matce i o życiu jakie jej zgotowała. Anna Taffel nigdy nie kochała córki. Wydała ją więc do klasztoru, gdzie dziewczyna była wyśmiewana i poniżana przez niemoralne prowadzenie się matki i jej spirytystyczne praktyki. By uciec od tego koszmaru wyszła za mąż. Niestety mąż szybko pokazał swe drugie oblicze, którego Izyda nie była w stanie znieść. Po rozwodzie utrzymywała się z posady nauczycielki i wiodła bardzo skromne i nudne życie. Teraz spędza czas w chylącym się ku ruinie pensjonacie, o którym krążą pogłoski, że jest nawiedzony. Izyda postanawia pogodzić z przeszłością, ze zmarłą matką i... swoim dziedzictwem...


"Śpi bardzo niespokojnie, we śnie czeka na coś. To coś jest już blisko, lecz zwleka, wciąż zwleka." 

Powieść ma niezwykle mroczny i tajemniczy klimat, a jednocześnie zachwyca lekkością i subtelnością. Wciąga już od pierwszych stron. Zazwyczaj unikam takich powieści, bo takie tematyki wywołują u mnie strach i nieprzyjemny dreszcz. Tym razem było jednak inaczej. Jedyne co czułam to fascynację i głębokie zainteresowanie tematem. Autorka stworzyła niepowtarzalny klimat i mroczne tło. Na kartach powieści jawi się wiele historii i tajemnic, które odkrywa się z zaskakującą przyjemnością. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Arkady.

Moja ocena:
9/10